Śmierć

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
jabłoń
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 377
Rejestracja: 14 lis 2005, 17:43
Skąd: Wielkopolska
Płeć:

Postautor: jabłoń » 03 lis 2006, 15:24

GNRose pisze:warto jednak na wszelki wypadek wycisnac z tego zycia ile sie da


Czyli ?

Jeśli ja sobie założę, że żyję tylko raz,
to mogę dokonać zbrodni doskonałej w celu pozbycia się rywalki
albo napadnąć na bank okraść go i opływać sobie w kasę do końca swojego (jedynego) życia ...

Tak ?
"Bądźmy niewolnikami prawa, abyśmy mogli być wolni."
Cyceron (Cicero Marcus Tullius, 106-43 p.n.e.)
Awatar użytkownika
GNRose
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 442
Rejestracja: 02 cze 2005, 15:02
Skąd: Wrocek
Płeć:

Postautor: GNRose » 03 lis 2006, 15:36

?? a to mnie zaskoczylas ta interpretacja :) Nie wiem, czy sie smiac, czy co... <pijak>
Mialem na mysli osiagniecie jak najwiecej, spelnienie jak najwiekszej ilosci marzen, nieodkladanie wszystkiego na przyszlosc, ktora moze nigdy nie nastapic itd.- slowem zyc tak, zeby nie zalowac, ze sie to zycie zmarnowalo.
Jesli dla kogos nadrzednym celem w zyciu jest pozbycie sie rywalki i napad na bank, to prosze bardzo, ale najpierw polecilbym wizyte u terapeuty jednak...
The boy you trained, gone he is... Consumed by Darth Vader
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7685
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 03 lis 2006, 15:59

GNRose pisze:Jesli mowisz o smierci w podeszlym wieku, smierci, na ktora jestes przygotowany i pogodzony z nia, to zgadzam sie. Ale nie wmowisz mi, ze teraz w chwili zagrozenia nie robilbys WSZYSTKIEGO, zeby uratowac zycie. Tylko glupiec lub fanatyk nie ma podstawowego instynktu- samozachowawczego.
Moze bym robil, a moze nie. Jak sie znajde i przezyje to Ci powiem. :) A instynkt ma chyba kazdy, ale niektorzy umieja go tlumic.
paula19 pisze:Gówno prawda, teraz się nie boicie... ale gdy przyjdzie wasz czas to bedziecie się kurczowo trzymać życia... każdy cwaniak... ja na chwile obecną czuje że się nie boje i umierać bym mogła, ale to tylko pozory...
A czego tu sie bac? Ja moglbym sie jedynie bac zwiazanego z umieraniem bolu, ale sam fakt tego ze sie przestaje istniec mnie nie przeraza.
Wujo Macias pisze:Pieprzysz tak teoretycznie, czy byles kiedys "na granicy"?
Pieprzyc zaraz bede kanapke o ile ja sobie zrobia, albo przy odrobinie szczescia jakas dziewczyne. Teoretycznie pieprzyc nie potrafie. A na granicy nie bylem co nie zmienia faktu, ze sie nie boje smierci.
jabłoń pisze:to mogę dokonać zbrodni doskonałej w celu pozbycia się rywalki
Zbrodnia doskonala nie ma sensu, bo nikt sie o niej nie dowie, a wtedy to zadna satysfakcja :)
Awatar użytkownika
GNRose
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 442
Rejestracja: 02 cze 2005, 15:02
Skąd: Wrocek
Płeć:

Postautor: GNRose » 03 lis 2006, 16:05

Maverick pisze:instynkt ma chyba kazdy, ale niektorzy umieja go tlumic

mozliwe, ale po co? bo smierc to "W koncu to taka mila, martwa i czarna pani..." i fajnie byloby ja poznac? Wybacz, ale troche naciagane i pozerskie mi sie to wydaje.
Maverick pisze:Pieprzyc zaraz bede kanapke

O szarlotce slyszalem, z kanapka mnie zaskoczyles ;) Nie zapomnij uzyc duzo majonezu ;)
The boy you trained, gone he is... Consumed by Darth Vader
Awatar użytkownika
Lina
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 319
Rejestracja: 04 paź 2006, 11:50
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: Lina » 03 lis 2006, 16:08

3 lata temu wypłynęłam na mieliznę na morzu..pływam bardzo dobrze. było ze mną jeszcze dwóch kolegów. doppłynęliśmy bez problemu. morze spokojne. ale gdy zaczęliśmy wracać (do brzegu zostało jakieś 400m) pojawiły się nagle wysokie fale. zalała mnie jedna. wypłynęłam. straciłam z oczu resztę. myślałam tylko o tym by utrzymać głowę na powierzchni. po chwili przyszła następna fala. zachłysnęłam się. znalazłam się pod wodą i czułam, że sama nie wypłynę. wiecie o czym pomyślałam: Panie Boże czemu w taki głupi sposób. a po chwili...co ja powiem mamie? nie bałam się. czułam raczej żal do siebie. pomyślałam o tym co chciałam jeszcze zrobić. tunelu nie zobaczyłam bo Łukasz chwycił mnie pod ramię i utrzymał na powierzchni...mogliśmy utonąć oboje. jestem i będę mu do końca życia wdzięczna. od tego czasu zapinam pasy, nie przechodzę na czerwonym... raz już dostałam drugą szansę nie zaryzykuję drugiego
Pod Gwiazdą będę czekać
Zawołam i dostanę odpowiedź
Awatar użytkownika
larena
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 399
Rejestracja: 16 lut 2006, 21:51
Skąd: że znowu ;)
Płeć:

Postautor: larena » 03 lis 2006, 16:17

ja sie smierci nie boje, przynajmniej tak mi sie wydaje poniewaz: jestem młoda, zdrowa, mam wiele marzen, celow, ambicji i nie mysle o smierci mysle o zyciu. chociaz wiem ze przeciez smierc moze przyjsc nagle... (jak juz pisalam w innym temacie ze taka nagla smierc jest najbardziej przerazajaca)
dlatego chce korzystac z zycia, brac wszystko co mi los daje, realizowac marzenia, nie marnowac czasu zebym kiedys jak juz przyjdzie ten moment w ktorym bede zegnac sie ze swiatem mogla stwierdzic ze nei zmarnowalam sojego czasu danego mi na ziemi, ze wiele zobaczylam, zrobilam duzo dobrego...

wyobrazaliscie sobie kiedys swoj pogrzeb?
bo ja kiedys zastanawialam sie nad tym co by bylo gdybym nagle zginela, kto by przyszedl, jak zareagowaliby na to moi znajomi.... taki schiz po ostatnich przezyciach
reaguję na magiczne dźwięki i trzaski z winylowej płyty. Bob Marley śpiewa pieśń, Niesie treść pełną miłości,
Która wypełnia cale pomieszczenie. Nie zauważam wrogich spojrzeń, Nie słyszę złych słów - Rozmyta.

http://rycerze.wp.pl/?ac=vid&vid=176166738
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 03 lis 2006, 16:18

jabłoń pisze:Jeśli ja sobie założę, że żyję tylko raz,
to mogę dokonać zbrodni doskonałej w celu pozbycia się rywalki

no ja jestem przekonana, ze zyje raz. ale wiem tez, ze inni równiez maja jedno zycie, nie mam zamiaru im go odbierac ani paskudzic. zasady ma sie niezaleznie od liczby zyc :]

Sa osoby dla których mogła bym ryzykowac własne zycie. Chyba najbardziej boje sie smierci moich rodziców. Oni zawsze gdzies sa ze mna, teraz tak w oddali, ale mam swiadomośc, że moge do nich isc. To tak ułatwia życie, moge jak mała dziewczynka tak po prostu iśc i sie mamie wypłakac, nawet za duzo mówic nie musze, ona i tak wszystko wie. W pewnym stopniu nie wyszłam z dziecięcego etapu podziwu dla matki. Widze jej wady, wnerwia mnie czasami, jest omylna, ale z tym wszystkim nadal jest mi najbliższa, facet tez jest mi bliski, na tym samym poziomie ( albo prawie) ale w zupełnie inny sposób.
Gdybym nagle musiała bez nich byc sama nie wiem.
Ja w pewien sposób boje sie smierci, tego, że moge przestac istniec. bólu nienawidze, ale chyba nie jego boje sie najbardziej.
Awatar użytkownika
GNRose
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 442
Rejestracja: 02 cze 2005, 15:02
Skąd: Wrocek
Płeć:

Postautor: GNRose » 03 lis 2006, 16:28

larena pisze:nagla smierc jest najbardziej przerazajaca

Ja na szczescie nie widzialem nikogo umierajacego- najbardziej przerazajaca nagla smierc, jakiej bylem swiadkiem, to byla smierc w ciagu 5 minut mistrzostwa dla Legii w '96 z Widzewem (2:3) <diabel>
larena pisze:wyobrazaliscie sobie kiedys swoj pogrzeb?

Czasem zdarzalo mi sie o tym myslec... Zalezy jeszcze od sposobu, w jaki giniesz- wyobraz sobie np. katastrofe samolotu, zostajesz zmasakrowana, pourywane rece, polamane i powykrzywiane cialo, spalona i zmiazdzona twarz, i identyfikacja zwlok przez najblizszych np. po bliznie z dziecinstwa. To moglaby byc dla nich wieksza trauma, niz sam pogrzeb...
...czy przypadki, ze czlowiekowi np. prasa zmiazdzyla glowe... albo w wypadku samochodowym tkanka mozgowa na ulicy czy desce rozdzielczej... To jest dla mnie najwieksza masakra, najbardziej przerazajaca wizja, ktora moze przytrafic sie rodzinie zmarlego...
Ostatnio myslalem o tym troche po tym, jak mialem okazje pomagac ofierze potracenia przez samochod... Na szczescie chlopak przezyl (a przynajmniej zyl, kiedy zabierala go erka), ale widok przekrzywionego ciala lezacego na asfalcie, bez butow, ktore spadly w momencie uderzenia, otwarte, ale nie widzace oczy i jego znajomi, ktorzy bezsilnie plakali patrzac na niego... Po czyms takim zaczynasz myslec o tym, jak kruche jest ludzkie zycie, i... zdejmujesz noge z gazu...
Dlatego wkurza mnie troche mowienie o smierci jak o-nie przymierzajac- kanapce... To zawsze jest tragedia dla kogos- niekoniecznie dla umierajacego.
The boy you trained, gone he is... Consumed by Darth Vader
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7685
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 03 lis 2006, 16:40

GNRose pisze:mozliwe, ale po co?
Bo np pracuja w Biurze Ochrony Rzadu :)
GNRose pisze:O szarlotce slyszalem, z kanapka mnie zaskoczyles Nie zapomnij uzyc duzo majonezu
Bo jak na kanapke dajesz pomidora to oprocz soli dobrze jest dodac troche pieprzu.
Awatar użytkownika
natasza
Weteran
Weteran
Posty: 1339
Rejestracja: 12 kwie 2004, 11:48
Skąd: z sieci
Płeć:

Postautor: natasza » 03 lis 2006, 16:57

Maverick pisze:Bo ja sie swojej smierci nie boje. Baaa - ja ja kocham. Boje sie jedynie smierci najblizszych.


Niekażdorazowo łatwo jest odejść z tego świata. Czasami lepiej zostać "na dłużej", że tak wyrażę. Niepozałatwiane kwestie, ludzie, którzy mogą liczyć w swoim życiu tylko na nas. Teraz możesz sobie tak pisać. A jak będzie w chwili śmierci to się okaże.
"Można być w kropli wody światów odkrywcą. Mozna wędrując dookoła świata przeoczyć wszystko."
Awatar użytkownika
larena
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 399
Rejestracja: 16 lut 2006, 21:51
Skąd: że znowu ;)
Płeć:

Postautor: larena » 03 lis 2006, 18:41

GNRose pisze:To zawsze jest tragedia dla kogos- niekoniecznie dla umierajacego.

co jest ciekawe ludzie najczesciej odchodza ze spokojem, nawet Ci ktorzy tak bardzo kochaja zycie, jakby dzalala jakas magiczna kojaca sila. tragedia jest dla zywych i to oni najbardziej przezywaja smierc i nie umieja sie z nia pogodzic

przypomniala mi sie tu ksiazka "Oskar i Pani Róża"
reaguję na magiczne dźwięki i trzaski z winylowej płyty. Bob Marley śpiewa pieśń, Niesie treść pełną miłości,

Która wypełnia cale pomieszczenie. Nie zauważam wrogich spojrzeń, Nie słyszę złych słów - Rozmyta.



http://rycerze.wp.pl/?ac=vid&vid=176166738
Awatar użytkownika
jabłoń
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 377
Rejestracja: 14 lis 2005, 17:43
Skąd: Wielkopolska
Płeć:

Postautor: jabłoń » 03 lis 2006, 19:44

GNRose pisze:Jesli dla kogos nadrzednym celem w zyciu jest pozbycie sie rywalki i napad na bank, to prosze bardzo, ale najpierw polecilbym wizyte u terapeuty jednak...


Kiciuś, oczywiście, że to nie są nadrzędne cele. To są środki... które mogą prowadzić do:

GNRose pisze:osiagniecie jak najwiecej, spelnienie jak najwiekszej ilosci marzen, nieodkladanie wszystkiego na przyszlosc, ktora moze nigdy nie nastapic itd.-


Paniał ?

<hahaha>
"Bądźmy niewolnikami prawa, abyśmy mogli być wolni."

Cyceron (Cicero Marcus Tullius, 106-43 p.n.e.)
Awatar użytkownika
mlody85
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 22
Rejestracja: 16 sie 2006, 14:11
Skąd: Wielkopolska
Płeć:

Postautor: mlody85 » 03 lis 2006, 19:47

powiem szczerze ze czesto mysle o swojej smierci, wiem ze jest ona nieunikniona i kazdego spotka i tak jak niektorzy wolalbym ja umrzec niz patrzec ja umieraja moi najblizsi...niestety doswiadczylem juz tego dwukrotnie, moj ojciec, rok temu dziadek...bylo i jest mi smutno ale sam sie troche dziwie sobie ze w obydwu przypadkach nie plakalem, sam nie wiem dlaczego...

pewien czlowiek ktory zginal 10 lat temu, prawie przez caly czas mowil o swojej smierci, nie uciekal przed nia, mawial "jesli umre w taki sposob zrobcie to, jesli w taki, zrobcie to" (nie sa to doslowne tlumaczenia jego zdan).

Jedyne co to niechcialbym umrzec w szpitalu na jakas chorobe, to mnie przeraza...
Natomiast ktos tu napisal ze nie umarlby za kraj, wolnosc itd. Nie zgadzam sie z nim. Zolnierze ktorzy walcza w Iraku, Afganistanie czy innych krajach walcza po czesci rowniez za NAS, oddajac zycie za NASZA wolnosc (nie chce schodzic na temat po co rzad USA ich tam wysyla i inne tego typu rzeczy).
Dla mnie "piekna smierc" (jesli tak mozna w ogole mowic) to zginac czy umrzec za kogos, za cos, za co gotowi jestesmy oddac swoje zycie, zginac jak bohater.



wyobrazaliscie sobie kiedys swoj pogrzeb?
bo ja kiedys zastanawialam sie nad tym co by bylo gdybym nagle zginela, kto by przyszedl, jak zareagowaliby na to moi znajomi.... taki schiz po ostatnich przezyciach


ja nawet rozmyslalem co bym chcial miec napisane na swoim grobie, jak mialby wygladac pogrzeb itp. Dla niektorych moze to troche glupie:)

"Coward dies a thousand deaths, a soldier dies but once"

tak mawial
Tupac Amaru Shakur
1971-1996
R.I.P
"If U can't find something 2 live 4,
Then U best find something 2 Die 4..."
Awatar użytkownika
GNRose
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 442
Rejestracja: 02 cze 2005, 15:02
Skąd: Wrocek
Płeć:

Postautor: GNRose » 03 lis 2006, 20:20

jabłoń pisze:
GNRose pisze:Jesli dla kogos nadrzednym celem w zyciu jest pozbycie sie rywalki i napad na bank, to prosze bardzo, ale najpierw polecilbym wizyte u terapeuty jednak...


Kiciuś, oczywiście, że to nie są nadrzędne cele. To są środki... które mogą prowadzić do:

GNRose pisze:osiagniecie jak najwiecej, spelnienie jak najwiekszej ilosci marzen, nieodkladanie wszystkiego na przyszlosc, ktora moze nigdy nie nastapic itd.-


Paniał ?

<hahaha>

jabłoń pisze:to mogę dokonać zbrodni doskonałej w celu pozbycia się rywalki
albo napadnąć na bank okraść go i opływać sobie w kasę do końca swojego (jedynego) życia ...

Żabuniu, nie odwracaj kota ogonem.
...i kontynuuj wyklad, bo nadal-mimo usilnych prob- nie moge zlapac sensu Twoich wypowiedzi. Jakie to zreszta ma znaczenie, czy napad i zabojstwo sa celem czy srodkiem? Tak czy inaczej skutkiem jest skrocenie tego zycia, a przynajmniej "nieznaczne" ograniczenie jego swobody...
The boy you trained, gone he is... Consumed by Darth Vader
Awatar użytkownika
larena
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 399
Rejestracja: 16 lut 2006, 21:51
Skąd: że znowu ;)
Płeć:

Postautor: larena » 03 lis 2006, 20:58

mlody85 pisze:ja nawet rozmyslalem co bym chcial miec napisane na swoim grobie, jak mialby wygladac pogrzeb itp. Dla niektorych moze to troche glupie:)

dla mnie to nie jest glupie, tez kiedys taka mysl mialam. wyobrazilam sobie tez jak zachowalyby sie poszczegolne osoby
mlody85 pisze:bylo i jest mi smutno ale sam sie troche dziwie sobie ze w obydwu przypadkach nie plakalem, sam nie wiem dlaczego...

chorowali?
jak umarl moj dziadek wszystcy oczywiscie bardzo to przezyli, jego smierc byla nieunikniona a leczenie to byla tylko walka z czasem. gdy mama powiedziala mi ze zmarl a wiedzialam wczesniej ze stanie sie to w tym miesiacu, plakalam ale poczulam pewna ulge ze juz sie nie bedzie meczyl. plakalam bardziej daltego ze juz go wiecej nie zobacze
reaguję na magiczne dźwięki i trzaski z winylowej płyty. Bob Marley śpiewa pieśń, Niesie treść pełną miłości,

Która wypełnia cale pomieszczenie. Nie zauważam wrogich spojrzeń, Nie słyszę złych słów - Rozmyta.



http://rycerze.wp.pl/?ac=vid&vid=176166738
Awatar użytkownika
Lina
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 319
Rejestracja: 04 paź 2006, 11:50
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: Lina » 03 lis 2006, 22:16

Życie za krótkie by je przeżyć
Zbyt cenne by je stracić
Czy to już? Nie, jeszcze nie...
Ucieka, ciągle ucieka
Wymyka się z moich nagle dziurawch dłoni
Czy to już? Nie, jeszcze nie...
Ale ja mam jeszcze tyle rzeczy do zrobienia
Muszę nakarmić kota, podlać dawno uschnięty kwiat
Znaleść album mojego życia i jeszcze choć raz zobaczyć, poczuć...
Jeszcze nie,prawda? Już...
Pod Gwiazdą będę czekać

Zawołam i dostanę odpowiedź
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 03 lis 2006, 22:40

Lina pisze:3 lata temu wypłynęłam na mieliznę...

Takie cudo to ja miałem pierwszy raz w wieku 3 lat - do tej pory pamiętam.
Mowa o świadomym wyborze! Nie o wypadkach-przypadkach.

Każdy ma ten "tunel" ustawiony tam, gdzie jego percepcja zdarzeń sięga. Rozumiem.
Ale co innego jest świadomy wybór smierci! - śmierć świadoma!
(ktoś to rozumie? :| )
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Lina
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 319
Rejestracja: 04 paź 2006, 11:50
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: Lina » 03 lis 2006, 22:52

Mysiorek pisze:Ale co innego jest świadomy wybór smierci! - śmierć świadoma!


śmierć jest świadoma gdy popełniasz samobójstwo.
ale także, gdy weisz, że gdy postąpisz w dany sposób możesz zginąć i mimo wszystko to robisz. to jest poświęcenie. nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale są osoby dla których bez wahania oddałbym życie.
jest też odmowa życia. moja Babcia po śmierci Dziadka stwierdziła, że nie chce już żyć, że chce być z nim. po miesiącu stwierdzono u niej nowotwór. nie podjęła leczenia. zmarła po pół roku. umarła bo chciała. to był jej świadomy wybór.
Pod Gwiazdą będę czekać

Zawołam i dostanę odpowiedź
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 03 lis 2006, 23:22

Lina pisze:śmierć jest świadoma gdy popełniasz samobójstwo.
...........
umarła bo chciała. to był jej świadomy wybór.

Czy Babcia popełniła samobójstwo? Czy Babcia była samobójczynią?
(I niech mi jakiś Endrjuł nie pitoli tu o chorobie umysłowej <wsciekly> )

Wiele osób tak żyje, życiem po życiu. Żyją, bo muszą. A raczej... nie wypada im popełnić OFICJALNEGO samobójstwa.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Lina
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 319
Rejestracja: 04 paź 2006, 11:50
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: Lina » 03 lis 2006, 23:25

Mysiorek pisze:Czy Babcia popełniła samobójstwo? Czy Babcia była samobójczynią?
(I niech mi jakiś Endrjuł nie pitoli tu o chorobie umysłowej <wsciekly> )


źle mnie zrozumiałeś. podałam trzy przypadki, gdy uważam, że śmierć jest świadoma. samobójstwo, oddanie życia za kogoś i rezygnacja z niego (np. poprzez zaniechanie leczenia) czytamy dokładnie koteczku
Pod Gwiazdą będę czekać

Zawołam i dostanę odpowiedź
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 03 lis 2006, 23:31

Mysiorek pisze:Ale co innego jest świadomy wybór smierci! - śmierć świadoma!

Najbardziej kojarzy mi się to ze śmiercią za życia. Żyć tak, jakby się nie żyło, to jest ogromnie zaje..... poświęcenie. Poświęcenie swojego samobójstwa dla osób, które nas potrzebują.
Ooo -
Mysiorek pisze:Wiele osób tak żyje, życiem po życiu. Żyją, bo muszą.

dokładnie tak :D
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"

Joe Cocker
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 03 lis 2006, 23:34

Lina pisze:źle mnie zrozumiałeś.

Kicia, nie nadążasz za mną :)
Endrjuł wszystkie 3 przypadki podciaga pod samobójstwo.
Ja to rozgraniczyłem między OFICJALNE i nieoficjalne - nikt nie wie o ŚWIADOMYM wyborze smierci osobnika, a on to realizuje.
Tylko o tym nie piszą w artykułach i nie leci w Wiadomościach, bo... nie ma z kim pogadać - nikt z nich nie przeżywa.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Lina
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 319
Rejestracja: 04 paź 2006, 11:50
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: Lina » 03 lis 2006, 23:41

Mysiorek pisze:Lina napisał/a:
źle mnie zrozumiałeś.

Kicia, nie nadążasz za mną :)

o to przepraszam. nie jestem na bierząco z poglądami Endjuł. kiepskie usprawiedliwienie to fakt, że temat o samobójstwach męczy mnie emocjonalnie więc przestałam go czytać.
dla mnie chociażby osoby chore na anoreksję świadomie lub mniej wybierają śmierć. nie radzą sobie z życiem, własnym ciałem więc zapadają się w siebie. dosłownie znikają. na oczach świata a przede wszystkim bliskich przechodzą na drugą stronę
Pod Gwiazdą będę czekać

Zawołam i dostanę odpowiedź
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 03 lis 2006, 23:44

Lina pisze:dla mnie chociażby osoby chore na anoreksję

Bardzo kiepskie porównanie. Bardzo kiepskie. One nie robią tego DLA smierci, a przeciwnie!
<glaszcze>
A Endrjuł, to skrót myślowy. Pomyśl szerzej :)
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Lina
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 319
Rejestracja: 04 paź 2006, 11:50
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: Lina » 03 lis 2006, 23:53

Mysiorek pisze:Bardzo kiepskie porównanie. Bardzo kiepskie. One nie robią tego DLA smierci, a przeciwnie!


nie rozumiem co masz na myśli
w ogóle ciężko mi się na ten temat wypowiadać bo nie wyobrażam już sobie świadomej śmierci. nie wiem w jakich karegorich szukać. czy jest to np. pisarz odmawiający przyjmowania pokarmu w walce o wolność słowa? wątpie, by brał pod uwagę to, że może umrzeć. żołnierz idący na wojnę też raczej myśli o powrocie.
nie znam osób o których mogłabym powiedzieć, że popełniają ciche samobójstwo. zamierzone, lecz nie nagłe pozbawianie siebie życia dzień po dniu. jak? i dlaczeg?
Pod Gwiazdą będę czekać

Zawołam i dostanę odpowiedź
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7685
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 03 lis 2006, 23:59

Ja zyje z braku laku. Nic szczegolnego mnie przy zyciu nie trzmy (rodzina - waidomo) ale tez nic szczegolnego mnie do zycia nie zniecheca. Takie status quo. Rowniedobrze moglbym nie zyc, nie robi mi to roznicy. Ale zabic sie nie mam zamiaru.
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 04 lis 2006, 00:04

Mav, dobrze kombinujesz :D
Lina pisze:zamierzone, lecz nie nagłe pozbawianie siebie życia dzień po dniu.

Nie tak, Lina. Jeśli dobrze zrozumiałam Mysiorka, to chodzi o samobójstwo emocjonalne. Żyjesz, ale jakbyś nie żyła. To już, sorki, łopatologia :)
Lina pisze:i dlaczeg?

Z różnych, nie zależnych od nas przyczyn, a czasami z wyboru.
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker
skok
Początkujący
Początkujący
Posty: 4
Rejestracja: 30 cze 2006, 11:49
Skąd: inad
Płeć:

Postautor: skok » 04 lis 2006, 12:21

Maverick pisze:"Nie boje sie wlasnej smieci, boje sie smierci swoich najblizszych"
Takiego SMSa przeczytalem na TVN24. Zdumiewajaco dobrze oddaje to co mysle. Bo ja sie swojej smierci nie boje. Baaa - ja ja kocham. Boje sie jedynie smierci najblizszych. Bo to by bylo dla mnie ciezkie.

Gdzies przeczytalem, ze człowiek odważny umiera raz, tchórz umiera nieskończoną ilość razy. Ja sie swojej smierci nie boje. W zyciu czlowieka sa dwie rzeczy na 100% pewne. Urodziny i smerc. Glupio wiec bac sie smierci. W koncu to taka mila, martwa i czarna pani...

Ja w sumie do niedawna myślałem podobnie, jednak niedawno byłem na pogrzebie i tak siedze w kościele słucham kazania księdza, co on tam sobie ględzi, patrze jak najbliższa rodzina zmarłej rozpacza i doszło do mnie, że nie chciałbym stracić nikogo bliskiego. Mimo iż raz już coś takiego mnie spotkało to nie wobrażam sobie nie móc oglądać rodziny, znajomych (przynajmniej części).
Pomyślałem sobie także, że ja też nie chce umierać, że wbrew temu co wcześniej mówiłem, boje się śmierci. Jak to mógłym nie oglądać tego świata?
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7685
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 04 lis 2006, 16:52

Faktycznie jest to jakis powod. Ale mysl o tym co jest po tzw drugiej stronie, wlaczajac w to mozliwosc ze nic nie ma, jest jakby bardziej ekscytujaca i podniecajaca dla mnie niz straszna. Przechodzac przez tzw "drzwi" bylbym raczej podekscytowany niz przestraszony.
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 04 lis 2006, 18:19

Czytam tak sobie te wasze posty i przychodzi mi na myśl pewien cytat, który mógłby znaleźć zastosowanie do postaw wielu z was, mianowicie: "Śmierć..., co wy o niej wiecie? (...) Jesteście eksperatmi? (...)". Jejku, ludzie, czy wy aby nie jesteście troszkę za młodzi (przynajmniej niektórzy), aby wypowiadać się o czymś takim w kategorycznych tonach? Do śmierci należy podchodzić z nieco większym szacunkiem, a odnoszę wrażenie, że wielu z was ma odrobinkę przesadnie dobre samopoczucie...
Nie wierzę, aby ktokolwiek z was nie bał się śmierci (no chyba, że nie zdaje sobie sprawy z jej konsekwencji); takie stwierdzenia mnie drażnią, bo wszyscy się boją/bali (nawet J. Stalin, który do świętych nie należał). Także człowiek wierzący czuje w tej sferze niepokój (poczytajcie sobie np. S. Kirkegara), a co dopiero ateista. Czy widzieliście kiedyś, jak umiera niewierzący? Dramat, straszliwy dramat, niemal koniec świata...
Wydaje mi się, że po prostu wmawiacie sobie, iż was to nie rusza, aby jakoś uzasadnić swój światopogląd i zasady, którymi kierujecie się w życiu (niezależnie jakie). Niektórzy twierdzą, iż zejście jest naturalną i powszechną rzeczą, lecz przecież każdy uważa siebie za wyjątkowego i jak przyjdzie co do czego - zapewne będzie na to patrzył inaczej. To, że śmierć może być dla kogoś ekscytująca, uważam za conajmniej nierozsądne. Jestem pewien, że gdy będziesz umierać przez umysł Twój przepłyną skrajnie inne emocje. Być może strach przed śmiercią ma czasami irracjonale uzasadnienie, bo boimy się czegoś, czego nawet nie poczujemy, lecz ludzie od wieków patrzą na to przez własny pryzmat (jeden boi się piekła, trzeci nicości, itp.)...
A co do oddawania życia za osoby najbliższe, to są jednostki, które by to zrobiły, a są i takie, co nie (wystarczy poczytać opowiadania T. Borowskiego, by się o tym przekonać). W tym wypadku generalizacja nie ma sensu... Kończąc - prosiłbym o nieco więcej pokory wobec spraw ostatecznych. Swoją drogę nie jestem pewien, czy to miejsce jest odpowiednie do toczenia tego typu rozmów.
Szczecin Floating Garde 2050 Project.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 578 gości