Sir Charles pisze:A moze Bentham?
Ło matko, to już wolę to pierwsze, bo:
Mysiorek pisze:Sir Charles napisał/a:
nie parzac sie rownoczesnie dotkliwie przy byle okazji.
I nie parząc innych
Ale czego się spodziewać po prawniku

Sir Charles pisze:Mi ten komfort jest potrzebny jak tlen delfinowi. Bo inaczej bym sie, zakrecil, zamotal, zagubil wewnatrz siebie i w konsekwencji udusil.
E tam. Samo się odbija od dna. Samo z siebie.
Sir Charles pisze:Nie zagluszyc, tylko nie ocipiec i nie sfiksowac doszczetnie (tzn nie wiem jak Mysior, mowie za siebie
Ciekawe, czy kiedyś próbowałeś się nie bronić, tylko poddać. Próbowałeś? Wiesz jak to jest? Bo ja myślę, że dopiero wtedy można poczuć, na czym polega potęga człowieczeństwa

Sir Charles pisze:mrt napisał/a:
Tyle że ja wysiadam z takiego czegoś. Nie dlatego, że nie umiem tak, tylko dlatego, że mnie to NIE INTERESUJE.
I tu nasze drogi sie zaczynaja rozchodzi, bo z "wtajemniczonej towarzyszki niedoli" zmieniasz sie w snobistyczna cierpiętniczkę. To ja wysiadam z tego tramwaju. (jak Pilsudski )
Ojojoj... Chodzi o nastawienie - czy Ty jesteś kreatorem rzeczywistości i w jakim stopniu, czy Ty jesteś odbiorcą. Czy Ty kreujesz prawdę, której szukasz (czegokolwiek by nie dotyczyła), czy jesteś jedynie jej odbiorcą. Z cierpiętnicą nie ma to akurat nic wspólnego, bo niby z której strony?
Te, a co Wy tu taką męską koalicję przeciwko mnie formujecie? <boje_sie>
Idę se kawę zrobić, bo mnie zagryziecie zaraz :567:
A tak poza dywagacjami: deprecha mnie bierze, jak mam urlop. UFO, wracaj do domu z tej pracy, bo pierdolca dostaję!!!
Chyba muszę od jutra zacząć latać po mieście, bo oszaleję na tym urlopie

Jak już mi takie dwie osoby pisza, że cos nie tak, to chyba pójdę do lustra. I zamiast przytulić, to krzyczą
