katoliczka vs ateista

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Gt10
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 283
Rejestracja: 29 gru 2005, 09:11
Skąd: Lublin
Płeć:

Postautor: Gt10 » 27 maja 2006, 23:19

arkady: pamietam dokladnie Twoja sytuacje...i na szczescie ona rozni sie bardzo od mojej... u nas na porzadku dziennym jest seks oralny w obie strony.. raz byla tylko taka sytuacja przy ktorej szlag mnie trafil ale nie do konca:p spotkalismy sie po spowiedzi a ona na sile opierala sie zebym jej nie dotykal bo cos tam cos tam... az w koncu zalozylismy sie czy uda jej sie nie podniecic... po chwili prosila o jeszcze;) <banan> taka z niej gorliwa katoliczka.

co prawda ja do kosciola tez chodzilem.. ale z wlasnej woli bo ona probowala mnie nawrocic a ja chcialem uwierzyc ale nie umialem... nie udalo sie.. polegla na calej linii...

jesli wybiegac tak daleko w przyszlosc i sobie pogdybac: to nawet gdybym mial sie ozenic z ateistka to i tak wychowywalbym dzieci w duchu katolickim... i trzymalbym je z dala od takich publikakcji ktore moga zasiac zwatpienie...
Awatar użytkownika
Pegaz
Weteran
Weteran
Posty: 2764
Rejestracja: 26 cze 2005, 16:58
Skąd: Kukuryku
Płeć:

Postautor: Pegaz » 27 maja 2006, 23:21

Gt10 pisze:jesli wybiegac tak daleko w przyszlosc i sobie pogdybac: to nawet gdybym mial sie ozenic z ateistka to i tak wychowywalbym dzieci w duchu katolickim... i trzymalbym je z dala od takich publikakcji ktore moga zasiac zwatpienie...

I dla ciebie jest nadzieja..a wiara przyjdzie z wiekiem..nie dojrzałeś do niej :P
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 28 maja 2006, 00:19

Pegaz pisze:zło jest jak najbardziej realne

Tylko według Ciebie. Według mnie nie. Ja widze zło, nie godzę się na nie, ale relatywizuje je całkowicie. Zło w mojej interpretacji nie ma cech zła absolutnego.
Pegaz pisze:ogromna pustka..którą sobie czymś próbujesz zapełnić.

Nie próbuję (bo "próba" w Twoim rozumieniu zakłada niepowodzenie). Doskonale mi się to udaje. Choć oczywiście wszystko zalezy, co chcesz wyrazić przez niezwykle obszerne pojęcie "pustki". Bo jeśli chodzi Ci o wewnętrzne niespełnienie i dążenie do poznania, to masz absolutną rację - tyle, że pustka taka wspólna jest wszystkim istotom obdarzonym cechą szumnie zwaną inteligencją. Tylko, że mam dziwne wrażenie, że Twoje użycie terminu "pustka" nacechowane jest pejoratywnie i ma świadczyc o tym, że omija mnie coś istotnego i wartego uwagi. W takim przypadku byłabym wdzieczna za uściślenie. :)
A to, że możesz nazwać mnie zepsutą, wynika tylko z tego, że możesz mnie umieścić na osiach swojego własnego, immanentnego światopoglądu :) Wartościowanie (jak sama nazwa mowi) wynika z uznawanych wartości, nie sposób osiągnąc w nim obiektywizmu.
Pegaz pisze:i to nie my wyznaczamy co nim jest a co nie

Kto w takim razie wyznaczył granice między dobrem a zlem dla Ciebie? Pytam z czystej ciekawości :]

Ach, i jeszcze jedno. Piszesz, że według Ciebie nie jestem satanistką. Jakie cechy w takim razie mieć ma prawdziwy satanista, żebys mógł go za takiego bezsprzecznie uznać?
Awatar użytkownika
DaKID
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 128
Rejestracja: 05 maja 2006, 01:13
Skąd: Po
Płeć:

Postautor: DaKID » 28 maja 2006, 00:53

katoliczka vs ateista zycie jest mozliwe pod jednym warunkiem ze wzajemnie nie beda sie chcieli nawrocic
ja jestem osoba nie wierzacom i nie mam nic przeciw wierzacym (przeciw kosciolowi owszem) ale cholernie mnie wku*rwia kiedy chca mnie nawracac, ja im daje spokuj a oni mnie chca ciagnac na druga strone
Mroczny_Piskacz

Postautor: Mroczny_Piskacz » 28 maja 2006, 09:33

pani_minister pisze:Nawet ateiści próbują definiować zło i dobro.


Definiujemy, a przy najmniej ja i moja znajoma, moralne granice dobra i zła. Ogranicza nas nie religia ale własna świadomość danych czynów. Bóg/Bogowie nie mają z tym nic wspólnego.

Zło i dobro, nazwane i ustalone przez ludzi aby kontrolować ludzi. Kiedyś za zło uważało się wiedzę/inteligencję. Dlatego w imię dobra palili czarownice, kobiety które po prostu cechowały się przebiegłością umysłu i wiedzą o otaczającym je świecie. Teraz takie osoby zostają doktorami, magistrami i inżynierami. Już nie są "źli".

My sami ustalamy co jest dla nas złe, a co dobre. Nie ma ich sztywnych definicji i nie wszystko da się zaszufladkować. Gdybyśmy posługiwali się, jak to sugerujesz Pegazie, takimi właśnie etykietkami to byłoby to niczym zniewolenie umysłu i narzucenie nam sposobu myślenia.
Awatar użytkownika
Pegaz
Weteran
Weteran
Posty: 2764
Rejestracja: 26 cze 2005, 16:58
Skąd: Kukuryku
Płeć:

Postautor: Pegaz » 28 maja 2006, 10:17

pani_minister pisze:Bo jeśli chodzi Ci o wewnętrzne niespełnienie i dążenie do poznania, to masz absolutną rację - tyle, że pustka taka wspólna jest wszystkim istotom obdarzonym cechą szumnie zwaną inteligencją.

Wewnętrzne niespełnienie..troche zepsucia wygodnym życiem..może jakieś przykre wydarzenie z przeszłości, ktore sprawiło że odrzuciłaś to co dobre i złe w powszechnym tego słowa znaczeniu..nie chodzi mi tu o religie..
W satanizmie kult zła jest ukryty, zresztą w zależności od odmiany..jeśli nie widzisz nic złego w satanizmie to tylko pogratulować..
Nie jesteś satanistką bo zbyt wiele dobrego oczekujesz od życia..im starsza będziesz tym więcej pustki zobaczysz w swoim życiu..i wcale bym się nie zdziwił jeśli w wieku 70 lat będziesz dewotką, liczącą na zbawienie..
pani_minister pisze:Kto w takim razie wyznaczył granice między dobrem a zlem dla Ciebie? Pytam z czystej ciekawości :]

Bóg sumienie..Natura..Ale to dla mnie..
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 28 maja 2006, 10:41

Ja bym tylko nie mogła być z facetem wiary bardzo odbiegającej od katolickiej. Mam tu na myśli buddę i inne takie. Za duża różnica, jak dla mnie.
Ale ateista? Lepsze to, niż muzułmanin. :]
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 28 maja 2006, 10:44

Z moralnością u ateistów/agnostyków/wątpiących jest IMO o wiele,wiele lepiej. Bo WIEDZĄ, że nie wystarczy być censored.ysynem, a potem biec szybciutko się wyspowiadać - i już, sumienie czyściutkie jak leila biała <diabel> ; sami znają konsekwencje swoich czynów. Poza tym- istnieje kanon dobra, zasad i moralności - niezależnie od wyznawanej (czy nie) religii <evilbat> Kanon wartości, na których zbudowana jest współczesna cywilizacja. Ogólnoludzkich, prawdziwych,humanistycznych.
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow

Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!

http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Awatar użytkownika
Pegaz
Weteran
Weteran
Posty: 2764
Rejestracja: 26 cze 2005, 16:58
Skąd: Kukuryku
Płeć:

Postautor: Pegaz » 28 maja 2006, 10:52

Olivia pisze:Lepsze to, niż muzułmanin. :]

muzułmanie podobno strasznie nie dbają o higienie..
Poniekąd zgadzam się z Tadeuszem :)
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
Awatar użytkownika
Anja
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 114
Rejestracja: 29 kwie 2006, 20:53
Skąd: Z nienacka
Płeć:

Postautor: Anja » 28 maja 2006, 11:09

Gt10 pisze:jesli wybiegac tak daleko w przyszlosc i sobie pogdybac: to nawet gdybym mial sie ozenic z ateistka to i tak wychowywalbym dzieci w duchu katolickim... i trzymalbym je z dala od takich publikakcji ktore moga zasiac zwatpienie...

masz zamiar całe życie bronić swoim dzieciom wolnego myślenia i prawa do dochodzenia do własnych przemyśleń i wyciągania wniosków?

Łatwiej jest być katolikiem niż ateistą. Zawsze wtedy możesz zwalić winę na to że szatan cie podkusił i sie nie rzejmować, bo w podskokach do spowiedzi i już wszystko ok bo zostało ci przebaczone. Ateista nie ma tego "luksusu" bo wie że jest odpowiedzialny za własne zachowania. Wszystko opiera sie o ogólne zasady moralne przyjęte przez społeczeństwo.
Będąc osoba niewierzącą, kocham mojego męża na tyle, żeby pozwolić ochrzcić nasze dziecko. Nie ma w tym nic złego, gdyż wiem że mu na tym zależy, a skoro mi jest to obojętne to nie widzę przeszkód. Z resztą licząc na to że będzie osoba inteligentną to samo dojdzie do swoich własnych wnoisków, i podejmie decyzje czy będzie katolikiem czy nie
46
Awatar użytkownika
M.
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 179
Rejestracja: 05 lut 2006, 16:08
Skąd: Z prowincji.
Płeć:

Postautor: M. » 28 maja 2006, 11:23

Gt10 pisze:abowiem co sadzicie o zwiazkach gorliwego ateisty z gorliwa katoliczka?

Moj nie wierzy, ja jestem wierzaca. Moze nie przesiaduje od rana do nocy w kosciele i nie odwalam marysiek, ale wierze. Moj nie ingeruje w moja wiare, ja nie ingeruje w jego niewiare. Dzieci wychowamy po chrzescijansku, z tym, ze zawsze beda mogly same wybrac ktora droga chca isc.
'nie mow mi, ze malo jeszcze wiem
ze nie mam prawa byc jaka chce'
Awatar użytkownika
Gt10
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 283
Rejestracja: 29 gru 2005, 09:11
Skąd: Lublin
Płeć:

Postautor: Gt10 » 28 maja 2006, 11:33

anja: zapominasz ciagle o jednej kwesti.. malo prawdopodobnej lecz... nigdy nic nie wiadomo.. a noz te bajeczki okaza sie chociaz w malym stopniu prawda to wtedy "niewierni bede wiecznie potepieni" apropos jak bylem w kosciele akurat i ksiadz wyczytal takie cos to myslalem ze czyms go pizgne w leb <mlotek>
Awatar użytkownika
Anja
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 114
Rejestracja: 29 kwie 2006, 20:53
Skąd: Z nienacka
Płeć:

Postautor: Anja » 28 maja 2006, 12:00

Cóż... rób swje ryzyko będzie twoje, a życie to nie bajka ;)
Skoro wierzysz w to co piszesz ,że niewierni będą potępieni to może powinieneś wziąc sprawy w swoje ręce i maszerować do kościoła dopóki nie jest dla ciebie za późno. Zrozum jednak, że myślenie racjonalne ma przyszłość i nie oceniaj pochopnie ludzi innej wiary lub niewierzących, bo idąc za twoim tokiem rozumowania, może to niewierzący mają "rację" a wierzący tylko tracą czas.
Dlaczego chcesz bić księdza?
46
Awatar użytkownika
Gt10
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 283
Rejestracja: 29 gru 2005, 09:11
Skąd: Lublin
Płeć:

Postautor: Gt10 » 28 maja 2006, 12:20

czy wierze w to co pisze? wierze w to ze o wszystkim dowiem sie po smierci.. a raczej wierze w to ze sie nie dowiem..heh...jak narazie nie ma takiej sily ktora by mnie przekonala zebym uwierzyl... a tamten cytat podalem jako przyklad nedznej propagandy kosciola...
ale spojrz na to ze nie wiadomo co bedzie...ja wierze ze nic nie bedzie... ale jest na swiecie cala masa rzeczy niewytlumaczalnych takze a noz jednak cos bedzie...

dlaczego chce bic ksiedza? jak widze te nedzna propagande to mnie zbiera na wymioty... kosciol rzadzi teraz wszystkim..i nie mozna nic zrobic zeby temu zapobiec.. bo kosciol wszystkiego sie wyprze i bedzie tak jak wczesniej <pijak>
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 28 maja 2006, 12:29

Pegaz pisze:Wewnętrzne niespełnienie..troche zepsucia wygodnym życiem..może jakieś przykre wydarzenie z przeszłości, ktore sprawiło że odrzuciłaś to co dobre i złe w powszechnym tego słowa znaczeniu..

Pegaz, ja doskonale rozumiem, że moje podejście jest dla Ciebie tak bardzo sprzeczne z Twoim oglądem świata, że musisz je sobie wytłumaczyć straszną przeszlością i wygodnicką, nudną teraźniejszością. I choćbym zaprzeczała i udowadniała, że moje życie nie odbiega jakoś dramatycznie od przeciętnej (ani na plus, ani na minus), to najprawdopodobniej będziesz wiedział lepiej. Bo taka osoba, jak ja, dla takiej osoby jak Ty, jest nienaturalnym zakłóceniem naturalnego porządku. Ty potrzebujesz jasnej definicji i podziału, a ja twierdzę, że tego podziału nie ma. Tyle, że wyprowadzanie zależności mającej świadczyć o tym, że mój pogląd jest wynikiem jakiejs traumy i poważnym upośledzeniem zyciowym -jest całkowicie chybione. Nie będe udowadniać, że nie jestem wielbłądem. To tak, jakbym ja nagle zaczęła twierdzić, że radykalizm Twych niektórych poglądów wynika z kompleksów i potrzeby autorytetu (czego swoją drogą nie myślę, bo nie mam o Tobie aż tak obszernej wiedzy).
Pegaz pisze:W satanizmie kult zła jest ukryty

Ilu satanistow, tyle odmian satanizmu. Są i tacy, co czczą bałwochwalczo zło, tak, jak inny czczą Jezusa lub Allaha. Są i tacy, co uznają, że nie ma zła. Według Ciebie to także jest kult zła - ale zauważ, że mówisz z diametralnie innego punktu widzenia. Awykonalny jest dla Ciebie inny ogląd sytuacji. Tak, jakbys chciał podnieśc właz, na którym stoisz.
Pegaz pisze:Nie jesteś satanistką bo zbyt wiele dobrego oczekujesz od życia

No pewnie, że tak. Oczekuję dobrego - przyjmę, co dadzą. :] Dlaczego nie mialabym byc spełniona i szczęsliwa? Tak się własnie zazwyczaj czuję (uwzględniając oczywiście, że w tym spełnieniu mieści się także niechęc do stania w miejscu i braku rozwoju). Co jest takiego w satanizmie, co miałoby powodować, że bedę wiecznie nieszczęsliwa?
Pegaz pisze:i wcale bym się nie zdziwił jeśli w wieku 70 lat będziesz dewotką, liczącą na zbawienie..

Też bym się nie zdziwiła. Człowiek zmiennym jest. Może kiedys odkryję jakies niesamowite zalety katolicyzmu. Na dzień dzisiejszy - wątpię. Ale nie wykluczam :]
Pegaz pisze:Bóg sumienie..Natura..Ale to dla mnie..

Sumienie jest Twoje własne. Bóg wynika z Twojej własnej wiary. Natura - natura nie narzuca niczego. To Twoja jej interpretacja pozwala Ci wyprowadzić jakies obowiązujące prawa. Patrząc z mojego punktu widzenia - sam sobie ustanawiasz granice między dobrem i złem (używając w tym celu kilku światopoglądowych protez). Widzisz... na tym polega problem. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Na upartego, bawiąc się paradoksami i żonglując ideami, możnaby powiedzieć, że satanista może być katolikiem - o ile świadomie i dobrowolnie podejmuje decyzje o oddelegowaniu częsci odpowiedzialności za decyzje ze swej własnej osoby na zorganizowany kult.
Awatar użytkownika
Pegaz
Weteran
Weteran
Posty: 2764
Rejestracja: 26 cze 2005, 16:58
Skąd: Kukuryku
Płeć:

Postautor: Pegaz » 28 maja 2006, 12:34

Anja pisze:Łatwiej jest być katolikiem niż ateistą. Zawsze wtedy możesz zwalić winę na to że szatan cie podkusił i sie nie rzejmować, bo w podskokach do spowiedzi i już wszystko ok bo zostało ci przebaczone.

Wiesz tyle o katolicyzmie co ja o tobie..
Nie mów o czymś czego nie rozumiesz.Tak będzie najlepiej..
Wszystko jedno kto ma racje..ale na pewno chrześcijanin lepiej sobie potrafi ułożyć niż ateista rzadziej chrześcijan dotykają depresje choroby psychiczne wszelkiego rodzaju załamania..

[ Dodano: 2006-05-28, 12:44 ]
pani_minister pisze:Bo taka osoba, jak ja, dla takiej osoby jak Ty, jest nienaturalnym zakłóceniem naturalnego porządku.

Ale ja nic nie mam przeciwko twojej osobie..ciekawią mnie twoje poglądy..nie na tyle żeby je przyjąć..Masz racje moje spojrzenie jest zabarwione moją wiarą..
pani_minister pisze:Dlaczego nie mialabym byc spełniona i szczęsliwa? Tak się własnie zazwyczaj czuję (uwzględniając oczywiście, że w tym spełnieniu mieści się także niechęc do stania w miejscu i braku rozwoju). Co jest takiego w satanizmie, co miałoby powodować, że bedę wiecznie nieszczęsliwa?

jest pewna nielogiczność w tym wszystkim..nie ma mowy o szczęśćiu kiedy nie widzisz nieszczęśćia..z punktu widzenia satanisty nie może być mowy o szczęśćiu..bo co to takiego?To tylko ludzkie urojenie..nie ma szcześcia..nie ma dobra ani zła..albo co gorsza twoim szczęśćiem jest zło taki jest satanizm..co dla mnie jest nielogiczne i wewnętrznie sprzeczne..
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
Awatar użytkownika
Gt10
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 283
Rejestracja: 29 gru 2005, 09:11
Skąd: Lublin
Płeć:

Postautor: Gt10 » 28 maja 2006, 13:00

pani_minister pisze:Dlaczego nie mialabym byc spełniona i szczęsliwa? Tak się własnie zazwyczaj czuję (uwzględniając oczywiście, że w tym spełnieniu mieści się także niechęc do stania w miejscu i braku rozwoju). Co jest takiego w satanizmie, co miałoby powodować, że bedę wiecznie nieszczęsliwa?

jest pewna nielogiczność w tym wszystkim..nie ma mowy o szczęśćiu kiedy nie widzisz nieszczęśćia..z punktu widzenia satanisty nie może być mowy o szczęśćiu..bo co to takiego?To tylko ludzkie urojenie..nie ma szcześcia..nie ma dobra ani zła..albo co gorsza twoim szczęśćiem jest zło taki jest satanizm..co dla mnie jest nielogiczne i wewnętrznie sprzeczne..[/quote]


jest tylko rozkosz;]


pegaz: co jest lepsze? choroba psychiczna czy zycie w ciuaglym klamstwie? czlowiek jako istota dazy do poznania prawdy.. i nikt sie temu nie oprze
Awatar użytkownika
Pegaz
Weteran
Weteran
Posty: 2764
Rejestracja: 26 cze 2005, 16:58
Skąd: Kukuryku
Płeć:

Postautor: Pegaz » 28 maja 2006, 13:03

Gt10 pisze:pegaz: co jest lepsze? choroba psychiczna czy zycie w ciuaglym klamstwie? czlowiek jako istota dazy do poznania prawdy.. i nikt sie temu nie oprze

a jakim prawem ty sobie rościsz jedynie słuszną wiedze na ten temat?A może to moja wiara jest tym co nazywasz prawdą?Dopóki nie znasz odpowiedzi nie możesz mówić o tym że ja żyje w klamstwie..

[ Dodano: 2006-05-28, 13:04 ]
Gt10 pisze:jest tylko rozkosz;]

pewnie te rozkosz czujesz kiedy rzuca cie dziewczyna kiedy łamiesz ręke..kiedy ktoś cie uderzy..sama rozkosz masz racje..

[ Dodano: 2006-05-28, 13:04 ]
Nie potrafisz odróżnić hedonizmu od satanizmu..pogratulować.
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
Awatar użytkownika
Anja
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 114
Rejestracja: 29 kwie 2006, 20:53
Skąd: Z nienacka
Płeć:

Postautor: Anja » 28 maja 2006, 13:21

Pegaz pisze:Wiesz tyle o katolicyzmie co ja o tobie..
Nie mów o czymś czego nie rozumiesz.Tak będzie najlepiej..

Jak sam mówisz, nie znasz mnie więc jakim prawem dochodzisz do takich wniosków? Bóg ci powiedział?

Pegaz pisze:Wszystko jedno kto ma racje..ale na pewno chrześcijanin lepiej sobie potrafi ułożyć niż ateista rzadziej chrześcijan dotykają depresje choroby psychiczne wszelkiego rodzaju załamania..

A potrafisz to udowodnić? Bo teoria niezwykle ciekawa
46
onlyjusti
Maniak
Maniak
Posty: 519
Rejestracja: 20 maja 2006, 22:45
Skąd: zeświata
Płeć:

Postautor: onlyjusti » 28 maja 2006, 13:21

Jeżeli jest naprawdę oddana swojej wierze to myślę,że jest to duzy problem w momencie,gdy Ty byś chciał Ją zmienić "oswiecić". Jeśli chcesz z Nią byc to zaakceptuj Jej poglady, Jej wiarę, nie próbuj nic zmieniać na siłę! To Jej decyzja w co wierzy i skoro Ona Ciebie akceptuje i Twoje wyznanie to naprawdę wiele! Tylko..hmm..na poważny zalegalizowany zwiazek raczej nie licz...Chyba,że sam byś chciał zmienić wiarę,bądź Ona ją zmieni dlaCiebie..trudne i poważne kwestie. Aha co do sexu...czy jakikolwiek katolik rezygnyuje z nigo przez wiarę? raczej mało kto,więc to juz najmniejszy problem w dzisiejszych czasach:P
OnlyJusti
Awatar użytkownika
Pegaz
Weteran
Weteran
Posty: 2764
Rejestracja: 26 cze 2005, 16:58
Skąd: Kukuryku
Płeć:

Postautor: Pegaz » 28 maja 2006, 13:28

Anja pisze:A potrafisz to udowodnić? Bo teoria niezwykle ciekawa

Badania to udowodniły na korzyść chrześcijan, powodem nie jest sama wiara tylko stabilizacja jakiej nie zapewni ci ateizm.
Anja pisze:Jak sam mówisz, nie znasz mnie więc jakim prawem dochodzisz do takich wniosków?

Na podstawie tego co napisałaś o katolicyzmie..Nawet na miano karykatury to nie zasługuje.
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
Awatar użytkownika
Gt10
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 283
Rejestracja: 29 gru 2005, 09:11
Skąd: Lublin
Płeć:

Postautor: Gt10 » 28 maja 2006, 13:33

pegaz: rozkosz jest wzgledna...tak samo jak dobra i zlo.. czy jak dziewczyna mnie rzuci jak zlamie reke to bedzie to rozkosz?kulalo sie z fizyki? nie mozna odniesc dwoch ukladow odniesien jak do jednej sytuacji.... to nie mnie tyczy sie "rozkosz" tylko osoby rzucajaca wtedy...
Awatar użytkownika
Pegaz
Weteran
Weteran
Posty: 2764
Rejestracja: 26 cze 2005, 16:58
Skąd: Kukuryku
Płeć:

Postautor: Pegaz » 28 maja 2006, 13:35

Zakładając że nagle straciłeś "czucie"..
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
Awatar użytkownika
R1
Maniak
Maniak
Posty: 509
Rejestracja: 20 lis 2005, 17:14
Skąd: PL
Płeć:

Postautor: R1 » 28 maja 2006, 14:43

onlyjusti pisze:Aha co do sexu...czy jakikolwiek katolik rezygnyuje z nigo przez wiarę?


No np. moja była. Ale to szczegół ;)
onlyjusti
Maniak
Maniak
Posty: 519
Rejestracja: 20 maja 2006, 22:45
Skąd: zeświata
Płeć:

Postautor: onlyjusti » 28 maja 2006, 14:48

Arkady...bywają różne wyjatki,ale wyjatek potwierdza regułę.;) Poświecenie jest godne podziwu, choć..niewygodne!!:P
OnlyJusti
Awatar użytkownika
guli
Maniak
Maniak
Posty: 546
Rejestracja: 10 cze 2005, 14:44
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: guli » 28 maja 2006, 16:56

A co to jest gorliwy ateista??? To taki który zamiast po prostu nie wierzyć wierzy w swoją niewiarę?? Da się żyć z każdym pod warunkiem wspólnego poszanowania poglądów i nie narzucania drugiej osobie swojego spojrzenia. Jeżeli będziesz próbował swoją dziewczynę "oświecić" to będzie problem. Pamiętaj nic na siłę!!
Grzeczne dziewczynki idą do nieba

Niegrzeczne na ziemi mają swój raj
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 28 maja 2006, 17:13

onlyjusti pisze:.czy jakikolwiek katolik rezygnyuje z nigo przez wiarę? raczej mało kto,więc to juz najmniejszy problem w dzisiejszych czasach:P

Nie powiedziałabym, że najmniejszy. Dla osób wierzących jest to wciąż problem. Mimo, że współżyją przed ślubem, wciąż o tym myślą. To wcale nie jest takie proste...
"Miarkuj złość.

Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się

Bo on za chwilę może trzasnąć"
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 28 maja 2006, 18:28

Pegaz pisze:jest pewna nielogiczność w tym wszystkim..nie ma mowy o szczęśćiu kiedy nie widzisz nieszczęśćia..z punktu widzenia satanisty nie może być mowy o szczęśćiu..bo co to takiego?To tylko ludzkie urojenie..nie ma szcześcia..nie ma dobra ani zła..albo co gorsza twoim szczęśćiem jest zło taki jest satanizm..co dla mnie jest nielogiczne i wewnętrznie sprzeczne..

Nie rozumiem, dlaczego dualizm dobro-zlo utożsamiasz z podziałem szczęście-nieszczęście. Przecież to dwie zupełnie różne rzeczy. Oczywiście, że szczęście to tylko ludzkie urojenie. To zupełnie subiektywne, osobnicze uczucie zadowolenia ze swej egzystencji. Nie będzie czlowieka - nie będzie szczęścia. To nie jest jakaś zupełnie odrębna kategoria, żaden absolut (dobro-zło moga do miana takich absolutnych kategorii pretendować. Ale szczęscie?). Moge być szczęsliwa z powodów znanych sobie, Ty możesz być szczęsliwy np. spełniając pewne moralne powinności wynikające z Twoich poglądów. Jeśli ktoś jest szczęsliwy, bo jest najedzony i ma gdzie spać, to przeciez w niczym nie zmniejsza jego osobistego szczęścia to, że inny członek naszego gatunku do osiągnięcia tego samego stanu potrzebuje znacznie więcej. Nie rozumiem, jak możesz pisać o wewnętrznej sprzeczności, porównując rzeczy zupełnie niepodobne. To nie jest nielogiczne - to jest alogiczne.
Gt10 pisze:jest tylko rozkosz

Wybacz, ale pieprzysz głupoty :] jest tylko świadomość, jak już, a o tym tez można dyskutować :]
onlyjusti pisze:czy jakikolwiek katolik rezygnyuje z nigo przez wiarę?

Jeśli nie rezygnuje - jest bardzo kiepskim katolikiem. Ale to już specyfika polskiego katolicyzmu - wszyscy wierzący (no, większość), a zasady jakoś się dopasuje :]
Pegaz pisze:Badania to udowodniły na korzyść chrześcijan, powodem nie jest sama wiara tylko stabilizacja jakiej nie zapewni ci ateizm.

O tym tez słyszałam. Tyle, że nie tylko o katolików chodzi, a w ogole o wierzących. Głęboka wiara = mniej odpowiedzialności = mniej stresów = mniej wrzodów :) I w ogóle lepiej jest byc spokojnym i optymistycznym niż cholerycznym i pesymistycznym. Też mi nowość :D
Ostatnio zmieniony 28 maja 2006, 18:41 przez pani_minister, łącznie zmieniany 4 razy.
Awatar użytkownika
DaKID
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 128
Rejestracja: 05 maja 2006, 01:13
Skąd: Po
Płeć:

Postautor: DaKID » 28 maja 2006, 18:29

TedBundy pisze:Bo WIEDZĄ, że nie wystarczy być censored.ysynem, a potem biec szybciutko się wyspowiadać - i już, sumienie czyściutkie

i swiete slowa, to ze niewierze nie oznacza ze nie mam swoich zasad, moralnosci itp, z tym jednak wyjatkiem ze jesli cos zrobie wbrew tym zasada to do konca zycia bede zyc z swiadomoscia tego czynu, a jeszcze jedno moze ktos zauwazy ze sama wiara opiera sie na dyskryminacji innych wiar dla mnie jako ateisty to nie jest normalne
Awatar użytkownika
FlyingDuck
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 160
Rejestracja: 11 gru 2005, 14:18
Skąd: Wrocław
Płeć:

Postautor: FlyingDuck » 28 maja 2006, 21:05

Pegaz pisze:[Ten kto się nawróci] zazwyczaj saje się gorliwszym w wierze od partnera..nie pytajcie mnie czemu bo nie wiem..


Proste - jeśli ktoś na tyle na Ciebie wpłynął byś zmienił swój światopogląd, musiał być to wpływ bardzo mocny. Jeśli ktoś uświadomi Ci tylko że coś może, ale nie musi być prawdą, nie zmieni to Twojego światopoglądu. To działa w dwie strony, nie tylko na ateistów.

Dlaczego zaś u ateistów ma być lepiej z moralnością? Jeśli coś skłoniło ich do zmiany wiary, znaczy że nad moralnością się przypuszczalnie zastanawiali. Są bardziej świadomi swojej własnej, osobistej moralności. Oczywiście są też tacy ludzie wierzący... Jednak odsetek niewierzących którzy zastanawiali się nad wiarą i etyką jest przypuszczalnie o wiele większy.


Co do związków - Gt10, wątpię byś kogoś do czegoś przekonał... Wiary nie zmienia się argumentami, wiarę zazwyczaj zmienia się EMOCJAMI. Jeśli chcesz próbować, najpierw poćwicz sobie z Pegazem, później dopiero pomyśl o przekonywaniu swojej dziewczyny.

Jeśli chcesz kogoś przekonać do zmiany wiary wytaczając jakieś sensowne argumenty, wygląda to podobnie jakbyś próbował rozkochać w sobie dziewczynę mówiąc jej ile zarabiasz i jak fajnie radzisz sobie z dziećmi. Trochę nie tędy droga :)


Świat nie jest biały i czarny, nikt nie ma racji. Nawet w fizyce nie ma prawdy absolutnej - wszystko jest tylko przybliżeniem. Trzeba się przyzwyczaić do faktu że każdy ma inną definicję prawdy, tak samo jak definicję dobra i zła. Wszystkich nie da się zmienić, zresztą po co? Może to właśnie oni mają rację?

[ Dodano: 2006-05-28, 21:09 ]
Co do związków, cz.2 - kiedyś też miałem ten problem (choć w małym natężeniu), mimo że obydwoje byliśmy ateistami ;P Kłopoty zaczynają się nie wtedy gdy jest różnica zdań, a gdy którejś ze stron zaczyna to przeszkadzać... zaś druga jest na tyle uparta że zdania nie zmieni :]

Czasem chyba nie warto walczyć o swoją prawdę - zamiast zyskać, możemy coś stracić.
ObrazekJedyna stała w życiu to zmiana

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 489 gości