Praca

Tu można wypowiadać się na wszystkie inne tematy jakie przyjdą Wam do głowy.
Posty w tym dziale nie są naliczane.

Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam

Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 09 paź 2008, 17:55

Hyhy pisze:Pewnie... i zdobywac pierwsze doswiadczenie po studiach. Bezsens totalny.
Kiedy dotrze do Was, że można tez w trakcie dziennych? <zalamka>
Nola pisze:student farmacji na żadną pracę pozwolić sobie nie może i to do końca studiów
Nie musi koniecznie w zawodzie :]
Awatar użytkownika
Wujo Macias
Maniak
Maniak
Posty: 750
Rejestracja: 24 paź 2006, 05:06
Skąd: 3miasto
Płeć:

Postautor: Wujo Macias » 09 paź 2008, 18:09

pani_minister pisze:ale wiedziałam, że sama jestem sobie winna i że się to na mnie poodbija
A czy ja zrzucam na kogokolwiek innego?
Poza tym mam wrazenie, jakbyscie mysleli ze ja oczekuje zlotych gor niskim nakladem pracy. censored, w zyciu. Miltonia, wybitny HRowiec co czuje pismo nosem, w tym wypadku sie pomylila bo jestem dobrym pracownikiem. Zostawalem po godzinach jesli byla taka potrzeba, wychodzilem z inicjatywa, staralem sie i takie tam pierdoly. Dlatego tez chcialbym zarabiac tyle, zeby moc spokojnie wyniesc sie z domu, wynajac pokoj i zyc na swoim. W 3miescie potrzeba ok 1500 zl na reke zeby moc co takiego odstawic i w miare godnie zyc, plus miec kase na wlasny rozwoj- kursy, studia.
Czy wymagam duzo? Nie, nie sadze.
"księżycówka, napisałem Ci priva"
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 09 paź 2008, 18:20

księżycówka pisze:Nie musi koniecznie w zawodzie :]

a po co studentowi farmacji doświadczenie nie w zawodzie :| ?
I z drugiej strony to nawet nie chodzi tylko o to czy w zawodzie czy nie, ale farmacja jest na równi z medycyną. Ci ludzie nie mają życia, nie mają czasu, mają tyle nauki. Kiedy mieli by pracować :?
Siostra sąsiada mojego faceta jest na medycynie w Warszawie właśnie to tam ludzie nie śpią po kilka dni tylko się uczą. Ludzie się cieszą ze świąt, bo można będzie się spokojnie nauczyć.
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 09 paź 2008, 18:29

Wujo Macias pisze:W 3miescie potrzeba ok 1500 zl na reke zeby moc co takiego odstawic i w miare godnie zyc, plus miec kase na wlasny rozwoj- kursy, studia.

To powiem Ci, że i tak tanie jest, bo mi dwa lata temu w Krakowie tyle wystarczało tylko na czynsz i chlebek, gdzie tu kursy i studia [:D]
Awatar użytkownika
AMX
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 324
Rejestracja: 02 lis 2005, 00:29
Skąd: Burkina Faso
Płeć:

Postautor: AMX » 09 paź 2008, 18:52

Macias, Miltonia może i uprawia zgórypatrzalstwo ,tylko ma do tego prawo.I niestety w tym co pisze ma w pełni rację. Co do ministrowej ,to wiesz nie ma problemu z wchodzeniem w życie kiedy się ma w głowie trochę więcej niż średnia.Jeśli jednak jest się umysłowym przeciętniakiem ,bądź nawet gorzej to wtedy syt nie wygląda już tak różowo.
Wy jeździcie, My latamy.
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 09 paź 2008, 21:49

W jednym z moich ulubionych filmów pada niezły cytat: So you have to choices in this world. You can be somebody, or you can be nobody... I tak sam sobie myślę, że studia, kursy, doświadczenie zawodowe, mieszkanie z rodzicami itp - to wszystko samo z siebie nikomu nie zagwarantuje żadnej z tych dwóch opcji; chyba, że mówimy o fartach i nieszczęściach, co w sumie zdarza się marginalnie... Wszystko zależy od tego kim jesteś i czy masz ciekawy pomysł. Wtedy przynajmniej człowiek może day trying, ale chociaż będzie miał świadomość, że chciał coś dla siebie ambitnego zrobić... A inna sprawa, że 1) ani od ludzi przeciętnych nie należy wymagać Bóg wie czego, 2) ani też ludzie przeciętni nie mają prawa oczekiwać niczego prócz przeciętności właśnie... Proste. :)
Ostatnio zmieniony 09 paź 2008, 21:51 przez PFC, łącznie zmieniany 1 raz.
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
Wujo Macias
Maniak
Maniak
Posty: 750
Rejestracja: 24 paź 2006, 05:06
Skąd: 3miasto
Płeć:

Postautor: Wujo Macias » 09 paź 2008, 22:11

PFC pisze:1) ani od ludzi przeciętnych nie należy wymagać Bóg wie czego, 2) ani też ludzie przeciętni nie mają prawa oczekiwać niczego prócz przeciętności właśnie
Ale widzisz PFC, to mnie tez gryzie. Bo ja mam swiadomosc, moze bledna aczkolwiek nie sadze, ze mam spory potencjal, ze moglbym duzo wiecej niz moge teraz, ze jakis talent we mnie siedzi (nie szukajac daleko- chociazby glupoty zwiazne z rysowaniem. Ale zaprzepascilem cholernie.), ze w glowie mam ciut wiecej niz szary czlowieczek z ulicy. Stad moze takie nieprzyjemnie wiercenie w okolicach lewego posladka.
Tudziez pieprze farmazony.
"księżycówka, napisałem Ci priva"
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 09 paź 2008, 22:41

Wujo Macias pisze:Czy wymagam duzo? Nie, nie sadze.

Ciągle ten socjalizm w głowie... MNIE się należy!!!!!!

Należy Ci się tyle, ile przyniesiesz zysku firmie/podzielone na 2. Najwyżej.
Za fajność nie dają. A szklanych kul jest mało w firmach, coby przewidzieli.

Otwórz własną firmę. Weź kredyt, jesli jesteś pewny że jesteś wielki, i rób!
W tym wypadku nie będziesz wymagał za dużo.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 09 paź 2008, 22:43

Wujo Macias pisze:Bo ja mam swiadomosc, moze bledna aczkolwiek nie sadze, ze mam spory potencjal, ze moglbym duzo wiecej niz moge teraz, ze jakis talent we mnie siedzi (nie szukajac daleko- chociazby glupoty zwiazne z rysowaniem. Ale zaprzepascilem cholernie.), ze w glowie mam ciut wiecej niz szary czlowieczek z ulicy. Stad moze takie nieprzyjemnie wiercenie w okolicach lewego posladka.


No moim zdaniem z każdego niemal człowieka idzie wycisnąć tyle, by mógł się utrzymywać na w miarę znośnym poziomie. Na pewno nie będzie tak, że skończysz studia i świat się zawali. ;) Ja wiem jak wyglądają perspektywy studenta historii, bo mój pierwszy kierunek jest wmontowany w jeden instytut z historią właśnie, i wierz mi - wszyscy tam niemal mają pod koniec strach w gaciach, bo dobrze wiedzą, że jak 10% rocznika znajdzie pracę w zawodzie (szczytem marzeń jest IPN lokalny, oferujący aż 2 miejsca), to będzie dobrze... A jednak Ci wszyscy ludzie - zdecydowanie najweselsi i najbardziej wyluzowani na całym wydziale - kończą to i jakoś radzą sobie w naprawdę rozmaitych miejscach. Ty też sobie poradzisz. Zwłaszcza, że masz jakieś poza historią zdolności przecież. :) ...Może jeszcze nie wiesz jak, ale sobie poradzisz... W ostateczności życie uczy wszystkiego. :) ...A co do zarabiania... Na pierwszej lepszej stacji benzynowej wyciągniesz 2000 na rękę z napiwkami, w hurtowni 1500-2000, na budowach i przy kładzeniu dachów jeszcze więcej. Nie jest to wprawdzie praca przyjemna zbytnio, ale moim studiującym kolegom jakoś ona nie uwłacza. ;) ...Inna sprawa, że wtedy ich studia polegają już raczej na przetrwaniu sesji niż uczeniu się, dlatego ja pracę na studiach uważam za bzdurę, gdyż jedno odbywa się zawsze kosztem drugiego... Nie wiem jak u innych, ale na moich "humanistycznych" studiach jednych na V-tym roku nie mam dnia wolnego, a trzy razy w tygodniu 8h non stop... Do tego mam jeszcze drugi kierunek - wszystko dzienne - i naprawdę jestem pełen podziwu dla nadludzi, którzy jednocześnie studiują (pewnie jeszcze ze średnią na stypendium), pracują, mają życie osobiste, chlają, itp. <hahaha> Naprawdę cudów na kiju niektórzy dokonują. :D ...A dzieci w to wierzą. 8)
Ostatnio zmieniony 09 paź 2008, 22:46 przez PFC, łącznie zmieniany 1 raz.
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
Wujo Macias
Maniak
Maniak
Posty: 750
Rejestracja: 24 paź 2006, 05:06
Skąd: 3miasto
Płeć:

Postautor: Wujo Macias » 09 paź 2008, 22:47

PFC- pewnie, ze jakos to w koncu sie ulozy, ale mam gorzy okres to i pomarudzic sobie chce. Pozwala mi to utrzymac linie i zdrowie psychiczne.

Mysior- Jaki censored socjalizm? Gdzie ja napisalem, ze mi sie nalezy? Nie podoba mi sie po prostu perspektywa zasuwania za tak male pieniadze, ze nie bede mial na samodzielne zycie, co dopiero mowic o dalszym rozwoju. A ze nie chce skonczyc majac tylko jeden dyplom, to chyba logiczne, ze boli.
"księżycówka, napisałem Ci priva"
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 09 paź 2008, 22:54

Mysiorek pisze:Należy Ci się tyle, ile przyniesiesz zysku firmie/podzielone na 2.


Nie to, żebym się z logiką wywodu nie zgadzał, ale dla mnie to trochę dziwaczne w wydźwięku... Co kogo zysk firmy jako taki obchodzi? Jakieś pokrętne, przedmiotowe podejście. :| Człowiek ma swoją wiedzę czy umiejętności i to po prostu sprzedaje. Są dwa równorzędne podmioty. Nie musi to być wcale z zyskiem firmy tożsame, jeśli ona tego nie wykorzysta lub wykorzysta źle... Człowiek pracuje przede wszystkim dla siebie. Tym sposobem zysk firmy staje się niekiedy profitem do jego zysku... Jeśli zaczyna się myśleć inaczej, to jest się w jakimś sensie martwym i stąd się później frustracja bierze.
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 09 paź 2008, 22:57

Wujo Macias pisze:Gdzie ja napisalem, ze mi sie nalezy?

Tu:
Wujo Macias pisze:W 3miescie potrzeba ok 1500 zl na reke zeby moc co takiego odstawic i w miare godnie zyc, plus miec kase na wlasny rozwoj- kursy, studia.
Czy wymagam duzo? Nie, nie sadze.


KTO Ci ma to dać i ZA CO?

Jeśli nic nie przyniesiesz, to NIE dostaniesz!
Bo:

Wujo Macias pisze:ja mam swiadomosc... ze mam spory potencjal, ze moglbym duzo wiecej niz moge teraz, ze jakis talent we mnie siedzi... ze w glowie mam ciut wiecej niz szary czlowieczek z ulicy.


Przynieś sam Sobie. I git <browar>
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Wujo Macias
Maniak
Maniak
Posty: 750
Rejestracja: 24 paź 2006, 05:06
Skąd: 3miasto
Płeć:

Postautor: Wujo Macias » 09 paź 2008, 23:00

Mysiorek pisze:KTO Ci ma to dać i ZA CO?

Jeśli nic nie przyniesiesz, to NIE dostaniesz!
Za to, ze umiem ciezko zasuwac.Za to, ze jestem bystry, szybko sie ucze, ze jestem batmanem kreatywnosci.
Czyli- Za to, ze potrafie byc dobrym pracownikiem.
Co do kredytow, wlasnych biznesow- nie, nie nadaje sie do tego, wiec nie bede nawet probowal.
"księżycówka, napisałem Ci priva"
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 09 paź 2008, 23:05

PFC pisze:Człowiek pracuje przede wszystkim dla siebie.

... tu wyciąłem...

No właśnie - załóż firmę i rób dla siebie <browar>

Bo w innym wypadku, to... na barykady szturmować kapitalistyczne świnie!

Nie rozumiesz jeszcze, że będąc najemnikiem chodzi o podstawowy podział zysków?
Najpierw utrzymanie firmy, potem Ty?

Czy wyobrażasz sobie sytuację, że na koniec miesiąca podchodzisz do kasy, a kasjerka (jak każdemu włascicielowi firmy) mówi: w tym miesiącu nie było zysków, tylko straty. Wobec tego nie dostaje pan wypłaty, ale firma potrzebuje wpłaty od pana 3000,- złotych, żeby przeżyć do nast. misiąca, a wtedy zobaczymy... <hahaha>
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 09 paź 2008, 23:06

Mysiorek pisze:Jeśli nic nie przyniesiesz, to NIE dostaniesz!


Najśmieszniejsze, że bywa i tak, że możesz coś przynieść i nic nie dostać. :] ...No ale to już są kwestie tzw. sprawiedliwości społecznej, która u nas funkcjonuje wyjątkowo parszywie niestety. ;) Tak więc to wszystko nie jest proste takie. 8)

WM każdy lubi sobie szczam ponarzekać. Ja np. czasami narzekam do 2-3 wybranych osób. :D Nawet taka światła Miltonia w gruncie rzeczy nic innego nie robi tutaj, ale to już troszkę sam zauważyłeś. ;) ...Wprawdzie pozostają pytania: po co? i: czy ktoś chce tego słuchać? , ale 1) jesteśmy tylko ludźmi, 2) temat się rozwija, więc chyba tak. <aniolek>
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 09 paź 2008, 23:08

Wujo Macias pisze:Za to, ze umiem ciezko zasuwac.

RYNKU to nie obchodzi zupełnie!

Możesz wykopywać dół, zasypując poprzedni! - co z tego, że ciężko harujesz, skoro to jest po penisa! Nikomu to nie potrzebne.

Zmień filozofię <browar>
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Wujo Macias
Maniak
Maniak
Posty: 750
Rejestracja: 24 paź 2006, 05:06
Skąd: 3miasto
Płeć:

Postautor: Wujo Macias » 09 paź 2008, 23:14

PFC pisze:Wprawdzie pozostają pytania: po co? i: czy ktoś chce tego słuchać? , ale 1) jesteśmy tylko ludźmi, 2) temat się rozwija, więc chyba tak.
censored z tym, po to jest tez forum przeciez. Jedni zdradzaja malzonka, inni nie wiedza o czym gadac na rance, inni maja atak zawodowej paniki. Pelne spektrum.
Mysior- Rynek to jednak obchodzi, bo patrzac wokol siebie sporo moich nienajgorzej zarabiajacych znajomych na takich wlasnie przymiotach sie wybilo. Nie papierkiem, ale zaangazowaniem, pomyslami, najszybszymi rekami w biurze w temacie "zmiana papieru w kserokopiarce".
"księżycówka, napisałem Ci priva"
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 09 paź 2008, 23:19

Bo w innym wypadku, to... na barykady szturmować kapitalistyczne świnie!


Pomysł sam w sobie dobry. :) ...Trzeba by tylko wymyślić jak potem to wszystko do ładu doprowadzić. :] ...W każdym razie refren międzynarodówki już znam. :D

Mysiorek pisze:Nie rozumiesz jeszcze, że będąc najemnikiem chodzi o podstawowy podział zysków?
Najpierw utrzymanie firmy, potem Ty?


Dopiero niedawno najemnicy tak podupadli :] ...Kiedyś jak "firma" nie dawała, to brali sobie sami z jej majątku i nie patrzyli, że podatki nie wpłynęły, itp... A w świecie dzisiejszym w wielu sektorach wymaga się wręcz zaprzedania duszy (vide koreańska fabryka w Mławie czy hymny do "Żabki") i stawiania interesu firmy pod interes swój, co jest już troszkę niepoważne, zważywszy, iż epoka najemników właśnie nastała u nas ponoć wraz z kapitalizmem dopiero. ;)

Mysiorek pisze:Czy wyobrażasz sobie sytuację, że na koniec miesiąca podchodzisz do kasy, a kasjerka (jak każdemu włascicielowi firmy) mówi: w tym miesiącu nie było zysków, tylko straty. Wobec tego nie dostaje pan wypłaty, ale firma potrzebuje wpłaty od pana 3000,- złotych, żeby przeżyć do nast. misiąca, a wtedy zobaczymy... <hahaha>


Nie wyobrażam sobie, bo XIX wiek już się skończył. :]
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 09 paź 2008, 23:27

PFC pisze:Nie wyobrażam sobie, bo XIX wiek już się skończył.

Chyba coś przespałeś :D
Każdy właściciel firmy to ma!
(nie mylić ze sp. z o.o., chociaz nie można pomylić, bo tam nie ma właścicieli)

Załóż własną - może, w takim razie, spotkasz wehikuł czasu <hahaha> <hahaha> <hahaha>

O.K. - dziękuję za retrospekcję <browar> Pa (znowu).
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 10 paź 2008, 08:06

Yasmine pisze:a po co studentowi farmacji doświadczenie nie w zawodzie :| ?
Żeby zarabiać pieniądze? Praca ma na celu też zarabianie :> Osoba, która już w czymkolwiek pracowała jak skończy te studia nie pójdzie za jakieś durne tysiąc do pracy.
Yasmine pisze:Kiedy mieli by pracować :?
Może w nocy? :)
Wujo Macias pisze:Nie podoba mi sie po prostu perspektywa zasuwania za tak male pieniadze, ze nie bede mial na samodzielne zycie, co dopiero mowic o dalszym rozwoju.
Rany. Ale takie jest życie. Bez kompetencji nie można liczyć na więcej i z nieba robota już taka nie za grosze koszmarne, czyli plus minus z te 3-4 tys. nie spadnie.
Wujo Macias pisze:Za to, ze umiem ciezko zasuwac.Za to, ze jestem bystry, szybko sie ucze, ze jestem batmanem kreatywnosci.
Czyli- Za to, ze potrafie byc dobrym pracownikiem.
Ale to jest nic przecież. To dodatek. A umiejętności?
chwastek
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 04 lut 2007, 14:49
Skąd: z wyobraźni
Płeć:

Postautor: chwastek » 10 paź 2008, 09:05

księżycówka pisze:
Yasmine pisze:a po co studentowi farmacji doświadczenie nie w zawodzie :| ?
Żeby zarabiać pieniądze? Praca ma na celu też zarabianie :>


a studia mają na celu studiowanie. osobiście wolałabym aby student farmacji popracował szarymi komórkami i zapracował tym samym na stypendium naukowe niż wyciągał 3 tysiaki miesięcznie jako kelner/kelnerka i był miernym studentem. na co komu student farmacji z cząstkową wiedzą i marnym przygotowaniem do zawodu?

bo to prawda, co napisał pfc

..Inna sprawa, że wtedy ich studia polegają już raczej na przetrwaniu sesji niż uczeniu się, dlatego ja pracę na studiach uważam za bzdurę, gdyż jedno odbywa się zawsze kosztem drugiego...


taki student to marny student, choc może i nieźle ubrany i z albumem pełnym zdjęć z egzotycznego wyjazdu


księżycówka pisze:Osoba, która już w czymkolwiek pracowała jak skończy te studia nie pójdzie za jakieś durne tysiąc do pracy.


a co ma wspólnego kelnerowanie za 3 tysiaki miesięcznie studenta farmacji z jego pierwszą pracą w zawodzie? taki student, jeżeli poczatkowe zarobki w jego zawodzie nie bedą przekraczały pewnych granic, pójdzie do roboty i za durne tysiąc na początek.


księżycówka pisze:
Yasmine pisze:Kiedy mieli by pracować :?
Może w nocy? :)


a kiedy spać?


księżycówka pisze:
Wujo Macias pisze:Nie podoba mi sie po prostu perspektywa zasuwania za tak male pieniadze, ze nie bede mial na samodzielne zycie, co dopiero mowic o dalszym rozwoju.
Rany. Ale takie jest życie. Bez kompetencji nie można liczyć na więcej i z nieba robota już taka nie za grosze koszmarne, czyli plus minus z te 3-4 tys. nie spadnie.


a tutaj to zgadzam się. na więcej można liczyć dopiero po przepracowaniu pewnego okresu i zdobyciu potrzebnych (niezbednych w negocjowaniu z pracodawcą warunków finansowych swojej pracy) umiejetności. czasami nie ma innego wyjścia i trzeba pogodzić się z tym, że początki bywaja trudne.

ale i tak jak czytam to co piszesz, księżycówka o tych zarobkach

księżycówka pisze:czyli plus minus z te 3-4 tys. nie spadnie.


to odnoszę wrażenie, że nadajesz z księżyca czy jakiejś tam innej planety, bo jeżeli jest tutaj, wśród nas, jakiś nauczyciel czy pielegniarka to przed nimi jeszcze dłuuuuga droga aby osiagnąć owe, tak lekką rączką wypisywane przez ciebie, 3-4 tysiące (jeżeli w ogóle) ...

czy chociażby absolwent uniwersytetu ...

księżycówka pisze:
Wujo Macias pisze:Za to, ze umiem ciezko zasuwac.Za to, ze jestem bystry, szybko sie ucze, ze jestem batmanem kreatywnosci.
Czyli- Za to, ze potrafie byc dobrym pracownikiem.
Ale to jest nic przecież. To dodatek. A umiejętności?


dobry pracownik, czyli taki, który umiejetności zdobywa w lot, bywa szybko doceniany (b y w a, bo jak z tym bywa bywa to juz różnie)
Ostatnio zmieniony 10 paź 2008, 09:10 przez chwastek, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 10 paź 2008, 09:22

Mysiorek <glaszcze> ... :]

księżycówka pisze:Osoba, która już w czymkolwiek pracowała jak skończy te studia nie pójdzie za jakieś durne tysiąc do pracy.


Pójdzie za takie, jakie się jej zaoferuje... U nas inteligencja zawsze była gorzej opłacana od warstw pracujących w stosunku do proporcji na Zachodzie (relikt po starym systemie) i przykładowo pierwszy lepszy absolwent politologii po specjalności administracyjnej w jakimkolwiek urzędzie państwowym nie dostanie więcej jak 1800 zł, no może 2000 na ręką na początek... Za tysiąc to już nikt nie pójdzie btw, chyba, że dorywczo. ;)

księżycówka pisze:Yasmine napisał/a:
Kiedy mieli by pracować :?
Może w nocy? :)


Chyba w agencji towarzyskiej. :]

Chwastek <browar> ...Nic dodać, nic ująć. :)
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 10 paź 2008, 11:01

chwastek pisze:a studia mają na celu studiowanie. osobiście wolałabym aby student farmacji popracował szarymi komórkami i zapracował tym samym na stypendium naukowe niż wyciągał 3 tysiaki miesięcznie jako kelner/kelnerka i był miernym studentem. na co komu student farmacji z cząstkową wiedzą i marnym przygotowaniem do zawodu?

dokładnie <browar>
W ogóle podpisuje się pod całym postem
chwastek pisze:taki student, jeżeli początkowe zarobki w jego zawodzie nie będą przekraczały pewnych granic, pójdzie do roboty i za durne tysiąc na początek.

No jasne, że tak. W ogóle mnie przeraża pracowanie nie w zawodzie. Kształcę się w określonym kierunku przez 5 lat, później idę pracować nie w zawodzie, tylko dlatego, że większe pieniądze dają. Miałabym wrażenie, że coś tracę w życiu, zmarnowałam wszystko to o czym uczyłam się na studiach i marzenia. Osoba, której zależy to i będzie pracowała za grosze (szczególnie na stażu), zaciśnie zęby, bo wie, że to początek.
No chyba, że ktoś wybiera studia zupełnie inne niż zainteresowania i wie że z tym przyszłości wiązać nie będzie. Ale dla mnie to kosmos jakiś i chyba życiowa tragedia - studiuję to, co mam w dupie.
Ostatnio zmieniony 10 paź 2008, 11:02 przez Yasmine, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 10 paź 2008, 12:27

Rany boskie, jak dobrze że chwastek i yasmine się przebudziły, bo tak to z młodszego pokolenia ino PFC pisał z sensem. Trochę mi tu brakuje stanowiska Wuja, który tylko miauczy i kontratakuje.

Z Miltonią nie zgodzę się w tym, że kierunki studiów można wartościować w przedstawiony przez nią sposób. Nie uważam, aby jakikolwiek kierunek był gwarantem kariery zawodowej. Zgadzam się z PFC (oraz samą Miltonią, która również pisze podobnie w dalszej części postu - na szczęście), że sukcesy na rynku pracy zależą od tego, jakim człowiekiem jesteś.

Jak pokazuje post chwastka i kilka wspomagających, możliwości pracy podczas studiów dziennych zależą od kierunku; ja dodam - od uczelni. Ja na I roku SUM (inaczej IV) mam wolne od zajęć piątki, reszta tygodnia na uczelni. Dodatkowe lektoraty, basen, koło naukowe, projekt studencki, udzielanie się w formie wolontariatu lub stażu w mediach/samorządzie - wykluczy możliwość podjęcia pracy. Staż, wolontariat to zdobywanie praktyki zawodowej, fakt, ale to pieniądze to żadne lub symboliczne. A studia to też piękny okres bujnego życia towarzyskiego i kulturalnego w moim przypadku (wielkie miasto to darmowe eventy). Powiedzmy więc że to droga pośrednia.

Ile bym jednak na studiach nie pracował wiem, że i tak jeśli wybiorę ścieżkę kariery w zawodzie, to zacznę od marnych pieniędzy. Takich samych jak imprezowicz. Nie przeszkadza mi to, bo studiuję po to, aby robić w życiu to, co kocham i w miarę upływu czasu coraz lepiej z tego żyć. Nie zaś po to, aby jak najszybciej żyć jak najlepiej (materialnie, bytowo). I to chyba dwie główne możliwe drogi.

Abstrahując od tego, że jak osobowościowo mało sobą reprezentujemy, nie osiągniemy ni jednego ni drugiego :D A pracowitym, bystrym i inteligentnym być nie wystarczy IMO. Trzeba być silnym, zdeterminowanym i pozytywnie nastawionym. Każdy ma dołki, fakt, ale gdyby moje trwały dłużej niż dwie godziny, organizm automatycznie by wstał, włożył buty, poszedł na gorącą czekoladę po czym wpadł na kolejny konstruktywny pomysł, zaczął go urzeczywistniać i cieszyć się życiem :D
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 10 paź 2008, 13:31

shaman pisze:Ile bym jednak na studiach nie pracował wiem, że i tak jeśli wybiorę ścieżkę kariery w zawodzie, to zacznę od marnych pieniędzy.

Otóż to. Co mi za doświadczenie w mojej branży da praca jako hostessa/kasjer/sprzedawca/ankieter/barmanka? No bo w barze jako barmanka inspekcji sanitarnej im nie zrobię <pijak>. Głownie takie prace są oferowane studentom, ze względu na elastyczną ilość godzin. Mogę sobie dorabiać w ten sposób jak mam czas (akurat w tym roku niestety czasu nie ma), ale kariery tym nie zrobię.
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 10 paź 2008, 16:54

I tak najlepsze jest w tym to, ze obojetnie co kto mowi i jakie ma wyobrazenia czy wlasne chcenia, to zycie zweryfikuje to bardzo dobrze. I wtedy sie okaze, co bylo mozliwe, a co bylo i zostalo zyczeniowe. Prawde mowiac ciesze sie, ze ja mam juz takie wybory za soba, ale tez moge powiedziec, ze moje okazaly sie sluszne (oczywiscie dla mnie).

Tak, nie same pieniadze sa wazne, ale kiedy sie nie jest juz na garnuszku rodzicow i kiedy trzeba myslec o utrzymaniu wlasnej rodziny i wlasnych dzieci, to staja sie bardzo wazne. I nie wiem, czy taki nauczyciel fizyki, ktory kocha swoja prace, jest szczesliwy nie mogac wyslac swojego dziecka na angielski, bo nie ma pieniedzy, albo musi czekac w kolejce do lekarza, bo nie stac go na prywatne wizyty. Czy myslal o tym wybierajac taki kierunek studiow i oddajac sie tylko nauce na studiach?

Takich ludzi jest wiekszosc, a ich poziom tzw dobrostanu jest naprawde niski. Niestety. Ja tez bym chciala, zeby swiat wygladal inaczej, ale nie wyglada. Fajnie jest sie wywyzszac, ze ja studiuje bo kocham ten kierunek, chce pracowac w zawodzie blablabla. I wszystko pieknie, jak sie ma "rynkowy" zawod. Jak nie, to smierc frajerom. Yasmine bedzie miala "rynkowy" zawod, do tego lubi to, wiec cudownie - nie musi zdobywac wczesniej doswiadczenia, nie musi robic duzo wiecej poza studiowaniem, wiec wezcie to tez pod uwage kiedy tym argumentujecie.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
Mijka
Weteran
Weteran
Posty: 2895
Rejestracja: 22 sie 2005, 23:44
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Mijka » 10 paź 2008, 17:07

chwastek pisze:a studia mają na celu studiowanie. osobiście wolałabym aby student farmacji popracował szarymi komórkami i zapracował tym samym na stypendium naukowe niż wyciągał 3 tysiaki miesięcznie jako kelner/kelnerka i był miernym studentem. na co komu student farmacji z cząstkową wiedzą i marnym przygotowaniem do zawodu?

stypendium naukowe, marne 300-500zl na miesiac?
nie mozna polaczyc pracy i studiow, tak zeby byc dobrym studentem i zarabiac?
Eee, chyba mozna :>

Ja jestem jak najbardziej za jak najwczesnym usamodzielnienem sie, czyli praca, jakakolwiek (z calej puli oczywiscie wybieramy to co nam pasuje, gdzie jest szansa, ze polubimy dane zajecie :P). Nawet jak takie a nie inne zajecie nie zbliza nas do wymarzonego zawodu, to pieniadze w ten sposob zarobione, sa potrzebne do realizacje pewnych postanowien, poszerzania zainteresowan, inwestowanie w czesto kosztowne hobby czy pasje.
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 10 paź 2008, 17:30

Miltonia pisze:Prawde mowiac ciesze sie, ze ja mam juz takie wybory za soba, ale tez moge powiedziec, ze moje okazaly sie sluszne (oczywiscie dla mnie).


Dodaj jeszcze, że w troszkę innych realiach żyłaś. :] ...Teraz np. wyraźnie widać - zwłaszcza na Zachodzie - że zaczyna się powolne rugowanie pracy na etat. Świat się zmienia i to niekoniecznie na lepsze, więc i dzisiejsze realia oraz możliwości są różne. ;) ...Co nie zwalnia wszakże nikogo z odpowiedzialności ciężkiej pracy nad sobą.

Miltonia pisze:Tak, nie same pieniadze sa wazne, ale kiedy sie nie jest juz na garnuszku rodzicow i kiedy trzeba myslec o utrzymaniu wlasnej rodziny i wlasnych dzieci, to staja sie bardzo wazne.


Jak się ma mózg, to się sobie pewne rzeczy w życiu planuje. :] Wtedy takie problemy występują daleko rzadziej a przy odrobinie szczęścia - wcale.

Miltonia pisze:I nie wiem, czy taki nauczyciel fizyki, ktory kocha swoja prace, jest szczesliwy nie mogac wyslac swojego dziecka na angielski, bo nie ma pieniedzy, albo musi czekac w kolejce do lekarza, bo nie stac go na prywatne wizyty. Czy myslal o tym wybierajac taki kierunek studiow i oddajac sie tylko nauce na studiach?


Widać nie był wystarczająco dobry w tej dziedzinie... Nie wina dziedziny, tylko jego. 8)

Miltonia pisze:Fajnie jest sie wywyzszac, ze ja studiuje bo kocham ten kierunek, chce pracowac w zawodzie blablabla. I wszystko pieknie, jak sie ma "rynkowy" zawod.


Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak nierynkowy zawód... Z każdej niemal rzeczy idzie coś wykrzesać, a że ludziom się nie chce, nie mają pomysłów, chlają, siedzą przed kompem lub telewizorem a w nocy produkują kolejne dzieci na które ich nie stać, to już ich problem... Najważniejsze umiejętności to dogadywanie się z ludźmi i otwarty, dobrze wykształcony umysł... Moim zdaniem frajerem jest raczej ten, kto idzie za modą, nawet jeśli na początku będzie zarabiał dużo więcej ode mnie. No i co z tego? Nigdy nie będzie wybitny w swej dziedzinie.

Mia pisze:nie mozna polaczyc pracy i studiow, tak zeby byc dobrym studentem i zarabiac?


Zależy od trybu studiów, ich rodzaju i renomy uczelni. :]

Mia pisze:zawodu, to pieniadze w ten sposob zarobione, sa potrzebne do realizacje pewnych postanowien, poszerzania zainteresowan, inwestowanie w czesto kosztowne hobby czy pasje.


Uhm... Balety, dziwki, wódka i prochy. :D ...Tą są pasje większości z nas, nie oszukujmy się. <lol> Użyłem pewnego skrótu myślowego tutaj, ale wiadomo o co chodzi... Mia jak będziesz miała do wyboru dobry ciuch albo teleskop za te pieniądze, to co wybierzesz? ;)
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
Mijka
Weteran
Weteran
Posty: 2895
Rejestracja: 22 sie 2005, 23:44
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Mijka » 10 paź 2008, 17:36

PFC pisze:Zależy od trybu studiów, ich rodzaju i renomy uczelni. :]

a najbardziej, od samego studenta.

PFC pisze:Mia jak będziesz miała do wyboru dobry ciuch albo teleskop za te pieniądze, to co wybierzesz? ;)

Ja staram sie rozdzielac po rowno na wszystko co lubie robic ;) Kino/ksiazki/pozdroze/taniec + ciuchy/kosmetyki/szeroko pojete dbanie o siebie. No dobra, no. Imprezy i alkohol zzeraja mnostwo pieniedzy :P ;)
Ostatnio zmieniony 10 paź 2008, 17:39 przez Mijka, łącznie zmieniany 1 raz.
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 10 paź 2008, 17:44

Mia pisze:stypendium naukowe, marne 300-500zl na miesiac?

No nie wiem.
Ja ze stypendiów miałam więcej, niż z pensji po studiach. Oprócz "zwykłego" naukowego sporo fundacji je rozdaje i innych takich :>

Wróć do „Wszystkie inne tematy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 354 gości