moje szczescie wciaz "papraja" jakies zdarzenia, ktore ciagnal mnie w dol
Kilka dni temu o godzine 21.30 ogladala wiadomosci i dostala silnego bolu "rozlewajacego" sie w okolicy lewej piersi (od niemalze ramienia do mostka), polozyla sie , bol utrzymywal sie do 3 w nocy. Pozniej ustapil. Do dzis jednak mama czuje sie zle i mowi o tym ze "ma wrazenie jakby dzwigala z lewej strony ogromny ciezar", w dodatku ani na chwile to nie ustepuje. Dziele sie tym z Wami bo mama jest za granica i nie udala sie z tym do lekarza. Dowiedzialam sie o tym dzis, i poprosilam ja by zapoznala sie z warunkami ubezpieczenia jakie wykupila, byc moze bedzie mogla wkrotce pojsc do lekarza tam na miejscu. Jednak poki co martwie sie niemilosiernie i chcialam sie Was poradzic , czy byc moze ktos mial taki przypadek, moze ktos wie jakie jest prawdopodobienstwo ze mama miala zawal i jakie moga byc tego nastepstwa, jesli od razu nie udala sie do lekarza ?
Nie wiem nawet czy pytam tu o wszystko czego chce wiedziec, ale nie bardzo wiem czego moge sie spodziewac.
Podarujcie jednak sobie komentarze na temat odpowiedzialnosci, bo ja sama zganilam ja za to , ze natychmiast nie udala sie na pogotowie
Dziekuje


dziekuje
