Jestem nowy na tym forum, kiedys założyłem temat na forum.o2.pl, ale tam jest bagno. Podobno tutaj ludzie są bardziej normalni.
To co napiszę nie taktuję jako mój problem, to tylko wynik moich doświadczeń.
Kiedyś miałem dziewczynę, jednak skończyłem to po 4 miesiącach. Nie pasowaliśmy do siebie i tyle. Skończyłem to, zanim posunęlibysmy się za daleko, a ja nie chciałem aby cierpiała.(teraz jestesmy w dobrych układach koleżeńskich).
Później znowu chciałem mieć kogoś, ale coosh... ona mnie nie.
Tak bardzo chciałem mieć kogoś do przytulenia, kimś sie móc zaopiekować. Jednak nic z tego. Cierpiałem.
Od czasu rozstania z moją EX minie niedługo rok. Od tego czasu stałem się zupełnie innym człowiekiem. Jestem bardziej cyniczny, jednak to tylko maska bo wieczorami człowiek odruchowo "tuli powietrze".
Jendak aby nie cierpieć więcej nauczyłem się częściowo odrzucać pragnienie "drugiego człowieka". Troszkę mniej boli. Teraz mogę jakoś żyć, a życie planuję w liczbie pojedynczej.
TAK! Jest mi dobrze, najlepiej jak może być ( mimo, że często do dupy). Nie szukam. Pragnę coraz mniej. Już nie wyobrażam sobie sytuacji bycia z kimś.
Czasem tylko widząc na przystanku "parkę" odwracam wzrok, bo czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
Widze że moje podejście nie jest do końca takie złe. W ten sposób unikam tego co mój kumpel przerobił wczoraj: miał dziewczynę wszystko super, a wczoraj coś się pokręciło i miłość poszła się kochać w krzaki.
Co wy na to? proszę o konstruktywny komentarz. Głupie krytyki nie będą uwzględniane.
pozdrawiam mrt


Kiedyś jej bardzo pragnęłam, a kiedy przestałam - to wtedy sobie przyszła.
ale nie musisz im wierzyć." - Forrest Gump
a jednak !! :564: