marazm

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
arasa
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 20
Rejestracja: 23 maja 2006, 12:49
Skąd: zza winkla
Płeć:

marazm

Postautor: arasa » 24 maja 2006, 11:29

Zagmatwane to wszystko i byc może godne potępienia, ale mam z tym problem od kilku miesiecy i nie bardzo wiem jak z tego wybrnąć... co zrobić...

Zaczynając od poczatku kilka lat temu byłam w związku trwał około 5 lat, byłam zakochana, bardzo zakochana... zdecydowana na ten związek do "grobowej deski", ale oczywiście w swym olśnieniu partnerem nie dostrzegałam, a może nie chciałam dostrzec wielu rzeczy, które po pewnym czasie zaczęły mnie męczyć... m.in. maksymalne ograniczanie i chorobliwa zazdrość, dziwne podejrzenia, że "a może coś zrobiłam w momencie kiedy byłam bez mojej drugiej połówki" itd. Zaczęło mnie to wkońcu frustrować i zdałam sobie sprawę z tego, że jednak nie jestem szczęśliwa w tym zwiazku, choć oczywiście w swej naiwności miałam nadzieje, że on sie zmieni po ślubie... i gdyby wtedy sie mi oświadczył pewnie dziś byłabym juz mężatką... jednak on zaręczyny odwlekał i odwlekał... z nawarstwienia wszystkich frustracji i problemów (o których i tak nie potrafiliśmy porozmawiać, zawsze się kumulowały i potem wybuchała afera w z byle powodu i wyciaganie wszystkich brudów etc. nie wazne) w końcu odeszłam...
było ciężko...ale cały czas wiedziałam, czego chcę, wiedzialam, że chcę spotkać faceta z którym założę rodzinę, bedę mieszkać w drewnianym domku przy lesie z gromadką dzieci (marzenia..wiadomo)...

Od tego czasu minęły 3 lata.. w ciągu tego czasu byłam otwarta na miłość...szuakałam głównie w necie, bo mieszkając w małej miejscowości, praktycznie pozostałam sama (większość moich dobrych znajomych jest na studiach w większych miastach). Spotkałam się z kilkoma osobami poznanych przez internet, ale ciągle to nie było to...
W końcu około 1,5 roku temu poznałam kogoś (przerażał mnie troche związek na odległość, ale przerażała również samotność) i jestem w tym związku nadal, z tym, że problemem jest fakt, że to nie jest facet moich marzeń... dostrzegam jego wady, które często doprowadzają mnie do furii, męczą mnie gdy z nim jestem, a kiedy wyjeźdża po kilku dniach zaczynam za nim tęsknić. Mało tego on jest we mnie potwornie zakochany, świata poza mną nie widzi, stara się, zawsze mnie wyczuje, ma intuicję i pragnie dla mnie szczęścia... z tym, że problem polega na tym iz ja przez ten czas przywykłam do zwiazku na odległość i zaczął mi odpowiadać, bo nie ogranicza mnie tak jak ten 5 letni. Doszło do tego, że mam w głowie mętlik i od kilku miesięcy zawaliło się wszystko w co wierzyłam i czego pragnęłam.. Zawsze uchodziłam za kogoś kto wie czego chce, sama się za taką
osobę uważałam.. a nagle stwierdzam, że jestem bezsilna... jak może mnie ktos zrozumieć skoro ja siebie sama nie rozumiem.
Do tego doszły jakieś doły, ze krzywdzę mojego faceta... on jest bardzo dobrym człowiekiem, daje mi całe swoje serce, a ja sie boję, że gdy odejdę nie spotkam juz nikogo takiego dobrego dla mnie... :( z drugiej strony przeraża mnie myśl, że przeprowadzimy się do wiekszego miasta i będę się musiała męczyć z jego wadami codziennie... Mówiłam mu o tym co mnie w nim denerwuje, on to rozumie, tyle tylko, ze jednak stara się, lecz nie bardzo mu to wychodzi...
Do tego zaczęłam go ostatnio porównyć z facetem z tego 5 letniego związku ( bo przez te kilka lat zapomniałam o tych złych rzeczach) i znów zaczełam o nim mysleć jak o ideale... może dlatego, że to całkowite przeciwnieństwo obecnego faceta... tamten wysoki, męski
i przystojny... pociągał mnie, zawsze czułam się przy nim bezpieczna i wiedziałam, że mogłam na niego liczyć...
Obecny facet natomiast nie pociaga mnie, bardziej traktuje go jako kumpla z tym, że boje sie mu tego powiedzieć, żeby nie złamac mu serca jestem jego pierwszą powazną dziewczyną (młodszy jest ode mnie 3 lata).
Z myślalmi o eks poradziłam sobie poprzez spotkanie się z nim.. Najpierw byłam gotowa choćby wskoczyc mu do łózka (nawet całowaliśmy się),
ale po kilku spotkaniach poczułam do niego obrzydzenie, a kazda mysl o nim przyprawia mnie o negatywne uczucia.. no i pozostał moralniak i wyrzuty sumienia wobec obecnego faceta, ze go okłamywałam umawiając sie z eks (wymówka rodziła wymówkę.. kłamstwo - kłamstwo) i że jestem nie fair wobec niego...

Boję się sama o siebie, że juz nie wyjde z takiego stanu... że ciągle bedę się wahać, będe niezdecydowana... boję sie samotności...
jeśłi ktoś znalazł sie kiedyś w takiej sytuacji prosze o wypowiedz co z tym mozna zrobić, jak zaradzić...
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 24 maja 2006, 11:35

arasa pisze:Obecny facet natomiast nie pociaga mnie,

I tym stwierdzeniem dalas dowod, ze nie mozesz z nim byc. A czym dluzej z nim bedziesz, tym bardziej bedziesz go ranic. Wiec skoncz to jak najszybciej.
Nie mozna byc z kims tylko dlatego, ze boimy sie samotnosci. Naucz sie najpierw zyc z harmonii ze soba a pozniej tworz zwiazek.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 24 maja 2006, 11:35

arasa pisze:Do tego doszły jakieś doły, ze krzywdzę mojego faceta... o
Uzasadnione moim zdaniem. Po swinsku postepujesz po prostu. Bo Ty sie boisz samotnosci!I co z tego?To powod zeby zwodzic jakiegos dobrego zakochanego faceta?
Idealy NIGDY nie znajdziesz a jak Cie meczy, nieodpowiada to go zostaw. Miej chociaz tyle przyzwoitosci.
Awatar użytkownika
paula19
Maniak
Maniak
Posty: 536
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:33
Skąd: z nikad
Płeć:

Postautor: paula19 » 24 maja 2006, 13:37

Ewidentnie widac, że ani ten ani poprzedni facet Ci nie pasuje. Ty musisz czuć, ze go kochasz. A nie lubiec sytłacje w jakiej się znajdujesz. Bo ja wiem jak to jest związek na odległosć. I szczerze dała bym wszystko, zeby ten stan zmienić. Zeby nie musieć tesknić, żeby mieć go zawsze przy sobie.

I jeszcze jedno każdy człowiek ma wady i zalety i to tylko od nas zależy czy potrafimy toleraowac je u osób nam bliskich.
... każda dziewczyna powinna nosić głowę wysoko, z tego powodu, że jest kobietą, że była dla Stwórcy doskonale skończoną poprawką do spartaczonego Adama.
*qbass*
Weteran
Weteran
Posty: 1001
Rejestracja: 21 sty 2006, 23:39
Skąd: zewsząd :)
Płeć:

Postautor: *qbass* » 24 maja 2006, 14:54

Yasmine pisze: skoncz to jak najszybciej.
Natychmiast powiedziałbym! Krzywdzisz Go cały ten czas...
arasa pisze: dostrzegam jego wady
arasa pisze: przeraża mnie myśl, że przeprowadzimy się do wiekszego miasta i będę się musiała męczyć z jego wadami
Przecież nikt nie jest ideałem! Każdy ma jakieś wady! A może Ty za dużo oczekujesz?? :? Nie wiem...
Awatar użytkownika
Hyhy
Weteran
Weteran
Posty: 2611
Rejestracja: 29 mar 2004, 01:41
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Hyhy » 24 maja 2006, 16:24

Z pozoru normalna okazuje sie kolejna pulapka :D moj boze :D ja chyba naprawde ozenie sie z zimnym zielonym leszkiem w butelce i polsatem sport :D
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "

hyhy e(L)o :)
Awatar użytkownika
arasa
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 20
Rejestracja: 23 maja 2006, 12:49
Skąd: zza winkla
Płeć:

Postautor: arasa » 24 maja 2006, 17:07

powiedziałam mu dziś wszystko co czuję, powiedział mi żebym się zastanowiła, bo on nie chce żebym była nieszczęśliwa, a ja boję się, że mogę się pomylić z moją decyzją, bo mimo wszystko on nie jest mi obojętny... może to inny rodzaj miłości, bardziej przyjacielskiej... nie wiem... poprzez tą dzisiejsza rozmowę z nim dostrzegłam to, że on naprawdę zachował się jak dojrzały facet...(a ja widziałam w nim ciągle roztrzepanego i nieodpowiedzialnego chłopaka) dostrzegłam to, ze jest moim przyjacielem... i cały czas kiedy mówi do mnie stara się postawić na moim miejscu... powiedział też, że najczęściej żałuje się tego czego się nie zrobiło, niż tego co się zrobiło...
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 24 maja 2006, 18:10

arasa pisze:powiedział mi żebym się zastanowiła
I dobrze mowi. Zastanow sie i go zostaw.
Wpierw trzeba nauczyc sie byc samemu a potem mimo to ten stan zmieniac.
megane
Maniak
Maniak
Posty: 762
Rejestracja: 22 maja 2006, 13:13
Skąd: z południa
Płeć:

Postautor: megane » 24 maja 2006, 21:58

Czy te wady są aż tak poważne, że nie możesz sobie z nimi poradzić?

Swoją drogą... jeśli Cię nie pociąga i nie iskrzy między Wami to może trzeba było pozostać na stopie przyjacielskiej. No ale to już musztarda po obiedzie... Hm.
Teraz powinnas się zastanowić, widać że chłopak na prawdę Cię kocha i chce Twojego dobra, tymbardziej nie możesz go oszukiwać.

Co do związku na odległość... To akurat jest do przejścia, z tym, że w Twoim przypdku to mi wygląda trochę na takie życie iluzją... Jest to Cię denerwuje, wyjeżdża to tęsknisz. Może po prostu nie wiesz tak na prawdę jaki jest? Jak go nie ma to tęsknisz na czymś co może tak na prawdę nie istnieje?

Natomiast oc do byłego jeszcze... Bardzo niedobrze, że znowu zaprząta Ci głowę. Pomyśl o tym, co Ci nie pasowało, dlaczego się rozstaliście. Nie było Ci przecież z nim dobrze i musisz tak o tym myśleć.

No i popieram to co napisali inni. To, że nie chcesz być sama (nikt przecież nie chce ;) ) nie znaczy, że możesz tak postępować...
Aguś

Postautor: Aguś » 24 maja 2006, 21:58

qbass17 pisze:Yasmine napisał/a:
skoncz to jak najszybciej.
Natychmiast powiedziałbym! Krzywdzisz Go cały ten czas...


ale krzywdzi również siebie.

Mam koleżnakę która była w związku z facetem tylko dlatego że on tego chciał a ona miała dość samotności.
Długo ze sobą nie pobyli. On krzywdził ją, ona bała się go zostawić. On wywierał na niej presje, że ją kocha, że umrze bez niej i takie tam.
To było w liceum i ona przez niego nie mogła się uczyć, strzasznie schudła, przestała się śmiać. Horror.
Zastanów się czego oczekujesz od faceta, czego pragniesz i szukaj. Nie bój się samotności. Na pewno znajdziesz kogoś dla siebie:)
Awatar użytkownika
paula19
Maniak
Maniak
Posty: 536
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:33
Skąd: z nikad
Płeć:

Postautor: paula19 » 24 maja 2006, 22:33

Bedąc wolnym strzelcem masz dużo większe szanse spotkać tą odpowiednią osobę. Pomyśl o tym.
... każda dziewczyna powinna nosić głowę wysoko, z tego powodu, że jest kobietą, że była dla Stwórcy doskonale skończoną poprawką do spartaczonego Adama.
monia194
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 68
Rejestracja: 04 kwie 2006, 14:10
Skąd: Kraków
Płeć:

Postautor: monia194 » 24 maja 2006, 22:43

Nie powinnas krzywdzic fajnego faceta, ktory jest w tobie zakochany... <evilbat>
A samotnosc to jeszcze nie koniec swiata, ma tez swoje dobre strony. Zwiazek na sile, ze strachu przed samotnoscia to głupota!! Najpierw naucz sie byc sama i niezalezna, a potem pakuj sie w zwiazki <evilbat>
onlyjusti
Maniak
Maniak
Posty: 519
Rejestracja: 20 maja 2006, 22:45
Skąd: zeświata
Płeć:

Postautor: onlyjusti » 24 maja 2006, 22:45

Wiesz, gdy już stracisz tak dobrego i kochającego Cię faceta a wdepniesz ponownie w bagno, z którego udało Ci sie wyjść,z rozumiesz co straciłaś...Jeszcze masz czas wszystko odkręcić, ale zastanów sie czy jesteś w stanie kochać Go i sznować tak jak na to zasługuje, jeśli nie to odejdź od niego, bo facet zasługuje na naprawdę mądrą i i kochającą laskę.
OnlyJusti
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 24 maja 2006, 23:57

paula19 pisze:Bedąc wolnym strzelcem masz dużo większe szanse spotkać tą odpowiednią osobę.
Ma takie same. toz e jest z facetem i jest to zwiazek na odleglosc nie znaczy ze ma mniejsze sznase szuka cmoze ale tu juz w ogole swinskie jeszcze bardziej.
Aguś pisze:ale krzywdzi również siebie.
i?
Aguś pisze:Mam koleżnakę która była w związku z facetem tylko dlatego że on tego chciał a ona miała dość samotności.
Długo ze sobą nie pobyli. On krzywdził ją, ona bała się go zostawić. On wywierał na niej presje, że ją kocha, że umrze bez niej i takie tam.
Wez nie porownuj milostek licealnych do tego :/ Tu nie chodzi tylko o to czy kocha czy nie ale i o jego oczekiwania rozne, o wspolne mieszkanie, dom, slub moze? O powazniejsze rzeczy niz trzymanie sie za raczke.
Nie wiemy ile maja lat. Moze byc i tak ze wraz z tym zwiakiem jego szanse na prawdziwe szczescie maleja..
Awatar użytkownika
arasa
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 20
Rejestracja: 23 maja 2006, 12:49
Skąd: zza winkla
Płeć:

Postautor: arasa » 25 maja 2006, 09:09

onlyjusti pisze:Wiesz, gdy już stracisz tak dobrego i kochającego Cię faceta a wdepniesz ponownie w bagno, z którego udało Ci sie wyjść,z rozumiesz co straciłaś...
no właśnie, boję się, że nie znajdę nikogo tak dobrego dla mnie jak on. Oboje wiemy, że ja nie mam już dość czasu na to by szukać.. Lata mi lecą (to jego słowa), on może poczekać, ale mnie juz ponagla czas...
megane
Maniak
Maniak
Posty: 762
Rejestracja: 22 maja 2006, 13:13
Skąd: z południa
Płeć:

Postautor: megane » 25 maja 2006, 09:29

Rozumiem Twoje obawy, czas leci, fakt... ale może właśnie dlatego, edit: NIE powinnaś go tracić w związku w którym nie jest Ci tak na prawde dobrze?
Z drugeij strony jednak w życiu nie tylko jakieś wielkie porywy miłości się liczą, jeśli chodzi o partnera na całe życie to ważne jest też poczucie bezpiczeństwa, żeby był dla Ciebie dobry itp. Tylko bez odrobiny uczucia to nie chyba nie będzie funkcjonować.

Musisz przemyśleć jeszcze raz, co tak an prawdę do niego czujesz, co Ci przeszkadza i czy dasz radę nie przywiązywać do tego wagi, jak już będziecie razem na co dzień.

___________________
oczywiście miało być 'nie' :/
Ostatnio zmieniony 25 maja 2006, 10:41 przez megane, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 25 maja 2006, 10:06

arasa pisze:boję się, że nie znajdę nikogo tak dobrego dla mnie jak on.
Mozliwe, ale moze chociaz spotkas zkogos do kogo nie bedzies zczuc obrzydzenia? :D
megane pisze:powinnaś go tracić w związku
Doklanid eto robisz. Najwyzej nie bedziesz miala nikogo - zdarza sie. Naucz sie zyc z ta swiadomoscia i daj spokoj facetowi.
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 25 maja 2006, 11:41

moon pisze:Najwyzej nie bedziesz miala nikogo

Dla Arasy to najwyraźniej nie jest "najwyżej". To taki bluszczowaty typ osobowości, niespełniony w samotności i wymagający podpórki życiowej (to nie jest zarzut, bo taki typ jest dość często spotykany). Żądanie, aby nagle zmieniła podejście do życia jest utopijne. Po prostu podpórka, która sobie znalazła, nie jest odpowiednia. Zbyt kochana, zbyt miękka, zbyt mało zdecydowana, żeby podejmować decyzję za oboje - zostawia jej zbyt duży margines swobody. A Arasa ani nie umie tej swobody wykorzystać, ani się z nią zbyt dobrze nie czuje. Na jej miejscu poszukałabym kogoś konkretniejszego, może mniej zakochanego, a trochę bardziej egoistycznego. Tyle, że podjęcie takich działań wymagałoby energii życiowej, troche asertywności, dużo zdecydowania - a żadnej z tych rzeczy nie widzę.
onlyjusti
Maniak
Maniak
Posty: 519
Rejestracja: 20 maja 2006, 22:45
Skąd: zeświata
Płeć:

Postautor: onlyjusti » 25 maja 2006, 15:17

Czas...nigdy nie jest podobno na nic za późno PODOBNO...Skoro widzisz jakim jest dobrym dla Ciebie człowiekiem, to dlaczego sie wahasz? Co mozebyć ważniejsze w np. małżeństwie niż dobry człowiek obok w każdy dzień życia! Chyba za tę "cehce" warto kochać...No ale z drugiej strony..musisz czuć że to jest osoba,z którą naprawdę bedziesz szczęśliwa, która w pełni spełnia Twoje wymagania. Jeśli to nie on to podejmij odpowiednie kroki, nie męcz siebie samej i nie rań Go!
OnlyJusti
Awatar użytkownika
mika
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 182
Rejestracja: 22 lis 2004, 17:29
Skąd: swinkowo
Płeć:

Postautor: mika » 25 maja 2006, 15:45

Ja miala bym propozycje na sprawdzenie tego. nie wiem czy to mozliwe ale chodzi mi o zamieszkanie na dluzsza mete ze soba. sprawdzenie czy mozesz poradzic sobie z jego wadami. czy na pewno jest taki dobry dla ciebie, czy jak bedziecie dluzej ze soba to na pewno on dalej bedzie czol do ciebie to co czuje, ty też masz wady i on tez sie o tym prrzekona, moze dostrzezesz wiecej zalet? moze go pokochasz? albo dowiesz sie ze jednak ten zwiazek za bardzo cie meczy, ze "jego brudne skarpetki na podlodze i odkrecona pasta do zebow" przerasta cie. mysle ze takie zamieszkanie rozwize duzo watpliwossci... sama czekam na takja mozliwosc... mi do tego zostaje ok rok.

nie powinnas tez z kims sie na dluzej wiazac bo jest dla ciebie dobry, bo bedzie dobrym mezem, powinno ci zalezyc. czas cie goni ale jezeli wyjdziesz za maz i bedziesz nieszczesliwa, dobijana codziennymi malymi sprzeczkami o jakies drobnostki,wady to twoja uroda sie posypie szybko, i jezeli zdecydujesz sie na rozwod, to bedziesz o wiele starsza wygladem niz jezeli przez tan czas mialabys kogo szukac. jezeli chodzi o dzieci dzisiejsza technika moze wiele.
Z puzzli układałam sobie świat. Jedej części zabrakło! Tej z napisem: SZCZĘŚCIE
Awatar użytkownika
arasa
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 20
Rejestracja: 23 maja 2006, 12:49
Skąd: zza winkla
Płeć:

Postautor: arasa » 25 maja 2006, 16:50

mika pisze:chodzi mi o zamieszkanie na dluzsza mete ze soba. sprawdzenie czy mozesz poradzic sobie z jego wadami.
myślałam również o tym, bo widujemy sie dość rzadko, może gdybysmy zamieszkali byłoby inaczej... z tym, że nie jest to jeszcze możliwe, mieszkamy od siebie dość daleko, oboje mieszkamy z rodzicami, nie mamy pracy, a on dziennie studiuje.
mika pisze: jezeli chodzi o dzieci
głównie o to.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 492 gości