Najulubieńsze bajki czytane
Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam
Najulubieńsze bajki czytane
Strasznie ważna rzecz
Mama, przestań zmiatać śmiecie !
Chcę powiedzieć coś w sekrecie
strasznie ważną rzecz:
były sobie dobre wróż...
jedna miała krótkie nóż...
druga miała dwie papuż...
trzecia miała miecz !
Mama, nie pisz, tylko słuchaj !
Zaraz powiem ci do ucha
strasznie ważną rzecz:
była sobie wielka much...
raz urwała się z łańcuch...
zjadła tacie pół kożuch...
i uciekła precz !
Mama, już się nie złość na mnie !
Słowo daję, ja nie kłamię,
będę bardzo grzecz...
Mama ja cię bardzo kocham !
Nie żartuję ani trochę !
Przecież jak się kogoś kocha,
to jest ważna rzecz !
Mama, przestań zmiatać śmiecie !
Chcę powiedzieć coś w sekrecie
strasznie ważną rzecz:
były sobie dobre wróż...
jedna miała krótkie nóż...
druga miała dwie papuż...
trzecia miała miecz !
Mama, nie pisz, tylko słuchaj !
Zaraz powiem ci do ucha
strasznie ważną rzecz:
była sobie wielka much...
raz urwała się z łańcuch...
zjadła tacie pół kożuch...
i uciekła precz !
Mama, już się nie złość na mnie !
Słowo daję, ja nie kłamię,
będę bardzo grzecz...
Mama ja cię bardzo kocham !
Nie żartuję ani trochę !
Przecież jak się kogoś kocha,
to jest ważna rzecz !
Bóg nie stworzył kobiety z głowy mężczyzny- aby nim nie rządziła, nie stworzył z nogi- aby nie była jego niewolnicą, ale z żebra- aby była bliska jego sercu


- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
- pani_minister
- Administrator

- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
- ___ToMeK___
- Uzależniony

- Posty: 348
- Rejestracja: 23 sie 2004, 22:57
- Skąd: pomorze / WLKP
- Płeć:
lollirot pisze:był taki całkiem spory zbiór bajarka. perełki
true... właśnie chciałem to przywołać
0101010001101111011011010110010101101011001000000100011101100101011100100110101101100101
-.-. .. . -.- .- .-- --- ... -.-. / .--. .. . .-. .-- ... --.. -.-- -- / -.- .-. --- -.- .. . -- / -.. --- / .--. .. . -.- .-.. .- / ---... .--.
-.-. .. . -.- .- .-- --- ... -.-. / .--. .. . .-. .-- ... --.. -.-- -- / -.- .-. --- -.- .. . -- / -.. --- / .--. .. . -.- .-.. .- / ---... .--.
- unlucky_sink
- Maniak

- Posty: 739
- Rejestracja: 06 maja 2005, 15:42
- Skąd: ...
- Płeć:
BAJKI DLa JULKI
"O KRASNOLUDKU
Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma rzekami mieszkał sobie krasnoludek, któremu bardzo śmierdziały nogi.
Gdy próbował umówićsię z jakąś kobietą, ta natychmiast uciekała, gdy tylko poczuła, jak dawało mu zbutów. Na potańcówkach w leśnej tancbudzie też nie cieszył się powodzeniem u pań. Ile razy próbowałzaprosić jakąś pannę do tańca, spotykał się z odmową. Siedział więc samotnie w kącie.
-Tato, to może powinien umyć nogi?
Mył nogi bez przerwy i nawet używał specjalnych środków przeciw poceniu się , ale to nic nie pomagało. Co umył nogi, to za5 minut znowu śmierdziały.
- A może skarpetki powinien zmienić?
Zmieniał codziennie kilka razy, ale to tez nic nie dawało.
W końcu poszedł do leśnego znachora po radę. Ten spojrzał w szklaną kulę i powiedział:
- Musisz odbyć daleką podróż i umyć nogi w śmierdzącej rzece, którą nazywają Wisłą.Idź do Warszawy- tam śmierdzi najbardziej. Zanurzysz nogi i smród rzeki spowoduje, że twoje nogi przestaną śmierdzieć.
Krasnoludek usłuchał rady i udał się do brzydkiego miasta, przez którego środek płynęła cuchnąca rzeka. Umył nogi, a terzeczywiście przestały śmierdzieć.
A że był przystojny, musiał zacząć jeść czosnek, żeby mu śmierdziało z ust, bo nie mógł opędzić się od adoratorek.
ZNOWU O KRASNOLUDKU
W lesie mieszkał krasnoludek który okropnie pierdział. Puszczał straszliwe bąki gdziekolwiek się pojawił. W końcu poszedł do lekarza. Mówiw czym rzecz a lekarz pyta:
- Je pan dużo grochu?
- Jem.
- To niech pan przestanie.
I od tamtej pory przestał jeść groch.
- No i co? Cobyło dalej? Noooo, tato, powiedz!
No, przestał pierdzieć.
- I wtedyzaczęły śmierdzieć mu nogi?
MYSZKI
Na znalezionym na polu strzępku gazety mała myszka Julka przeczytała, że zapowiada się ciężka zima.
Myszka Julka chodziła już do szkoły, gdzie oprócz zajęć z języka mysiego uczyła się czytać ludzkie napisy. Dawniej ludzie przechowywali jedzenie w garnkach, beczkach, workach i skrzyniach, więc łatwo można było się przekonać, co dobregokryje się w środku, zaglądając lub przegryzając kawałek worka lub innego pojemnikana jedzenie. Teraz wszystko zapakowane było w folie, puszki, kartony a było tegotak dużo, że myszy umarły by z głodu zanim znalazły by coś do jedzenia. Ludzie denerwowaliby się bardzo gdyby znajdowali dużo rozdartych opakowań, a trzeba wam wiedzieć, żemetody walki z myszami również uległy udoskonaleniu. Myszy musiały być więc bardzo ostrożne.
Kiedymyszka Jula powiedziała wszystkim, że zapowiada się bardzo mroźna i ciężka zima, myszki postanowiły zgromadzić zapasy fasoli. W czasie mrozów mogły jeść fasolkę i dużo pierdzieć, dzięki czemu w norkach było ciepło. Nie musiały otwierać puszek ząbkami, bo miały specjalny Mysi Otwieracz do Puszek z Fasolką... No i jak ci się Jula podoba ta bajka?
- Jest beznadziejna tato, ty tylko ciągle o pierdach!
No dobrze, to teraz spróbuję inaczej. Myszki nie zgromadziły fasolki, tylko dużo innego jedzonka, żeby nie były głodne w zimie. Niedaleko mysich norek przebiegał rurociąg z ropą naftową. Myszki zrobiły małą dziurkę w wielkiej rurze i doprowadziły do siebie ropę, którą opalały małe piecyki i miały ciepło w norkach. Ale ludzie zorientowali się, że ktoś im podkrada ropę, znaleźli miejsce gdzie był podłączony mysi rurociąg i odcięli go. Nie wiadomo jak się zorientowali, bo przy ogromnej ilości ropy przepływającej rurociągiem mysia instalacja grzewcza zużywała zaledwie parę kropelek.
W norkach zrobiłosię zimno i myszy musiały używać puszek z fasolką do pierdzenia, ale przecieżwcześniej ustaliliśmy że ich nie miały. Hmm... No więc...
... delegacja zziębniętych myszek poszła do dyrektora rurociągu i bardzo grzecznie poprosiła o troszkę ropy, bo bardzo im zimno w łapki. Dyrektor zgodził się, a w zamian myszki obiecały, że będąsprzątać koło rurociągu i będą pomagały ludziom znajdować w nim dziury. Podpisano umowę na której mysia delegacja odcisnęła łapki. Potem było wspaniałe przyjęcie, na którym podano różne rodzaje serka, tego mniej i bardziej śmierdzącego. Na wszelki wypadek nie podano fasoli, pewnie dlatego, że atmosfera na przyjęciu mogłaby zrobić się gęsta.
"
http://www.beton.trout.pl/
bajki Betona
"O KRASNOLUDKU
Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma rzekami mieszkał sobie krasnoludek, któremu bardzo śmierdziały nogi.
Gdy próbował umówićsię z jakąś kobietą, ta natychmiast uciekała, gdy tylko poczuła, jak dawało mu zbutów. Na potańcówkach w leśnej tancbudzie też nie cieszył się powodzeniem u pań. Ile razy próbowałzaprosić jakąś pannę do tańca, spotykał się z odmową. Siedział więc samotnie w kącie.
-Tato, to może powinien umyć nogi?
Mył nogi bez przerwy i nawet używał specjalnych środków przeciw poceniu się , ale to nic nie pomagało. Co umył nogi, to za5 minut znowu śmierdziały.
- A może skarpetki powinien zmienić?
Zmieniał codziennie kilka razy, ale to tez nic nie dawało.
W końcu poszedł do leśnego znachora po radę. Ten spojrzał w szklaną kulę i powiedział:
- Musisz odbyć daleką podróż i umyć nogi w śmierdzącej rzece, którą nazywają Wisłą.Idź do Warszawy- tam śmierdzi najbardziej. Zanurzysz nogi i smród rzeki spowoduje, że twoje nogi przestaną śmierdzieć.
Krasnoludek usłuchał rady i udał się do brzydkiego miasta, przez którego środek płynęła cuchnąca rzeka. Umył nogi, a terzeczywiście przestały śmierdzieć.
A że był przystojny, musiał zacząć jeść czosnek, żeby mu śmierdziało z ust, bo nie mógł opędzić się od adoratorek.
ZNOWU O KRASNOLUDKU
W lesie mieszkał krasnoludek który okropnie pierdział. Puszczał straszliwe bąki gdziekolwiek się pojawił. W końcu poszedł do lekarza. Mówiw czym rzecz a lekarz pyta:
- Je pan dużo grochu?
- Jem.
- To niech pan przestanie.
I od tamtej pory przestał jeść groch.
- No i co? Cobyło dalej? Noooo, tato, powiedz!
No, przestał pierdzieć.
- I wtedyzaczęły śmierdzieć mu nogi?
MYSZKI
Na znalezionym na polu strzępku gazety mała myszka Julka przeczytała, że zapowiada się ciężka zima.
Myszka Julka chodziła już do szkoły, gdzie oprócz zajęć z języka mysiego uczyła się czytać ludzkie napisy. Dawniej ludzie przechowywali jedzenie w garnkach, beczkach, workach i skrzyniach, więc łatwo można było się przekonać, co dobregokryje się w środku, zaglądając lub przegryzając kawałek worka lub innego pojemnikana jedzenie. Teraz wszystko zapakowane było w folie, puszki, kartony a było tegotak dużo, że myszy umarły by z głodu zanim znalazły by coś do jedzenia. Ludzie denerwowaliby się bardzo gdyby znajdowali dużo rozdartych opakowań, a trzeba wam wiedzieć, żemetody walki z myszami również uległy udoskonaleniu. Myszy musiały być więc bardzo ostrożne.
Kiedymyszka Jula powiedziała wszystkim, że zapowiada się bardzo mroźna i ciężka zima, myszki postanowiły zgromadzić zapasy fasoli. W czasie mrozów mogły jeść fasolkę i dużo pierdzieć, dzięki czemu w norkach było ciepło. Nie musiały otwierać puszek ząbkami, bo miały specjalny Mysi Otwieracz do Puszek z Fasolką... No i jak ci się Jula podoba ta bajka?
- Jest beznadziejna tato, ty tylko ciągle o pierdach!
No dobrze, to teraz spróbuję inaczej. Myszki nie zgromadziły fasolki, tylko dużo innego jedzonka, żeby nie były głodne w zimie. Niedaleko mysich norek przebiegał rurociąg z ropą naftową. Myszki zrobiły małą dziurkę w wielkiej rurze i doprowadziły do siebie ropę, którą opalały małe piecyki i miały ciepło w norkach. Ale ludzie zorientowali się, że ktoś im podkrada ropę, znaleźli miejsce gdzie był podłączony mysi rurociąg i odcięli go. Nie wiadomo jak się zorientowali, bo przy ogromnej ilości ropy przepływającej rurociągiem mysia instalacja grzewcza zużywała zaledwie parę kropelek.
W norkach zrobiłosię zimno i myszy musiały używać puszek z fasolką do pierdzenia, ale przecieżwcześniej ustaliliśmy że ich nie miały. Hmm... No więc...
... delegacja zziębniętych myszek poszła do dyrektora rurociągu i bardzo grzecznie poprosiła o troszkę ropy, bo bardzo im zimno w łapki. Dyrektor zgodził się, a w zamian myszki obiecały, że będąsprzątać koło rurociągu i będą pomagały ludziom znajdować w nim dziury. Podpisano umowę na której mysia delegacja odcisnęła łapki. Potem było wspaniałe przyjęcie, na którym podano różne rodzaje serka, tego mniej i bardziej śmierdzącego. Na wszelki wypadek nie podano fasoli, pewnie dlatego, że atmosfera na przyjęciu mogłaby zrobić się gęsta.
"
http://www.beton.trout.pl/
bajki Betona
"Mężczyzna kolo 30 czy 40 nie wiąże się z mlodszą kobietą dla jej jędrnego ciala i przeklutego języka. To czysta propaganda. Wiąże się z nią, by móc stać się tym,kto spieprzy jej życie." T. Parsons
- Wujo Macias
- Maniak

- Posty: 750
- Rejestracja: 24 paź 2006, 05:06
- Skąd: 3miasto
- Płeć:
lollirot pisze:Elspeth pisze:Bajki braci Grimm...
o to to! ubóstwiałam je! ciekawe, czy są jeszcze w domu, może bym sobie odświeżyła
Nieziemska sprawa, momentami takie GORE, ze lozeszty. Sadze,ze za dawnych czasow niejeden dzieciak namietnie oczyl wyrko po wieczornej sesji bajeczek z knigi braci Grimm
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Ludwik Jerzy Kern
"Pan Tygrys
"
"Przymknowszy oczy,
Zmarszczywszy brwi,
Pan tygrys w hamaku sobie śpi.
Zobaczyły go zrazu ptaki
I chór urządziły mu taki:
"Panie tygrysie,
Panie tygrysie,
Może pan z nami zabawił by się?"
A tygrys nic.
Ś p i.
Przyleciał Wróbel,
Ćwierknął wesoło.
Puk! Puk!
Dwa razy dziobnął Tygrysa w czoło.
A Tygrys nic.
Ś p i.
Po nim natychmiast
Przyleciał Czyżyk.
"Chcę zagrać z panem w kółko i krzyżyk.
Będzie zabawa na cały park!"
I znów dziób, dziób Tygrysa w kark.
A Tygrys nic.
Ś p i.
Potem zjawiła się Jemiołuszka,
Zaczęła dziobać tuż koło uszka,
Ciuk-ciuk-ciuk-ciuk.
Ciuk-ciuk-ciuk-ciuk,
Umarły zbudzić by się mógł.
A Tygrys nic.
Ś p i.
Po Jemiołuszcze przyleciał Kos.
Raz tylko dzibnął
Prosto w nos.
A Tygrys nic.
Ś p i.
Posłano więc po Szczygła,
Co dziób miał ostry jak igła.
Ten szczyglim sposobem
Zaczął bić dziobem
Tyk-tyk,
Tyk-tyk,
A Tygrys nic.
Ś p i.
W końcu wezwano Dzięcioła,
Może on zbudzić go zdoła.
Przyleciał Dzięcioł
Nastawił dziób,
Wycelował w Tygrysa
I łuup!!!
Łuup!!!
Łuup!!!
Łuup!!!
A Tygrys nic.
Ś p i.
Więc jeszcze raz łupnął
Wściekły i zły,
A wtedy Tygrys powiedział:
"Pssssssssschyyyyyy..."
I zrobił się taki malutki
Jak ogórek marynowany.
A ptaki uciekły pomiędzy liście,
Bo nie wiedziały, oczywiście,
Że pan Tygrys jest
N a d m u c h i w a n y."
"Pan Tygrys
"
"Przymknowszy oczy,
Zmarszczywszy brwi,
Pan tygrys w hamaku sobie śpi.
Zobaczyły go zrazu ptaki
I chór urządziły mu taki:
"Panie tygrysie,
Panie tygrysie,
Może pan z nami zabawił by się?"
A tygrys nic.
Ś p i.
Przyleciał Wróbel,
Ćwierknął wesoło.
Puk! Puk!
Dwa razy dziobnął Tygrysa w czoło.
A Tygrys nic.
Ś p i.
Po nim natychmiast
Przyleciał Czyżyk.
"Chcę zagrać z panem w kółko i krzyżyk.
Będzie zabawa na cały park!"
I znów dziób, dziób Tygrysa w kark.
A Tygrys nic.
Ś p i.
Potem zjawiła się Jemiołuszka,
Zaczęła dziobać tuż koło uszka,
Ciuk-ciuk-ciuk-ciuk.
Ciuk-ciuk-ciuk-ciuk,
Umarły zbudzić by się mógł.
A Tygrys nic.
Ś p i.
Po Jemiołuszcze przyleciał Kos.
Raz tylko dzibnął
Prosto w nos.
A Tygrys nic.
Ś p i.
Posłano więc po Szczygła,
Co dziób miał ostry jak igła.
Ten szczyglim sposobem
Zaczął bić dziobem
Tyk-tyk,
Tyk-tyk,
A Tygrys nic.
Ś p i.
W końcu wezwano Dzięcioła,
Może on zbudzić go zdoła.
Przyleciał Dzięcioł
Nastawił dziób,
Wycelował w Tygrysa
I łuup!!!
Łuup!!!
Łuup!!!
Łuup!!!
A Tygrys nic.
Ś p i.
Więc jeszcze raz łupnął
Wściekły i zły,
A wtedy Tygrys powiedział:
"Pssssssssschyyyyyy..."
I zrobił się taki malutki
Jak ogórek marynowany.
A ptaki uciekły pomiędzy liście,
Bo nie wiedziały, oczywiście,
Że pan Tygrys jest
N a d m u c h i w a n y."
Bóg nie stworzył kobiety z głowy mężczyzny- aby nim nie rządziła, nie stworzył z nogi- aby nie była jego niewolnicą, ale z żebra- aby była bliska jego sercu


Kurcze, ale gapa ze mnie - mnie w związku z tematem przyszły do głowy bajki, które to ja czytałam dzieciom i stąd historia puchatkowa
Jeśli chodzi o małą Monę, której czytała Mama, to pamiętam że były to baśnie Andersena i książeczki z serii "Poczytaj mi mamo" (serio już były) ;DD
Jeśli chodzi o małą Monę, której czytała Mama, to pamiętam że były to baśnie Andersena i książeczki z serii "Poczytaj mi mamo" (serio już były) ;DD
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"
Joe Cocker
Joe Cocker
- Kotek_Szarobury
- Bywalec

- Posty: 46
- Rejestracja: 29 gru 2006, 20:48
- Skąd: Kielce
- Płeć:
Z przekazow rodzinnych wiem, ze podobno bylam zagorzala wielbicielka bajek: "O kocie, co gral na harfie" oraz "Ten dziwny Eryk", obie zdaje sie z serii "Poczytaj mi, mamo". Ze swiadomego okresu dziecinstwa pamietam opasly to "Klechdy polskie", basnie braci Grimm, i taka serie z basniami i podaniami z terenow owczesnego ZSRR
Pewnie cos ominelam... O, "Dzieci pana Astronoma"
No i - Muminki 
"Mój panie, na cóż tłumaczyć durniowi, że jest durniem. Przecież jego dureństwo na tym właśnie polega, że nie ma o nim pojęcia."
Wróć do „Wszystkie inne tematy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1376 gości


Kupuja durne kolorowe badziewia a te moga lezec i lezec...
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
