No chociazby bo za malo sie ceni, bo chce zarabiac tyle co w supermarkecie, wiec po co mam go brac? Ja bym nie wziela. Bo swoje umiejetnosci ocenia na tak niewiele, wiec sa niskie, bo nie jest ambitny, bo zdesperowany, bo nie ma poczucia wartosci, bo sam sie nie utrzymuje - bo przeciez za tyle sie nie da, a wiec jest niesamodzielny. Milion powodow. Trzeba po prostu wiedziec na jaki przedzial mozna liczyc i tyle. To przy pierwszej pracy. Pozniej jest juz latwiej
No i nie wiem po jakiego grzyba mowic ze chce sie najnizsza krajowa i brac udzial w kwalifikacjach, skoro w supermarkecie na kasie placa tyle albo wiecej i pewnie nie sa az tak wybredni, albo sprzatac mozna. I nie ma co liczyc na rozwoj w firmie, ktora tyle zaplaci na poczatek, bo przy awansie ile dadza wiecej? 10%?