Rycerz - to niczego nie gwarantuje
Moderator: modTeam
-
FrankFarmer
Rycerz - to niczego nie gwarantuje
Dawno dawno temu zauroczyłem się w pewnej pannie. Bez wzajemności. Ale że strasznie mi zależało, że wydała mi się moim ideałem, więc walczyłem heroicznie. Na wakacje pojechałem do niej na drugi koniec Polski - jako prezent niespodzianka, później niczym rycerz ocaliłem ją od wielkiego niebezpieczeństwa. Zostalismy parą. Związek trwał niecałe 2 lata, wiele wiele wspaniałych chwil, maksymalna bliskość, setki miłosnych wyznań z obu stron. Odeszła do innego w ciągu 2 tygodni mojej nieobecności. Szok. Powodu brak, powód podany: wydawało mi się tylko że cię kocham. A co do mnie skądinąd doszło? "Początkowo zakładała, że nasz związek potrwa sobie góra 2 miesiące, a że sprawy zaszły dalej niz to zakładała na początku...".
Tak więc moje doświadczenie: rycerstwo jest dobre ale na krótka metę i NIE WARTO. I tak ostatecznie panieneczka kiedyś znajdzie chłopca o WYGLĄDZIE o jakim marzy. I nie ważne że rzucił ją chyba po kilku miesiącach.
PS. Związek szanowałem, pielegnowałem, sporo dawałem, sam stałem się o wiele lepszym facetem. Na nic...
Tak więc moje doświadczenie: rycerstwo jest dobre ale na krótka metę i NIE WARTO. I tak ostatecznie panieneczka kiedyś znajdzie chłopca o WYGLĄDZIE o jakim marzy. I nie ważne że rzucił ją chyba po kilku miesiącach.
PS. Związek szanowałem, pielegnowałem, sporo dawałem, sam stałem się o wiele lepszym facetem. Na nic...
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
- pani_minister
- Administrator

- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
-
tygrysiaaa
- Entuzjasta

- Posty: 66
- Rejestracja: 16 sty 2007, 20:27
- Skąd: poznań
- Płeć:
tutaj IMO nie to "rycerstwo", a odległość zdecydowała o porażce
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
FrankFarmer pisze:Związek szanowałem, pielegnowałem, sporo dawałem, sam stałem się o wiele lepszym facetem.
Skąd wiesz jak to wyglądało z drugiej strony?! Tobie się mogło tak wydawać ale może ona miała inne zdanie na ten temat.
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
-
FrankFarmer
W takim razie musiałaby kłamać. Mówiła coś odwrotnego - pozytywnego. Jednak do miłości to podobno nie wystarczyło. Bo jak podsumowałem - musi być wymarzony wyglad i już.
Poza tym looknij raz jeszcze na tekst: skoro z "planowanych" 2 miesiecy zrobilo sie prawie 2 lata, więc musiala to jednak wszystko bardzo pozytywnie odbierać.
Poza tym looknij raz jeszcze na tekst: skoro z "planowanych" 2 miesiecy zrobilo sie prawie 2 lata, więc musiala to jednak wszystko bardzo pozytywnie odbierać.
FrankFarmer pisze:Poza tym looknij raz jeszcze na tekst: skoro z "planowanych" 2 miesiecy zrobilo sie prawie 2 lata, więc musiala to jednak wszystko bardzo pozytywnie odbierać.
I o tych 2 latach zapomniała w 2 tygodnie. Bardzo pozytywany odbiór
FrankFarmer pisze:musi być wymarzony wyglad i już
To ładny pustak,nie zorientowałeś sie przez 2 lata z kim jesteś?!
FrankFarmer pisze:W takim razie musiałaby kłamać. Mówiła coś odwrotnego - pozytywnego.
Może jej sie wydawało że coś czuje,może bardzo chciała żeby tak było,kto wie! Teraz sie powinienneś cieszyć,że to nie trwało dłużej. Jesli ona jest taka jak opisałeś to nie masz czego żałować. Znajdziesz inną,lepszą!
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
-
FrankFarmer
FrankFarmer pisze: Możesz mi to jako panna jakoś wytłumaczyć?
Gdybym sama to rozumiała...! Hmmm..postaram sie napisac tak jak ja to widze: chciała być z Tobą,zauroczyła się (zakochała jak kto woli) i wtedy było jej z Toba dobrze,potem sie okazało,że to zakochanie nie przerodziło się w miłość. Było jej z Tobą dobrze,może nie chciała sie rozstawać ale nic już nie czuła do Ciebie, mimo Twoich zalet serce nie łatwo oszukać. Takie jest życie! Poza tym jak rozumiem mieszkacie daleko od siebie i ta odległość też zrobiła swoje!
A co do wyglądu to skąd pomysł,że to miało znaczenie?
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
-
FrankFarmer
OneLove pisze:Poza tym jak rozumiem mieszkacie daleko od siebie i ta odległość też zrobiła swoje!
Mieszkamy niedaleko. Ja wyjechalem wtedy na dłużej. Z opcji przyjazdu do mnie nie skorzystała, bo pojawił sie tamten.
OneLove pisze:A co do wyglądu to skąd pomysł,że to miało znaczenie?
Wydaje mi sie że inny typ urody jej bardziej odpowiadał. Ale wyglądało na to że mnie zaakceptowała. Poza tym brak konkretnego powodu i niedocenienie moich poświęceń tylko tym sobie umiem wytłumaczyć. No cóż...
FrankFarmer pisze:Wydaje mi sie że inny typ urody jej bardziej odpowiadał. Ale wyglądało na to że mnie zaakceptowała. Poza tym brak konkretnego powodu i niedocenienie moich poświęceń tylko tym sobie umiem wytłumaczyć. No cóż...
Wiesz ja lubie wysokich brunetów a jestem ze średnim blondynem
Uroda tu chyba nie miała nic do rzeczy,zwłaszcza skoro była z Tobą 2 lata. A nie bierzesz pod uwage opcji,że się zwyczajnie odkochała? Że to nie była niczyja wina?Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
-
FrankFarmer
FrankFarmer pisze:Biorę, ale trudno taki fakt tak po prostu zaakceptować. Tym bardziej że odkochać sie w momencie, gdy otwierały sie bajeczne perspektywy...
Zycie! Nie ta to inna,wiem,że mnie sie łatwo mówi ale za jakiś czas sam dojdziesz do tego wniosku. Musi troche poboleć
FrankFarmer pisze:To ja czuje że ty kiedys odejdziesz do wysokiego bruneta.
Wygląd,kolor włosów,wzrost nie są dla mnie wyznacznikiem. Całość: charakter i wygląd musi mnie pociągać. Nie zostawie kogoś do kogo tyle czuje,z kim mnie tyle łączy dla kogoś kto ew. dobrze wygląda.
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
- Wujo Macias
- Maniak

- Posty: 750
- Rejestracja: 24 paź 2006, 05:06
- Skąd: 3miasto
- Płeć:
- vilmon1980
- Pasjonat

- Posty: 239
- Rejestracja: 03 sty 2007, 10:24
- Skąd: Poznań
- Płeć:
Re: Rycerz - to niczego nie gwarantuje
FrankFarmer pisze:Tak więc moje doświadczenie: rycerstwo jest dobre ale na krótka metę i NIE WARTO.
Warto - przynajmniej teraz możesz wykazać swą wyższość moralną
A poza tym masz przynajmniej świadomość, że zrobiłeś wszystko co było możliwe... nie zawaliłes, to był jej wybór i tyle.
U mnie tez było podobnie... wystarczył tydzień rozłąki, by związała się z innym. Ale nie mam jej tego za złe, bo serce niewybiera. Wiem, że mnie kochała, ale zwyczajnie okazało się, że to nie była miłość jej życia. Teraz jest mega szczęśliwa i na prawde zakochana... i dobrze!
- Kotek_Szarobury
- Bywalec

- Posty: 46
- Rejestracja: 29 gru 2006, 20:48
- Skąd: Kielce
- Płeć:
Miłość nie wybiera, a wiele już historii słyszałem, np.
Dziewczyna była w związku z chłopakiem (zaczyna się niemrawo
), chciała małżeństwa, on nie bardzo. Tak parę latek minęło. Wyjechali do Anglii do pracy, on wrócił na urlop, ona poznała innego chłopaka, zakochała się, szybko się pobrali.
Jaki morał z tego wynika? Nie wracać na urlop z Anglii bez dziewczyny
.
A co do tematu głównego. Heroizm nie ma tu nic do rzeczy. Po prostu poznała innego, zakochała się i tyle. Do miłości trzeba dwojga, a gdy jej zabrakło, chyba dobrze, że związek poszedł papa. Po tym i ty mogłeś poszukać kogoś kto cię pokocha, a tak bylibyście parą, ona wbrew sobie.
Dziewczyna była w związku z chłopakiem (zaczyna się niemrawo
), chciała małżeństwa, on nie bardzo. Tak parę latek minęło. Wyjechali do Anglii do pracy, on wrócił na urlop, ona poznała innego chłopaka, zakochała się, szybko się pobrali.
Jaki morał z tego wynika? Nie wracać na urlop z Anglii bez dziewczyny
.
A co do tematu głównego. Heroizm nie ma tu nic do rzeczy. Po prostu poznała innego, zakochała się i tyle. Do miłości trzeba dwojga, a gdy jej zabrakło, chyba dobrze, że związek poszedł papa. Po tym i ty mogłeś poszukać kogoś kto cię pokocha, a tak bylibyście parą, ona wbrew sobie.
Don`t worry, be happy
FrankFarmer pisze:Dawno dawno temu zauroczyłem się w pewnej pannie. Bez wzajemności. Ale że strasznie mi zależało, że wydała mi się moim ideałem, więc walczyłem heroicznie. Na wakacje pojechałem do niej na drugi koniec Polski - jako prezent niespodzianka, później niczym rycerz ocaliłem ją od wielkiego niebezpieczeństwa. Zostalismy parą. Związek trwał niecałe 2 lata, wiele wiele wspaniałych chwil, maksymalna bliskość, setki miłosnych wyznań z obu stron. Odeszła do innego w ciągu 2 tygodni mojej nieobecności. Szok. Powodu brak, powód podany: wydawało mi się tylko że cię kocham. A co do mnie skądinąd doszło? "Początkowo zakładała, że nasz związek potrwa sobie góra 2 miesiące, a że sprawy zaszły dalej niz to zakładała na początku...".
Tak więc moje doświadczenie: rycerstwo jest dobre ale na krótka metę i NIE WARTO. I tak ostatecznie panieneczka kiedyś znajdzie chłopca o WYGLĄDZIE o jakim marzy. I nie ważne że rzucił ją chyba po kilku miesiącach.
PS. Związek szanowałem, pielegnowałem, sporo dawałem, sam stałem się o wiele lepszym facetem. Na nic...
możliwe że dziewczyna już żałuje, ale wstyd jej się przyznać. moze chciala zabawy. a propo wyklądu: jesli kogoś poznajesz, to pamiętaj:"wygląd przyciąga, a charakter zatrzymuje.."
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
-
FrankFarmer
Re: Rycerz - to niczego nie gwarantuje
VILMON
Dzięki za fajny tekst. Mam taką świadomość i jest to z jednej strony fajne, ale z drugiej strony dobija bezradność. No i brak nagrody za to zrobienie wszystkiego co możliwe.
Podziwiam za taki stosunek do tego. Wrzuciłeś totalny luz. Jak pozbyleś sie kompletnie emocji?
Kotek_Szarobury
Szukałem i wyniki mierne. Staram się przestać szukać.
Dzięki za fajny tekst. Mam taką świadomość i jest to z jednej strony fajne, ale z drugiej strony dobija bezradność. No i brak nagrody za to zrobienie wszystkiego co możliwe.
vilmon1980 pisze:Ale nie mam jej tego za złe, bo serce niewybiera. Wiem, że mnie kochała, ale zwyczajnie okazało się, że to nie była miłość jej życia. Teraz jest mega szczęśliwa i na prawde zakochana... i dobrze!
Podziwiam za taki stosunek do tego. Wrzuciłeś totalny luz. Jak pozbyleś sie kompletnie emocji?
Kotek_Szarobury
Szukałem i wyniki mierne. Staram się przestać szukać.
- vilmon1980
- Pasjonat

- Posty: 239
- Rejestracja: 03 sty 2007, 10:24
- Skąd: Poznań
- Płeć:
Re: Rycerz - to niczego nie gwarantuje
FrankFarmer pisze:VILMON
Dzięki za fajny tekst.
Nie ma sprawy
FrankFarmer pisze:VILMONvilmon1980 pisze:Ale nie mam jej tego za złe, bo serce niewybiera. Wiem, że mnie kochała, ale zwyczajnie okazało się, że to nie była miłość jej życia. Teraz jest mega szczęśliwa i na prawde zakochana... i dobrze!
Podziwiam za taki stosunek do tego. Wrzuciłeś totalny luz. Jak pozbyleś sie kompletnie emocji?
Wszyscy podziwiają ten mój stosunek
Nie pozbyłem się kompletnie emocji, bo to niemożliwe. Ja ją nadal kocham... nawet o nią przez pewien czas walczyłem, ale było już za późno. Po prostu sobie odpuściłem kiedy zobaczyłem, że oni na prawde szalenie się kochają i są ze sobą szczęśliwi - to taka terapia szokowa zobaczyć na żywa swoją eks z jej nowym facetem... i wypić razem z nimi piwo
. Na mnie przynajmniej podziałało to relaksująco
Fakt, na pczątku nie było łatwo, ale jakoś to przeżyłem i nadal się z nią przyjaźnię. Do tego już poznałem koleją fantastyczną kobietę i zapowiada się obiecująco Ale i tak pluje sobie w brode, bo w przeciwieństwie do Ciebie ja nie zrobiłem praktycznie nic, by ją zatrzymać... a gdy się zorientowałem, że mi na niej na prawde zależy, to było już za późno
Cóż...żyje się dalej...
-
FrankFarmer
vilmon1980 pisze:Po prostu sobie odpuściłem kiedy zobaczyłem, że oni na prawde szalenie się kochają i są ze sobą szczęśliwi - to taka terapia szokowa zobaczyć na żywa swoją eks z jej nowym facetem... i wypić razem z nimi piwo . Na mnie przynajmniej podziałało to relaksująco
a Ty co masochista jesteś?
ja bym chyba nie mogła takiego widoku z niesc i jeszcze zeby z nimi usiąść. Jak ostatnio zobaczyłam byłego ze swoją nową dziewczyna na imprezie to miałam ochote od razu wybiec z płaczem tylko że znajomy mnie zatrzymał tłumacząć zebym przynajmniej jakies pozory zrobiła ale ex z pewnościa i tak by mojej reakcji nie zauwazył.
Ludzie czasem wmawiają sobie miłość. Powtarzają stale "kocham Cie" a tak naprawde nie jest to prawdziwe uczucie. I jak pojawia się ktoś inny przy którym serce zaczyna szalec to od razu zmieniaja pozycje o 180 stopni i odchodza do tej drugiej osoby.
reaguję na magiczne dźwięki i trzaski z winylowej płyty. Bob Marley śpiewa pieśń, Niesie treść pełną miłości,
Która wypełnia cale pomieszczenie. Nie zauważam wrogich spojrzeń, Nie słyszę złych słów - Rozmyta.
http://rycerze.wp.pl/?ac=vid&vid=176166738
Która wypełnia cale pomieszczenie. Nie zauważam wrogich spojrzeń, Nie słyszę złych słów - Rozmyta.
http://rycerze.wp.pl/?ac=vid&vid=176166738
FrankFarmer pisze:Na nic...
I tu się mylisz. Właśnie po to się zmieniałeś, dorastałeś, uczyłeś przy tej kobiecie, by wreszcie w obliczu prawdziwej miłości, tej jedynej, stanąć jako człowiek, który jest jej godzien.
FrankFarmer pisze:rycerstwo jest dobre ale na krótka metę
Prawdziwe rycerstwo jest bezinteresowne. Twoje było tylko "aromatem identycznym z naturalnym".
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
JA tez bym nie mogla gdybym jeszcze cos czula czy bylo to swiezo po rozst aniu, ale tak po prostu - czemu by nie?larena pisze:ja bym chyba nie mogła takiego widoku z niesc i jeszcze zeby z nimi usiąść. Jak ostatnio zobaczyłam byłego ze swoją nową dziewczyna na imprezie to miałam ochote od razu wybiec z płaczem tylko że znajomy mnie zatrzymał tłumacząć zebym przynajmniej jakies pozory zrobiła ale ex z pewnościa i tak by mojej reakcji nie zauwazył.
- vilmon1980
- Pasjonat

- Posty: 239
- Rejestracja: 03 sty 2007, 10:24
- Skąd: Poznań
- Płeć:
larena pisze:a Ty co masochista jesteś?
Nie nie jestem, wręcz przeciwnie... bo co innego bym robił? Przeżywałbym swój ból dłużej w samotności. A tak mogłem stawić czoło problemowi i szybciej go przezwyciężyć.
Zresztą to była dziwna sytuacja, kiedy pod koniec jak byliśmy jeszcze niby razem to widziałem, że coś jest nie tak, a ona nie chciała mi o wszystkim powiedzieć. Ta niepewność była straszna i to, że nie znałem prawdy i nie wiedziałem co się u niej dzieje bolało mnie wtedy najbardziej. A kiedy po 2 tyg. wreszcie udało mi się z nią spotkać i wydusić prawde, to mi zwyczajnie ulżyło (bo najgorsza prawda jest lepsza niż najlepsze kłamstwo). Widać po tych 2 tyg. limit bólu mi się wyczerpał, więc każda zmiana sytuacji (nieważne w którą stronę) była po prostu lepsza niż tamto...
Serio, po tym co ona mi zafundowała, fakt że mogłem z nią wreszcie znów zacząć normalnie i szczerze rozmawiać, że wiedziałem co się u niej dzieje, podziałało na mnie kojąco
kazdy sie smieje a w rzeczywistości kazdy byl w podobnej sytuacji milosci spelnionej czy tez nie...kazdy daje rady ktore i tak sa bezsensowne bo nie zna TEJ opisywanej osoby...i wysmiewanie sie lub inne takowe sprawy nie dosc ze mijaja sie z celem to wysmiewajacej osobie nic nie daja...uwazam ze rady powinny dodac otuchy nic innego bo i tak kazdy musi sam stanac przed potencjanym celem
-
FrankFarmer
larena pisze:Ludzie czasem wmawiają sobie miłość. Powtarzają stale 'kocham Cie' a tak naprawde nie jest to prawdziwe uczucie. I jak pojawia się ktoś inny przy którym serce zaczyna szalec to od razu zmieniaja pozycje o 180 stopni i odchodza do tej drugiej osoby.
Jak więc się teraz zakochac i zaufać?
Olivia pisze:Prawdziwe rycerstwo jest bezinteresowne. Twoje było tylko "aromatem identycznym z naturalnym".
Ładnie to brzmi aczkolowiek tylko w teorii. Jak coś robisz zawsze masz jakiś cel. Cel nieosiągnięty zawsze pozostawia smutek/żal. A jeśli zrobiłem a nic nie osiągnąlem to wychodzi na to że zrobiłem to bezinteresownie!
FrankFarmer pisze:A jeśli zrobiłem a nic nie osiągnąlem to wychodzi na to że zrobiłem to bezinteresownie!
Nie, to oznacza, że nie otrzymałeś tego, na co liczyłeś. Bo interes w tym miałeś, a że nic z tego nie wyszło, to już inna historia.
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
FrankFarmer pisze:larena napisał/a:
Ludzie czasem wmawiają sobie miłość. Powtarzają stale 'kocham Cie' a tak naprawde nie jest to prawdziwe uczucie. I jak pojawia się ktoś inny przy którym serce zaczyna szalec to od razu zmieniaja pozycje o 180 stopni i odchodza do tej drugiej osoby.
Jak więc się teraz zakochac i zaufać?
próbować, może akurat trafi sie na tę osobę ktora naprawde coś poczuje a nie tylko złudnie deklaruje swoją miłość.
POdstawa to nie nastawianie sie od razu pesymistycznie.
vilmon1980 pisze:Nie nie jestem, wręcz przeciwnie... bo co innego bym robił? Przeżywałbym swój ból dłużej w samotności. A tak mogłem stawić czoło problemowi i szybciej go przezwyciężyć.
chciałabym umieć myślec podobnie ale nie zniosłabym widoku ich obojga przytulonych do siebie, a ja naprzeciw sama. ehh... moze za kilka lat
reaguję na magiczne dźwięki i trzaski z winylowej płyty. Bob Marley śpiewa pieśń, Niesie treść pełną miłości,
Która wypełnia cale pomieszczenie. Nie zauważam wrogich spojrzeń, Nie słyszę złych słów - Rozmyta.
http://rycerze.wp.pl/?ac=vid&vid=176166738
Która wypełnia cale pomieszczenie. Nie zauważam wrogich spojrzeń, Nie słyszę złych słów - Rozmyta.
http://rycerze.wp.pl/?ac=vid&vid=176166738
vilmon1980 pisze:Widać po tych 2 tyg. limit bólu mi się wyczerpał, więc każda zmiana sytuacji (nieważne w którą stronę) była po prostu lepsza niż tamto...
Wpadłem w podobny stan, z lekkim zdziwieniem akceptowałem wszystkie informacje które do mnie przychodziły. Ostatecznie też się spotkałem z chłopakiem byłej dziewczyny, tylko bez niej (http://agnieszka.com.pl/forum_php/viewtopic.php?t=10607). Podejście miałem wtedy naprawdę luzackie. Czy miałbym je gdybym miał ich znowu spotkać, tym razem razem? Trudno mi powiedzeć. RESPECT dla Ciebie
jak jedna osoba nie widzi sensu bycia razem, to związek nie ma podstaw do istnienia.
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 537 gości

