Facet interesuje sie sprawami domowymi i uczestniczy w tym , a kobieta powinna zrozumiec że facet potrzebuje pójść czasami z kumplami na piwo...
Tzn, ze dla kobiety, fakt ze facet sprzata w domu, to jak dla faceta wyjscie z kumplami na piwo? Bo sie chyba pogubilem.
Problem ze sprzatniem jest taki, ze generalnie mezczyzni i kobiety maja rozne sposoby interpretowania pojecia czystosci. Jezeli uwazam, ze nie trzeba sprzatac, to ani matka, ani partnerka ani inna zona mnie do tego nie zmusi. A jezeli uwazam ze trzeba posprzatac, to ruszam tylek i sprzatam bo mi to przeszkadza. Sytuacja identyczna jak z oddawaniem moczu. Jak mi sie nie chce to sie nie wysikam, bo nie dam rady. A ze niektore kobiety maja poprzeziebiane "pecherze"? Ich problem.

Ah te kobiety zawsze znajdą jakiś sposób 

Sama sprzątam tak jak kolega wyżej - wtedy kiedy stwierdzam że jest brudno i zaczyna mi to przeszkadzać




