Ja niestety nie wiem czy umiałbym je pokochać.. boje sie że byłoby to jak otwarta wiecznie krwawiąca rana - żywy dowód zdrady, który nie pozwala zapomnieć.. Może sie myle ale dziś nie umiem jeszcze podjąć decyzji a czas leci... Widze, że ona powoli zaczyna myśleć, żeby być z nim bo on teraz ją wspiera, przysała do pracy obiadki itd. a ja na dzień dzisiejszy nie moge jej tego zapewnic bo jeszcze niepotrafie, może jest juz dla nas już za późno... może rzeczywiście jest tak jak mi powiedziała ostatnio przez łzy - że wie że zrobiła rzecz tak straszna, że tak mnie skrzywdziła, że nie może nic ode mnie wymagać, że zasługuje na kogoś kto jest lepszy bo jestem najwspanialszym człowiekiem jakiego kiedykolwiek znała... jakby pożegnanie, ale potem znowu spojrzenia, czułość, płacz.. nie moge dojść do siebie
nie wiem kim jestem...
