problemy w zwiazku...

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

problemy w zwiazku...

Postautor: Yasmine » 17 sty 2006, 16:57

Tak w sumie to nie wiem od czego zaczac, ale od czegos trzeba.
Z moim facetem jestem rok(wczesniej znalismy sie prawie 2 lata i bylismy przyjaciolmi - to tak dla przypomnienia i jakby ktos sie nie orientowal :) ). Mamy po 19 lat.
Pamietam te poczatki, gdy na kazdym kroku widzialam jak mu zalezy. Czeste gesty(typu jakis kwiatek bez okazji, komplementy, okazywanie uczuc), ktore sprawialy,ze czulam sie kochana i potrzebna. Czulam sie ogromnie szczesliwa.
Wraz z nadejsciem tegorocznej jesieni cos sie zmienilo.
Czuje sie jakbym musiala prosic o czulosc. Oczywiscie nie doslownie, ale to ja musze sama przytulic sie, pocalowac. Gdziez by to on mial okazac uczucia <chory> .Jedyna inicjatywa z jego strony to taka,aby doprowadzic do sexu.
Kwiaty dostaje juz tylko na jakas okazje, albo jesli on przeprasza (strasznie mnie to irytuje).
Kiedys slyszalam jaka jestem piekna, jak ladnie wygladam. Teraz slysze co najwyzej komplementy z lozku.
On takze jest w maturalnej klasie. Mozna powiedziec, ze staram sie za dwoch. Nie dosc, ze pracuje na moje oceny, przygotowuje sie do matury, to dochodzi do tego, ze czesto pomagam mu. Nie widzialabym w tym nic niepokajacego, gdyby nie fakt, ze on zachowuje sie jakby totalnie to mial w dupie. Z łaska przepisze cos co mu podam. Stroi fochy. Staram sie,abysmy razem studniowali, wychodze z siebie ,a nie widze pracy z jego strony.

Zmienil sie, zmienil sie cholernie. Nie wiem co na to wplynelo.
Duzo bylo rozmow, za kazdym razem przepraszal i obiecywal, ze cos z tym zrobi. Jest dobrze na tydzien,dwa i znow to samo. Czesto obraca wszystko w zart, co mnie cholernie drazni.

Nie wiem, moze ja juz jestem przewrazliwiona <hmm>. Ale czesto bywa,ze mam ochote rzucic sie na niego z pazurami albo dac mu w twarz, ale tego nie robie. Licze sobie do 10 i znow mam ten bol w sercu.

Po prostu ciezko mi. Wiecej jest tych zlych niz dobrych dobrych.

No, ale odbylismy powazna rozmowe. Mimo,ze uwazam, ze przerwy w zwiazku do niczego nie prowadza(no, moze prowadza,ale najczesciej do definitywnego konca) to zaproponowalam mu ją. On nie chce o tym slyszec(od razu stanely mu lzy w oczach, gdy rzucilam taka propozycje), zrobi wszystko,zeby pokazac mi, ze mu na mnie zalezy.
Ale powiedzial cos jeszcze.Powiedzial, ze seks duzo w zwiazku moze zepsuc. Wytrzeszczylam na niego oczy, z niedowierzaniem...
Chodzilo mu o to,ze facet, gdy jest w dluzszym zwiazku, niczego mu nie brakuje, to zaczyna byc zbyt pewny. I on tak chyba ma. Mimo,ze boji sie ze mnie straci, to jednoczesnie jest zbyt pewny. Cos typu "dba o mnie, daje mi dupy, nie musze sie starac".
Odpowiedzialam mu,ze jego brak staran, doprowadzi do tego ze mnie straci, bo nie jestem osoba, ktora bedzie sie truc czy chciala sie zabic po nieudanym zwiazku. Wbrew pozorom jestem silna osoba. I nie rozumiem jego pewnosci.
Zaproponowal przerwe od seksu. Na jakis czas (tydzien, pozniej zobaczy sie czy dluzej).

Musze powiedziec, ze jestem w lekkim szoku. Zawsze myslalam,ze seks laczy ludzi. Cholernie mi smutno.
Przepraszam, ze takie dlugie i pewnie to bez ladu i skladu, ale musialam sie wyzalic... :(.
Awatar użytkownika
fish
Weteran
Weteran
Posty: 2056
Rejestracja: 14 kwie 2004, 11:47
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: fish » 17 sty 2006, 17:06

Normalka, zawsze przychodzi taki moment :) Trzeba to po prostu przetrzymać i o tym rozmawiać. Jedno mnie tylko martwi a mianowicie zakaz seksu :) Albo w ogóle przez jakiś okres się nie spotykacie (choć to bez sensu - nienawidzę czegoś takiego jak przerwa w związku i dobrze to podsumowałaś) lub spotykacie się normalnie, rozmawiacie i uprawiacie seks. W tym wypadku wygląda na to, że to za karę :) On się nie stara to nie dam "dupy" :)

3Maj się, będzie dobrze :)
"Ludzie twierdzą, że Ziemia jest okrągła. Ale jak nie chcesz, wcale nie musisz im wierzyć." - Forrest Gump
Awatar użytkownika
Elspeth
Weteran
Weteran
Posty: 1525
Rejestracja: 15 lip 2004, 12:22
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: Elspeth » 17 sty 2006, 17:08

Chyba rozumiem o co Ci chodzi, tez to zauwazylam w paru swoich "zwiazkach". Po pewnym czasie powszednieja i (akurat w moim przypadku) facet traktowal mnie jak osobe ktora zawsze bedzie obok - jak pewnik. Ktos kto jest i zawsze bedzie. Wiec juz nie musi sie starac zeby bylo dobrze. Winy troche zawsze upatrywalam w sobie (nie zebys Ty miala sie obwiniac) - staralam sie zeby wszystko gralo, dbalam o niego, pilnowalam zeby to zeby tamto. chyba za bardzo sie cackamy czasami z tymi naszymi facetami i potem mamy brak zainteresowania. "Juz jest moja wiec nie musze nic wiecej robic" - cos w ten desen. Mysle ze nawet to u Panow dziala jakos podswiadomie ten mechanizm i nawet sobie z tego nie zdaja sprawy :) ale uwaga - nie wszyscy!
Z reszta sama pewnie widzisz ze wiele rzeczy podczas trwania zwiazku sie zmienia, rzeczy juz nie sa takie jak na poczatku, kazde spotkanie nie jest dla nas juz tak wielka przygoda itd.
Bedzie dobrze! Glowa do gory i nie daj sie!
Ostatnio zmieniony 17 sty 2006, 17:09 przez Elspeth, łącznie zmieniany 1 raz.
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 17 sty 2006, 17:09

Yasmine po prostu on do wielu rzeczy sie przyzwyczaił, stały sie dla niego oczywiste, to, że go kochasz, ze jestes "jego", ze mu pomagasz. Moze dla niego jet oczywiste, że cie kocha i wydaje mu sie, ze dla ciebie też, wiec moze dla tego juz nie zabiega. Miałam podobnie dwa miesiace po tym jak zamieszkaliśmy ze soba. Musiałam mu wiele rzeczy uswiadomic, bo sam nie widział swoich błedów.

Yasmine pisze:Duzo bylo rozmow, za kazdym razem przepraszal i obiecywal, ze cos z tym zrobi. Jest dobrze na tydzien,dwa i znow to samo. Czesto obraca wszystko w zart, co mnie cholernie drazni.

bo on przyjmuje do wiadomości, ale nie analizuje, nie przyswaja sobie tego co mówisz do niego. On musi "poczuc" co mówisz.
A czy on mówi o swoich odczuciach, o swoich potrzebach, o tym jak on to widzi ??

Przykro mi, że przechodzisz przez takie rzeczy, że cierpisz <przytul>
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 17 sty 2006, 17:09

fish pisze:On się nie stara to nie dam "dupy"

Fishu, tylko ze to mi nawet do glowy nie przyszlo. To on na jakis czas tego seksu nie chce <chory>.

[ Dodano: 2006-01-17, 17:12 ]
Dzindzer pisze:A czy on mówi o swoich odczuciach, o swoich potrzebach, o tym jak on to widzi

no wlasnie dla niego oczywiste jest takie cos -kocham Cie, bo przeciez z Toba jestem- jestem z Toba , wiec Cie kocham -
ze to takie logiczne ma niby byc <pijak>

Elspeth pisze:staralam sie zeby wszystko gralo, dbalam o niego, pilnowalam zeby to zeby tamto. chyba za bardzo sie cackamy czasami z tymi naszymi facetami i potem mamy brak zainteresowania.

tylko ja tak nie potrafie odpuscic. Martwie sie bardziej o niego i o jego przyszlosc niz on sam.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 17 sty 2006, 17:22

Yasmine pisze:no wlasnie dla niego oczywiste jest takie cos -kocham Cie, bo przeciez z Toba jestem- jestem z Toba , wiec Cie kocham -
ze to takie logiczne ma niby byc .pijak

yego sie własnie domyslałam
wiec moze zacznij od innej strony. Powiedz mu jak sie wspaniale czułas jak zabiegał o Ciebie, jak bardzo ceniłas ten jego romabntyzm. Powiedz, że czułas sie przy nim jak ktos wyjatkowy, ze rozpierała cie duma, że masz takiego faceta. Że bardzo potrzebujesz tego. Że wiesz, że go stac na takie gesty, ze go kochasz
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 17 sty 2006, 17:28

Nadmierna pewność siebie i rutyna są zgubą dla związku. Tutaj jak widać, Twój gach poczuł się nazbyt pewnie i ma wszystko w dupie. A seks, to prawda, może zniszczyć wiele w związku. Jeśli spowszednieje oczywiście. Z drugiej strony nie ma co robić z seksu jakiegoś elementu przetargowego, marchewki dla osiołka, czy też cukierka dla pieska, którego uczymy nowej tresury albo chwalimy się nim przed sąsiadami jaki jest censored.

Yasmine pisze:Kiedys slyszalam jaka jestem piekna, jak ladnie wygladam. Teraz slysze co najwyzej komplementy z lozku.

Yasmine pisze:Cos typu "dba o mnie, daje mi dupy, nie musze sie starac".

Yasmine pisze:Jedyna inicjatywa z jego strony to taka,aby doprowadzic do sexu.


A więc jednak o coś dba - o seks. Niestety seks to nie wszystko. To tylko zaprawa łącząca cegły. Bez zaprawy ani rusz, ale na samej zaprawie nie buduje się ścian. :)
Poczuł się widocznie jak pan - ma dziewczynę, która mu się oddaje, wie, że jak zechce to i seksik będzie, nie musi się starać, bo ona przecież kocha!
Tylko pytanie jest takie: jak on kocha i czy to jest miłość?

Yasmine pisze:tylko ja tak nie potrafie odpuscic. Martwie sie bardziej o niego i o jego przyszlosc niz on sam


A to niedobrze. Ale to też wina nadmiernej pewności siebie. Ma dziewczynę, ma seks (tak, oddzieliłem te dwie sprawy celowo!) - jakoś to będzie. A gówno. Do czasu! Albo sprawisz jakąś małą rewolucją, że zacznie MYŚLEĆ przyszlościowo, oraz zadba o Ciebie i pokaże, że naprawdę Cię kocha, albo będziesz mieć męża, który chce po prostu se żyć. Dbać o siebie nawzajem trzeba cały czas...
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Awatar użytkownika
Max
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 126
Rejestracja: 07 lis 2005, 16:26
Skąd: Małopolska
Płeć:

Postautor: Max » 17 sty 2006, 17:37

Qrde najgorsze jest to że ja też to widze tylko że ja jestem w związku 6 - miesięcznym i chyba to początek :| . Tylko że ja to chyba robie z własnej woli, można powiedzieć że specjalnie <pijak> (wiem chore <mlotek> ) ale powodem tego jest jej stosunek do mnie a dokładniej do naszego związku, tzn. kocha mnie ciągle mi to mówi, dużo rozmawiamy ale nie widze z jej strony żadych chęci na jakiekolwiek urozmaicenie naszego związku, do tej pory to ja się staram i wyskakuje z różnymi pomysłami jak wino, świece czy bita smietana <aniolek> , a zjej strony nic i dlatego powoli staje się taki sam jak Twój mężczyzna. Może to jest problem u Ciebie, może byłaś na początku zbyt bierna a on się dużo starał (kwiaty, komplementy itp.) ??
Wg mnie postanowił się zbuntować i mu się to spodobało ??

Co moge poradzić, zlewaj go na początku ale niezbyt mocno tzn nie dąż do przytulenia nie staraj się i myśle że to pomoże, przynajmniej u mnie by pomogło <browar> . I niemartw się zależy mu na Tobie nawet niewiesz jak bardzo, to też mówie patrząc na mój związek.
''Zwyciężać mogą ci, którzy wierzą, że mogą''

Wergiliusz
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 17 sty 2006, 17:42

Max pisze:Może to jest problem u Ciebie, może byłaś na początku zbyt bierna a on się dużo stara

nie wydaje mi sie by była zbyt bierna( po tym co moge wyczytac o niej z jej wypowiedzi)
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 17 sty 2006, 17:45

Imperator pisze:A seks, to prawda, może zniszczyć wiele w związku. Jeśli spowszednieje oczywiście.

no tak, tylko pytanie kiedy taki seks powszednieje. Skoro my kochamy sie jakies 2 - 3 razy w tygodniu , to co byloby gdyby tak codziennie....


Max pisze: Może to jest problem u Ciebie, może byłaś na początku zbyt bierna a on się dużo starał (kwiaty, komplementy itp.)

nie sadze. Ja bylam taka sama na poczatku, taka sama jestem teraz. No, moze zmienilo sie tyle, ze coraz bardziej sie o niego martwie.

Moze najzwyklej w swiecie zaczne zachowywac sie tak jak on. Tylko do czego to zaprowadzi <chory>
Awatar użytkownika
Max
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 126
Rejestracja: 07 lis 2005, 16:26
Skąd: Małopolska
Płeć:

Postautor: Max » 17 sty 2006, 17:48

Dzindzer pisze:nie wydaje mi sie by była zbyt bierna( po tym co moge wyczytac o niej z jej wypowiedzi)



A mi się wydaję że to jest właśnie powód, może on nie widziałe jej starń i postanowił co postanowił.
''Zwyciężać mogą ci, którzy wierzą, że mogą''



Wergiliusz
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 17 sty 2006, 17:52

Yasmine pisze:no tak, tylko pytanie kiedy taki seks powszednieje. Skoro my kochamy sie jakies 2 - 3 razy w tygodniu , to co byloby gdyby tak codziennie...


Stop! Myśląc w ten sposób dojdziemy do wniosku, że zamieszkanie ze sobą to zagłada związku. Przecież mieszkanie razem, spanie razem, sekszenie się kiedy popadnie i gdzie poparnie (w domu) = życie razem. Właśnie o to chodzi, żeby wszystko "jakoś z siebie wychodziło". Widzisz, u nas było tak, że nie myśleliśmy o seksie, a on sam przychodził. :D
Ją nachodziła ochota, by mnie popieścić i mnie tak samo. Nie wiadomo czego (pozytywnego) można było się po tej drugiej osobie spodziewać. :)

Trzeba koniecznie dać do zrozumienia, że piękno związku to odkrywanie drugiej osoby. A ściśle przestrzegany harmonogram zajęć we dwoje, czy też gestów zabije to piękno. Oczywiście potem, po ślubie to wszystko nie będzie takie piękne, jak być moze tu opisuję. Ale moim zdaniem warto wiedzieć, że można. Można się kochać codziennie, nawet kilka razy - i nikt nie musi czuć się zbyt pewnie, tak że nie musi dbać o drugą osobę!
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.

Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.

Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.

Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Awatar użytkownika
Max
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 126
Rejestracja: 07 lis 2005, 16:26
Skąd: Małopolska
Płeć:

Postautor: Max » 17 sty 2006, 17:53

Yasmine pisze:Moze najzwyklej w swiecie zaczne zachowywac sie tak jak on. Tylko do czego to zaprowadzi .chory.


U mnie by doprowadziło do przejrzenia na oczy i wzięcia sprawy w swoje ręce... więc spróbuj


Yasmine pisze:Ja bylam taka sama na poczatku, taka sama jestem teraz. No, moze zmienilo sie tyle, ze coraz bardziej sie o niego martwie.


Nie sądze ze byłaś taka sama na początku jak teraz, bo sama napisałaś:

Yasmine pisze:Czuje sie jakbym musiala prosic o czulosc. Oczywiscie nie doslownie, ale to ja musze sama przytulic sie, pocalowac. Gdziez by to on mial okazac uczucia


Moge się założyć że kiedyś to on ciągle próbował Cie przytulić itp
''Zwyciężać mogą ci, którzy wierzą, że mogą''



Wergiliusz
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 17 sty 2006, 17:56

Imperator pisze:Stop! Myśląc w ten sposób dojdziemy do wniosku, że zamieszkanie ze sobą to zagłada związku

własnie tez miałam to napisac, ładnie mi tymi mackami po buzi szperac i wykradac

skoro on widzi problem w seksie to niech sie zastanowi, co jest tym problemem, czy oby to nie jest taka wymówka. Moze przestał dostrzegac wiele małych ale istotnych rzeczy, usmiechu na Twojej twarzy, błysku w oczach, tego wszystkiego co sprawiało, ze serce szybciej mu biło
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 17 sty 2006, 17:57

Max pisze:A mi się wydaję że to jest właśnie powód, może on nie widziałe jej starń i postanowił co postanowił.

Max od samego poczatku organizuje romantyczne kolacje, gotuje, okazuje uczucia na wszelakie sposoby, pomagam. W seksie tez byly rozne urozmicenia (jakies bite smietany, czy sex w plenerku).
Nie sadze, zebym byla bierna :>

[ Dodano: 2006-01-17, 17:59 ]
Max pisze:Moge się założyć że kiedyś to on ciągle próbował Cie przytulić itp

chodzi mi o to,ze kiedys robila to ta osoba, ktora w danej chwili ma taka potrzebe czulosci. A teraz wychodzi na to,ze taka potrzebe mam tylko ja.
złotooka kotka
Weteran
Weteran
Posty: 1141
Rejestracja: 06 maja 2005, 15:26
Skąd: Lenenja
Płeć:

Postautor: złotooka kotka » 17 sty 2006, 18:01

Kurcze Yas, ja tez nie moge sie pogodzic, ze to wszystko w zwiazku tak powszednieje. Ze spotkania, dni razem, wygladaja tak samo. Ze wlasciwie jeszcze przed spotkaniem wie sie co bedzie sie robic. Te same miejsca spacerow, te same knajpki, dni u kogos w domu tez w gruncie rzeczy podobnie, jakas gadka, pieszczoty, sex, wspolne np obejrzenie filmu i do domu.
Ogolnie ciagle powiela sie te same schematy. Facetom to odpowiada czuja sie pewni, ze ten ktos jest i bedzie, wiec po co sie jescze starac. Niestety kobietom brakuje tej magii pierwszych chwil, czuja sie zawiedzione, ze juz nie sa tak adorowane jak na poczatku.

Sytuacja przykra, ale w gruncie rzeczy zdazajaca sie wczesniej czy pozniej w prawie kazdym zwiazku. Wychodzenie na prosta jest ciezkie, ale..


Sprobujcie zaczac robic cos innego. Cos calkowicie szalonego, spontanicznego. Moze jakis nieplanowany wyjazd razem? Cos co przelamie te wkradajaca sie miedzy was rutyne. To cholernie pomaga, sama sie przekonalam.

Po drugie nie hamuj w sobie zlosci na niego. Jak zasluzyl, to opieprz go jak burego psa. To nie moze byc tak, ze ty sie powstrzymujesz i cierpisz, a on wlasciwie o tym nie wie. Jak facetowi dosadnie nie pokazesz co ci sie nie podoba, to on za nic nie zalapie.
A ty bedziesz miala potem do niego podswiadomy zal i wyrzuty, bedziesz sie czula skrzywdzona etc. A on nawet nie bedzie o tym wiedzial.
W zwiazku w koncu przychodzi ten moment, ze trzeba zdjac biale rekawiczki i palnac prosto w leb. Takie cackanie sie nie doprowadzi do niczego dobrego na dluzsza mete.

Ja mialam taki sam problem "boli mnie to co on robi, ale mu tego nie powiem , bo mu bedzie przykro". Cos takiego mozna wytrzymac na krotka mete, a potem leci sie w dol, z ktorego trudno sie wygrzebac.

My teraz staramy sie mowic sobie wszystko, nie w sposob wyrzutow, ale tez bez owijania w bawelne. "Cos jest nie tak to ci o tym mowie. Zaboli? Trudno, zycie boli. Lepiej zeby zabolalo teraz niz zeby caly zwiazek mial sie za jakis czas rozleciec."

I nic za niego nie rob, w koncu jest duzy chlopak i powinien wiedziec co trzeba. Postaraj sie raczej wplynac na jego ambicje, znajdzi cos co go zmotywuje do pracy. Mozesz mu pomoc, ale nie tak, zeby on wiedzial, ze sam nie musi nic robic, bo ty i tak sie tym zajmiesz, bo mu sie to NALEZY od ciebie.


A z przerwa od sexu to mam pewna teorie. Wydaje mi sie, ze on sam czuje sie winny i chce sie ukarac, ze jest tak jak jest. Moze wydaje mu sie, ze pozbawiajac sie sexu cofniecie sie tak jakby do poczatku waszego bycia razem. Dla mnie to nie jest rozwiazanie, kroki w tyl, zaprzestawanie czegos to nie jest wyjscie. Ale moze on oczekuje, ze ty wlasnie tego chcesz?

Na koniec jeszcze jedno niemile zdanie. Trzeba tez zaakceptowac to ze wszystko sie w zwiazku zmienia, ze nigdy nie cofnie sie uczucia, wzajemnych relacji do czasu pierwszego zauroczenia. Wiec trzeba sie z tym pogodzic i szukac nowych perspektyw, ktore otwieraja sie przy dluzszym byciu razem.

Trzymaj sie Yas. Mam nadzieje, ze sie to wszystko dobrze skonczy.
off// w razie potrzeby kontaktu pisac na zlotooka_kotka@o2.pl
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 17 sty 2006, 18:01

Dzindzer pisze:Moze przestał dostrzegac wiele małych ale istotnych rzeczy, usmiechu na Twojej twarzy, błysku w oczach, tego wszystkiego co sprawiało, ze serce szybciej mu biło

ooo to jest to. Nie czuje sie najszczesliwsza kobieta na swiecie jak kiedys. Czuje sie jak zwykla, czesto nieszczesliwa dziewczyna. I widze, ze on nie widzi juz takiej wyjatkowosci we mnie.
Awatar użytkownika
Max
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 126
Rejestracja: 07 lis 2005, 16:26
Skąd: Małopolska
Płeć:

Postautor: Max » 17 sty 2006, 18:04

po prostu delikatnie go zlewaj a wtedy zatrybi o co chodzi i zacznie zauważać to wszystko czym dla niego jesteś, to moja rada.
''Zwyciężać mogą ci, którzy wierzą, że mogą''



Wergiliusz
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 17 sty 2006, 18:09

złotooka kotka pisze:Sprobujcie zaczac robic cos innego. Cos calkowicie szalonego, spontanicznego. Moze jakis nieplanowany wyjazd razem? Cos co przelamie te wkradajaca sie miedzy was rutyne. To cholernie pomaga, sama sie przekonalam.


pomaga ale przy silnym starniu sie 2 stron. Żeby nie było, że Yasmine bedzie urozmaicała, myslała i bedzie super, ale jak na chwile przestanie to z jego strony nie bedzie inicjatywy, to tez cholernie boli

złotooka kotka pisze:Ja mialam taki sam problem "boli mnie to co on robi, ale mu tego nie powiem , bo mu bedzie przykro". Cos takiego mozna wytrzymac na krotka mete, a potem leci sie w dol, z ktorego trudno sie wygrzebac.

mogła bym sie pod tym podpisac, wszystkimi kończynami. Nie chciałam kłótni, nie chciałam psuc nastroju ( którego nie było), nie chciałam ciagle wałkowac tego samego
ale zaczęłam stawiac sprawe jasno, mówic co mnie boli, czegop oczekuje, chciałam by on robił to samo.
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 17 sty 2006, 18:09

złotooka kotka pisze:Facetom to odpowiada czuja sie pewni, ze ten ktos jest i bedzie, wiec po co sie jescze starac. Niestety kobietom brakuje tej magii pierwszych chwil, czuja sie zawiedzione, ze juz nie sa tak adorowane jak na poczatku.

bardzo brakuje :(. Ciekawe czemu facetom tak tego nie brakuje <hmm>


złotooka kotka pisze:Po drugie nie hamuj w sobie zlosci na niego. Jak zasluzyl, to opieprz go jak burego psa.

czesto to robie, hamuje sie jedynie przed tym, zeby go czasami nie uderzyc. Czuje sie normalnie jak mamuska <chory>


złotooka kotka pisze:Postaraj sie raczej wplynac na jego ambicje, znajdzi cos co go zmotywuje do pracy.

i z tym jest wielki problem. On ma czesto jeden argument - nie mam takiej wiedzy jak Ty, takiego mozgu. Trzeba mierzyc sily na zamiary, a ja wiem,ze na duzo mnie nie stac, wiec ide po jak najmniejszej lini oporu (to co do tej nauki, matury i studiow)


złotooka kotka pisze:Moze wydaje mu sie, ze pozbawiajac sie sexu cofniecie sie tak jakby do poczatku waszego bycia razem.

tez mi sie tak wydaje. Mysli, ze moze wroci ta magia, ta nutka niepewnosci i ciekawosci, to co bylo zanim zaczelismy wspolzyc. Ale tak sie juz przeciez nie da.
On wie, ze ja tej przerwy nie chce. Mimo to, upiera sie przy niej.



złotooka kotka pisze: Trzeba tez zaakceptowac to ze wszystko sie w zwiazku zmienia, ze nigdy nie cofnie sie uczucia, wzajemnych relacji do czasu pierwszego zauroczenia. Wiec trzeba sie z tym pogodzic i szukac nowych perspektyw, ktore otwieraja sie przy dluzszym byciu razem.

wiem wiem, rozowe okulary zostaja zdjete. Widze jego i zalety i wady i kocham go. Ale to nie znaczy, ze moze sie nie starac. Ze moze myslec - "przeciez wystarczy, ze jestem".


A co do wyjazdu to nie ma zbytnio jak. Moze w ferie sie cos wykombinuje.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 17 sty 2006, 18:15

Yasmine pisze:nie mam takiej wiedzy jak Ty, takiego mozgu. Trzeba mierzyc sily na zamiary, a ja wiem,ze na duzo mnie nie stac, wiec ide po jak najmniejszej lini oporu (to co do tej nauki, matury i studiow)


argument z dupy za przeproszeniem, ktos kto tak powie nie zostanie censored przez innych, skoro sam juz sie zdołował, to teraz czeka na zaprzeczebnie i "pomoc" w postaci zrobiebnia czegos za niego
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 17 sty 2006, 18:18

Czasem warto drążyć temat, nawet jeśli miałby doprowadzić do rozpadu. Zwłaszcza jeśli dotyczy on bardzo ważnych spraw. To jest jak zdrapka. Zdrap - przekonaj się, że nie wygrasz! A jak zdrapiesz i wygrasz?

Ja też nie chcę kłótni ale wiem, że wiele rzeczy muszę wyjaśnić. Udało mi się nawet nabrać swoisty dystans. Hui! Jak się zepsuje, to się zepsuje. Co ma się spier***ić to się spier***li!
Sprawę trzeba stawiać jasno. Gdy do wywaru dodamy trochę kwasu, wtedy zakwasimy cały wywar, a nie tylko jego część! Czasem niewielki zaczyn jakiejś negatywnej substancji wykiełkuje w postaci hui-wi-czego. I właśnie to hui-wi-co zniszczy związek, bo nie zostały wyjaśnione pozory, błahe pozory.
Rozmawiaj z nim. Przecież chcesz chłopa, z którym można pogadać o wszystkim, prawda? Jeśli on nie chce, zatem...?
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.

Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.

Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.

Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
złotooka kotka
Weteran
Weteran
Posty: 1141
Rejestracja: 06 maja 2005, 15:26
Skąd: Lenenja
Płeć:

Postautor: złotooka kotka » 17 sty 2006, 18:30

Yasmine pisze:złotooka kotka napisał/a:
Facetom to odpowiada czuja sie pewni, ze ten ktos jest i bedzie, wiec po co sie jescze starac. Niestety kobietom brakuje tej magii pierwszych chwil, czuja sie zawiedzione, ze juz nie sa tak adorowane jak na poczatku.

bardzo brakuje . Ciekawe czemu facetom tak tego nie brakuje

Bo maja nature lowcow. Zwierzyna jes ciekawa dopoki ucieka. Niestety...


Yasmine pisze:złotooka kotka napisał/a:
Po drugie nie hamuj w sobie zlosci na niego. Jak zasluzyl, to opieprz go jak burego psa.

czesto to robie, hamuje sie jedynie przed tym, zeby go czasami nie uderzyc. Czuje sie normalnie jak mamuska


Moze powinnas zrobic to dosadniej? Zamaiast pol godziny krzyczec powiedziec swoje w kilku zdaniach i po prostu wyjsc? Dac mu mozliwosc dzialania na wlasna reke.
Kobiety maja predyspozycje do rzadzenia "powiem mu jak ma zrobic, bo on sam nie bedzie wiedzial ja juz to wymyslilam i w ogole". Niech robi sam, gorzej lepiej ale sam.

Czesto od krzyku dziala lepiej smutne spojrzenie i stwierdzenie "strasznie mi przykro, zawiodlam sie na tobie" albo po prostu trzasniecie drzwiami. (bardzo generalizuje ale chyba lapiesz o co mi chodzi).


Yasmine pisze:złotooka kotka napisał/a:
Postaraj sie raczej wplynac na jego ambicje, znajdzi cos co go zmotywuje do pracy.

i z tym jest wielki problem. On ma czesto jeden argument - nie mam takiej wiedzy jak Ty, takiego mozgu. Trzeba mierzyc sily na zamiary, a ja wiem,ze na duzo mnie nie stac, wiec ide po jak najmniejszej lini oporu (to co do tej nauki, matury i studiow)

A moze da sie wynalezc jakis haczyk? Na mojego dziala stwierdzenie "A chcesz, zeby nasze dziecko... {wstawic odpowiedni zly przyklad jaki moglby dawac dziecku}"

Moze jakas rywalizacja z kims, perspektywa malej kasy jaka bedzie mogl zarabiac bez odpowiedniej szkoly etc. Musi byc cos co na niego zadziala...



A wyjazd nie musi byc na dlugo. Wystarczy wskoczyc w jakis pociag i pojechac zwiedzic jakies miasteczko w okolicy.
My kiedys pojechalismy do Sulejowka Milosnej. Miasteczko z pol godziny jazdy pociagiem od Warszawy. 3 sklepy na krzyz i lasy na okolo.
Lazilismy po lakach, ogladlismy mrowki, ocenialismy jaki dom nam sie podoba. Wlasciwie nic takiego, a bylo o wiele lepiej niz kolejne kino w Warszawie + obiad w jakiejs "naszej" knajpie. Takie akcje naprawde duzo daja.
off// w razie potrzeby kontaktu pisac na zlotooka_kotka@o2.pl
Smak_sera
Bywalec
Bywalec
Posty: 43
Rejestracja: 07 gru 2005, 18:39
Skąd: chipsow
Płeć:

Postautor: Smak_sera » 17 sty 2006, 18:30

elo witam
no coz, jako uznany specjalista w sprawach damsko meskich
musze zacytowac dosc pobieznie pewna piosenke
to juz jest koniec, nie ma juz nic, jestes (prawie)wolna, mozesz juz(chyba)isc
zwiazki w klasie maturalnej....
plany sie rozmijaja, glowka mysli na rozne tematy, powoli odsuwa sie od ciebie nie wiedzac czy chodzi o sex czy tez o cos innego
to wszystko co on ci wmawia to zwykla sciema i brak umiejetnosci wyrazenia tego o co mu naprawde chodzi
daje temu zwiazkowi pol roku
(L)
Awatar użytkownika
gracja
Maniak
Maniak
Posty: 653
Rejestracja: 22 gru 2003, 00:22
Skąd: z lasu ;)
Płeć:

Postautor: gracja » 17 sty 2006, 18:45

złotooka kotka pisze:Bo maja nature lowcow. Zwierzyna jes ciekawa dopoki ucieka. Niestety...


złotooka kotka pisze:Moze powinnas zrobic to dosadniej? Zamaiast pol godziny krzyczec powiedziec swoje w kilku zdaniach i po prostu wyjsc?

A ja bym nie skomliła. Bo jęczenie i ciągle, na okrągło wyrażanie swoich nerwic tylko frustruje. Przestaje Cię słuchać mimo uszu. On ma swoją jaskinie. Pozwól Mu w niej siedziec ile chce, sam wylezie.
Wiesz, yasmine, jaka jest recepta na szczęśliwy związek? Być szcześliwym samym ze sobą. Czuć się dobrze we własnym towarzystwie i nie uzależniac swoich nastrojów od swojego faceta. Wiem, że nie zawsze się tak da, ale jeśli opanujesz ta sztukę to wróżę świetlaną przyszłość :]. To nie tyczy się tylko Twojego związku, ale relacji damsko-męskich w ogóle.
Co innego mi sie nie podoba:
nie mam takiej wiedzy jak Ty, takiego mozgu. Trzeba mierzyc sily na zamiary, a ja wiem,ze na duzo mnie nie stac, wiec ide po jak najmniejszej lini oporu (to co do tej nauki, matury i studiow)

chcesz mieć faceta, który czuje się gorszy od Ciebie? <chory>
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 17 sty 2006, 19:06

złotooka kotka pisze:albo po prostu trzasniecie drzwiami

oj to bylo, ale od razu wyleci za mna i przeprasza i przeprasza...


sanguis, wiesz co, chyba jednak takim specjalista nie jestes, bo w ogole nie trafiles :]



gracja pisze:Wiem, że nie zawsze się tak da, ale jeśli opanujesz ta sztukę to wróżę świetlaną przyszłość .

oj nie zawsze sie da, masz racje :).
Ale bede nad tym pracowac.


gracja pisze:chcesz mieć faceta, który czuje się gorszy od Ciebie?

moze nie tyle gorszy, co leniwy i malo ambitny. A naprawde moglby wiele. Tylko, ze on sie praktycznie nigdy nie uczyl a zawsze jakos mial szczescie i mu poszlo ,a ja na nauke poswiecilam polowe mojego zycia. Ja sie lubie uczyc, a dla niego to katorga. Ale to czyste lenistwo.
złotooka kotka
Weteran
Weteran
Posty: 1141
Rejestracja: 06 maja 2005, 15:26
Skąd: Lenenja
Płeć:

Postautor: złotooka kotka » 17 sty 2006, 19:13

Yasmine pisze:złotooka kotka napisał/a:
albo po prostu trzasniecie drzwiami

oj to bylo, ale od razu wyleci za mna i przeprasza i przeprasza...

Nie dac sie za latwo przeprosic. Zmniejszyc kredyt zaufania. Niech pokaze czynem, a nie ladnym slowem "przepraszam".
off// w razie potrzeby kontaktu pisac na zlotooka_kotka@o2.pl
Awatar użytkownika
jabłoń
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 377
Rejestracja: 14 lis 2005, 17:43
Skąd: Wielkopolska
Płeć:

Postautor: jabłoń » 17 sty 2006, 19:51

Yasmine tak to już jest z facetami. Zawsze są mniej ambitni niż kobity bo wiedzą, że ten świat jest skrojony na ich miarę i prędzej czy później i tak zrobią karierę, a kobitki wypadną z konkurencji rodząc, karmiąc, sprzątając itp.

Jeżeli jest zdolny i leniwy - to czym się martwisz ? Poradzi sobie.... Szczerze powiedziawszy nie mam zbytniego szacunku do facetów kujonów. Także o jego mózgownicę to się w ogóle nie martw. Facet zna swoje możliwości ? No to przecież świetnie...

To Ty się lepiej postaraj o swój własny rozwój - żebyś była dla niego ciekawsza np. zaczęła sobą reprezentować coś w innej działce niż seks i ładny wygląd.... ??? Bo rozumiem, że te zalety u Ciebie to już rozpoznał i się nawet nimi znudził... ? <chory>

Po prostu olej go na jakiś czas... znajdź sobie jakąś dodatkową pasję oprócz przygotowań do matury i jego samego...

A poza wszystkim to takie wczesne związki niestety ale w przeważającej większości kończą się - bez małżeństwa - jeżeli o to Ci już chodzi.... Więc może po prostu zacznij się z tym powoli godzić.... będą fajniejsi na studiach : )
"Bądźmy niewolnikami prawa, abyśmy mogli być wolni."
Cyceron (Cicero Marcus Tullius, 106-43 p.n.e.)
cubasa
Weteran
Weteran
Posty: 1412
Rejestracja: 15 gru 2004, 01:46
Skąd: VV@r52@vv@
Płeć:

Postautor: cubasa » 17 sty 2006, 20:58

jabłoń pisze:Zawsze są mniej ambitni niż kobity bo wiedzą, że ten świat jest skrojony na ich miarę i prędzej czy później i tak zrobią karierę, a kobitki wypadną z konkurencji rodząc, karmiąc, sprzątając itp.

Ktos musi zarobic w tym czasie na dzieci :]

Yas, aż przykro to sie czyta. Co prawda pisalas niedawno, że cos jest nie tak w waszym zwiazku, lecz nie sadzilem, iz posunięte do tego stopnia.
Jest cos w tym co mowią, że to najbardziej nęci co jest trudno osiagnąć. Jak się "zwierzyne" zdobedzie to ode tego momentu zaczyna sie rutyna. A rutyna jest zgubna.
Oboje partnerzy powinni się wzajenie napędzać, a z tego co piszesz to Ty jestes jedyna sila napedową tego zwiazku. Nie rozumiem tego braku ambicji u niego. No kurcze, gdybym zauwazyl, ze moja dziewczyna jest tak bardzo ambitna, że nawet mi do niej brakuje to stanąlbym i na głowie, ażeby od niej nie odstawać. A on najwyrazniej mysli ze skoro juz Cię ma, to reszta moze mu wisieć. Wiec tak jak piszę, dla mnie juz to swiadczy o chorej sytuacji
Yasmine pisze:co leniwy i malo ambitny

A widać chociaż, aby miał sie wkrotce zabrac do roboty? :)
Yasmine pisze:oj to bylo, ale od razu wyleci za mna i przeprasza i przeprasza...

Czyli reaguje na dosadne oswiadczenia co o tym wszystkim sadzisz.

A, moze On po prostu boi sie samotności? :>
Polecam serwis dla zaginionych i znalezionych zwierzaków http://zaginiony-znaleziony.pl/
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 17 sty 2006, 21:59

cubasa pisze:A widać chociaż, aby miał sie wkrotce zabrac do roboty?

to znaczy, jak go przycisne to zabiera sie, ma dobre oceny, probna matura tez nienajgorzej zdana :). Tylko drazni mnie ten olewawczy stosunek. Ale on twierdzi, ze sobie poradzi. I gwoli wyjasnienia - on nie widzi innej opcji niz studia. Studia to podstawa, tylko ciezko mu sie zabrac do pracy.


cubasa pisze:Czyli reaguje na dosadne oswiadczenia co o tym wszystkim sadzisz.

Reaguje i to czasami tak, ze az mi go zal i czuje, ze a moze ja tylko to wszystko wyolbrzymiam <chory> . Tylko on sam widzi, ze stal sie taki jakis beztroski.

Dla niego to jest oczywiste, ze mnie kocha i nie wyobraza sobie zycia beze mnie i dlatego, czesto nie wie o co mi chodzi :).

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 490 gości