Mieszkanie przed slubem z partnerem/partnerka

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Nemezis
Weteran
Weteran
Posty: 928
Rejestracja: 22 maja 2007, 00:40
Skąd: Dziki Wschód
Płeć:

Postautor: Nemezis » 28 kwie 2009, 23:53

Mati pisze:dla mnie nie jest grzechem współżycie przed małżeństwem, więc nie popełniam grzechu robiąc to.

abstrahując od Twojego wyznania... dla kanibala nie jest grzechem zjedzenie swojego sąsiada, więc również nie popełnia grzechu robiąc to?
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 28 kwie 2009, 23:59

Mnie uczono że by grzech został popełniony potrzebna jest świadomość, że czyn jest zły, że jest grzechem

Nie wiem jak to jest w przypadku kiedy kogoś się uświadamia, a on z własnej wygody twierdzi, ze czegoś nie kwalifikuje jako grzech.

Z tym kanibalem to nie wiem.
Awatar użytkownika
Mati
Maniak
Maniak
Posty: 694
Rejestracja: 09 kwie 2007, 15:22
Skąd: Zachód
Płeć:

Postautor: Mati » 29 kwie 2009, 00:17

dla kanibala nie jest grzechem zjedzenie swojego sąsiada, więc również nie popełnia grzechu robiąc to?

to jest inna kultura. dla niego to coś normalnego i popuka się w czoło gdy my mu powiemy "kali, ale ty źle zrobiłeś, że zjadłeś cziczi". dla niego to coś tak naturalnego jak dla nas jedzenie rosołu w niedzielę na przykład, więc nie możemy mówić w żaden sposób o popełnianiu grzechu przez kanibala

Dzindzer pisze:Mnie uczono że by grzech został popełniony potrzebna jest świadomość, że czyn jest zły, że jest grzechem.
Nie wiem jak to jest w przypadku kiedy kogoś się uświadamia, a on z własnej wygody
twierdzi, ze czegoś nie kwalifikuje jako grzech.

jeśli ja tego nie uważam za grzech, bo nie uważam, że robię coś złego to ja wg. mnie nie grzeszę i nie czuję, że mam brudne sumienie. a Bóg (zakładając, że jest) mnie osądzi kiedy stanę przed jego obliczem. ale ja tam pójdę z czystym sumieniem
Fuck it all! Fuck this world!...
Fuck everything that you stand for!...
Awatar użytkownika
lollirot
Weteran
Weteran
Posty: 3294
Rejestracja: 02 maja 2005, 00:52
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: lollirot » 29 kwie 2009, 00:21

Mati, błądzisz jak tanebo w oparach Starogardzkiej, że zacytuję Dzin. Po co odnosisz się do pojęcia, które Cię nie dotyczy? Jedzenia wieprzowiny nie tłumaczysz tym, że nie jesteś Żydem, więc skąd odniesienie do grzechu gdzie indziej? <hmm>

Mati pisze:ja tego nie czuję jako grzech, bo co to zmienia? nie będę jej bardziej kochać po ślubie, tylko dlatego, że jesteśmy po ślubie

A tu to w ogóle pomotało Cię kompletnie. O ile jeszcze jestem w stanie zrozumieć, dlaczego osoba wierząca próbuje do siebie nagiąć wiarę, o tyle nie kumam, dlaczego niewierząca jedne pojęcia uznaje [chociaż się nie zgadza], inne nie? Nie wiem, może idź się przeproś z księdzem, który postawił Ci dwóję z religii i poproś, żeby Ci wytłumaczył pewne założenia, zanim je pomoczesz bez sensu i logiki.
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
Awatar użytkownika
Nemezis
Weteran
Weteran
Posty: 928
Rejestracja: 22 maja 2007, 00:40
Skąd: Dziki Wschód
Płeć:

Postautor: Nemezis » 29 kwie 2009, 00:22

Dzindzer pisze:Mnie uczono że by grzech został popełniony potrzebna jest świadomość, że czyn jest zły, że jest grzechem

I słusznie. Chodzi tylko o to, że ludzie często sami sobie wybierają, co jest grzechem a co nie i jeszcze twierdzą, że to jest słuszny tok rozumowania (o co by nie chodziło).

Mati pisze:jeśli ja tego nie uważam za grzech, bo nie uważam, że robię coś złego to ja wg. mnie nie grzeszę i nie czuję, że mam brudne sumienie.

Własne sumienie i faktyczne zgrzeszenie nie muszą mieć wiele wspólnego.

Co do religii katolickiej - ja jestem wierząca, praktykująca i sypiająca ze swoim Szczęściem. Nie wiem czemu, ale nie mam wyrzutów i mieć raczej nie będę. Nie zgadzam się ze wszystkimi nakazami mojej religii, być może dlatego, że nie wiem, ile z nich powstało w drodze ewolucji kns.
Poza tym mam całkiem dobre doświadczenia związane z moimi spowiednikami. Nikt nigdy słowa mi nie powiedział, że ja grzesznica mam kategorycznie to zmienić. ZAWSZE słyszałam komentarz: "Staraj się nad sobą pracować. Skup się na pielęgnacji waszego uczucia, bo miłość to największy dar od Boga" :)
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7685
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 29 kwie 2009, 00:30

Nemezis pisze:I słusznie. Chodzi tylko o to, że ludzie często sami sobie wybierają, co jest grzechem a co nie i jeszcze twierdzą, że to jest słuszny tok rozumowania (o co by nie chodziło).
Czyli de facto nie maja swiadomosci ze dany czyn jest zly czyli praktycznie grzechu nie ma i tak i tak. Czyz nie?
Nemezis pisze:Własne sumienie i faktyczne zgrzeszenie nie muszą mieć wiele wspólnego.
Czyli jak czarny w spudnicy mowi ze seks przedmalzenski to grzech to jest to grzechem. W zasadzie kazdy wie ze czarni to za grzech uwazaja zatem mozna smialo powiedziec ze wszyscy zyja w grzechu. Lacznie z ksiedzami ktorych trzeba wyjmowac z dzieci.
Jesli chodzi o grzech to ja jestem w tej sprawie bardzo rygorystyczny. Jestem tez w tej materii gorliwym chrzescijaninem. I uwazam za grzech zlamanie ktoregos z 10 przykazan i... tylko to. Przykazania koscielne mam w jelicie grubym tak samo jak wiele rzeczy ktore krk produkuje a pozniej zmienia zdanie ze to jednak nie bylo zle albo ze to jednak bylo zle.
Andrew pisze:Jezeli celem zamieszkania razem przed slubem ma byc w tego konsekwencji sam slub - to znaczy, ze ktoś czegos pewien nie jest i nie sadze , by zamieszkanie razem to zmieniło.
Zalezy czego nie jest pewien. Czy uczucia czy tez tego czy bedzie mogl z nawykami drugiej osoby i innymi tego typu sprawami wytrzymac. Bo mozna kochac a jednak nie moc z kims przebywac na dluzsza mete.
Awatar użytkownika
Mati
Maniak
Maniak
Posty: 694
Rejestracja: 09 kwie 2007, 15:22
Skąd: Zachód
Płeć:

Postautor: Mati » 29 kwie 2009, 00:42

lollirot pisze:o tyle nie kumam, dlaczego niewierząca jedne pojęcia uznaje

zakładając, że jestem wierzący. gdzie popełniam grzech w sytuacji gdy kocham moją kobietę i uprawiam z nią seks przed ślubem? po ślubie to będzie przecież taki sam seks. mnie interesuje sens tego grzechu.

lollirot pisze:do siebie nagiąć wiarę

nie wiarę, a zasady wymyślone przez ludzi, którzy rozkręcili ten jakby nie patrzeć, dochodowy interes :)

Nemezis pisze:Własne sumienie i faktyczne zgrzeszenie nie muszą mieć wiele wspólnego.

spowiadam się z tego co uznałem za złe, prawda? kochałem się z dziewczyną, ale nie uznaje tego za grzech więc o nim nie mówię przy spowiedzi. to zatajam to jako grzech? ale ja nie uważam, że to grzech, więc mam sę wyspowiadać z czegoś co uważam za dobre?

Maverick pisze:I uwazam za grzech zlamanie ktoregos z 10 przykazan

czyli najzwyklejszych zasad moralnych
Fuck it all! Fuck this world!...
Fuck everything that you stand for!...
Awatar użytkownika
Nemezis
Weteran
Weteran
Posty: 928
Rejestracja: 22 maja 2007, 00:40
Skąd: Dziki Wschód
Płeć:

Postautor: Nemezis » 29 kwie 2009, 00:58

Maverick, ja do czegoś innego zmierzałam. Zastanawiam się nad istnieniem jakichś uniwersalnych praw moralnych. Czy istnieje w ogóle coś takiego? A przyczepiłam się tylko do sposobu, w jaki Mati sam klasyfikował sobie, co jest grzechem, a co nie.

Mati pisze:więc nie możemy mówić w żaden sposób o popełnianiu grzechu przez kanibala

no dobrze, to moze inaczej.
Jeżeli ja i grupka moich znajomych włączymy sobie ten ludożerczy element do naszej kultury, czy to będzie znaczyło, ze nie popełniamy już grzechu (i nie łamiemy prawa moralnego)? Czy to my i nasza kultura/nasze poglądy/sumienie decydujemy o tym, co jest grzechem a co nie?

Pytania oderwane od osoby Matiego, katolika nie-z-wyboru, który chodzi na drogę krzyżową z empetrójką i nie-katolika z wyboru, który jest panem swojego czystego sumienia.

Mati pisze:lollirot napisał/a:
do siebie nagiąć wiarę

nie wiarę, a zasady wymyślone przez ludzi,

Pewny jesteś? A to w Biblii nie ma nic na ten temat?

Mati pisze:to zatajam to jako grzech?

"Współżyję z moją partnerką i nie uważam tego za coś złego, a według mej wiary powinienem. Nie czuję tego." Takie teksty zostaw bardziej kompetentnym. Przy konfesjonale, jeżeli już kiedyś coś Cię najdzie.
Awatar użytkownika
Mati
Maniak
Maniak
Posty: 694
Rejestracja: 09 kwie 2007, 15:22
Skąd: Zachód
Płeć:

Postautor: Mati » 29 kwie 2009, 01:25

Nemezis pisze:Pewny jesteś? A to w Biblii nie ma nic na ten temat?

nowy testament został spisany wiele lat po śmierci chrystusa i ułożony pod kościół. odrzucone zostały "złe" ewangelie, które po prostu nie pasowały pod wizerunek jezusa jaki chciał głosić kościół. kościół to instytucja, która na wierze robi świetny interes :)

Nemezis pisze:Jeżeli ja i grupka moich znajomych włączymy sobie ten ludożerczy element do naszej kultury, czy to będzie znaczyło, ze nie popełniamy już grzechu (i nie łamiemy prawa moralnego)? Czy to my i nasza kultura/nasze poglądy/sumienie decydujemy o tym, co jest grzechem a co nie?

jeśli jedząc stefana nie będziesz czuć, że robisz źle, to nie będziesz grzeszyć, ale drugi powie "no jak Ty możesz go jeść, przecież to jest złe". jeśli nie czujesz, że to jest złe, to znaczy, że nie grzeszysz

Nemezis pisze:i nie łamiemy prawa moralnego

moralność to pojęcie bardzo ciężkie to wyjaśnienia, bo od tego co jest moralne zależy co było motywem Twoich czynów :) jeśli zabije 100 osób bo rano tak postanowiłem to znaczy, że jestem zły i coś ze mną nie tak, ale jeśli zabiłem 100 osób by uratować 1000 zakładników, to zrobiłem coś dobrego

Nemezis pisze:Takie teksty zostaw bardziej kompetentnym. Przy konfesjonale, jeżeli już kiedyś coś Cię najdzie.

"teksty". zabrzmiało nie miło :/ ... a co się tyczy konfesjonału to...a przemilczę
Fuck it all! Fuck this world!...
Fuck everything that you stand for!...
Awatar użytkownika
runeko
Weteran
Weteran
Posty: 1457
Rejestracja: 29 gru 2005, 21:31
Skąd: Chicago
Płeć:

Postautor: runeko » 29 kwie 2009, 04:39

shaman pisze:Ile par decyduje się na mieszkanie razem traktując to w kategorii testu właśnie?

Jakoś nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy "testowanie". Testować to ja mogę samochód/ materac/ komputer/ telefon itp. Mieszkamy ze sobą bo chcemy? <hmm> To chyba coś w tym stylu. Bo się kochamy? Hmmm...no kto by pomyślał.
Diogenes pisze:ustosunkujcie się do moich argumentów, ale z uzasadnieniem własnych

Ustosunkowałam sie. W swoim życiu rób sobie jak chcesz, bądź chrześcijaninem/ judaistą/ buddystą czy czym tam sobie chcesz. Ja pozostanę hedonistyczną ateistką-egoistką kochającą życie we dwoje. Także z powodu łatwej dostępności seksu z wybraną osobą o każdej porze <rotfl2> .
Złoty pisze:Wspólne mieszkanie wydaje się być najprostszym rozwiązaniem problemu ale tylko do czasu gdy przemyśli się konsekwencje.

Ależ przepraszam bardzo. Nie bierzesz pod uwagę tego, że każdy człowiek jest jednostką indywidualną i nie każdy myśli tak, jak Ty. Nie każdy postąpi tak, jak Ty. O jakich konsekwencjach mówisz? Że niby kiedy się razem mieszka to może od razu trzeba robić dzieci? Czy może masz na myśli ewentualne zgorszenie sąsiadów? <hmm>
Nie wiem dlaczego niektórym ludziom nie przychodzi do głowy taka prosta rzecz, że być może mieszkanie razem to jakaś stabilizacja emocjonalna, poczucie bezpieczeństwa? Wbrew tego co pół żartem-pół serio piszę powyżej, nie mieszkam przecież ze swoim facetem dla seksu. Ani dla pieniędzy, ani dla płodzenia dzieci, ani nawet z planem późniejszego zamążpójścia. Po prostu mieszkamy sobie, jesteśmy razem, uczucie jest i jest git. Nie wnikam w to dlaczego z kimś mieszkam. Nie wnikam w to dlaczego inni mieszkają z innymi bo to nie moja sprawa. Każdy ma swoje życie, swój rozum, swoje uczucia. Tyle.
PFC pisze:sztucznej ceremonii z pogranicza czarnej magii

:D Bardzo poprawnie ujęte.
Nemezis pisze:Zastanawiam się nad istnieniem jakichś uniwersalnych praw moralnych.

Moralność nigdy nie będzie uniwersalna. Są ogólne zasady, że złe jest kłamstwo, morderstwo, cudzołóstwo, brak szacunku do rodziny. Nie każdy jednak będzie to w głębi uznawał za wytyczne moralności.
Ostatnio zmieniony 29 kwie 2009, 04:40 przez runeko, łącznie zmieniany 1 raz.
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Awatar użytkownika
lollirot
Weteran
Weteran
Posty: 3294
Rejestracja: 02 maja 2005, 00:52
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: lollirot » 29 kwie 2009, 09:43

Mati pisze:zakładając, że jestem wierzący. gdzie popełniam grzech w sytuacji gdy kocham moją kobietę i uprawiam z nią seks przed ślubem? po ślubie to będzie przecież taki sam seks.

Zakładając, że jesteś wierzący, powinieneś wierzyć w świętość sakramentu małżeństwa, które jest dziełem Boga i tylko jako takie jest przez kościół uznawane. Seks, jako element służący płodzeniu potomstwa i budowaniu bliskości między małżonkami jest powiązany ściśle z małżeństwem [jedną duszą i jednym ciałem]. Poza małżeństwem, czy to przed, czy obok - jest grzechem i choćby Ci się nie wiem jak to nie podobało, to właśnie zakłada Twoja wiara.

Mati pisze:nowy testament został spisany wiele lat po śmierci chrystusa i ułożony pod kościół.

Potęga Twojej wiedzy mnie powala, Mati. W Starym Testamencie jest co najmniej 8 całkiem sporych fragmentów wprost odnoszących się do małżeństwa i miłości małżeńskiej.

Mati pisze:ale ja nie uważam, że to grzech

Po co zatem chodzisz się spowiadać, skoro nie zgadzasz się z podstawowymi założeniami swojej wiary? Swoją drogą zabawa w Boga, tu: ustalanie sobie wg własnego widzimisię, co jest, a co nie jest grzechem, to też grzech <;)>
Inna sprawa jest taka, że bez żalu za grzechy spowiedź jest nieważna, więc rzeczywiście nie ma co się spowiadać z tego, za co się nie żałuje.



Pytania oderwane od osoby Matiego, katolika nie-z-wyboru, który chodzi na drogę krzyżową z empetrójką i nie-katolika z wyboru, który jest panem swojego czystego sumienia.

Śliczne <jestdobrze>
Ostatnio zmieniony 29 kwie 2009, 09:44 przez lollirot, łącznie zmieniany 1 raz.
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
Awatar użytkownika
Mati
Maniak
Maniak
Posty: 694
Rejestracja: 09 kwie 2007, 15:22
Skąd: Zachód
Płeć:

Postautor: Mati » 29 kwie 2009, 09:52

lollirot pisze:Potęga Twojej wiedzy mnie powala, Mati.

mi chodziło bardziej o różnice pomiędzy wiarą, a tym co kościół potem robił z NT i wszelkimi zasadami, kodeksami itd.

lollirot pisze:Po co zatem chodzisz się spowiadać, skoro nie zgadzasz się z podstawowymi założeniami swojej wiary?

nie chodzę, ja tu Lolli cały czas zakładam, gdybym chodził

lollirot pisze:Zakładając, że jesteś wierzący, powinieneś wierzyć w świętość sakramentu małżeństwa, które jest dziełem Boga i tylko jako takie jest przez kościół uznawane. Seks, jako element służący płodzeniu potomstwa i budowaniu bliskości między małżonkami jest powiązany ściśle z [jedną duszą i jednym ciałem]. Poza małżeństwem, czy to przed, czy obok - jest grzechem i choćby Ci się nie wiem jak to nie podobało, to właśnie zakłada Twoja wiara.

mhm

lollirot pisze:Swoją drogą zabawa
w Boga, tu: ustalanie sobie wg własnego widzimisię, co jest, a co nie jest grzechem, to też grzech <;)>

heh :)

lollirot pisze:Inna sprawa jest taka, że bez żalu za grzechy spowiedź jest nieważna, więc rzeczywiście nie ma co się spowiadać z tego, za co się nie żałuje.

ale nadal grzech ciąży nade mną i zostanę z niego ...
Ostatnio zmieniony 29 kwie 2009, 09:53 przez Mati, łącznie zmieniany 1 raz.
Fuck it all! Fuck this world!...
Fuck everything that you stand for!...
Awatar użytkownika
lollirot
Weteran
Weteran
Posty: 3294
Rejestracja: 02 maja 2005, 00:52
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: lollirot » 29 kwie 2009, 09:58

Mati pisze:mi chodziło bardziej o różnice pomiędzy wiarą, a tym co kościół potem robił z NT i wszelkimi zasadami, kodeksami itd.

A ja mam wrażenie, że Ty już dawno przestałeś wiedzieć o co Tobie i o co komukolwiek chodzi, a w dyskusji Ci to nie przeszkadza. Niestety widać efekty <szczerbaty>
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 29 kwie 2009, 10:56

a tak w ogóle to odpitolcie się od Dzin, Dzin jest po cudnym ślubie, fakt nieformalnym, własny
Ze świadkami, zakończonym dzikim seksem, oczywiście bez udziału świadków

Dzin jest elfia żoną <aniolek>
Stormy

Postautor: Stormy » 29 kwie 2009, 11:42

Dzin mozesz przyblizyc sama cerominie? ;> Brzmi ciekawie :)

Mati - jesli nie czujesz ze zarzniecie 5osobowej rodziny to cos zlego znaczy to ze to nie jest grzech? ciekawe...

seksimy sie przed slubem, nie dochodzi do slubu, wartosc rynkowa kobiety spada - taka byla procedura wieki temu, stad tez takie zasady. mialy kobiete m.in uchronic przed zla slawa i wykorzystaniem przez facetow, bo co taka kobieta x lat temu wiedziala o zyciu jak jej zycie na wyszywaniu i noszeniu wody ze studni polegalo, a szczegolnie jak ledwo od ziemi odrosla.

niektorzy ksieza uwazjaa ze seks przed slubem jest ok jesli slub jest planowany. no ale co z przypadkami jak zycie figiel plata i slubu nie ma?
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 29 kwie 2009, 11:54

Dzin mozesz przyblizyc sama cerominie? ;> Brzmi ciekawie :)

a pewnie, że mogę

Mam z R taka ulubione polankę, wiąże się z nia masa pieknych wspomnień. Na tej polance ślub braliśmy.
Polankę odpicowaliśmy, kwiatki kupiliśmy, było cudnie. My staliśmy w najładniejszym miejscu, wśród krzaków jaśminu, dookoła wysypane było płatkami kwiatów białych i różowych przyodziałam zwiewna sukienkę, taka jaką myślę ubrałaby prawdziwa elfka.
Zaprosiliśmy najbliższych sobie ludzi.
Sami wymyśliliśmy ( każdy w tajemnicy) swoja przysięgę.

Już po, kiedy nasi bliscy przygotowywali jedzenie i picie my udaliśmy się w głąb lasu do wcześniej ustawionego namiotu zwanego Domem Rozpusty dla Państwa Młodych w celu skonsumowania małżeństwa.
Potem był piknik i ognisko i morze alkoholu.

Dla mnie to jest wiążące. Bo przysięgałam ukochanemu, a tylko to sie dla mnie liczy.

I proszę się nie śmiać.
Ta uroczystość to było dla mnie duże przeżycie :)
Diogenes
Bywalec
Bywalec
Posty: 38
Rejestracja: 25 kwie 2009, 15:12
Skąd: lublin
Płeć:

Postautor: Diogenes » 29 kwie 2009, 12:24

trochę wypadłem z tematu, dużo zostało powiedziane, nie będę więc odnosił się z osobna.

wydaje mi się, że stykają się tu pewne kultury. ba, ścierają się. bo tak: tych którzy są w chrześcijańskiej nie akceptują przed ślubem. cała reszta [no nie spotakliśmy tu żadnego muzułmanina, czy żyda, a może miałby inne zdanie] która tworzy kulturę własną, albo inaczej, niczym nie skrępowaną, kulturę wolności i swobody - czy podpiszecie się pod tym? akceptuje każdą formę przed slubem, czy sam ślub czy jak tam komu widzimisię - w końcu wolność i swoboda. każdy robi tak jak uzna za stosowne.

nie ma na tym poziomie oceny dobrze źle, bo raczej nie zgodzimy się na wspólne kryterium - a tylko wg kryterium da się to określić.

ale jednak każdy podejmuje pewne decyzje dla jakiegoś celu, nawet splunąć - w tym też jest cel. no i warto chyba tu postawić pytanie, a cel mojego związania się z partnerem. po co mi związek, czego po nim oczekuję. a na takim gruncie gdy wymienimy już swoje cele, będzie można o ich godziwości podyskutować. [czy są budujące czy niszczą, otwarte na kogoś czy zamknięte, egoistyczne, czy są zaborcze itp.] i poddamy konsekwencje z nich płynące kryterium opartym na logice a nie religijnych przykazaniach.

to pytanie o wartość kultury, o to na czym dana kultura się opiera, jakie ma cele.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 29 kwie 2009, 12:38

Diogenes pisze:albo inaczej, niczym nie skrępowaną,

Po czym wnosisz ?/
Diogenes pisze:a na takim gruncie gdy wymienimy już swoje cele, będzie można o ich godziwości podyskutować.

Ale po co ja mam z kims, zwłaszcza takim jak ty dyskutować o moich celach, o tym czemu jestem z R, czemu z nim mieszkam

Z Tobą nie ma po co rozmawiać, bo zaraz kogoś obrazisz, podasz pseudoargumenty. Tak to sie nie da
Diogenes
Bywalec
Bywalec
Posty: 38
Rejestracja: 25 kwie 2009, 15:12
Skąd: lublin
Płeć:

Postautor: Diogenes » 29 kwie 2009, 14:22

Dzindzer pisze:Ale po co ja mam z kims, zwłaszcza takim jak ty dyskutować o moich celach
a po co jest to forum? chyba nawet w nazwie jest dyskusyjne.. chyba nie po to żeby znaleźć grupę ludzi którzy się klepią po ramieniu. chyba nie szukasz tu grupy wsparcia we własnych poglądach. to nie ma sensu. otóż forum służy wymianie poglądów - ja mam inne niż twoje i nie możesz się z tym pogodzić? właśnie po to masz ze mną dyskutować bo się różnimy i oboje jesteśmy na tym forum.
Dzindzer pisze:bo zaraz kogoś obrazisz, podasz pseudoargumenty
nie obrażam ludzi ale mówię o tym w co wierzą lub jakie wyznają poglądy - więc o poglądach a nie o nich. za to nie powinno się obrażać, mam inne zdanie. a pseudoargumenty... no cóż, nie będę w to wchodził, argument to argument. w żadnym miejscu nie odwoływałem się do nadprzyrodzonych danych, wszystko inne co wypływa z rozumu ludzkiego, co jest logiczne, jest tu dopuszczalne.
Awatar użytkownika
Mati
Maniak
Maniak
Posty: 694
Rejestracja: 09 kwie 2007, 15:22
Skąd: Zachód
Płeć:

Postautor: Mati » 29 kwie 2009, 15:14

Stormy pisze:Mati - jesli nie czujesz ze zarzniecie 5osobowej rodziny to cos zlego znaczy to ze to nie jest grzech? ciekawe...

eee? o co Ci chodzi Stormy? nigdzie nie wspominałem o przypadku zarzynania 5-osobowej rodziny. chociaż jeśli musiałbym ich zabić by uratować np. swoją rodzinę, to owszem, nie zrobiłem niczego złego. moralność czynu zależy od motywu jego popełnienia

lollirot pisze:A ja mam wrażenie...

przykro mi, ale mylisz się :)
Fuck it all! Fuck this world!...
Fuck everything that you stand for!...
Stormy

Postautor: Stormy » 29 kwie 2009, 15:46

Mati pisze:zabić by uratować np. swoją rodzinę, to owszem,nie zrobiłem niczego złego
no jakos nie wyobrazam sobie zeby nie bylo grzechem lub bylo chociazby moralne zabicie dzieci i niewinnych ludzi nawet w imie ratowania dzieci wlasnych. nie wiem czy bylabym do tego zdolna ale nie byloby to moralne. punkt widzenia nie zawsze zalezy od punktu siedzenia. tu juz nawet nie o grzech a zwykla moralnosc chodzi - nie szlabym w zaparte mowiac ze cos jest ok bo mi tak pasuje mimo ze w innej sytuacji nie byloby ok.
Dzindzer pisze:uż po, kiedy nasi bliscy przygotowywali jedzenie i picie my udaliśmy się w głąb lasu do wcześniej ustawionego namiotu zwanego Domem Rozpusty dla Państwa Młodych w celu skonsumowania małżeństwa.

no musze zapytac - czy wasi rodzice byli przy tym obecni? w sensie na ceremonii, nie podczas konsupcji xD

Dla mnie cos takiego jest wlasnie alternatywą da Koscielnego slubu. jesli mnie natchnie religijnie ze bede zdeterminowana zeby to bylo cos wiecej niz elficki slub to wujka ktoregos zaangazuje zeby chociaz w milych okolicznosciach przyrody blogoslawienstwa udzielil. choc konsumpcji zwiazku w namiocie rozpusty kiedy bliscy sa niedaleko (a moja mama przynajmniej choc nie wiem jak glupie jej by sie to wydawalo musialaby byc) jakos se niewyobrazam. Zaezy od ich poczucia humoru ;)
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 29 kwie 2009, 15:48

Diogenes pisze:ja mam inne niż twoje i nie możesz się z tym pogodzić?

Rozgryzłes mnie, przez to o północy skacze z kona ;(

To napisz logicznie i przejrzyście co jest złego we wspólnym mieszaniu ??

Mnie to nauczyło większej odpowiedzialności, wyrozumiałości, cierpliwości, pogłębiły nasze uczucia, dało nam to więcej bliskości. Nauczyło większego dystansu do siebie i partnera. Nauczyłam się prowadzenia domu nie tylko dla siebie, bardziej nauczyłam się dzielić.
wiem jak ten człowiek jest w życiu codziennym, wiem, ze pasujemy do siebie. Wiem, ze jak cos sie będzie psuło to będę o to walczyła bardziej niż na etapie spotykania się ze sobą.
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 29 kwie 2009, 18:02

Diogenes pisze:wydaje mi się, że stykają się tu pewne kultury. ba, ścierają się. bo tak: tych którzy są w chrześcijańskiej nie akceptują przed ślubem. cała reszta [no nie spotakliśmy tu żadnego muzułmanina, czy żyda, a może miałby inne zdanie] która tworzy kulturę własną, albo inaczej, niczym nie skrępowaną, kulturę wolności i swobody - czy podpiszecie się pod tym?


No wiesz... Poczucie przyzwoitości trudno jak mniemam uznać za nieskrępowaną wolność i swobodę. No chyba, że przyporządkujemy prawość, cnotę oraz sprawiedliwość wyłącznie członkom KK. :] Mój światopogląd jest tutaj zbliżony do postawy Ignacego Daszyńskiego, jeśli wiesz o czym mówię. Ponadto Bóg Spinozy cze Einsteina, a tylko taki zapewne ma rację bytu, raczej nie zajmuje się takimi pierdołami kto z kim sypia i dlaczego. ;)

Dzin, spokojnie... Może to i nielogiczne w wielu punktach było, co Diogenes pisał, ale do obrażania kogokolwiek chyba daleko jeszcze. :)
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 29 kwie 2009, 18:06

PFC pisze:ale do obrażania kogokolwiek chyba daleko jeszcze. :)

Przeczytaj post pani_minister w którym wypunktowała to obrażanie, nie jest to rzucanie mięsem, ale kulturalne również nie jest
Anielka
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 101
Rejestracja: 27 gru 2008, 23:11
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: Anielka » 29 kwie 2009, 20:45

Mati pisze:dla mnie nie jest grzechem współżycie przed małżeństwem, więc nie popełniam grzechu robiąc to.


Dla Ciebie i wg Twojego indywidualnego mniemania to to rzeczywiście nie jest grzechem.


Ale wg nauki Kościoła Katolickiego żyjesz w grzechu koniec kropka.

(I nie ma tu usprawiedliwiania siebie, że ja tak nie czuję więc to nie jest grzech. Tu nie chodzi o to, co Ty subiektywnie czujesz; tylko są konkretne przykazania, które trzeba zachowywać, a jeśli tego nie robisz to grzeszysz.)

[ Dodano: 2009-04-29, 20:55 ]
shaman pisze:Popraw mnie, jeśli się mylę, bo przyznaję że ostatnio trudno mi się połapać co jest oficjalnym stanowiskiem - przed ślubem zabronione jest "namiętne całowanie się" i wszystko wzwyż (wybacz skrót myslowy)? Miałaś na myśli osoby nie przekraczające właśnie tej granicy?


Też właśnie kiedyś szukałam odpowiedzi na to, co jest tak właściwie jeszcze dozwolone przed ślubem a co już nie. Wyniki mojego researchu: na pewno nie można współżyć ze partnerem, a reszta jest kwestią Twojego sumienia. Tzn. trzeba tak działać, żeby nie wywoływać podniecenia u drugiej osoby - tak by pomyślał ktoś o bardzo wrażliwym sumieniu. Inni wytyczają sobie szersze granice. Wg mnie pierwsze podejscie jest bardziej logiczne i pożądane jeżeli chcesz być fair wobec Boga i tej drugiej osoby:)

Znam ludzi myślących i tak i tak.
Ten puchar jest nasz!!! Ten puchar do Lecha należy!!! Nie damy nikomu!!! Nie damy nikomu!!!...
Awatar użytkownika
kot_schrodingera
Weteran
Weteran
Posty: 2114
Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
Skąd: z nikąd
Płeć:

Postautor: kot_schrodingera » 29 kwie 2009, 21:28

a tak w ogóle to odpitolcie się od Dzin, Dzin jest po cudnym ślubie, fakt nieformalnym, własny
Ze świadkami, zakończonym dzikim seksem, oczywiście bez udziału świadków

Dzin jest elfia żoną
wiesz, tak de facto to w prawdziwym ślubie przysięga się mężowi/żonie a nie Bogu czy księdzu. więc może ten twój ślub jest ważny :>
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
Awatar użytkownika
Marissa
Weteran
Weteran
Posty: 1864
Rejestracja: 30 maja 2006, 11:46
Skąd: XxX
Płeć:

Postautor: Marissa » 29 kwie 2009, 22:18

Blazej30 pisze:więc może ten twój ślub jest ważny

Ważny dla kogo? I jakie może?
Jeśli dla nich obojga jest ważny to tylko to się liczy. Jak dla mnie Dzindzer jest mężatką i jej z miejsca gratuluję :)
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 29 kwie 2009, 22:54

Marissa pisze:Jeśli dla nich obojga jest ważny to tylko to się liczy. Jak dla mnie Dzindzer jest mężatką i jej z miejsca gratuluję :)


Na to czym jest Dzindzer istnieje akurat odpowiednie pojęcie... Może jednak trzymajmy się zatem rzeczowych terminów, bo zaraz się schizofrenia zacznie. :]
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
runeko
Weteran
Weteran
Posty: 1457
Rejestracja: 29 gru 2005, 21:31
Skąd: Chicago
Płeć:

Postautor: runeko » 30 kwie 2009, 05:43

Diogenes pisze:to pytanie o wartość
kultury, o to na czym dana kultura się opiera, jakie ma cele.

Przepraszam ale czy mógłbyś pisać troszkę jaśniej i nie zapętlać się? W stykających się zdaniach po trzy razy pojawiają się te same terminy i jest to w większości przerost formy nad treścią. Chwaliłeś się, żeś taki uczony jeżeli chodzi o pisanie i argumentacje a jak na razie nie widać tu ani kunsztu pióra, ani logiki.
Pamiętaj też o jednym. "Niewierzący" nie oznacza "bez zasad". Są ludzie nie wierzący w żadnego boga, a potrafiący postępować lepiej i iść przez życie z większą dobrocią i prawością niż niejeden "bogobojny".
Odczepta się więc od oceniania moralności tylko na podstawie wiary bo jest to bardzo błędne myślenie.
Diogenes pisze:właśnie po to masz ze mną dyskutować

Kochany, do dyskusji potrzebne są argumenty. Ładnie uczą sztuki dyskusji w liceum i na - trzeba było uważać, kiedy profesor mówił. Rzuciłeś pojęciem erystyki, ewidentnie nie znając jej zasad. Twoje argumenty argumentami nie są i służą zamydleniu oczu. Posługujesz się falacjami, które w wymianie poglądów nie powinny mieć miejsca. Teraz, kiedy wytłumaczyłam Ci co jest nie tak z Twoim pojęciem rozmowy, mam nadzieję, że będzie Ci łatwiej :)
Diogenes pisze:mówię o tym w co wierzą lub jakie wyznają poglądy

A co Ty wiesz o czyichś poglądach? Co możesz wiedzieć na temat moich, Dzin czy lolli? Możemy Ci powiedzieć powierzchownie, na płaszczyźnie forum. To jednak nie daje nikomu pełnego obrazu człowieka stojącego za słowami.
Anielka pisze:tylko są konkretne przykazania

Przykazanie brzmi: "nie cudzołóż", co oznacza raczej "nie sypiaj z żoną innego, nie wchodź w cudze łoże", niż "nie sypiaj z nikim przed ślubem" ale interpretacja jest wolna, więc Kościół mogł sobie to nagiąć jak leci. Pamiętaj o tym, że także siedem grzechów głównych jest wymysłem Kościoła (XIII wiek dokładnie, na złość gnostykom między innymi) bo fakt, są to złe cechy ale Biblia nie uznaje ich za "śmiertelne".
Anielka pisze:trzeba tak działać, żeby nie wywoływać u drugiej osoby

Kiedy kochasz, sam widok drugiej osoby może wprowadzić w . I co wtedy? Biczujemy się po plecach czy pielgrzymka na kolanach do ołtarzyka Matki Boskiej?

Dlaczego w ogóle ten temat zszedł tak bardzo na religię? Co ze stroną życiową, uczuciową? Religię zostawmy tym, którzy są religijni.
Ostatnio zmieniony 30 kwie 2009, 05:46 przez runeko, łącznie zmieniany 4 razy.
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 30 kwie 2009, 09:04

Zostawmy temat czy mieszkający z facetem chrześcijanin jest moralny czy nie.
Wróćmy do istoty tematu, czyli mieszkania bez ślubu.

Testowanie jako powód wspólnego zamieszkania mi sie nie podoba. Życie na każdym kroku podsyła nam ukryte testy, styknie tego.
Każde doświadczenie, każdy etap związku siłą rzeczy jest dla niego testem.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 496 gości