Odpowiem Ci, jakem Ted. Informatykow to ja kurat znam od groma. Zarowno dyplomowanych jak i tych z matura jeno, lub z zupelnie innym niz informatyczne wyksztalceniem. Informatyka to taka fajna dziedzina, gdzie licza sie umiejetnosci, nie papier i mozna cale zycie w tym robic nie tykajac nawet studiow na politechnice. Od pewnego poziomu te studia sa potrzebne, ale jesli jestes niezly to robote znajdzieszMati pisze:widzisz Ted, teraz mało kto przyjmie kogoś na jakieś ważniejsze stanowisko bez studiów i mgr przed nazwiskiem. mnie to mogliby przyjąć do sklepu jako "specjalista do spraw doradzania klientom rodzaju płyt dvd
do nagrania filmów" ...
Ja o infie jako takiej gowno wiem, ale za to mam rozeznanie jak to wyglada w praktyce jesli chodzi o zatrudnianie. I na moje to ten Twoj kolega moze byc sobie wg Was na poziomie czolowki NSA, co nijak musi sie przekladac na realia. Szczegolnie, ze pan pracodawca nie ocenil go zbyt pozytywnie, w przeciwienstwie do kumpli z lawki.Mati pisze:no popatrz. mój kolega z klasy ma c++, c#, html, php w małym palcu i w firmie na której był na praktyce w zeszłym roku w maju powiedzieli mu, że go nie przyjmą, no bo nie umie dość dużo. uwierz mi Wujo, wiem coś na ten temat akurat![]()
Zaiste zadziwiajace.





Ja chce jeszcze raz na driving range



