W maju tego roku po raz pierwszy w życiu byłem na wieczorze kawalerskim:) Wspominam jako jedną z bardziej udanych imprez, hehehe. Męskie grono, dobre żarcie (przyszła panna młoda pokazała swe talenty kulinarne i narobiła masę zajebistych krokietów itd), 5 litrów wódeczki. Zrobiliśmy niespodziankę ziomowi i zamówiliśmy 2 laski z pobliskiego burdelu. Potem nam 3 miechy wypominał, że przepłaciliśmy:) Przyjechała mała (ładna) i duża (średnio ładna:)) Towarzystwo było święcie przekonane, że mała zrobi pokazik na środku pokoju, jednak niestety

Duża była gwiazdą imprezy, hehehehe....Mała siedziała w kąciku z rączką w kieszeni, na komórce. A pod blokiem beema, hehehe, z ochroną towaru:) Na szczęście nikt nie przyszedł po afrykańskiego czarodzieja, buhahahahaha <browar>
No fajnie było, po prostu...pożądnie się wtedy urżnęliśmy:) Do dziś czasem to wspominamy. Tak samo jak tekst jednego z kumpli, który pożądnie pijany wybełkotał rozpaczliwym głosem - censored, panowie, ja mam 26 lat i jeszcze jestem prawiczkiem. I nasza riposta - polać mu jeszcze, może jeszcze coś ciekawego powie:)
Fajna impra była.... <aniolek2> Przyszły pan młody nie był pod koniec w stanie na własnych siłach dojść do kibelka, był ciągnięty pod ręce:) Ech, nie ma jak miłe wspomnienia...
