Co mnie tutaj sporowadza? Otóż mam wielki problem.
Jestem studentem 1 roku, grupa 14 osób, niestety w tej grupie jestem jedynym facetem.
Bardzo podoba mi się jedna dziewczyna (wiek 22 lata, z charakteru jest raczej osobą spokojną), bardzo ciekawie mi się z nią rozmawiało, wiedziałem, że mnie lubi, do czasu kiedy nie zaproponowałem jej wspólnego wyjścia na kawe po zajęciach(drugi miesiąc studiów). Niestety dziewczyna w tym momencie się zmieszała, odpowiedziała mi tylko, że może pójdzie, ale wkońcu nic z tego nie wyszło. Doszło do tego, że teraz praktycznie nie rozmawiamy ze sobą. Widze, ze ona stara się mnie raczej unikać, wiec robię to samo (nie mam wyjścia).
Wcześniej spotykalismy się na kawie, ale tylko w obecnosci innych koleżanek.
Wszystko się posypało, dziewczyna po prostu się przestraszyła (tak powiedziała mi jej najbliższa koleżanka). Dowiedziałem sie rówież, że ma chłopaka. Pewnego dnia zdobyłem się na to, żeby przeprosić ją za to zaproszenie. Myslałem, że wszystko wróci do normy, ale tak się nie stało. Kiedy przychodze do klasy ona odwraca wzrok ode mnie, jakby miała do mnie żal. Nie wiem po prostu co robić, jak zmienic tą chorą sytuację. Gdybym wiedział jak to się skończy nigdy bym nawet nie próbował ją zapraszać. Nie chce już od niej nic, nie czuje juz nic do niej, ale ta sytuacja wpływa na mnie dołująco, widzimy się prawie codziennie i nie rozmawiamy ze sobą. Czy można coś na to poradzić?
pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedzi na tego posta.


??
Ja bym nie dał za wygraną dopóki by ze mna nie porozmawiała , badz co bądż nalezało by mi sie to jak by to ja byłbym na Twym miejscu . Nie dał bym jej spokoju , odprowadzał do domu czekał na nią po zajęciach itd. musi sie zdobyć na powiedzenie prawdy dlaczego sytuacja , z normalnej , zrobiła sie nie normalna !