TFA pisze:w ogóle ludzie byli wtedy mniej otwarci na seks niz teraz [...]
tank girl pisze:A skąd te informacje? Bo jeśli naprawdę masz 24 lata, to na poczatku lat 90-tych byłeś siedmiolatkiem, można więc chyba domniemywać, że własnych doświadczeń w tym zakresie nei masz.
TFA pisze:Z opinii publicznej

mam znajomych w roznym wieku i oni podzielaja moja opinie na ten temat, a wlasciwie to wiem to wlasnie od nich, ze takie rzeczy jak teraz sie nie dzialy i jak wtedy np. w klasie w ogolniaku byla jedna co sie puszczala, tak teraz trzeba szukac takich co sie nie puszczaja

no przeciez wiadomo o co chodzi. Nie udawaj ze nie wiesz o co mi chodzi

przeciez kazdy widzi co sie teraz dzieje, wczesniej tego nie bylo.
Jawka pisze:TFA ma rację, gdy ja byłam w podstawówce (a nie było to aż tak dawno) nie wszystkie dziewczyny się jeszcze calowały- dziś nie wszystkie robiły to na jeźdźca...
Ted Bundy pisze:podpisuję się pod tym. My jesteśmy już dinozaurami, innym pokoleniem

To nowe(tak od circa 1990) jest w sporej części "stracone"
Wiecie co, odnoszę wrażenie, ze mówimy o dwóch różnych rzeczach. To, co dzieje się w podstawówkach i ogólniakach nie jest chyba zbyt dobrym miernikiem jakości życia erotycznego w danym regionie.
Oprócz małolatów żyło też w okolicach roku 1990 trochę ludzi dojrzałych. Fakt, że nie zaczynali oni życia erotycznego w bardzo młodym wieku i nie spali z połową miasta przed ukończeniem lat dwudziestu, nie oznacza jeszcze, że można przypisać im pruderię. Poza tym pomyślcie o latach 60-tych i 70-tych. Dzieci Kwiaty, rewolucja sexualna itd.
Rzeczywiście, teraz znacznie więcej się o sexie mówi. Ale to wcale nie oznacza, że nasi rodzice i dziadkowie kochali się przy zgaszonym świetle i w pozycji misjonarskiej tylko. Na pewno były w tamtych czasach takie osoby. Ale są i teraz.
tank girl pisze:O, a czemu sztuka w cudzysłowiu? Sex nie może być traktowany jako forma sztuki według Ciebie? Ars Amandi i tym podobne? Nie?
Wstręciucha pisze:oczywiscie

ale kto z nas podczas polaczenia cial, mysli rowniez o zespoleniu dusz?

ktora kobieta idac z facetem do lozka nie zastanawia sie tak naprawde czy jest dobra kochanka, zamiast oddac sie calkowicie ,dac posiasc i czerpac z seksu prawdziwa , nieskrepowana przyjemnosc ?
No np...... ja. Ja myślę o zespoleniu dusz i ja czerpię z sexu prawdziwą, nieskrępowaną przyjemność

Ale to chyba nic wielkiego, co? Wśród kobiet, które znam bliżej jest to w kazdym razie standard.
Wstręciucha pisze:nikt nie nazywa juz pozycji seksualnych "rozkwitajacy kwiat o rosie "

teraz ludzie maja zagwozdki na poziomie dzieci z palca, przedwczesny wytrysk, brak orgazmu, za duze piersi, za maly czlonek, albo zastanawiaja sie czy masturbacja jest grzechem
To zależy o jakim środowisku mówimy. I o ludziach w jakim wieku.
Wstręciucha pisze:czujemy sie wyzwoleni seksualnie gdy uprawiamy milosc z wieloma partnerami zyjac w otwartym zwiazku, a nie potrafimy "poszukiwac" wyzwolenia w duecie .
I znowu, nie wszystkich to dotyczy. U całkiem sporej liczbny osób wyzwolenie objawia się m.in. różnorodnością form uprawianego sexu, chęcią experymentowania, oraz umiejętnością komunikowania kochankowi swych potrzeb, tudzież zadbania o swoje potrzeby erotyczne w okresach samotności bez wplątywania się w układy z założenia niezobowiązujące i przelotne.
Wstręciucha pisze:Zatem seks jako sztuka - owszem, ale niewielu juz to potrafi.
Okay, ale czy ten fakt przesądza o tym, żeby odmówić sexowi statusu sztuki? Myślę, że akurat Ty nie identyfikujesz się z luźnym, niedbałym podejściem do tych spraw, dlatego zdziwił mnie ten cudzysłow.
Wstręciucha pisze:Smiech mnie ogarnia kiedy slysze kobiete , ktora twierdzi ze inicjatywa i robienie loda , to atrybuty dziwki.
Mnie także, ale nie tylko kobiety tak to widzą. Była o tym już mowa na forum. Podwórkowe komplexy. Lodziary i lachociągi. Automatyczne założenie, że jeśli dziewczyna lubi to robić i zna się na tym, to na pewno robi to każdemu kto się nawinie. Idiotyczne, ale prawdziwe.
Wstręciucha pisze:Robienie loda jako sztuka ? ale jako jej czesc skladowa - prawdopodobnie tak.
Jak dla mnie zdecydowanie tak. Sex jako taki traktuję jako formę sztuki, zatem sex francuski także.
tank girl pisze:Poza tym, o jakie znowu męskie fanaberie chodzi, bo przyznam, że nie rozumiem.
Wstręciucha pisze:no wyjasnilam , doczytaj do konca cytowane zdanie. Kobiety doszukuja sie ich, ale takowych nie ma po prostu.
Problemów ze zrozumieniem textu pisanego nie mam, zdanie o którym mowa zacytowałam w całości, a z reszty wypowiedzi nie wynika o co chodzi. Nadal nie wiem jakie to "męskich fanaberie", których nie ma, a jakich doszukują się kobiety w sexie francuskim, miałaś na myśli.