Walka o kobiete vol.2
Moderator: modTeam
Walka o kobiete vol.2
Spin off do tematu "Walka o kobiete". Panowie: czy kiedyś walczyliscie (wrecz) o kobietę? Panie: czy chcialybyscie aby się o was bili?
"Pride or Die"
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
- ___ToMeK___
- Uzależniony

- Posty: 348
- Rejestracja: 23 sie 2004, 22:57
- Skąd: pomorze / WLKP
- Płeć:
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Lanie czy to ze strony facetow czy to ze strony jest zenujace. Poza tym argument siły nie jest zbyt przekonujący.
Polecam serwis dla zaginionych i znalezionych zwierzaków http://zaginiony-znaleziony.pl/
- Wstreciucha
- Weteran

- Posty: 2646
- Rejestracja: 14 wrz 2005, 11:48
- Skąd: Warszawa
- Płeć:
Nikt sie o mnie nie bil a jakby tak bylo to i tak nic by tym nie wskoral bo to zalosne a juz najbardziej gdy dwie dziewczyny tak "walcza" o faceta <belt3>
"Obwiniamy świat o monotonię życia, o wlasne porazki, zapominajac, ze sami pozwolilismy umknac tej poteznej sile, ktora wszystko usprawiedliwia-Agape przyjmujacej postac entuzjazmu
"
"Edytka:) pisze:bo to zalosne
W takiej sytuacji to jedyną "żałosną" osobą jest dziewczyna, która doprowadziła do bójki (bo wkońcu biją się o Nią).
Mężczyźni w tej sytuacji nie są żałośni tylko zakochani/zauroczeni i działają pod wpływem tych właśnie uczuć. (Nie zapominajcie o tym, że jak jest się zakochanym/zauroczonym to się robi różne rzeczy, które często mają mało wspólnego ze zdrowym rozsądkiem i dają odwrotny skutek względem założonego)
Zdało by się choć trochę wyrozumiałości dla (desperacko) walczących o swoją ukochaną.
"Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza."
- ___ToMeK___
- Uzależniony

- Posty: 348
- Rejestracja: 23 sie 2004, 22:57
- Skąd: pomorze / WLKP
- Płeć:
nie no ssssorry, dla mnie takie zachowanie to przejaw prymitywizmu... jakos nie mialem okazji widziec doroslych, powaznych ludzi, ktorzy sie tluka o kobiete
... jedynie smarkatych jelopkow, ktorym poziom rozwoju nie pozwala na zalatwienie sprawy w bardziej kulturalny sposob... ![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
0101010001101111011011010110010101101011001000000100011101100101011100100110101101100101
-.-. .. . -.- .- .-- --- ... -.-. / .--. .. . .-. .-- ... --.. -.-- -- / -.- .-. --- -.- .. . -- / -.. --- / .--. .. . -.- .-.. .- / ---... .--.
-.-. .. . -.- .- .-- --- ... -.-. / .--. .. . .-. .-- ... --.. -.-- -- / -.- .-. --- -.- .. . -- / -.. --- / .--. .. . -.- .-.. .- / ---... .--.
___ToMeK___ pisze:nie no ssssorry, dla mnie takie zachowanie to przejaw prymitywizmu...
Widzisz, a dla mnie takie zachowanie to przejaw wielkiej odwagi, walecznego serca i wielkiego uczucia. (Nie pisze w tym momencie o koksikach dla których argument siły może być głównym argumentem w "walce o kobiete", pisze o wartościowych meżczyznach - dla ścisłości)
Nie sztuką jest zdobycie kobiety walką, natomiast sztuką jest bycie gotowym do podjęcia walki o Nią w każdej chwili.
"Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza."
helowww...
albo działaja pod wpływem środków wspomagających agresywne zachowanie człowieka w sytuacjach konfliktowych gdzie czesto wyzwalane są instynkty samozachowawcze niepożadane w społecznej interakcji z drugim człowiekiem/ osobiście jestem za cywilizowanymi sposobami rozwiązywania konfliktów / gdyż jak wyżej wspomniano to prymitywny sposób i często wynika ze złej interpretacji aktów komunikacji werbalnej i niewerbalnej /
hmm no chyba że wrócą czasy muszkieterów gdzie wtedy przynajmniej mieli szacunek do tego typu rozwiązań / co do walki o kobiete przy udziale siły fizycznej /:)hmmm sa kobiety którym to imponuje /
ale jak czytam wyżej całe szczeście że są też które wolą mieć swojego faceta w całośći
pozdrówka alohaaa
Orbital pisze:Mężczyźni w tej sytuacji nie są żałośni tylko zakochani/zauroczeni i działają pod wpływem tych właśnie uczuć.
albo działaja pod wpływem środków wspomagających agresywne zachowanie człowieka w sytuacjach konfliktowych gdzie czesto wyzwalane są instynkty samozachowawcze niepożadane w społecznej interakcji z drugim człowiekiem/ osobiście jestem za cywilizowanymi sposobami rozwiązywania konfliktów / gdyż jak wyżej wspomniano to prymitywny sposób i często wynika ze złej interpretacji aktów komunikacji werbalnej i niewerbalnej /
hmm no chyba że wrócą czasy muszkieterów gdzie wtedy przynajmniej mieli szacunek do tego typu rozwiązań / co do walki o kobiete przy udziale siły fizycznej /:)hmmm sa kobiety którym to imponuje /
...ideały są jak gwiazdy...
...siegnąć ich nie można ....
,,,ale oświecają drogę...
...siegnąć ich nie można ....
,,,ale oświecają drogę...
Yasmine pisze:Tak to jest sztuka. Ale tylko wtedy, gdy walka odbywa sie bez piesci.
A dlaczego tylko wtedy? możesz to rozwinąć?
Sam byłem świadkiem jak dwóm gościom (byli znajomi) zależało na jednej dziewczynie i wiedzieli o sobie. To była walka bez zasad, nie było żadnych bójek itp. ale za to były kłamstwa, obłuda, podkładanie tzw. "świń" sobie nawzajem, wkręcanie osób postronnych (w skrócie - jechali na siebie wszystkimi możliwymi sposobami bez użycia siły fizycznej, aby tylko osiągnąć cel). Z niczym się nieliczyli, to była paskudnie nieczysta gra - i to jest dopuszczalne wg Ciebie, a pięści są be, bo to jest prymitywne, niecywilizowane, przestarzałe itd. itp.
Wg mnie niektóre (wyrachowane) gierki jakie stosują między sobą "walczący o kobiętę" są o wiele prymitywniejsze niż walka na gołe pięści. Walka na "udeptanej ziemi" jest czysta i szlachetna jeśli odbędzie się na pewnych warunkach "fair play", nie ma tam miejsca na kłamstwa, obłudę itd. Wtedy właśnie, w tak stresowej sytuacji wychodzi kto jaki jest, wtedy kiedy "śliczna buśka" jest w opałach.
To, że faceci tutaj twierdzą iż walka na gołe pięści jest prymitywna itd. to rozumiem, bo boją się o swoje buśki. Ale, że kobiety to potępiają to jestem szczerze zaskoczony - jak można potępić takie poświęcenie w imie uczucia, w imie niespełnionego marzenia
Prawda jest taka, że w takiej sytuacji jeśli mężczyzna nie jest prostakiem ani świnią, a wojownikiem to wyjdzie właśnie na "udeptaną ziemię", ale wtedy w Waszych oczach będzie prymitywem i wyrzekniecie się Go..ehhh...
On mówi: słuchaj, skoro nie możesz wybrać jednego z Nas to będe walczył choćby na gołe pięści z Nim o Twoje serce, bo zakochałem się w Tobie i największym moim marzeniem jest to abyśmy byli razem.
Ona na to: spier***** prostaku
On: <ze co>
Pozdrawiam wszystkie kobiety, które potrafią docenić mężczyzn o Walecznych Sercach.
"Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza."
Orbital pisze:To, że faceci tutaj twierdzą iż walka na gołe pięści jest prymitywna itd. to rozumiem, bo boją się o swoje buśki. Ale, że kobiety to potępiają to jestem szczerze zaskoczony - jak można potępić takie poświęcenie w imie uczucia, w imie niespełnionego marzenia
rotfl! ani odrobine by mi nie imponowalo, gdyby poswiecal sie dla mnie czlowiek z dzungli
wyobrazilam sobie jak po skonczonej bojce moj niezwyciezony rycerz sadza mnie na koniu [bez skojarzen] i odjezdzamy w siną dal ihihihi
. sorry, ale chyba ja tez mam prawo decydowac z ktorym sie zwiaze i co - mam z piesci potraktowac przegranego, zeby wiedzial o co chodzi? chce byc adorowana przez inteligentnych facetow, o ktorych bede snic po nocach, bo cudownie mi sie z nimi rozmawia, bo potrafia zwracac sie do kobiety w pociagajacy sposob, bo potrafia bez natarczywosci, a z urokiem sie zaprezentowac, bo znaja sie na wciagajacym flircie... po co mi goryl z piesciami? zeby bezpiecznie przejsc wieczorem przez krakowskie planty? dostawili tam strazy miejskiej, wystarczy, nie chce ochroniarza.
[ Dodano: 2005-09-28, 13:26 ]
Orbital pisze:On mówi: słuchaj, skoro nie możesz wybrać jednego z Nas to będe walczył choćby na gołe pięści z Nim o Twoje serce, bo zakochałem się w Tobie i największym moim marzeniem jest to abyśmy byli razem.
gdyby faktycznie byl facetem godnym bycia ze mna to naprawde potrafilabym to dostrzec zanim chcialby sie bic z kimkolwiek. widocznie nie jest - a co mi po tym, ze ktos od niego dostanie w pysk?
jak chce sie popisywac, to wtedy, kiedy faktycznie grozi nam jakies niebezpieczenstwo, a nie w akcie desperacji, bo juz nie wie co zrobic, zeby sie spodobac...
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
Orbital pisze:W takiej sytuacji to jedyną "żałosną" osobą jest dziewczyna, która doprowadziła do bójki (bo wkońcu biją się o Nią).
Mężczyźni w tej sytuacji nie są żałośni tylko zakochani/zauroczeni i działają pod wpływem tych właśnie uczuć. (Nie zapominajcie o tym, że jak jest się zakochanym/zauroczonym to się robi różne rzeczy, które często mają mało wspólnego ze zdrowym rozsądkiem i dają odwrotny skutek względem założonego)
Zdało by się choć trochę wyrozumiałości dla (desperacko) walczących o swoją ukochaną.
E tam pierdolisz...
Orbital pisze:Nie sztuką jest zdobycie kobiety walką, natomiast sztuką jest bycie gotowym do podjęcia walki o Nią w każdej chwili.
Kto by chcial zdobyc kobiete walka reka do gory?
W drugiej czesci tego zdania masz racje
[ Dodano: 2005-09-28, 15:47 ]
Orbital pisze:Wg mnie niektóre (wyrachowane) gierki jakie stosują między sobą "walczący o kobiętę" są o wiele prymitywniejsze niż walka na gołe pięści. Walka na "udeptanej ziemi" jest czysta i szlachetna jeśli odbędzie się na pewnych warunkach "fair play", nie ma tam miejsca na kłamstwa, obłudę itd. Wtedy właśnie, w tak stresowej sytuacji wychodzi kto jaki jest, wtedy kiedy "śliczna buśka" jest w opałach.
Ty mowisz o sytuacji kiedy o GLUPIA babe walczy 2 kolesi na piesci, a o glupia babe nie bedzie walczyl facet na poziomie.
Co do swinst ktore sobie robili twoi koledzy - to sa swinie na to wychodzi i tyle, fair to tez nie jest chocby wobec niej?
W tym przypadku wygra silniejszy ale jak pisalem wyzej GLUPIA panna oceni go jako wygranego. Juz sie wiecej nie wypowiadam na ten temat bo nie ma o czym mowic.
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "
hyhy e(L)o
hyhy e(L)o
Orbital pisze:Zdało by się choć trochę wyrozumiałości dla (desperacko) walczących o swoją ukochaną.
kobiety nie lubią desperatów. odsyłam do podpisu wstręciuchy - święta prawda:)
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Nie no to już jest dla mnie przegięcie
i vice versa (poniżej).
Odwróćmy sytuacje, bo czemu nie przecież dziewczyna też może walczyć o godność swojego faceta i nie musi to być koniecznie walka czynem tylko załóżmy, że słowem.
Sytuacja wygląda następująco:
Moja ukochana idzie sama na dyskotekę (ja nie idę bo źle się czuję, zostaje w domu). Idzie z przyjaciółką, dobrze się bawią. W pewnym momencie wychodzi do łazienki, w której napotyka mojego wroga, gościa, z którym się bardzo nie lubię – zaszedł mi za skórę kiedyś tam. Załóżmy, że znalazł się w damskiej toalecie bo był dość wcięty już i mu się pomyliły toalety.
On do niej wyjeżdża z tekstem: jak tam twój palant ? - po chamsku
Ona na to: sam jesteś palant !
I w tym momencie dostaje z płaskiej od niego w twarz. On się po tym szybko wymyka z toalety i bawi na dysce dalej jakby nigdy nic, a Ona zaczyna płakać. Cios był na tyle silny, że na policzek zaczyna Jej nachodzić lekka opuchlizna. Po jakichś 2 minutach opanowuje płacz, wybiega z dyskoteki i przychodzi do mnie do domu.
Ja otwieram drzwi i po tym co widzę:
Jak sądzisz moon powinienem jej dołożyć (np. drugiego płaskiego, z drugiej strony żeby równo puchło) za to, że dała się durnie sprowokować? Przecież mogła się nie odzywać to na 99% nic by nie było, mogła po tym co on powiedział od razu wyjść z ubikacji.
Pewnie napiszesz, że nie powinienem jej dołożyć, bo kobiet się nie bije – ok., ale w tym przypadku zapewne stwierdzisz, że conajmniej powinna odemnie dostać „zjeby” za to, że jak to napisałaś „dała się durnie sprowokować”.
I dupa, żadna z tych odpowiedzi do mnie nie pasuje. Pewnie po otwarciu drzwi serce by mnie zabolało widząc zapłakaną moją lubą z widocznym czerwonym już lekko opuchniętym policzkiem. Przytuliłbym ją i kto wie czy sam bym przy tym łezki z żalu, że mnie wtedy przy niej nie było uronił. Na drugi dzień poszedłbym z tym gościem na „udeptaną ziemię”.
Podobna sytuacja może zdarzyć się mężczyźnie (może podjąc walke lub nie) i po powrocie do domku co zastaje...niech zgadnę – kolejne wpier**** albo opier****
Dziękuje, postoje na wisząco <ze co>
Napiszcie Panowie co w takiej sytuacji Wy byście zrobili.
moon pisze:Bym mu dołożyła jeszcze że dał się durnie sprowokować.
i vice versa (poniżej).
Odwróćmy sytuacje, bo czemu nie przecież dziewczyna też może walczyć o godność swojego faceta i nie musi to być koniecznie walka czynem tylko załóżmy, że słowem.
Sytuacja wygląda następująco:
Moja ukochana idzie sama na dyskotekę (ja nie idę bo źle się czuję, zostaje w domu). Idzie z przyjaciółką, dobrze się bawią. W pewnym momencie wychodzi do łazienki, w której napotyka mojego wroga, gościa, z którym się bardzo nie lubię – zaszedł mi za skórę kiedyś tam. Załóżmy, że znalazł się w damskiej toalecie bo był dość wcięty już i mu się pomyliły toalety.
On do niej wyjeżdża z tekstem: jak tam twój palant ? - po chamsku
Ona na to: sam jesteś palant !
I w tym momencie dostaje z płaskiej od niego w twarz. On się po tym szybko wymyka z toalety i bawi na dysce dalej jakby nigdy nic, a Ona zaczyna płakać. Cios był na tyle silny, że na policzek zaczyna Jej nachodzić lekka opuchlizna. Po jakichś 2 minutach opanowuje płacz, wybiega z dyskoteki i przychodzi do mnie do domu.
Ja otwieram drzwi i po tym co widzę:
Jak sądzisz moon powinienem jej dołożyć (np. drugiego płaskiego, z drugiej strony żeby równo puchło) za to, że dała się durnie sprowokować? Przecież mogła się nie odzywać to na 99% nic by nie było, mogła po tym co on powiedział od razu wyjść z ubikacji.
Pewnie napiszesz, że nie powinienem jej dołożyć, bo kobiet się nie bije – ok., ale w tym przypadku zapewne stwierdzisz, że conajmniej powinna odemnie dostać „zjeby” za to, że jak to napisałaś „dała się durnie sprowokować”.
I dupa, żadna z tych odpowiedzi do mnie nie pasuje. Pewnie po otwarciu drzwi serce by mnie zabolało widząc zapłakaną moją lubą z widocznym czerwonym już lekko opuchniętym policzkiem. Przytuliłbym ją i kto wie czy sam bym przy tym łezki z żalu, że mnie wtedy przy niej nie było uronił. Na drugi dzień poszedłbym z tym gościem na „udeptaną ziemię”.
Podobna sytuacja może zdarzyć się mężczyźnie (może podjąc walke lub nie) i po powrocie do domku co zastaje...niech zgadnę – kolejne wpier**** albo opier****
Napiszcie Panowie co w takiej sytuacji Wy byście zrobili.
"Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza."
Moim zdaniem, oddanie kolesiowi w takiej sytuacji, niczego tak naprawdę nie rozwiąże.
I pojscie "na udeptana ziemie" nie jest zadnym wyjasnieniem sprawy.
Jak ktos sie chce z kims nawalac, prosze, droga wolna. Ale ja nie chce o tym slyszec, ani tym bardziej widziec. Ani walki, ani efektow.
Jak ktos wyznaje zasade "oko za oko, zab za zab" to urodzil sie za pozno. Bo Hammurabi od daaaawna nie zyje
I pojscie "na udeptana ziemie" nie jest zadnym wyjasnieniem sprawy.
Jak ktos sie chce z kims nawalac, prosze, droga wolna. Ale ja nie chce o tym slyszec, ani tym bardziej widziec. Ani walki, ani efektow.
Jak ktos wyznaje zasade "oko za oko, zab za zab" to urodzil sie za pozno. Bo Hammurabi od daaaawna nie zyje
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Orbital, a po co mialabym sie odzywac do nabzdryngolonego gościa, którego stan nawet nie pozwala mu trafić do właściwej toalety? trochę godności i szacunku do samej siebie posiadam, chociaż nigdy się o nie nie biłam
D
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 507 gości

Z prostakiem, który nie zna innych argumentów spotykac się nie będę.
, ale nie w takiej...
