gadac kazda moze. Zdjecie dawajNemezis pisze:ja jestem ładniejsza i szczuplejsza, a przede wszystkim młodsza
Wyraź to. Czymkolwiek to jest.
Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam
Jaki uraz ? Czy widzenie rzeczywistości to uraz ?To jest to co pisałem - pozostał w Tobie uraz zbyt wielki , dlatego jeszcze długo jak nie zawsze juz - bedziesz sam .
censored jest censored i nigdy nie będzie uczciwa, drewno nigdy nie będzie metalem, a chodzić po wodzie to tylko Jezus mógł i to tylko w opowieściach...
bleeeeeeeeeeeee
Dlatego pozostaje uwierzyć na słowo
eng pisze:słowo drugiego człowieka to ostatnia rzecz w którą uwierzę kiedykolwiek
Tez nie wierze na slowo. Ale bardziej dlatego ze mam inne gusta niz ten co to slowo wydal. Prawdopodobnie jestem o wiele bardziej krytyczny i wymagajacy.Andrew pisze:To jest to co pisałem - pozostał w Tobie uraz zbyt wielki , dlatego jeszcze długo jak nie zawsze juz - bedziesz sam .
[ Dodano: 2010-05-18, 01:01 ]
ObrzydliweMijka pisze:widziałam dwie urocze lesbijki w autobusie. jedna była przepiękna!
Nie znosze lesbijek. Za to z wielka aprobata witam i toleruje pedalow Musiałem się ewakuować. Zabrałem tylko dokumenty, parę rzeczy, wartościowe rzeczy powynosiłem na górne półki i tyle i pojechałem. Ledwie mi się udało uciec z tamtych okolic, bo wpakowałem się w błoto. Przejechanie 300 m to była masakra. Babrałem się w błocie jak małe dziecko, robiąc tor dla kół.
Teraz jadę do mieszkania na rynek monitorować sytuację i ewentualnie tam będę też wynosił rzeczy gdzieś na górne półki.
Teraz jadę do mieszkania na rynek monitorować sytuację i ewentualnie tam będę też wynosił rzeczy gdzieś na górne półki.
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
- pani_minister
- Administrator

- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
Wydało się. Odeszła od niego. Wyprowadziła się. Przez miesiąc wyzywała mnie od dziwek, szmat, i to mnie nie ruszało. Ruszył mnie jej opis na gg, że musi zaczynać wszystko od nowa. Bo wiem, jak to jest zaczynać wszystko od nowa...
Nie sądziłam, że to się w ogóle stanie, a jak już, to że tak szybko, jak w ogóle nie będę przygotowana na to...
Nie sądziłam, że to się w ogóle stanie, a jak już, to że tak szybko, jak w ogóle nie będę przygotowana na to...
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Mijka pisze:
Nie sądziłam, że to się w ogóle stanie, a jak już, to że tak szybko, jak w ogóle nie będę przygotowana na to...
Większość takich rzeczy dzieje się za szybko i w najmniej odpowiednim momencie.
Mijka pisze:Przez miesiąc wyzywała mnie od dziwek, szmat, i to mnie nie ruszało
Nie dziwię się, jakby mnie ktos wyzywał to by moja empatia się na niego zamknęła i nie ruszałoby mnie to, że ten ktoś może coś tam przeżywać
Dzindzer pisze:Nie dziwię się, jakby mnie ktos wyzywał to by moja empatia się na niego zamknęła i nie ruszałoby mnie to, że ten ktoś może coś tam przeżywać
wiesz, ja po prostu nie regowałam na to, wiem, że w pierwszej chwili zawsze zrzuca się winę na kochankę, a nie widzi się nic złego w postępowaniu męża. tłumaczy się sobie, że to ona, ta szmata właśnie, go uwiodła, i siłą zaciągała do łożka za każdym razem.
Ona chce się ze mną spotkać i nie wiem, co mam robić. Z jednej strony chcicałabym mu pomóc, bo wiem, że ją kocha, ale z drugiej zwyczajnie boję się, że mi coś zrobi..
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Mijka pisze:wiesz, ja po prostu nie regowałam na to, wiem, że w pierwszej chwili zawsze zrzuca się winę na kochankę, a nie widzi się nic złego w postępowaniu męża.
Dla mnie to absurd nie pojęty od lat.
Kiedyś facet zdradzał mnie z moja jak mi się wydawało przyjaciółka, jego winiłam dużo bardziej, ja też, bo ponoć byłyśmy przyjaciółkami. Inny facet zdradzał mnie z obcymi dla mnie kobietami ( znaczy jedna znałam, ale słabo) do nich nie miałam pretensji, bo niby za co, ich sprawa, ich moralność, nie gwałciły go siłą.
Mysle, ze łatwiej zwalić na kochankę i sie na niej wyżyć.
Mijka pisze:Z jednej strony chcicałabym mu pomóc, bo wiem, że ją kocha, ale z drugiej zwyczajnie boję się, że mi coś zrobi..
Ale jak Ty mu możesz teraz pomóc ?
A jeśli się obawiasz spotkania to albo się nie spotykaj, albo spotkaj się w takim miejscu gdzie możliwość zrobienia czegoś głupiego przez nią jest mocno ograniczona.
Dzindzer pisze:Kiedyś facet zdradzał mnie z moja jak mi się wydawało przyjaciółka, jego winiłam dużo bardziej, ja też, bo ponoć byłyśmy przyjaciółkami.
Też miałam taką sytuację, ale wtedy, pierwszy raz chyba, winiłam bardziej ją niż jego. Chociaż i tak z nim zerwałam, a z nią zakończyłam znajomość. Tłumaczyła się, że zrobiła to dla mnie, z tej wielkiej przyjaźni właśnie, bo chciała zobaczyć/sprawdzić, czy on będzie mi wierny (to jednorazowa zdrada była). Właściwie od tego czasu nie mialam przy sobie takiej przyjaciółki-psiapsiółki. Mam cholerne złe wspomnienie z tego okresu.
Dzindzer pisze:Mysle, ze łatwiej zwalić na kochankę i sie na niej wyżyć.
To na pewno. Chociaż ona wini nas oboje. Ja nikogo nie oszukiwałam, nie zdradzałam, więc właściwie moralnie nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Tylko przykro mi, że to się tak skończyło.
Dzindzer pisze:Ale jak Ty mu możesz teraz pomóc ?
On ją kocha, tyle lat wspólnych ze sobą, żałuje teraz. Ona prosiła, żeby zaranżował spotkanie, chce mnie zobaczyć, poznać, porozmawiać ze mną. Nie wiem, może chce zrozumieć sytuacje? Poznać zdanie trzeciej strony? Może jak usłyszy, że nie chciałam odbijać jej męża, to się uspokoi? Nie wiem, naprawdę.
Dzindzer pisze:albo spotkaj się w takim miejscu gdzie możliwość zrobienia czegoś głupiego przez nią jest mocno ograniczona.
Właśnie.
Nie wiem, może się za bardzo przejmuje. W końcu to nie moje małżeństwo, nie ja powinnam chcieć je ratować. Zresztą, podejrzewam, że nic się już nie da zrobić. Istnieje taki rodzaj bólu, którego znieść się nie da.
Ostatnio zmieniony 19 maja 2010, 15:11 przez Mijka, łącznie zmieniany 2 razy.
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Widac ona go niedosc kocha.Mijka pisze:On ją kocha, tyle lat wspólnych ze sobą, żałuje teraz. Ona prosiła, żeby zaranżował spotkanie, chce mnie zobaczyć, poznać, porozmawiać ze mną. Nie wiem, może chce zrozumieć sytuacje? Poznać zdanie trzeciej strony? Może jak usłyszy, że nie chciałam odbijać jej męża, to się uspokoi? Nie wiem, naprawdę.
Maverick pisze:Widac ona go niedosc kocha.
Oszukiwał ją, zdradzał, okłamywał, to dość naturalna reakcja. Trudno się jej dziwić. Tylko pytanie, czy są szasne, że mu wybaczy. W ogóle nie wiem, po co się w to anagżuje, bo jeśli mu wybaczy, to my się już nigdy nie spotkamy, i znów ja na tym wyjde najgorzej.
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Mijka pisze:Tylko pytanie, czy są szasne, że mu wybaczy
Myślę, ze wybaczy. Nie wiem czy będzie umiała z nim dalej żyć.
Mijka pisze:. Ona prosiła, żeby zaranżował spotkanie, chce mnie zobaczyć, poznać, porozmawiać ze mną. Nie wiem, może chce zrozumieć sytuacje? Poznać zdanie trzeciej strony? Może jak usłyszy, że nie chciałam odbijać jej męża, to się uspokoi? Nie wiem, naprawdę.
Różnie może być. Ty zdecyduj czy chcesz tego spotkania, czy jesteś na nie gotowa.
No reakcja naturalna. Teraz bedzie z siebie robic niewiadomo jaka ofiare. Bo naruszona zostala jej wylacznosc na meza. Widac ich relacje duchowo-emocjonalne dawno zostaly wyparte przez te codzienno-fizyczne.Mijka pisze:Oszukiwał ją, zdradzał, okłamywał, to dość naturalna reakcja. Trudno się jej dziwić. Tylko pytanie, czy są szasne, że mu wybaczy.
Maverick pisze:Teraz bedzie z siebie robic niewiadomo jaka ofiare
A nie ma prawa się tak czuć ?
Może mąż obiecywał wierność, nie tylko jako formułkę powtarzana podczas ślubu. Ona ma prawo czuć się jak ofiara, jak kobieta bardzo skrzywdzona, bo mąż ją skrzywdził. A to czy mu wybaczy nie ma dużo wspólnego z tym czy będzie umiała z nim być i z tym, czy on będzie umiał sprawić by ona z nim chciała być dalej. Nie zawsze miłość wystarczy do bycia razem.
Nie robi z siebie ofiary, jest opanowana, szczera, smutna. Mówiła, że jest młoda, że jeszcze sobie życie ułoży, że nie ma siły mu po raz kolejny wybaczać. Mamy się spotkać wieczorem, tylko ona chce, żeby on o tym nie wiedział. Boję się 
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Wróć do „Wszystkie inne tematy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 506 gości





a sikac ze sie Wam chce to nie napiszecie 
![.[:D]. [:D]](./images/smilies/zadowolony.gif)