SAMOBÓJSTWO ?
Moderator: modTeam
Pewnie, że tak. Już gdzieś pisałam, że życie jest wartością fundamentalną, ale nie najwyższą. Dołuje mnie ten tematO samobujcach na wojnie nikt tu chyba nie pisał , po drugie to samobujstwo ze tak powiem w celach wyzszych gdy ktos robi to w celu ratowania kogos lubo jakiejs wiekszosci czy idei tu mam namysli (kamikadze) i podobne , to całkiem inna sprawaa !

Samobojcy to tchorze? A kto wam dal prawo by ich oceniac? Myslicie ze nie potrzeba odwagi by ze soba skonczyc? HA! Potrzeba! O wiele prosciej jest zyc byle jak i pozwalac dawac sobie po tylku niz cos z tym zrobic. W ktorakolwiek strone. To sie tak mowi ze to zadna odwaga, ale podetnij sobie zyly, skocz z dachu stojac na krawedzi na xx pietrze! Do czasu jak czlowiek wezmie w reke tabletki, ostrze lub stanie na krawedzi to sobie gada i gada, lecz wtedy rura mieknie! Zaczyna myslec itd. I nie jest to bynajmniej proste. Poza tym motywow samobojstw jest naprawde wiele i prosze - nie uogolniajcie.
Ps: Zebyscie sobie czasem nie pomysleli, ja nie probowalem
Ps: Zebyscie sobie czasem nie pomysleli, ja nie probowalem
sluchaj po to kazdy mysli zeby mogl wybrac droge ktora chce kroczyc i ja nie kaze mu robic tego czego nie chce... chce sie zabic, prosze bardzo nie bede mu przeszkadzal, ale niech mi nikt nie pierniczy, ze tu trzeba odwagi,... co to za odwaga?? dzialasz pod wplywem chwili... skoczyc z xx pietra rzeczywiscie trudne, stajesz na krawedzi i fruu... nigdy nie robiles nic glupiego pod wpklywem chwili?? na pewno, a potem tego zalowales... i byc moze tak jest z samobojcami, ale nadal nie widze gdzie tu jest odwaga... sranie w banie... zgodze sie ze odwage trzeba miec zeby poswiecic wlasne zycie za kogos bliskiego itp... ale to nie jest samobojstwo, to jest proba podjecia walki, bo jezeli ja sie zabije zeby Ci bylo lepiej na swiecie to juz jest debilizm... wiec samobojstwem bym tego do konca nie nazwal... uwazam ze nawet Ci cali kamikadze co perl harbor rozpieprzali tez nie byli do konca samobojcami... z jednej strony tak, ale z drugiej nie... chociaz i tak jeden kij bo walczyli, a nie siadali i plakali jak oni to maja zle i nie maja po co zyc,.... sranie w banie... gineli dla wyzszych celow... zreszta z tego co kiedys czytalem to oni nie zabijali sie bez sensu... leci maszyna i nagle "o jaki fajny lotniskowiec, a rozpieprze go..."... oni popelniali "samobojstwo" po stracie maszyny, tzn ze jak dostali to wiedzieli ze smierc i tak i tak ich czeka wiec jeszcze kierowali jakos maszyne na lotniskowiec czy jakis inny punkt militarny wroga... dla mnie samobojstwo jest jednoznaczne z tchorzostwem i zdania nie zmienie... jestem taki ze mam swoje zasady i swoje wiem i tego nie zmienie... mozna mnie za to lubic mozna nienawidzic, ale moich pogladow nie zmienie... i tyle....
"moim grzechem, ze nie wlaze w dupe innym...sam wiec widzisz ojcze, ze jestem winny..."
Co Wy tu pieprzycie, że nie potrzeba odwagi!
Trzeba nie lada jakiej odwagi, żeby skończyć ze sobą...
Żeby pożegnać się z tym co widzimy, słyszymy, czujemy... żeby pożegnać się z Rodziną, bilskimi, z całym tym światem i iść w nieznane!!
Nikt tu nie mówi o idiocie, który zastanawia się czy zapalić szluga czy się zabić.
Mówimy o świadomym człowieku, który również dla dobra innych (!!!) chce usunąć się na zawsze z ich życia i swojego również.
Nie myślcie stereotypowo o świrach, tylko o normalnych ludziach, którzy podejmują taką decyzję, aby innym mogło się żyć lepiej czy wygodniej czy jak tam zwał.
Stanąć twarzą w twarz ze swoim dzieckiem po raz ostatni.....
Nie mówcie mi o tchórzostwie...
Trzeba nie lada jakiej odwagi, żeby skończyć ze sobą...
Żeby pożegnać się z tym co widzimy, słyszymy, czujemy... żeby pożegnać się z Rodziną, bilskimi, z całym tym światem i iść w nieznane!!
Nikt tu nie mówi o idiocie, który zastanawia się czy zapalić szluga czy się zabić.
Mówimy o świadomym człowieku, który również dla dobra innych (!!!) chce usunąć się na zawsze z ich życia i swojego również.
Nie myślcie stereotypowo o świrach, tylko o normalnych ludziach, którzy podejmują taką decyzję, aby innym mogło się żyć lepiej czy wygodniej czy jak tam zwał.
Stanąć twarzą w twarz ze swoim dzieckiem po raz ostatni.....
Nie mówcie mi o tchórzostwie...
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Co Ty powiesz ,,,,dawaj tu jakiś przykład normalnego samobujcy i to jeszcze odwaznego
w czym to On ma byc odwazny ! w czym sie pytam !???
"Stanąć twarzą w twarz ze swoim dzieckiem po raz ostatni.."
i to nazywasz odwagą !??? moje biedne nadgarstki ! roz...ło je znowu
to czysty egoizm i brak odpowiedzialnosci a nie zadna odwaga , raczej głupota
Swiadomy człowiek dla dobra innych sie zabija
?? przykład by sie przydał bo szukam i ni jak nie mogę takiego znalesć , ale moze sie myle tak jak przy gwałcie ! czekam wiec na przykład zanim dokoncze tego posta
:547: :547: :547: :564: :564: :564:
w czym to On ma byc odwazny ! w czym sie pytam !???
"Stanąć twarzą w twarz ze swoim dzieckiem po raz ostatni.."
i to nazywasz odwagą !??? moje biedne nadgarstki ! roz...ło je znowu
to czysty egoizm i brak odpowiedzialnosci a nie zadna odwaga , raczej głupota
Swiadomy człowiek dla dobra innych sie zabija
:547: :547: :547: :564: :564: :564:poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Tak! Jest to odwaga, stanąć twarzą w twarz z dzieckiem, wiedząc, że to ostatni raz.
I robi się to tak, żeby "tatuś zginął w wypadku samochodowym", a nie powiesił się.
Jeśli zrobi się to w "odpowiedni" sposób, tak, aby nikt nie wiedział, że to samobójstwo, to nie wyrządza się dodatkowej krzywdy.
A robi się po to, żeby nie przeżywali wieloletnich masakr rodzinnych, aby ich życie nie zostało wypaczone. Jeśli dzieci mają sie dobrze, a "życzliwi" oczerniają np. ojca, to lepiej się usunąć w cień, uciąć złe strony ich świadomości. Spokojnie... nowy "tata" się znajdzie, a może jest na podorędziu?
Dzieci się szybko przystosowują do nowych "warunków", w przeciwieństwie do długotrwałych "jazd".
Długo by o tym...
Kto to zrozumie, nigdy nie powie, że to tchórzostwo.
I robi się to tak, żeby "tatuś zginął w wypadku samochodowym", a nie powiesił się.
Jeśli zrobi się to w "odpowiedni" sposób, tak, aby nikt nie wiedział, że to samobójstwo, to nie wyrządza się dodatkowej krzywdy.
A robi się po to, żeby nie przeżywali wieloletnich masakr rodzinnych, aby ich życie nie zostało wypaczone. Jeśli dzieci mają sie dobrze, a "życzliwi" oczerniają np. ojca, to lepiej się usunąć w cień, uciąć złe strony ich świadomości. Spokojnie... nowy "tata" się znajdzie, a może jest na podorędziu?
Dzieci się szybko przystosowują do nowych "warunków", w przeciwieństwie do długotrwałych "jazd".
Długo by o tym...
Kto to zrozumie, nigdy nie powie, że to tchórzostwo.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Swiadomy człowiek dla dobra innych sie zabija?? przykład by sie przydał bo szukam i ni jak nie mogę takiego znalesć , ale moze sie myle tak jak przy gwałcie ! czekam wiec na przykład zanim dokoncze tego posta
![]()
ktoś jest nieuleczalnie chory, jego rehabilitacja jest kosztowna ale państwo juz jej nie sponsoruje, rodzina bierze go do siebie, on lezy,nie może się poruszać, non stop ktoś musi przy nim być i się nim opiekowac, rodzina nie ma kasy na opiekunkę i lekarstwa, jest ciężarem dla wszystkich. W takiej sytuacji ten chory człowiek mógłby sobie pomyśleć że wszystkim ulży jak popełni samobójstwo, i wcale nie musi to być jakieś podcięcie żył, można się zabić na wiele sposobów, można by to zaaranżować żeby rodzina myślała że to wypadek, czy podjęcie takiej decyzji nie wymaga odwagi?
Cuda się zdarzają. Co potwierdzi każdy programista
pozdrawiam
pozdrawiam
szopen pisze:.........................................................
Niech będzie i taki przykład... :564:
Jest wiele "wypadków", które dla nas, a w szczególności bliskich są wypadkami.
A "autor" miał co innego na myśli.
To tak jak z magią... magia to sztuka odwracania uwagi!
Dalej co po niektórzy powtarzają stereotypy myślenia...
Jeśli tak im lepiej... niech będzie.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
- ___ToMeK___
- Uzależniony

- Posty: 348
- Rejestracja: 23 sie 2004, 22:57
- Skąd: pomorze / WLKP
- Płeć:
Co to za odwaga stanac patrzac ostatni raz na wlasne dziecko. Usuwac sie poniewaz kazdemu sie wadzi??? IDIOTYZM DO KWADRATU! Skoro sie wadzi to trzeba cos zmienic, cos zrobic zeby sie nie wadzilo. Jesli daja ci trudne zadanie, ktorego nie mozesz rozwalic to nie idziesz sie wieszac tylko robisz wszystko, zeby nauczyc sie je rozwiazywac.
Poza tym nie my sami dalismy sobie zycie, wiec jakim prawem mamy moc je sobie odbierac? Niektorzy mowia, ze mozna robic co sie tylko chce, jestesmy wolni i sami o tym decydujemy. To jest myslenie bardzo jednowymiarowe. Niby jestesmy wolni ale trzeba pamietac o wszystkich, ktorzy nas otaczaja.
Nigdy nie bede podziwial samobojcy. Dla mnie to sa zwykli tchorze. Podziwial bede natomiast tych, ktorzy mimo straszliwie trudnej sytuacji zyciowej walczyli i starali sie z tym uporac, nie poddali sie.
Poza tym nie my sami dalismy sobie zycie, wiec jakim prawem mamy moc je sobie odbierac? Niektorzy mowia, ze mozna robic co sie tylko chce, jestesmy wolni i sami o tym decydujemy. To jest myslenie bardzo jednowymiarowe. Niby jestesmy wolni ale trzeba pamietac o wszystkich, ktorzy nas otaczaja.
Nigdy nie bede podziwial samobojcy. Dla mnie to sa zwykli tchorze. Podziwial bede natomiast tych, ktorzy mimo straszliwie trudnej sytuacji zyciowej walczyli i starali sie z tym uporac, nie poddali sie.
0101010001101111011011010110010101101011001000000100011101100101011100100110101101100101
-.-. .. . -.- .- .-- --- ... -.-. / .--. .. . .-. .-- ... --.. -.-- -- / -.- .-. --- -.- .. . -- / -.. --- / .--. .. . -.- .-.. .- / ---... .--.
-.-. .. . -.- .- .-- --- ... -.-. / .--. .. . .-. .-- ... --.. -.-- -- / -.- .-. --- -.- .. . -- / -.. --- / .--. .. . -.- .-.. .- / ---... .--.
szopen pisze:Swiadomy człowiek dla dobra innych sie zabija?? przykład by sie przydał bo szukam i ni jak nie mogę takiego znalesć , ale moze sie myle tak jak przy gwałcie ! czekam wiec na przykład zanim dokoncze tego posta
![]()
ktoś jest nieuleczalnie chory, jego rehabilitacja jest kosztowna ale państwo juz jej nie sponsoruje, rodzina bierze go do siebie, on lezy,nie może się poruszać, non stop ktoś musi przy nim być i się nim opiekowac, rodzina nie ma kasy na opiekunkę i lekarstwa, jest ciężarem dla wszystkich. W takiej sytuacji ten chory człowiek mógłby sobie pomyśleć że wszystkim ulży jak popełni samobójstwo, i wcale nie musi to być jakieś podcięcie żył, można się zabić na wiele sposobów, można by to zaaranżować żeby rodzina myślała że to wypadek, czy podjęcie takiej decyzji nie wymaga odwagi?
dobra ale ja tu nadal nie widze odwagi.... co to znaczy w ogóle ze jak bede kiedys mial rodzine i mnie szlag trafi i bede przykuty do lozka to mam sie zabic?? ja zawsze myslalem ze rodzina nie tylko jest na "dobre" ale i na "zle"... sranie w banie... zawsze moze powiedziec ze chce isc do szpitala albo gdzies dla hospicjum czy cholera wie gdzie... a co do tego co Mysiore napisal... "bo wszyscy oczerniaja ojca to dobry bede tatus spojrze ostatni raz na synka i pojde sie zabije coby mial lepiej"... ekstra... odwaga jak cholera... kurcze normalnie rzeczywiscie... tchorz pieprzony i tyle, bo jakby mial odwage to walczylby o to zeby go nikt nie oczernial, zeby dzieciak mial dobrze, a nie ze tatus se pentelke zawisi i synek bedzie mial dobrze bo przyjdzie nowy tatus... normalnie ekstra... czlowieku zastanawiasz sie nad tym co piszesz?? bo chyba nie bardzo... miales kiedys ojczyma?? no bo ja mialem i moi znajomi o tym wiedzieli i jakos wcale nie bylem z tego powodu lepiej traktowany ze mam "nowego tatusia", pierdolenie o Szopenie...wiesz ile bym oddal zeby moj biologiczny ojciec poza alimentami ktore placil sie mna zainteresowal??wiec teraz pomysl jak to dziecko sie czuje jak jego tatus sobie w wypadku zginie, na pewno lamentuje, przychodzi nowy tatus i jest ekstra....ten koles wyrzadza jeszcze wieksza krzywde dziecku niz jakby zyl....zreszta jak juz nie ma na tyle sil zeby walczyc o dobre imie, to niech odejdzie od rodziny i placi alimenty albo wspomaga dziecko... najlepiej jest sie zabic i umyc rece od wszystkiego... ekstra... super, teraz pokazmy wszyscy jacy jestesmy odwazni: Ci co maja problemy do samochodow i udajemy, ze niby przypadkiem rozbijamy sie... tylko nie sfrajerujcie sie i zrobcie tak zebyscie na 100% zgineli i zeby to wygladalo na wypadek coby rodzina dostala odszkodowanie, na pewno beda sie cieszyc...
"moim grzechem, ze nie wlaze w dupe innym...sam wiec widzisz ojcze, ze jestem winny..."
jakby mial odwage to walczylby o to zeby go nikt nie oczernial, zeby dzieciak mial dobrze,
A cóż Ty myślisz...że taki ktoś, właśnie dla dzieci, nie walczył i nie walczy o swe dobre imię?! Tak (na przykład) walczy, ale np. żona jest sędziną lub prokuratorem z taaakimi plecami i co chwilę zostają wywlekane nowe, wyimaginowane dowody, poparte obdukcjami lekarskimi. Wystarczy, że ktoś stuknie łukiem brwiowym o ścianę i możesz być wrobiony we wszystko. Wiesz co to jest "Błękitna Linia" i jak to działa? Po 1 telefonie masz prokuratora i 2 lata, a dzieci, które były świadkami są za małe aby zeznawać. A potem się wymyśla następne rzeczy.
Po wizycie na Policji czy w Prokuraturze nawet najblizsi przyjaciele zaczynają na Ciebie patrzeć "bokiem", bo "coś musi mieć na sumieniu". To kolejny stereotyp!
jak juz nie ma na tyle sil zeby walczyc o dobre imie, to niech odejdzie od rodziny i placi alimenty albo wspomaga dziecko
Toż właśnie usuwa się, wcześniej robiąc dzieci bardzo bogatymi!
Po co dzieci mają to przeżywać, skoro żyją tylko wychowywane przez 1 stronę, ciągle oczerniającą 2 stronę. Dzieci są odcięte od prawdy w sposób prawny i fizyczny. I będą zawsze, bo tak chce 1 strona. Tak fajnie mieć ojca kryminalistę? Choć jest Bogu Ducha winnym, dla nich i otoczenia jest winnym.
Zmień kanał w TV z bajek na coś bardziej życiowego, jeśli coś chcesz więcej wiedzieć o życiu.
I żeby nie było.... to nie jest moja historia!
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Dalej mnie nie przekonują wasze przykłady ! człowiek sparalizowany na wózku chory itd, majac mysli samobujcze nie jest w pełni władz umysłowych , sytuacja ta go bowiem tak dołuje iż popada w paranoje ! czekam dalen na przykłady ! ten o Ciebie Mysior , jest do bani ! :564:
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
nie jest w pełni władz umysłowych , sytuacja ta go bowiem tak dołuje iż popada w paranoje !
Rzadko szczęsliwiec popełnia samobójstwo...
czekam dalen na przykłady ! ten o Ciebie Mysior , jest do bani !
Nie chce mi się więcej w tym poście pisać...
"Kijem Wisły zawracać nie będę", nie chce mi się.
:564:
KOCHAJ...i rób co chcesz!
nie twierdzę że zamobójcy robią dobrze że się zabijają, twierdzę tylko że są różne sytuacje życiowe, i nie można każdego kto wybrał śmierć nazywać tchórzem
oni to robią z jakichś powodów, dla nas mogą się one wydawać śmieszne (typu problemy w pracy, szkole, z partnerem) ale dla nich konkretnie, w danej chwili to może być baardzo wazne, to nie jest tak ze nagle wpadaja na pomysł: "a wezmę i się zabiję"
osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji w której jedynym wyjściem byłoby samobójstwo, ale zdaję sobie sprawe że nie wszyscy tak mają i szanuję to, nie popieram, ale szanuję
P.s:
pozdrawiam
nikt Ci nie każe go podziwiać, wystarczy że spróbujesz zrozumieć i nie bedziesz sie czepiał, to jego wybór i mogłbyś chociaż to uszanować a nie zaraz oczerniaćNigdy nie bede podziwial samobojcy. Dla mnie to sa zwykli tchorze. Podziwial bede natomiast tych, ktorzy mimo straszliwie trudnej sytuacji zyciowej walczyli i starali sie z tym uporac, nie poddali sie.
oni to robią z jakichś powodów, dla nas mogą się one wydawać śmieszne (typu problemy w pracy, szkole, z partnerem) ale dla nich konkretnie, w danej chwili to może być baardzo wazne, to nie jest tak ze nagle wpadaja na pomysł: "a wezmę i się zabiję"
osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji w której jedynym wyjściem byłoby samobójstwo, ale zdaję sobie sprawe że nie wszyscy tak mają i szanuję to, nie popieram, ale szanuję
P.s:
hmmm. jakieś nowe powiedzenie ?p*** o Szopenie...
pozdrawiam
Cuda się zdarzają. Co potwierdzi każdy programista 
pozdrawiam
pozdrawiam
Ocena czynu przed jego popełnieniem jest dla mnie inna niż po. Przed - nie ma w ogóle o czym gadać. Jest zły i koniec. Po - jestem w stanie usprawiedliwić. Czyli czyn sam w sobie jest beznadziejny, biorąc pod uwagę okoliczności - można dyskutować, czy do usprawiedliwienia.
Ale to tak jak z karą śmierci i aborcją mniej więcej; zależy jaką wartość uznaje się za najwyższą. Czy życie, a więc wartość indywidualną (i wtedy w żadnym z tych przypadków nie ma o czym gadać), czy sprawiedliwość, a więc wartość wspólną (i wtedy jest inna ocena, bo inne odniesienie).
Ale to tak jak z karą śmierci i aborcją mniej więcej; zależy jaką wartość uznaje się za najwyższą. Czy życie, a więc wartość indywidualną (i wtedy w żadnym z tych przypadków nie ma o czym gadać), czy sprawiedliwość, a więc wartość wspólną (i wtedy jest inna ocena, bo inne odniesienie).
O Mysior czyzbyś sie wraz z awataren ,,,nowym ..postarzał !?
Ano, odrzuciłem odrzucone latka, teraz jest napisane tyle ile mam. A co... starość nie radość, nie ma czym się chwalić, więc teraz się niczym chwalę
Mav... a jeśli dzieci tylko masz wpisane w dowodzie a faktycznie ich nie masz bo ich nie widujesz i nie możesz się kontaktować, albo już są Twoimi wrogami bo tak zostały "przestrojone"i do innego "pawia" mówią tato???
Ja wiem, ze sytuacje mogą się wydawać niewyobrażalne nawet, ale takie też jest życie!
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Mysiorek pisze:Wystarczy, że ktoś stuknie łukiem brwiowym o ścianę i możesz być wrobiony we wszystko. Wiesz co to jest "Błękitna Linia" i jak to działa? Po 1 telefonie masz prokuratora i 2 lata, a dzieci, które były świadkami są za małe aby zeznawać. A potem się wymyśla następne rzeczy.
ja mam pomysl przestan ogladac "tato" z linda bo Ci za bardzo wyobraznia jedzie... mowie najlepiej udowodnijmy jacy jestesmy bohaterscy i sie zabijmy... to bedzie ekstra... stary jak sie chce to mozna parasol w dupie otworzyc, tylko trzeba chciec, a samobojstwo to najprostsza droga ucieczki..."bo sie nie udalo" i pa...a dzieci zrobi bogatymi jak byl ubezpieczony na pare milionow (znasz takich osobiscie??), bo co z tego ze dzieciakowi sypnie jednorazowo powiedzmy 20000 zl?? i juz elegancko... smieszne conajmniej podejscie do sprawy...
"moim grzechem, ze nie wlaze w dupe innym...sam wiec widzisz ojcze, ze jestem winny..."
Maverick pisze:Haribo widze ze sie w ogóle nie orientujesz, nie pierwszy raz zreszta. Samobojcy nie rozwalili Pearl Harbor. To byl poczatek wojny, a kamikadze byli pod jej koniec.
Mysiorek - popieram, tylko ze ja bym nie zdecydowal sie na samobojstwo jak bym mial dzieci...
niech Ci bedzie, ale zawsze mi sie wydawalo, ze juz u samourajow byli tacy panowie co szli na walke, wiedzac ze ida na smierc...
"moim grzechem, ze nie wlaze w dupe innym...sam wiec widzisz ojcze, ze jestem winny..."
No ale się porobiło w tym topiku.
Trzymam stronę Mava i Mysiorka - jak można już wywnioskować z moich wcześniejszych tu postów.
A reszcie szczęśliwców powiem - jak chcecie oceniać, to oceniajcie - nic mnie do tego, Wam to będzie policzone, a może i nie (wg światopoglądu, że tak to ujmę).
Ciekawy jeszcze był wątek bycia w pełni władz umysłowych - a co tzn. do cholery
?
Każdej chwili jesteśmy pod wpływem jakichś emocji, czy sytuacji - raz mają one większy raz mniejszy wpływ na nas. Problem się zaczyna, gdy jedynym rozwiązaniem spotykających nas problemów zdaje się być ta myśl i nawiedza nas uslinie przez dłuższy okres czasu, daje błogość, spokój i pewność, że jutro już nie przyjdzie do nas, że nie będzie kłopotów...
Można to nazywać słabością, tchórzostwem, głupotą - tylko co to zmieni
?
Ps - i żeby nie było - ja już stchórzyłem
a może zdobyłem się na odwagę szukania chęci do życia, którą jest dla mnie szeroko rozumiana radość pośród codziennych kłopotów, zwałek itd.
Wszystko jedno kwestia nazewnictwa - istotne jest to, że łatwo nam oceniać postępowanie innych - dlaczego tak łatwo to nam przychodzi??? Bo dbamy o swój komfort psychiczny, o ład swoich przekonań itd, tak by się nie pojawił niepokój.
Tylko po co dobijać ocenami, można przecież nic nie zrobić, skoro czasami nic się nie da zrobić - co daje potępienie postępowania innych??? - pewność że sami tak się nigdy nie zachowamy??? ZŁUDA
Trzymam stronę Mava i Mysiorka - jak można już wywnioskować z moich wcześniejszych tu postów.
A reszcie szczęśliwców powiem - jak chcecie oceniać, to oceniajcie - nic mnie do tego, Wam to będzie policzone, a może i nie (wg światopoglądu, że tak to ujmę).
Ciekawy jeszcze był wątek bycia w pełni władz umysłowych - a co tzn. do cholery
Każdej chwili jesteśmy pod wpływem jakichś emocji, czy sytuacji - raz mają one większy raz mniejszy wpływ na nas. Problem się zaczyna, gdy jedynym rozwiązaniem spotykających nas problemów zdaje się być ta myśl i nawiedza nas uslinie przez dłuższy okres czasu, daje błogość, spokój i pewność, że jutro już nie przyjdzie do nas, że nie będzie kłopotów...
Można to nazywać słabością, tchórzostwem, głupotą - tylko co to zmieni
Ps - i żeby nie było - ja już stchórzyłem
a może zdobyłem się na odwagę szukania chęci do życia, którą jest dla mnie szeroko rozumiana radość pośród codziennych kłopotów, zwałek itd.
Wszystko jedno kwestia nazewnictwa - istotne jest to, że łatwo nam oceniać postępowanie innych - dlaczego tak łatwo to nam przychodzi??? Bo dbamy o swój komfort psychiczny, o ład swoich przekonań itd, tak by się nie pojawił niepokój.
Tylko po co dobijać ocenami, można przecież nic nie zrobić, skoro czasami nic się nie da zrobić - co daje potępienie postępowania innych??? - pewność że sami tak się nigdy nie zachowamy??? ZŁUDA
...Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 737 gości




