Szukam porady, może raczeju Waszego zdania - niekoniecznie gotowego rozwiązania, nie musi się pojawiać.
Mój świeży jeszcze (3-4miesiące) związek przetrwał ostatnio dwutygodniowy kryzys, włącznie z moim zerwaniem. Powodem był były facet mojej Kobiety i jej nieradzenie sobie z jego prośbami o powrót, wyjaśnianiem rozstania, i zapewnieniami jak ją kocha i jak się zmienił. Próbę przetrwaliśmy. Moje słońce kocha mnie, wyszliśmy z tego ognia silniejsi niż wcześniej. Jest cudownie
Eks otrzymał jasny przekaz "Kocham innego, jestem szczęśliwa, daj mi cieszyć się życiem, nie odzywaj się"
Ale oczywiście kolega eks nie daje za wygraną. Pisze więc smsy (telefonów nie odbiera, ale niestety zna jej nr do pracy) w jakiś idiotycznych sprawach: a to, że słyszał że nogę złamała i się martwi, a to, że obejrzał jakiś ckliwy film (pewnie o rozstaniach i powrotach) i że musi koniecznie obejrzeć. Dzisiaj rano zadzwonił jak jedliśmy śniadanie (zaczynamy pomieszkiwać ze sobą
) z tym filmem, czy oglądała. Prosiłem żeby odebrała tym razem. Po raz kolejny powiedziała mu, że nie chce wyraźnie żeby do niej dzwonił. Zaznaczam: po raz kolejny.
Szlag mnie trafia. Mam uraz po naszym kryzysie. Moje Słońce twierdzi (i widzę to), że wszystko sobie ułożyła, kocha mnie, jest i chce być ze mną. rzeczywiście, po tym wszystkim nasz związek jest super, ale mam mam poczucie strachu (irracjonalne?). Gość mnie po prostu wkur..., bo nie daj nam spokojnie życ i cieszyć się sobą.
Jak sobie z tym poradzić???







-> często sie śmieję...ze wszystkiego...
-> jak mnie ktos wku$%^&!
Jedyna stała w życiu to zmiana



Ale nie można dać się zwariować.Ignorowałam go i w końcu dał sobie spokój,a gróźb oczywiście nie spełnił