PFC pisze:[Buddyjskie techniki radzenia sobie z negatywnymi emocjami są] godne uwagi i owszem... Ale jak dla mnie - nieczego więcej.
Uwaga to bardzo dużo. A poza tym, ciekawa jestem, co wiesz na ten temat. Orientujesz się, choćby pobieżnie, w czym rzecz? Jakie texty czytałeś? I jakie ich opracowania?

PFC pisze:TG a zauważyłaś, że buddyzm traktuje kobiet jako istoty do pewnego stopnia nieczyste?
Tak.
PFC pisze:Chodziło mi przede wszystkim o wątek z gołębiem i górą
Barwna metafora na określenie Bardzo Długiego Czasu. Co w niej bełkotliwego i bzdurnego?

PFC pisze:"naliczaniem" karmy
Co jest z tym nie tak dla Ciebie? Mamy tu z Zachodnim świecie takie powiedzenie, że "w przyrodzie nic nie ginie". Czemu wydaje Ci się to bzdurne?

PFC pisze:krążeniu między galaktykami
Jakim krążeniu między galaktykami? Pierwsze słyszę. Była mowa o różnych światach, ale nie w sensie układów planetarnych w jakichś odległych galaktykach

PFC pisze:Weźmy np. kamień... dla mnie jest to kupa gruzu, ewentualnie jakiś minerał, bądż budulec, a dla buddysty to osobny byt.
Kamień nie jest istotą czującą. Z tego co wiem, nie można zreinkarnować się pod postacią kamienia.
PFC pisze:To jest właśnie durne - robienie czegoś z niczego, zaś bełkotem (może nieco na wyrost

) trącą mi te wszystkie dziwaczne uzasadnienia, dlaczego jest akurat tak, a nie inaczej...
Na przykład?
PFC pisze:A co poweisz o hinduistach z kręgu sekty Yogi, którzy przypisują sobie zasługę obalenia ZSSR przy pomocy... swych myśli? <boje_sie>
Dały czadu, chłopaki

PFC pisze:Buddyzm jako całość jest bardzo naukowy w swym podejściu i przy tym też spójny.
Po prostu wycwanili się, dobrze opisując rzeczywistość (na podstawie obserwacji) i próbując na tej podstawie zbudować system metafizyczny... Buddyzm jest "naukowy" tylko w tym sensie, że w sferze "ziemskiej" powtarza to, co nauka w mniejszym lub więkjszym stopniu potwierdziła, a następnie wyrabia sobie do tego ideologię, którą żadną maiarą potwierdzić się nie da...
Buddyzm ma ponad 2 i pół tysiąca lat. Słownie: DWA I PÓŁ T Y S I Ą C A. Więc o jakim powtarzaniu za naukowcami mówisz?

PFC pisze:Praktycznie każdy laureat nagrody Nobla z dziedziny nauk ścisłych mógłby coś podonego próbować wykreować...
Ale jakoś systemów filozoficznych na miarę buddyzmu wiele nie ma.
PFC pisze:Jak zwierzał się C. Sagan, w czasie jednej z rozmów z Dalajlamą zapytał go, jak zareagowałby, gdyby jakiś jego podstawowy dogmat został obalony przez naukę, na co Dalajlama odpowiedział:
- W takim przypadku buddyzm tybetański musiałby się zmienić.
- Nawet, gdyby był to rzeczywiście najważniejszy dogmat, jak choćby reinkarnacja? — zapytał Sagan.
- Nawet wtedy — odpowiedział - Jednakże — dodał z lekkim uśmiechem — trudno będzie znaleźć dowód zaprzeczający reinkarnacji."
Chciałabym zobaczyć ten text w oryginale. Jak on to powiedział.
It would be difficult... czy jakoś inaczej... Poza tym, podoba mi się to, co powiedział. Istotą buddyzmu jest uwalnianie istot czujących od cierpienia, logiczne więc, że zamiast opierać się zdobyczom nauki, buddyzm ich nie odrzuca. Problem w tym, że nauka z buddyzmem nie stoi w sprzeczności. Gorzej. Różne jej odkrycia potwierdzają jego założenia.
PFC pisze:Jak dla mnie, to żyjemy "tutaj i teraz".

I okay. Ale nie jest to sprzeczne z założeniami, jakie przyjmuje buddyzm

PFC pisze:Ciekawi mnie, jak Sartre podchodził do buddyzmu, bo że go jechał, to raczej pewne... Myślę, że jego argumenty mogłby podważyć Twą pewność i poczucie sensu.
No tak, ja piszę, że jestem sceptykiem i nihilistą, a ty mi o pewności i poczuciu sensu... ja poproszę, napisz o tym coś jeszcze...

PFC pisze:O ile nie było to coś, na kształt prania mózgu.

Nie było. Niestety, cała tzw. regresja mocno zahacza o parapsychologię i tego typu klimaty, na które jestem uczulona i od których trzymam się z dala. Ale jeśli podejść do tego na zimno i z dystansem, efekty są ciekawe.
Całość polega z grubsza na analizie własnych nawyków myślowych, schematów reakcji, związków z ludźmi, tego, co człowieka pociąga i fascynuje (np. konkretne kultury, miejsca, epoki, zajęcia, typy ludzi) itd.
Znam. Ale dzięki za linka.
Łukasz84 pisze:Czyli co? Jest stały bilans dusz we wszechświecie, które tylko zmieniają ciała, jako "miejsce zamieszkania"? Czyli ile jest tych dusz? Bilion? A kiedy powstały?
Kopnij się do biblioteki, ale pogrzeb w Necie, dotrzyj do odpowiednich textów, to się może dowiesz ;d
Łukasz84 pisze:A co po wybuchu bomby w Hiroszimie? Tyle dusz straciło swoje ciała, no nie wierzę w jakieś masowe narodziny bobasów w drugim końcu świata. To gdzie te duszyczki się podziały? Już nie wspomnę o masowej zagładzie kurczaków na fermach chińskich... gdzie te duszyczki kurczaczków się podzieją ciekawy jestem... Może mają jakąś poczekalnię

Grubymi nićmi szyta jest ta teoria reinkarnacji.
Była tu już mowa o tym. Proponuję, abyś zaczął zgłębianie tematyki buddyzmu od świeżych postów w tym wątku. Zapewni Ci to podstawy podstaw do dalszych poszukiwań ;d
Łukasz84 pisze:Ej no sorry, ale to jakiś spuchnięty bełkot... Z igły widły, wiesz dla mnie to nic nie zmienia jak są przekazywane informacje w mózgu... to nadal czysta fizyka. Czy to elektron czy promieniowanie nic tu nie zmienia.
Dla Ciebie może i nie, ale odkrycie uznano za dość ważne i rewolucyjne. Skoro neurony mogą odbierać takie promieniowanie wysyłane przez inne neurony w obrębie jednego mózgu, to czemu nie miałyby odbierać promieniowania innych mózgów?

Pomyśl chwilkę nad konsekwencjami. Rozważ to sobie na zimno, a potem rozpisuj się o bełkocie
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Łukasz84 pisze:Przyczepiłem się tylko tego, bo nie mam czasu, ale spokojnie dałoby się przyczepić do każdego Twojego stwierdzenia.
Uhm, jasssne - siur, że tak! Mógłbyś obalić wszystko, ale po prostu czasu nie masz i Ci się nie chce
