Podejście do życia

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

alternati

Podejście do życia

Postautor: alternati » 02 gru 2004, 17:07

Witam!
Jestem nowy na tym forum, kiedys założyłem temat na forum.o2.pl, ale tam jest bagno. Podobno tutaj ludzie są bardziej normalni.
To co napiszę nie taktuję jako mój problem, to tylko wynik moich doświadczeń.
Kiedyś miałem dziewczynę, jednak skończyłem to po 4 miesiącach. Nie pasowaliśmy do siebie i tyle. Skończyłem to, zanim posunęlibysmy się za daleko, a ja nie chciałem aby cierpiała.(teraz jestesmy w dobrych układach koleżeńskich).
Później znowu chciałem mieć kogoś, ale coosh... ona mnie nie. :( Tak bardzo chciałem mieć kogoś do przytulenia, kimś sie móc zaopiekować. Jednak nic z tego. Cierpiałem.
Od czasu rozstania z moją EX minie niedługo rok. Od tego czasu stałem się zupełnie innym człowiekiem. Jestem bardziej cyniczny, jednak to tylko maska bo wieczorami człowiek odruchowo "tuli powietrze".
Jendak aby nie cierpieć więcej nauczyłem się częściowo odrzucać pragnienie "drugiego człowieka". Troszkę mniej boli. Teraz mogę jakoś żyć, a życie planuję w liczbie pojedynczej.
TAK! Jest mi dobrze, najlepiej jak może być ( mimo, że często do dupy). Nie szukam. Pragnę coraz mniej. Już nie wyobrażam sobie sytuacji bycia z kimś.
Czasem tylko widząc na przystanku "parkę" odwracam wzrok, bo czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
Widze że moje podejście nie jest do końca takie złe. W ten sposób unikam tego co mój kumpel przerobił wczoraj: miał dziewczynę wszystko super, a wczoraj coś się pokręciło i miłość poszła się kochać w krzaki.




Co wy na to? proszę o konstruktywny komentarz. Głupie krytyki nie będą uwzględniane.
pozdrawiam mrt
20lat

Postautor: 20lat » 02 gru 2004, 17:13

temat jak najbardzoiej na czasie przynajmniej z mojej strony bo ja niemoge dojsc do porozumienia z moja byla(niejestesmy razem 2 miechy) i mam ze tak powiem namiastke bycia samemu i powiem ci ze wole miec kogos nawet kosztem problemow milosnych itd.,razem latwiej razniej,
jak jetses sam unikasz klopotow ale i unikasz tez szczescia ,jak z kims masz klopoty i szczescie,wybur nalezy do ciebie ze tak sie wyraze,
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 02 gru 2004, 17:14

Nie szukaj miłości na siłę. Na tym polega Jej urok-Ona sama Ciebie znajdzie i to w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Jesteś sam, ale nie jesteś samotny. Na pewno otaczają Cię bliscy. Nie zamykaj się. Po prostu czekaj, żyj normalnie.
P.S Masz rację... Na forum o2 jest okropne bagno i to forum nie zna pojęcia "moderator" ani "admin". Pff
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Awatar użytkownika
szopen
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 459
Rejestracja: 17 cze 2004, 00:48
Skąd: Z domku :-)
Płeć:

Postautor: szopen » 02 gru 2004, 20:03

jeżeli chcesz przeżyć całe życie bez miłości to będzie to smutne życie, sorki, ale taka prawda, jak dla mnie to że kocham i jestem kochany to sens życia, a gdy nie kochałem i nie byłem kochany, sensem mojego życia było poszukiwanie miłości, oczywiście tak jak pisze Leszczynka, nie na siłę ale jednak

życie w pojedynkę jest do d.... :)
Cuda się zdarzają. Co potwierdzi każdy programista :)

pozdrawiam
Awatar użytkownika
Krzych(TenTyp)
Weteran
Weteran
Posty: 1848
Rejestracja: 25 lis 2004, 12:51
Skąd: Bydgoszcz
Płeć:

Postautor: Krzych(TenTyp) » 02 gru 2004, 20:58

Człowieku "odrzuć takie myśli od siebie'' to potrafi tylko dołować nie bądź cyniczny[wobec siebie].....
Najważniejsze jest aby pogodzić się z tym że jest się człowiekiem i ma się potrzeby które trzeba zaspokajać.Wtedy poczujesz się wolny i niebędzie cię nic trapić.Wiem jakie jest poczucie smutku, rozrzalenia, i rozpaczy ..... W takich chwilach trzeba to przetrwać i nie zamykać się w sobie i swoich potrzeb "po szufladach'', bo nie o to tu chodzi.
Ciesz się tym ze ktoś może być szczęsliwy dla mnie to daje poczucie bezpieczeństwa że ja też kiedyś będę się tak czuł.
W chwilach gdy potrzebuję właśnie bliskości to włanczam na maxa muzykę i to mi pomaga przezwyciężać i zapominać o problemach które na pozór nie mają rozwiązania.
"Jezeli niema rozwiązania to niema problemu"

POZDRAWIAM ....sam miałem taki problem i jakoś z tego wyszedłem [uwierz w siebie człowieku]
H, man runs over a woman in his car, whos fault is?
Well...
Why is the man...
Driveing in the kitchen ?
Awatar użytkownika
ptaszek
Weteran
Weteran
Posty: 1205
Rejestracja: 15 sie 2004, 18:44
Skąd: War-saw
Płeć:

Postautor: ptaszek » 02 gru 2004, 21:05

Uważam, że ta postawa jest dobra. Po co rozpaczać, męczyć się i szukać na siłę? Trzeba po prostu żyć dalej i już. Zająć się swoimi sprawami, a nie tylko dzień w dzień myśleć "jak mi niedobrze, och jak mi źle". Wiem, że posiadanie kogoś uszczęśliwia człowieka i nadaje życiu nowy sens, ale solo też trzeba umieć żyć :)
Mnie samej było bardzo dobrze - nie miałam zbytnio problemów, umiałam sobie świetnie zorganizować czas i dostrzegałam dużo plusów w nieposiadaniu nikogo. A jednak miłość mnie dopadła i to całkiem znienacka ;) Kiedyś jej bardzo pragnęłam, a kiedy przestałam - to wtedy sobie przyszła.
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 02 gru 2004, 21:19

Ja miałam też podobnie kiedyś. Nie potrafiłam życ sama. Ale jak w końcu zdradził mnie mój ówczesny chłopak i bardzo cierpiałam, bo mimo że nie byliśmy razem dalej mi bardzo zależało. Załamałam się i nie wierzyłam w to, że jakiś facet zasługuje na moje uczucia. Ale w końcu poznałam mojego obecnego chłopaka i wszystko się zmieniło. Ale nie szukałam na siłę ani się też specjalnie nie odgradzałam - żyłam sobie szczęśliwie w pojedynkę. Tylko, że to życie nie było pełne barw, jak teraz. :)
Awatar użytkownika
lizaa
Maniak
Maniak
Posty: 712
Rejestracja: 06 sty 2004, 20:53
Skąd: Poznan
Płeć:

Postautor: lizaa » 02 gru 2004, 21:46

a ja jestem z kims dosyc dlugi czas...ale to wcale mi nie pomoglo zapomniec moich uczuc jakie mialam gdy bylam sama , do dzis pamietam jak bardzo bylam rozbita. wiele Mu zawdzieczam..
ale wracajac konkretniej do tematu..postawa dobra , po co szukac skoro sama sie zjawi, tylko badz czujny , bo w trakcie tej swojej samotnosci mozesz ja przeoczyc badz odtracic.
"szczescia nie kupisz gdy klopoty pietrza sie po sufit"
alternati

i to mi się podoba

Postautor: alternati » 02 gru 2004, 23:55

I to mi się podoba na tym forum, że ledwo zadałem pytanie i już mam jakies konkretne odpowiedzi.
Krzychu: ja się ciesze że ktoś może być szczęśliwy, jednak to że mnie to cieszy, nie oznacza, ze nie moze boleć.
propos wypowiedzi ptaszka: ja własnie staram się nie rozpaczać, tylko sobie żyć.
pozwolę sobie podkreslić, że mi sie bardzo dobrze żyje w pojedynkę, nie musze znosić czichs schiz, w końcu mam własne. Żadna baba mi nie pieprzy o ślubie(bo w sumie to one łatwe są, dasz im kawałek złota w odpowiednim miejscu i zrobioą dla ciebie wszystkio - nie chce tak), nikt nie ma do mnie pretensji o to jaki jestem(a jak ma to niech spada na Madagaskar) .
Podsumowując: ja po przeanalizowaniu sobie całej sytuacji już nei chcę mieć nikogo. (chociaz pamiętam jak dobrze było mi kiedyś z kimś to pamiętam dlaczego powiedzialem sakramentalne "dziekuję")
śmakieś blokady takie... ale niechaj trwają, są zbroją.
Jak widać nie jestem prostym człowiekiem (człowiek to brzmi dupnie)
Awatar użytkownika
szopen
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 459
Rejestracja: 17 cze 2004, 00:48
Skąd: Z domku :-)
Płeć:

Postautor: szopen » 03 gru 2004, 00:26

Podsumowując: ja po przeanalizowaniu sobie całej sytuacji już nei chcę mieć nikogo. (chociaz pamiętam jak dobrze było mi kiedyś z kimś to pamiętam dlaczego powiedzialem sakramentalne "dziekuję")

a ja się mogę założyć że jak się naprawdę zakochasz (znajdziesz drugą połówkę czy to ona Cie znajdzie :) ) to się będziesz zastanawiał, jak mogłeś kiedykolwiek chcieć być samemu :) czego Ci życzę :)
Cuda się zdarzają. Co potwierdzi każdy programista :)



pozdrawiam
alternati

Postautor: alternati » 03 gru 2004, 06:08

dzieki, za pocieszenie, chociaż jak czytam wasze wypowiedzi to łapie dołka: cholera, czy tu sami szczęśliwie zakochani? pochlastać się można.
mimo wszystko dzięki...
może to wszystko kwestia tego że czuję sie niedojrzały do takich układów. moja EX była cudowna, ale mimo wszystko nie pasowaliśmy do siebie, jednak pozostaliśy... przyjaciółmi(?)
jak patrze na nią i jej obecnego to się cieszę w duchu że to on ma z nią probelmy, a nie ja ;)
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 03 gru 2004, 07:31

alternati pisze:... cholera, czy tu sami szczęśliwie zakochani? ...

Heh! Przeciwnie... śmiem twierdzić, że jeśli są tu tacy to mają swoje dylematy czy problemy.
No cóż, wydaje mi się, że nie zdążyłeś (po rozstaniu) zakochać się ponownie w kimś innym. Skutek: skorupka, która z czasem twardnieje i teraz jest już dość twarda, odporna na to co dzieje się po za nią, na tomiast potęgująca wewnętrzną złość na świat, taką samonakręcającą się spiralę samotności.
Wiesz co? "Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło"... patrzysz teraz na świat dość krytycznie, co przy spotkaniu kogoś ciekawego pozwoli Ci podejmować racjonalne decyzje. I jeśli spotkasz teraz interesującą Cię osobę, ten Twój worek z miłością (bo go masz gdzieś tam i cały czas go ciągniesz za sobą) rozwiąże się, a jego zawartość wybuchnie.
Tylko nie prześpij sprawę.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7685
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 03 gru 2004, 08:11

Zycie samemu jest rownei dobre jak w zwiazku. To co jest lepsze zalezy od danej chwili i czlowieka, ale zasadniczo nie mozna powiedizec, by cos bylo lepsze.
Awatar użytkownika
fish
Weteran
Weteran
Posty: 2056
Rejestracja: 14 kwie 2004, 11:47
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: fish » 03 gru 2004, 08:20

Oj ma Mav, ma i to dużo. Zdecydowanie lepsze życie razem, smutki i radości dzielisz na pół. Jest ktos kto Ci może pomóc w każdej sytuacji, jest z kim pomilczeć, jest sie do kogo przytulic jak Ci źle. W końcu jest sie z kim pokłócic :)
Ja nie mogę znieść samotności. NIgdy nie trwała dłużej niz miesiąc i mam nadzieję, że tak zostanie. I tym optymistycznym akcentem kończę :)
"Ludzie twierdzą, że Ziemia jest okrągła. Ale jak nie chcesz, wcale nie musisz im wierzyć." - Forrest Gump
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7685
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 03 gru 2004, 08:28

Niby tak, ale wszystko ma swoje plusy i minusy. Zasadniczo (jak pisalem) nie mozna powiedziec ze cos jest lepsze, bo to od czlowieka zalezy ktore z tych plusow i minusow bedzie cenil bardziej.
Awatar użytkownika
mrt
Weteran
Weteran
Posty: 3354
Rejestracja: 31 lip 2004, 22:44
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: mrt » 03 gru 2004, 08:41

Ja nie znoszę być sama, bo się czuję samotna. Niby znajomych mam, ale prawda jest taka, że każdy ma swoje problemy i cudze gdzieś. A we dwójkę jest inaczej, bo zawsze to razem.

Nie wiem, co bym zrobiła, gdybym teraz została sama. Albo poszłabym do klasztoru na wieki wieków, albo bym się bogato sprzedała i wzięła ślub z forsą. Bo zakochać, to już bym się nie zakochała raczej. Nie ten wiek, nie te chęci i wszystko, co najlepsze, zostałoby za mną. Ile można próbować? Dwa razy wystarczy. Zresztą innej miłości nie chcę.

Ale Alternati to jeszcze młody ;) Jak pomyślisz, że ja spotkałam swojego faceta, jak miałam 28 lat (jeszcze :P ), a on 31, to może uwierzysz, że niekoniecznie pisane Ci życie w pojedynkę :)
Awatar użytkownika
natasza
Weteran
Weteran
Posty: 1339
Rejestracja: 12 kwie 2004, 11:48
Skąd: z sieci
Płeć:

Postautor: natasza » 03 gru 2004, 08:41

I może całkiem dobrze zrobiłeś, że zamknąłes sie w ten sposob..



Ja też miałam swoją receptę na własne szczęscie, podobne do Twojego: OBOJĘTNOŚĆ, jak ją kochałam, jak potrafiłam się nią cieszyć, jeśli miałam problemy potrafiłam o nich nie myśleć, zając się czymś przyjemnym, nie przejmować się tak porażkami, byłam samotna, nie interesowały mnie kontakty z mężczyznami tak bardzo jak innych, miałam swój mały świat, w którym było mi naprawdę dobrze...

pózniej się zakochałam
tyle szczescia mnie spotkało
tyle pieknych chwil


A TERAZ?

twkię w jakieś kuli własnych emocji, rani mnie wszystko, boli każdy jego zły ruch, przejmuję się wszystkim, nie potrafię przejść kolo tych emocji z obojętnoscią..:-(

ZGUBIŁAM SIĘ

najgorsze, ze nie potrafię wrócic do siebie
Awatar użytkownika
mrt
Weteran
Weteran
Posty: 3354
Rejestracja: 31 lip 2004, 22:44
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: mrt » 03 gru 2004, 08:47

A TERAZ?

twkię w jakieś kuli własnych emocji, rani mnie wszystko, boli każdy jego zły ruch, przejmuję się wszystkim, nie potrafię przejść kolo tych emocji z obojętnoscią..

ZGUBIŁAM SIĘ

najgorsze, ze nie potrafię wrócic do siebie
Może jak już się szczęœci, to chcemy zrobić wszystko, żeby było idealnie do końca? Œledzimy każdy krzywy uœmiech i doszukujemy się drugiego dna w złym humorze partnera? Może więcej luzu, nic na siłę? Może mniej chuchać i dmuchać, bo co ma być, to będzie?

Dziwni jesteœmy. Cierpimy, bo samotni, Ÿle nam, bo z kimœ. Nie potrafimy cieszyć się swoim własnym towarzystwem w życiu we dwójkę. Smutne to, recepty brak :(
Awatar użytkownika
natasza
Weteran
Weteran
Posty: 1339
Rejestracja: 12 kwie 2004, 11:48
Skąd: z sieci
Płeć:

Postautor: natasza » 03 gru 2004, 08:51

właśnie tak Mrt :564:
"Można być w kropli wody światów odkrywcą. Mozna wędrując dookoła świata przeoczyć wszystko."
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 03 gru 2004, 08:53

Ech tam gadanie , ja sieponownie zakochałem jak miałem lat 36 , a też juz myslałem ze to nie jest mozliwe !! a jednak !! :564:
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
mrt
Weteran
Weteran
Posty: 3354
Rejestracja: 31 lip 2004, 22:44
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: mrt » 03 gru 2004, 08:57

Ech tam gadanie , ja sieponownie zakochałem jak miałem lat 36 , a też juz myslałem ze to nie jest mozliwe !! a jednak !!
Mam nadzieję, że w żonie.

:564:

Natasza> Ech... Skšd ja znam te problemy. To baby szczególnie tak majš. Jak nie cierpimy za miliony, to chore jesteœmy ;) :564:
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 03 gru 2004, 09:13

Dobrze wiesz MRT ze nie o niej tu mowa ! :547:
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
lorenzen
Maniak
Maniak
Posty: 678
Rejestracja: 03 lip 2004, 11:11
Skąd: koniecpolski
Płeć:

Postautor: lorenzen » 03 gru 2004, 09:20

Alternati wiele mądrych słów tu padło.
Ja dodam tylko nie napinaj się Bracie, nie kontempluj tej samotności analizując zalety i wady ... szkoda życia :564:
;)...
Awatar użytkownika
yogiber
Bywalec
Bywalec
Posty: 49
Rejestracja: 29 lis 2004, 22:19
Skąd: warszafka
Płeć:

Postautor: yogiber » 03 gru 2004, 09:24

ja tam mam jestem singlem z wyboru
moze tez dlatego ze malo dziewczyn mi sie podoba
no ale ja tam nie narzekam specjalnie
ale chyba to zalezy od czlowieka
ja jakos niepotrzebuje przytulania, calowania itd
choc to zaczyna sie zmieniac jak znow zaczalem chodzic na rysunek :P

zycie singla ma bardzo kilka plusow:
-masz czas dla siebie
-robisz co chcesz idziesz gdzie chcesz
-masz czas by szukac tej jedynej
-mozesz sie poswiecic swojej pasji

oczywiscie
nie wszystkim to pasuje
sadze ze wystarczy zastapic "potrzebe milosci" czyms innym
tak przynajmniej u mnie jest
nie wiek jak inni to widza

wiadomo tez ze to nie bedzie trwac wiecznie
czuje jak sie zmienia to moje podejscie do zycia
god hates us all
Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 03 gru 2004, 13:17

Ja zadzroszczę ludziom, którzy potrafią wytworzyć taką skorupę obojętności - uważam to za naturalną reakcję organizmu, pewien mechanizm obronny, który u niektórych jest silniejszy. Cóż z tego, że dziś skorupa jest twarda? Pęknie jak bańka mydlana kiedyś...w jednej chwili...
Zło w dłuższej perspektywie nie ma w ogóle mocy. Zło, które przeżywasz, ma wyłącznie za zadanie zwrócić Twoją uwagę na to, czego się jeszcze musisz nauczyć, aby móc widzieć i czcić dobro wokół siebie.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 03 gru 2004, 14:20

nie musze znosić czichs schiz, w końcu mam własne. Żadna baba mi nie pieprzy o ślubie(bo w sumie to one łatwe są, dasz im kawałek złota w odpowiednim miejscu i zrobioą dla ciebie wszystkio - nie chce tak), nikt nie ma do mnie pretensji o to jaki jestem(a jak ma to niech spada na Madagaskar) .
I to jest jedna stroną medalu, a nie widzisz drugiej. Zgadzam się z Mysiorkiem. To dokładnie o to chodzi!Ty sam się na to nakręcasz i jeśli nie skończysz bedzie Ci naprawdę źle!
Gość

Postautor: Gość » 03 gru 2004, 14:26

Ja nie potrafilabym byc sama. Szalenei wazne jest dla mnie poczucie bezpieczenstwa i oparcia, ktore stwarza bycie razem. Samotnosc to dla mnie byl kiedys tylko stna przejciowy.

'Miłość to wypadek, na który czekasz by się zdarzył.'
alternati

Postautor: alternati » 03 gru 2004, 16:24

kathrin: powiem ci, że i ja kiedyś chciałem dać komuś bezpieczeństwo. I dawałem 4 miesiące. Jednak potem zobaczyłem że wycofanie się będzie najlepszym rozwiązaniem, a ona teraz jest szczęliwa bardziej niż byłaby ze mną. Potem chciałem szybciutko się zakochać, tak jak ktoś tu juz napisał. Jednak nie udało się. Zaczynałem coś czuć ale uczucia jak muzyka: dopiero w stereo cieszą.
Obojetnośc jest ldobrym rozwiązaniem. Co, mam ciągle pozwalać sobie czuć to wypalające pragnienie kogoś? Po diabła? Widzę po swoich znajomych, którzy rozstali się z dziewczynami/chłopakami. Oni nie potrafią powidzieć "p******lę to wszystko, nie wstanę tak będę leżał". Boli ich samotność. Ja ten ból nauczyłem się zagłuszać. Pogodzenie się z losem i wyzbycie się pragnień(jako przyczyny wszelkiego cierpienia) jest sposobem, by móc jakoś żyć, by nie zwariować.
Naprawdę kiedyś chciałem... czas przeszły.
Po swoich doświadczeniach stwierdziłem, że nie nadaję się by móc żyć z kobietą(heteryk). Sama taka myśl mnie przytłacza. Wiem, że nie potrafię i nie chcę dać im tego czego większość pragnie(ślub, dzieci etc.)
Dlatego z pożytkiem dla ludzkości będzie jeśli nie będę żadnej krzywdził.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 03 gru 2004, 20:01

mam ciągle pozwalać sobie czuć to wypalające pragnienie kogoś? Po diabła?
Po to, aby to doświadczenie mieć już za sobą?Żeby umiec ten stan przeżyć?Wiem,że takie sprawy są ciężkie. Ale nie można udawac obojętności wobec problemów tylko stawić im czoła i je pokonać. Jeśli tego nie pokonasz będzie się to w Tobie ciągle odzywało i w końcu naprawdę zwariujesz.
Gość

Postautor: Gość » 03 gru 2004, 20:08

Alternati, jestesmy w podobnym wieku. Mam meza i pare dni temu urodzilam coreczke. Wydaje mi sie, ze za wczesnie przekresliles swoje szanse. Ze za wczesnie powiedziales, ze Ci nie zalezy, ze to nie dla Ciebie, ze sie juz nauczyles zyc bez tego. Ja Cie nie chce zmuszac do zmiany pogladow, nie pomysl sobie tak. Po prostu odnosze wrazenie, ze mozesz jeszcze zmienic zdanie. Ze moze teraz tak myslisz dlatego, ze nie spotkales jeszcze dziewczyny, ktora pozwolilaby Ci myslec inaczej.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 416 gości