Tutaj po usłyszeniu czegoś takiego mówi się: "Bitter much?". Masz jakiś syndrom odrzucenia i swoje niepowodzenia z kobietami chcesz zrzucić tylko i wyłącznie na nie. Już tu paru takich było.
Rozumiem, że "tutaj" to Twój prywatny folwark i to Ty decydujesz o tym z kim się "tutaj" rozmawia, a z kim nie, tak? Okej, zrozumiałem.
runeko pisze:Pod każdym moim postem znajduje się link do mojego bloga. Tam masz radosną twórczość i coś o tym jak to bardzo lubię "przysrywać" ludziom. Bo widocznie na forum mało się mnie naczytałeś. "Przysrywam" (zajebiste słowo, nie ma co) tym, którzy mi w życie próbują wejść z butami- czy to swoim myśleniem, czy ogólną obecnością, którą chcą mi narzucić.
Co do pokrętnych teorii, to nie mam schizofrenii, niczego nie snuję
Pytałem o wartości współczesnych kobiet, a nie o link do bloga przemądrzałej i zapatrzonej w siebie dziewczynki. Nawet do głowy mi nie przyszło wchodzić w Twoje życie z butami czy na rzęsach, bo pewnie tak byś wolała, gdyż ponieważ mało mnie ono obchodzi, ale chyba Ty masz jakiś problem z moim, skoro uparcie próbujesz je analizować i to na podstawie kilku zdań w jednym wątku na internetowym forum. Na dodatek tylko tych pasujących do Twojej teorii, wyjętych z kontekstu i zinterpretowanych na Twoją modłę, żeby wszystko pasowało do Twojej z góry założonej tezy. Niczego Ci nie narzucam ani nie chcę narzucać, ale skoro to czytasz i odpowiadasz, to widocznie sama odczuwasz jakąś nieodpartą chęć błyśnięcia... no właśnie, czym?
Jesteś wredna i pyskata, bardzo dobrze, bo to akurat jest w "moim typie" i przypuszczam, że w cztery oczy, bez kibiców, dużo szybciej byśmy się dogadali, ale żeby nawiązać chociaż nić porozumienia, może należałoby przynajmniej się postarać zrozumieć "co autor miał na myśli" a nie czepiać się mało istotnych szczegółów i zupełnie pomijalnych kwestii, żeby go stłamsić, bo "nowy". Nie takie gwiazdy próbowały i pazurki tylko sobie połamały, więc wyluzuj może nieco zanim zrobi się naprawdę nieprzyjemnie i naprawdę nie musisz wcale się do mnie odzywać, a ja obiecuję, że nie będę płakał z tego powodu, pasuje?
Nie, nie. Ty uważasz, że każdej chodzi o te same wartości (które technicznie wartościami nie są, jak np. chodzenie do klubów- to nie wartość, to czynność, którą potępiasz) bo znasz tylko takie kobiety. Poszerz kręgi znajomych, może poznasz jakieś zwyczajne i normalne dziewczyny.
O proszę, Ty nawet wiesz co ja uważam! Ja nie mogę, Ty to jesteś normalnie. Jak wyrocznia "prawie". Nie pisałem, że ktoś za wartość ma chodzenie do klubów. Skąd ten pomysł w ogóle? Pisałem o ich zdziwieniu tym, że w tych klubach nie można spotkać nikogo wartościowego, a skoro sami tam chodzą w poszukiwaniu czegoś, to coś tu nie halo chyba jest, tak? Jeszcze może powinienem uwierzyć w to, że tak tylko sobie tam chodzą ze znajomymi potańczyć i nikogo nie szukają, bo przecież "tam to wiadomo, najgorszy sort". A skąd wiadomo to po pierwsze i niby dla kogo spędzają godziny całe przed lustrem zanim wyjdą z domu? Dla znajomych? Tylko błagam, nie mów mi, że "lubią dobrze wyglądać i co w tym złego" bo podobnymi tekstami obrażasz moją inteligencję, cokolwiek tam sobie o niej myślisz
I tak się mniej więcej każdy nieudany związek przedstawia. Przynajmniej Ty jeden normalnie to ująłeś. Nie wiem po co większej filozofii w tym szukać.
Chociażby po to, żeby w końcu zrozumieć o czym ja do Ciebie i reszty rozmawiam. Do Ciebie nie muszę, jeśli sprawia Ci to ból i nie ma sprawy, okej? A rozmawiam nie o związkach, udanych czy nieudanych, tylko o tym... może poprawną polszczyzną spróbuję, żeby było łatwiej... po co laski facetom dupę zawracają i ściemniają, skoro od SAMEGO POCZATKU jest to ("to" w tym przypadku oznacza faceta) TYLKO środek zastępczy. Wypełniacz wolnego czasu z góry przeznaczony na odstrzał, ale lepiej żeby był blisko dopóki na horyzoncie nie pojawi się ktoś inny, bardziej "wartościowy" <pizza>
Andrew pisze:Wiedzialem , ze gdzieś cie boli ! teraz to mi przypominasz zywcem Tedzia
Ja (czyli ty ) taki wspanialy , ułozony itd. ) a zadna mnie nie chce - wszystkie prawie kobiety sa do bani
Skoro tylko tyle "wiedziałeś" to raczej Ciebie gdzieś boli. W mózgu na przykład.
Nie "żadna mnie nie chce" tylko "czego każda chce" skoro taka spragniona wartości oraz intelektualnych uniesień, a puści mnie w trąbę z pierwszym lepszym frajerem, który ma lepsze auto i wciąga tonami amfę, żeby lepiej znosić trudy nocnego życia. To są jego pasje i te... no... jak im tam... o, wartości. Ja mam tylko seata i nie biorę prochów w ogóle, więc do dupy taka zabawa i takie "wartości" bo to przecież nudy jakieś są, a w życiu chodzi o to, żeby było wesoło i "dobra zabawa" żeby była, więc jak by tu teraz wybrnąć z kłopotliwej sytuacji... o już wiem, napiszę do niego esemesa, że na razie nie chcę się angażować, bo... bo... bo... bo robię pranie, o!
Miltonia pisze:To moze mi autorze odpowiesz dlaczego mezczyzni/kobiety ktorzy sa wartosciowi (przez to rozumiem "normalni" psychicznie, bez kompleksow, wyksztalceni, radosni, z dobra praca i placa i to praca ktora do tego daje satysfakcje, z pasjami itd) nie maja takich dylematow jak Ty?
No jak mam Ci odpowiedzieć, skoro sam o to właśnie pytam?! Poza "wykształceniem" mam całą resztę, o której wspominasz i nawet te pasje też mam, jeśli chcesz wiedzieć. Tylko mało kogo obchodzi akustyka pomieszczeń, technika głośnikowa, historia XX wieku, Formuła 1 czy tatuaże chociażby i ze sto dwadzieścia różnych innych, bardziej czy mniej ważnych. Mało kogo obchodzi ile i jakich książek w życiu przeczytałem. A nawet gdyby, to co, mam komuś książki opowiadać czy filmy, żeby być co... bardziej cool? Książkę przeczytać to chyba każdy po czterech klasach podstawówki potrafi, a po siedmiu może nawet całą zrozumieć i co z tego wynika? O czym to świadczy? Że ktoś posiadł umiejętność czytania ze zrozumieniem? No to zaraz chwila, tak dla jasności, ja nie mieszkam w Tworkach i nie jestem pensjonariuszem zakładu psychiatrycznego ani dziewczyny o których mówię również nimi nie były. Przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo. Za to wiadomo mi o tym, że imprezowanie po nocach i szastanie forsą (tatusia, mamusi, babci czy własną, nieważne) to dla mnie ani pasja, ani wartość tym bardziej, więc sorry, ale nie posiadam. Może jeszcze chcesz wiedzieć czy jestem przystojny? A skąd mam to niby wiedzieć? Nie znam się na tym, bo bardziej mnie kręcą dziewczyny niż chłopcy, więc o "przystojności" mógłbym powiedzieć co nieco na temat tych pierwszych najwyżej. Coś te dziewczyny chyba muszą we mnie widzieć, skoro nie uciekają na mój widok, a i w łóżku też jakoś nie zauważyłem, żeby któraś pawia puściła na przykład czy narzekała specjalnie, ale to co one widzą czy nie widzą, to na pewno nie są pasje, zainteresowania czy... wykształcenie to jakiś żart chyba. A co ma piernik i do czego? Co mnie to obchodzi kto i jakie szkoły pokończył? I niby o czym to ma świadczyć? Z dyplomem modnej uczelni w ręku automatycznie stajesz się lepszym człowiekiem? No to w takim razie gratuluję podejścia do ludzi, do życia i chyba na tym w zasadzie można zakończyć ten temat, bo równie dobrze mogę sobie poczytać Pamiętniki Szalonej Nastolatki i tyle samo się z niego dowiem

P.S.
Ja ta odpowiedz znam i chetnie ja zdradze.
Tak jak Andrew pisal, Twoja postawa pewnie wywolana jest frustracja, proba dowartosciowania sie, bo swiat nie jest taki jak chcesz.
Juz kiedys o tym pisalam, to bolaczka wspolczesnych mezczyzn.
No i to jak zwykle...
Też już kiedyś o tym pisałem chyba, że Wasze diagnozy akurat najmniej mnie interesują, bo gdybym tego właśnie pragnął, to poszedłbym do psychoanalityka, który chyba lepiej się na tym zna i prawdopodobnie właśnie od tego jest, o ile mi wiadomo <sen>
[ Dodano: 2007-10-19, 15:38 ]PFC pisze:...Chciałbym wiedzieć co wg. Ciebie oznacza "odnalezienie się" w świecie

Minimalizm, konformizm, pogodzenie się z istineiejącym porządkiem, wybieranie mniejszego zła

I jak to jest z tym "wygrywaniem" i "przegrywaniem"
Posłuchaj sobie starego Lady Pank.
Oni już dwadzieścia lat temu wiedzieli, że "wygrasz więcej, gdy myślisz mniej".
To w takim razie ja serdecznie pier...lę takie gry.