Pegaz pisze:Wewnętrzne niespełnienie..troche zepsucia wygodnym życiem..może jakieś przykre wydarzenie z przeszłości, ktore sprawiło że odrzuciłaś to co dobre i złe w powszechnym tego słowa znaczeniu..
Pegaz, ja doskonale rozumiem, że moje podejście jest dla Ciebie tak bardzo sprzeczne z Twoim oglądem świata, że musisz je sobie wytłumaczyć straszną przeszlością i wygodnicką, nudną teraźniejszością. I choćbym zaprzeczała i udowadniała, że moje życie nie odbiega jakoś dramatycznie od przeciętnej (ani na plus, ani na minus), to najprawdopodobniej będziesz wiedział lepiej. Bo taka osoba, jak ja, dla takiej osoby jak Ty, jest nienaturalnym zakłóceniem naturalnego porządku. Ty potrzebujesz jasnej definicji i podziału, a ja twierdzę, że tego podziału nie ma. Tyle, że wyprowadzanie zależności mającej świadczyć o tym, że mój pogląd jest wynikiem jakiejs traumy i poważnym upośledzeniem zyciowym -jest całkowicie chybione. Nie będe udowadniać, że nie jestem wielbłądem. To tak, jakbym ja nagle zaczęła twierdzić, że radykalizm Twych niektórych poglądów wynika z kompleksów i potrzeby autorytetu (czego swoją drogą nie myślę, bo nie mam o Tobie aż tak obszernej wiedzy).
Pegaz pisze:W satanizmie kult zła jest ukryty
Ilu satanistow, tyle odmian satanizmu. Są i tacy, co czczą bałwochwalczo zło, tak, jak inny czczą Jezusa lub Allaha. Są i tacy, co uznają, że nie ma zła. Według Ciebie to także jest kult zła - ale zauważ, że mówisz z diametralnie innego punktu widzenia. Awykonalny jest dla Ciebie inny ogląd sytuacji. Tak, jakbys chciał podnieśc właz, na którym stoisz.
Pegaz pisze:Nie jesteś satanistką bo zbyt wiele dobrego oczekujesz od życia
No pewnie, że tak. Oczekuję dobrego - przyjmę, co dadzą.
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Dlaczego nie mialabym byc spełniona i szczęsliwa? Tak się własnie zazwyczaj czuję (uwzględniając oczywiście, że w tym spełnieniu mieści się także niechęc do stania w miejscu i braku rozwoju). Co jest takiego w satanizmie, co miałoby powodować, że bedę wiecznie nieszczęsliwa?
Pegaz pisze:i wcale bym się nie zdziwił jeśli w wieku 70 lat będziesz dewotką, liczącą na zbawienie..
Też bym się nie zdziwiła. Człowiek zmiennym jest. Może kiedys odkryję jakies niesamowite zalety katolicyzmu. Na dzień dzisiejszy - wątpię. Ale nie wykluczam
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Pegaz pisze:Bóg sumienie..Natura..Ale to dla mnie..
Sumienie jest Twoje własne. Bóg wynika z Twojej własnej wiary. Natura - natura nie narzuca niczego. To Twoja jej interpretacja pozwala Ci wyprowadzić jakies obowiązujące prawa. Patrząc z mojego punktu widzenia - sam sobie ustanawiasz granice między dobrem i złem (używając w tym celu kilku światopoglądowych protez). Widzisz... na tym polega problem. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Na upartego, bawiąc się paradoksami i żonglując ideami, możnaby powiedzieć, że satanista może być katolikiem - o ile świadomie i dobrowolnie podejmuje decyzje o oddelegowaniu częsci odpowiedzialności za decyzje ze swej własnej osoby na zorganizowany kult.