Jak się pozbyć byłego faceta?

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 18 lip 2006, 08:25

Andrew, jaka tam kłótnia. Spięcia się czasem zdarzają, nawet drobne, jak się spędza ze sobą praktycznie 7/24.

Nie wiem co zrobię? Pamiętam, jak gdy trzy tygodnie temu się schodziliśmy to mówiła że się boi, że wie że to może wracać i że wtedy będzie potrzebowała mojej pomocy, moich słów, tłumaczeń...bo to jej pomaga.
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 18 lip 2006, 08:27

kiedys nie było - po slubie sie zaczeły ale 4 lata było oki !przed slubem
i wcale nie jestem tak och , ach i uch !! skad to wziołeś ?? <aniolek> jestem oki - ot po prostu ! A ta moja - jak piszesz , moze po prostu jest inna , dobra , konkretna itd.
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
Mroczny Piskacz
Maniak
Maniak
Posty: 721
Rejestracja: 26 kwie 2004, 18:00
Skąd: Kraina Śmierci
Płeć:

Postautor: Mroczny Piskacz » 18 lip 2006, 08:32

damian24, spięcia się zdarzają a i owszem. Ale nie że ona ciągle myśli o byłym :/ Ja na Twoim miejscu już dawno bym ją pogonił... ale Ty sam za siebie odpowiadasz. Tylko przedstawiam mój pkt widzenia :)

Krzysiu, mordo kochana, to był sarkazm <lol> Po prostu nie wierzę że będąc z drugą osobą nie ma spięć ;) Nie mówię o awanturach, ale spięcia i różnice poglądów nerwowe <diabel>
Widzę że z czasem sens słów się zmienia
Słowa nabierają nowego, innego znaczenia
Choć z pozoru dobre, przyczyną są cierpienia
<zakochany>
Obrazek
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 18 lip 2006, 08:52

Damianku, wcale nie cieszy mnie to, co piszesz. Taki stan, w ktorym ona jest, nie nadaje sie do tworzenia nowego zwiazku. Powinienes dac jej spokoj. A ona powinna sie uspokoic, zdecydowac i pojsc dalej. Jest jedna noga w dawnym zwiazku i Ty tego nie zmienisz ani byciem dobrym, ani wyrozumialym, ani wymagajacym.
Tak jak z telefonami od bylego, to jest jej sprawa i ona powinna sie z tym uporac. To, ze prosi Cie o pomoc w pozbyciu sie mysli o bylym, jest egoistyczne. Pewnie, moze szuka jakiejkolwiek metody, ale ta jej nie ma jak sie sprawdzic.
Powinna wrocic do Ciebie, jak sobie ze wszystkim poradzi. Tylko ze Wasza rozlaka skonczylaby sie powrotem do bylego... Mowi Ci to cos?
Z demonami przeszlosci mozna walczyc. Tylko ze u niej te demony powoli w aniolki sie przemieniaja.
Aaaaa, jest jeszcze jedno wyjscie. Oswiadcz sie i wez szybko slub. Wtedy jej przejdzie. Dziewczyna ma parcie na bycie zona, caly czas daje Ci sygnaly, a Ty niczego nie widzisz.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 18 lip 2006, 09:49

Miltonia pisze:Powinienes dac jej spokoj. A ona powinna sie uspokoic, zdecydowac i pojsc dalej. Jest jedna noga w dawnym zwiazku i Ty tego nie zmienisz ani byciem dobrym, ani wyrozumialym, ani wymagajacym.
quote]

Dlatego z nią zerwałem miesiąc temu. Chyba za szybko do siebie wróciliśmy (po 10 dniach), sama mówiła że to za szybko się stało, że mimo że zdecydowała się na mnie, to chciała mieć jeszcze więcej czasu. Nie wytrzymaliśmy oboje i wróciliśmy. Ech...ale to były piękne chwile :( Wtedy właśnie nasze zejście się było spowodowane moją dobrocią i wyrozumiałością. Oraz jej uczuciem do mnie.

Miltonia pisze:Powinna wrocic do Ciebie, jak sobie ze wszystkim poradzi. Tylko ze Wasza rozlaka skonczylaby sie powrotem do bylego... Mowi Ci to cos?


Mówi,cholera...Jej uczucie do niego jest silniejsze niż do mnie. Ale nie wiem czy to nie jest uczucie do świata, który utraciła, planów, które legły w gruzach. Wiem jak to bardzo boli, bo sam kiedyś jak wiesz tęskniłem bardziej do tego niż do eks.

Miltonia pisze:Aaaaa, jest jeszcze jedno wyjscie. Oswiadcz sie i wez szybko slub. Wtedy jej przejdzie. Dziewczyna ma parcie na bycie zona, caly czas daje Ci sygnaly, a Ty niczego nie widzisz.


Hehe, lubię Twoje poczucie humoru :)

Nawet jeśli bym był takim ryzykantem i wariatem to nie przyjęłaby oświadczyn. Mam mieszkanie, nadal nie wykończone do końca, nie mieszkam tam jeszcze, szczególnie że przez dwa miesiące mam wolne mieszkanie rodziców. Chciałbym, żeby ze mną się zaangażowała w wyposażanie mieszkania, żeby potraktowała je jako nasze wspólne gniazdko. Widzę, że próbuje, ale nie za bardzo potrafi. Nie może się w 100% zaangażować w nasz związek, mimo że twierdzi że mnie kocha i pokazuje tona każdym kroku - no, oprócz wczorajszego wieczoru :/

Koszmar wrócił po 3 tygodniach.
Awatar użytkownika
sadi
-#
-#
Posty: 826
Rejestracja: 17 kwie 2005, 00:53
Skąd: płynie czas?
Płeć:

Postautor: sadi » 18 lip 2006, 15:03

No i wyszlo centralnie ze panna sama nie wie czego chce...
Ja bym kazal jej wziac wolne ode mnie na tak dlugo az sie zdecyduje. Po co sie meczyc i denerwowac jak to wszystko jest niezalezne od ciebie bo widzisz ze choc sie starasz to wystarczy drobne cos i ona wszyskie starania niszczy?
Be a man !! ;DD
<zmieszany> -> uwielbiam tę mordę
<sex> -> ta też jest fajna
<hahaha> -> często sie śmieję...ze wszystkiego...
<fuckoff> -> jak mnie ktos wku$%^&!
;DD -> jeszcze ta mi lezy
Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 18 lip 2006, 15:43

Niestety, wolne nic nie da. Wiem co mam robić i wiem co przyniesie efekty. Mam generalnie dwa wyjścia:

1. Starać się nadal i "podbijać" w górę Jej uczucie do mnie licząc, że w końcu to minie.
2. Zerwać zupełnie i zrezygnować z niej. Odciąć się.

Pkt. 2 jest trudny i już raz poszedłem w takim kierunku. Efekt był kiepski. Ona do mnie tęskniła, ja cierpiałem.

Zobaczymy jak będzie dzisiaj. Na razie wszystko wygląda OK, zadzwoniła jak zwykle w ciągu dnia, wieczorem może jakaś kolacyjka. Mam nadzieję, że jej przeszło i znowu będzie spokój...na jakiś czas. Wierzę, że pomogę Jej to pokonać i że będzie w stanie się w 100% zaangażować, bo podstawy są do tego.
Awatar użytkownika
Mroczny Piskacz
Maniak
Maniak
Posty: 721
Rejestracja: 26 kwie 2004, 18:00
Skąd: Kraina Śmierci
Płeć:

Postautor: Mroczny Piskacz » 18 lip 2006, 15:48

damian24 pisze:Starać się nadal i "podbijać" w górę Jej uczucie do mnie licząc, że w końcu to minie.


Aż ona się odbije od dna, za które robisz, i wróci do szukania miłości.

damian24 pisze:Zerwać zupełnie i zrezygnować z niej. Odciąć się.


W tym wypadku jedyne rozsądne jeśli nie jesteś masochistą :)
Widzę że z czasem sens słów się zmienia
Słowa nabierają nowego, innego znaczenia
Choć z pozoru dobre, przyczyną są cierpienia
<zakochany>
Obrazek
Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 18 lip 2006, 16:22

Heh, też czasem się nad tym zastanawiam. Ale jednak nie jestem masochistą, tylko po prostu widzę dość sporą szansę dla niej i dla mnie, dla nas. I póki tą szansę widzę to będę próbował. Nie robiłbym tego gdybym nie dostał od niej tak wiele ciepła i uczucia. Naprawdę dała mi bardzo wiele, nie zachowuje się jak osoba wykorzystująca mnie (nawet podświadomie) jako trampolinę. Gdyby nasz związek nie był taki intensywny, gdybyśmy jeszcze przedwczoraj nie oglądali w objęciach wschodu słońca (pieprzony romantyk :P), gdybyśmy nie kochali się w objęciach w jeziorze jeszcze kilka dni temu to nie walczyłbym. Byłem wygłodniały miłości jak pies ze schroniska. Żyłem tylko pracą i swoim hobby, zagłuszałem potrzeby...w końcu znalazłem. i nie dam mu po prostu tak sie ulotnić, skoro jeszcze jest!

Dwa lata czekałem na taką osobę. A dziewczyn w międzyczasie przewinęło się sporo i żadna nie wzbudziła mojego zachwytu. Nie chcę czekać kolejnych lat na miłość.
Awatar użytkownika
Joasia
Weteran
Weteran
Posty: 998
Rejestracja: 22 sty 2006, 21:17
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Joasia » 18 lip 2006, 16:22

damian24 pisze:znowu będzie spokój...na jakiś czas.
Bez sensu, ma być dobrze cały czas a nie na chwilę. Tu trzeba coś zmienić bo to nie jest normalne. I Ty i ona się męczycie. Ona musi się zdecydować - albo w jedną stronę albo w drugą <chory>
Obrazek
Awatar użytkownika
Mroczny Piskacz
Maniak
Maniak
Posty: 721
Rejestracja: 26 kwie 2004, 18:00
Skąd: Kraina Śmierci
Płeć:

Postautor: Mroczny Piskacz » 18 lip 2006, 16:25

damian24 pisze:Ale jednak nie jestem masochistą, tylko po prostu widzę dość sporą szansę dla niej i dla mnie, dla nas.


Czasem sami się bardziej oszukujemy niż inni ludzie...

damian24 pisze:Nie chcę czekać kolejnych lat na miłość.


Ja bym się tam zabawił :)
Widzę że z czasem sens słów się zmienia
Słowa nabierają nowego, innego znaczenia
Choć z pozoru dobre, przyczyną są cierpienia
<zakochany>
Obrazek
Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 18 lip 2006, 16:27

Joasia pisze:
damian24 pisze:znowu będzie spokój...na jakiś czas.
Bez sensu, ma być dobrze cały czas a nie na chwilę. Tu trzeba coś zmienić bo to nie jest normalne. I Ty i ona się męczycie. Ona musi się zdecydować - albo w jedną stronę albo w drugą <chory>


Już zdecydowała. Po moim zerwaniu z nią mieliśmy dwa tygodnie na przemyślenia. Teraz twierdzi, że zdecydowała, że chce być ze mną i budować związek.

Ale nic nie może poradzic na nawroty wspomnień o byłym związku. Związku, bo to już nawet nie o faceta chodzi tylko o tą Jej wyidealizowaną przyszłość.

[ Dodano: 2006-07-18, 16:29 ]
Mroczny Piskacz pisze:
Ja bym się tam zabawił :)


Ja nie potrafię.
Awatar użytkownika
Joasia
Weteran
Weteran
Posty: 998
Rejestracja: 22 sty 2006, 21:17
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Joasia » 18 lip 2006, 16:45

damian24 jak dla mnie wygląda to tak że ona jeszcze tak w 100% nie zdecydowała. Jak zaczynałam obecny związek też męczyły mnie myśli o kimś innym. Ale odkąd się zdecydowałam pozbyłam się ich. Może czasami sobie coś przypomnę ale nie jest to w stanie zburzyć mojego samopoczucia tak jak to jest u Twojej dziewczyny.
Obrazek
Awatar użytkownika
Mroczny Piskacz
Maniak
Maniak
Posty: 721
Rejestracja: 26 kwie 2004, 18:00
Skąd: Kraina Śmierci
Płeć:

Postautor: Mroczny Piskacz » 18 lip 2006, 16:50

damian24 pisze:Ja nie potrafię.


Wykastrowała Cię ?? <boje_sie> No to już Cię trzyma za jaja <diabel> Albo je trzyma w lodówce <lol>
Widzę że z czasem sens słów się zmienia
Słowa nabierają nowego, innego znaczenia
Choć z pozoru dobre, przyczyną są cierpienia
<zakochany>
Obrazek
Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 18 lip 2006, 16:54

Joasiu, ale wspominałaś, że po kilku miesiącach bycia ze swoim obecnym partnerem miałaś niezły dylemat i chciałaś odejść. On Ci nie dał i dziś jesteś z nim szczęśliwa, choć myśli o byłym się zdarzają...takich przypadków jest sporo, nawet jeden taki w moim bezpośrednim otoczeniu.

Ja też mam myśli o eks z którą spędziłem 5 lat i nawet w ten weekend jak byłem z moim Słońcem na mazurach to moja eks zadzwoniła pochwalić się małym kotkiem, którego przygarnęła...podobno identycznym jak "nasz kocur" (mieliśmy rudą bestię, teraz mieszka ze mną). Chyba jej się nie układa z Jej facetem...mówiła w taki sposób, że coś mnie zakłuło w sercu. Po dwóch latach! Dzwoni do mnie ostatnio, nie układa Jej się z obecnym partnerem, nie wiem nawet czy już się nie rozstali. Po dwóch latach poczułem dość mocny nawrót wspomnień, ale minęło mi to dość szybko, bo moje Słońce było obok. Więc wiem jak to potrafi siedzieć w sercu i w głowie, nawet jeżeli jesteśmy zaangażowani w nowy związek na poważnie.

Gorgon, taką mam popieprzoną konstrukcję, że seks dla sportu nie sprawia mi przyjemności. A miałem okazję zakosztować, z totalnego zaskoczenia nawet :]
Awatar użytkownika
Joasia
Weteran
Weteran
Posty: 998
Rejestracja: 22 sty 2006, 21:17
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Joasia » 18 lip 2006, 17:04

damian24 bardzo bym chciała żeby wam się ułożyło i żeby ona doszła do takiego wniosku jak ja :] Też nie pozwalaj jej odejść. Tylko że do tego trzeba dwojga. Niepokoi mnie tylko to że ona tak łatwo daje się wyprowadzić z równowagi. Ja to trochę dusiłam w sobie, nie wiem czy to było dobre - nie chciałam go dołować.
Obrazek
Awatar użytkownika
Mroczny Piskacz
Maniak
Maniak
Posty: 721
Rejestracja: 26 kwie 2004, 18:00
Skąd: Kraina Śmierci
Płeć:

Postautor: Mroczny Piskacz » 18 lip 2006, 17:06

damian24, kto mówi że dla sportu? Mówię że jest więcej niż jedna partnerka do związku na tym świecie :]
Widzę że z czasem sens słów się zmienia
Słowa nabierają nowego, innego znaczenia
Choć z pozoru dobre, przyczyną są cierpienia
<zakochany>
Obrazek
Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 18 lip 2006, 17:11

Joasia pisze:damian24 bardzo bym chciała żeby wam się ułożyło i żeby ona doszła do takiego wniosku jak ja :] Też nie pozwalaj jej odejść. Tylko że do tego trzeba dwojga. Niepokoi mnie tylko to że ona tak łatwo daje się wyprowadzić z równowagi. Ja to trochę dusiłam w sobie, nie wiem czy to było dobre - nie chciałam go dołować.


Ona też dusi w sobie, tylko że ja cwana bestia jestem i widzę że nagle wczoraj z uczuciowej kotki stała się smutna i oziębła. Więc zacząłem drążyć i wypytywać. A Ona biedaczka nie potrafi kłamać, oj nie potrafi.No i wyciągnąłem. O co później miała pretensje, bo jak powiedziała "jutro by mi przeszło, a tak Ty się dołujesz i jest problem, wolałabym nic nie mówić i zwalczyć to przez noc w sobie"

Gorgon, ja wiem. Jestem zwolennikiem że na tym padole każdy ma określoną pulę swoich "drugich połówek". Tylko tak ciężko na nie trafić!
Awatar użytkownika
Mroczny Piskacz
Maniak
Maniak
Posty: 721
Rejestracja: 26 kwie 2004, 18:00
Skąd: Kraina Śmierci
Płeć:

Postautor: Mroczny Piskacz » 18 lip 2006, 17:14

damian24, to trzeba próbować a nie jak się jeden, za przeproszeniem, niewypał trafiło od razu się cieszyć i nie chcieć puścić tak jakby to samego pana Boga za kostki się złapało :| Czasem trzeba się rozstać, bo nie jest jeszcze "tak źle" ale dobrze też nie jest. Sam jestem teraz w takiej sytuacji i rozważam to o czym Tobie piszę.
Widzę że z czasem sens słów się zmienia
Słowa nabierają nowego, innego znaczenia
Choć z pozoru dobre, przyczyną są cierpienia
<zakochany>
Obrazek
Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 18 lip 2006, 23:20

Ty nie rozważaj tylko spotkaj się z tą swoją lubą, pewnie na to czeka :)

Niewypałów to ja trafiłem przez dwa lata chyba z sześć (mówię o tych poważniejszych rozczarowaniach, nie wspominam jednorazowych "randek"), a tutaj jest tak jak piszesz - miałem wrażenie że samego Pana Boga za kostki złapałem :) Mimo to wiem, że jak się nie uda to jeszcze kiedyś znowu będę miał takie samo wrażenie :)

Dzisiejszy wieczór mieliśmy udany. Przeczucie mnie nie myliło. Jednak dzisiaj ja byłem zimny, choć życzliwy i rozmowny. Próbowała nieśmiało zbliżyć się do mnie fizycznie, chciała mnie też pocałować na koniec i się przytulić. Mimo że miałem ochotę (choć wcale nie jakąś ogromną) to nie dałem się :P Niech teraz Ona o mnie powalczy jak Jej zależy.
Awatar użytkownika
Mroczny Piskacz
Maniak
Maniak
Posty: 721
Rejestracja: 26 kwie 2004, 18:00
Skąd: Kraina Śmierci
Płeć:

Postautor: Mroczny Piskacz » 19 lip 2006, 09:06

damian24 pisze:Ty nie rozważaj tylko spotkaj się z tą swoją lubą, pewnie na to czeka :)


<lol> Nie zauważyłem wczoraj że odpisałeś :) Ja ze swoją zerwałem, wychodząc z założenia że pewne rzeczy trzeba skończyć gdy zaczynają się psuć, zanim dojdzie do nas smrodek zgnilizny <lol>

damian24 pisze:Niewypałów to ja trafiłem przez dwa lata chyba z sześć (mówię o tych poważniejszych rozczarowaniach, nie wspominam jednorazowych "randek"), a tutaj jest tak jak piszesz - miałem wrażenie że samego Pana Boga za kostki złapałem :) Mimo to wiem, że jak się nie uda to jeszcze kiedyś znowu będę miał takie samo wrażenie :)

Dzisiejszy wieczór mieliśmy udany. Przeczucie mnie nie myliło. Jednak dzisiaj ja byłem zimny, choć życzliwy i rozmowny. Próbowała nieśmiało zbliżyć się do mnie fizycznie, chciała mnie też pocałować na koniec i się przytulić. Mimo że miałem ochotę (choć wcale nie jakąś ogromną) to nie dałem się :P Niech teraz Ona o mnie powalczy jak Jej zależy.


Obaczym co Ci z tego przyjdzie, ale sam widzisz że ona postępuje według wzorca który Ci przedstawiliśmy :) Posłuchaj czasem dobrej rady bez wypuszczania jej drugim uchem od razu ;) Zresztą sam już wiesz o co chodzi <lol>
Widzę że z czasem sens słów się zmienia
Słowa nabierają nowego, innego znaczenia
Choć z pozoru dobre, przyczyną są cierpienia
<zakochany>
Obrazek
Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 19 lip 2006, 11:30

Skoro zerwałeś i Ci z tym dobrze to tylko pogratulować. Gdybym nie był tak zaangażowany i dodatkowo nie działał system "gonić króliczka" to też bym tak zrobił, bez wahania, bo się męczę strasznie i przeżywam tą całą chorą sytuację. Nie mam chyba zbyt wiele instynktu samozachowawczego.

Niestety, dzisiaj Jej jeszcze nie przeszło. Tak jakby nagle przekreślała swoje uczucie do mnie...bo TO samo przychodzi. A jeszcze w ten weekend zaplanowaliśmy wspólne wakacje za granicą, we wrześniu, kupiliśmy przewodnik, opracowaliśmy plan...

Ja pierd...ale Ona jest pokręconaemocjonalnie :/

Ale jestem wkur...
Ostatnio zmieniony 19 lip 2006, 11:33 przez damian24, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Mroczny Piskacz
Maniak
Maniak
Posty: 721
Rejestracja: 26 kwie 2004, 18:00
Skąd: Kraina Śmierci
Płeć:

Postautor: Mroczny Piskacz » 19 lip 2006, 11:33

Póki co jest dziwnie, ale jak to zwykle po dużych zmianach w życiu. Ale nie można brnąć i się oszukiwać że będzie lepiej, jak jest coraz gorzej. Też byłem bardzo zaangażowany, ale jednak górę wziął zdrowy rozsądek.

Ty wolisz jednak się stopniowo wykańczać i czekać aż dojdzie do końca cała sprawa... sam sobie robisz gorzej :]
Widzę że z czasem sens słów się zmienia
Słowa nabierają nowego, innego znaczenia
Choć z pozoru dobre, przyczyną są cierpienia
<zakochany>
Obrazek
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 19 lip 2006, 11:36

Damian, odnosze wrazenie, ze wiecej tu desperacji niz uczucia. Nie rozumiem jak zwiazek ma sie udac przechodzac na poczatku takie problemy. Spotykacie sie i nawet sie nie calujecie??? Jej, jak kiepskie malzenstwo i to po 20 latach. O co ona ma walczyc? Ona ma teraz inne problemy. Jak male dzieci, kazde strzela focha, a problem potluczony wazon zamiataj pod dywan, moze nikt nie zobaczy. Ludzie to masochisci <hahaha>
Ale fajnie sie czyta... .
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać

przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 19 lip 2006, 11:44

Nie Mil, to nie tak. Problem jest w tym, że przez 3 tygodnie jest cudownie i jesteśmy oboje szczęśliwi. Jest wszystko czego mógłbym sobie życzyć po udanym związku. I po tych 3 tygodniach przychodzi właśnie takie coś...

Nie jestem masochistą. Jestem nieinteligentny emocjonalnie i potrzebuję uczucia, któremi dawała. Uzależniła mnie od siebie. Tęsknie do niej nawet będąc w pracy. To chore, ale sama mnie tego nauczyła, też tęskniąc codziennie i będąc najukochańszą Moją Pszczółką.

Jestem równie pokręcony jak Ona :/
Janusia
Początkujący
Początkujący
Posty: 2
Rejestracja: 20 lip 2006, 03:07
Skąd: Wuppertal
Płeć:

Postautor: Janusia » 20 lip 2006, 21:06

Ja mam tez problem z natretnym partnerem i jedno wiem, ze gdyby on nie byl taki natretny to zapomnialabym go. Od dwoch lat blokuje mnie - jestem zawieszona pomiedzy tym co bylo a tym co bedzie. Koszmar - nie jestem w stanie sie go pozbyc - kazdy pomysl jest do bani bo nie mam zamiaru cale zycie przed nim uciekac. Robie wszystko zeby go do siebie zniechecic - nie przebieram w slowach - lekcewaze go........ Ale sa sytuacje, ze gadam z nim, tlumacze..... - nic nie pomaga. To nie jest takie proste dla kobiety - pozbyc sie psychola. Dochodz strach, ze on w desperacji zrobi mi cos zlego.... Przeciez nie pojde z tym na policje................ To przeciez tez czlowiek, ktory ma prawo ulozyc sobie szczesliwe zycie. Moze po jakims czasie sam zrezygnuje - licze na to. Innego partnera nie szukam bo narazie jest mi dobrze samej.
Dodam, ze po lekturze twoich postow, Damian, lekko ci wspolczuje. Tylko czas moze rozwiac twoje watpliwosci. Przez chwile myslalam. zebys pozwolil jej wrocic do eks, aby mogla zakonczyc ten etap swojego zycia. Moze ona jest tez tak zawieszona i chcialaby w koncu spasc - nawet jakby przy tym miala sobie cos zlamac. Wyzdrowieje, ale bedzie juz na ziemii. Cieplo pozdrawiam.
wiem ze nic niewiem
Awatar użytkownika
damian24
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 409
Rejestracja: 18 wrz 2004, 12:28
Skąd: z pracy
Płeć:

Postautor: damian24 » 21 lip 2006, 11:20

Janusia pisze:Dodam, ze po lekturze twoich postow, Damian, lekko ci wspolczuje. Tylko czas moze rozwiac twoje watpliwosci. Przez chwile myslalam. zebys pozwolil jej wrocic do eks, aby mogla zakonczyc ten etap swojego zycia. Moze ona jest tez tak zawieszona i chcialaby w koncu spasc - nawet jakby przy tym miala sobie cos zlamac. Wyzdrowieje, ale bedzie juz na ziemii. Cieplo pozdrawiam.


Witaj na forum :)

Takie małe katharsis już było - zerwałem, spotkała się po pół roku z byłym, długo rozmawiali. Nie wróciła do niego. Za to my zeszliśmy się, może trochę za szybko. Byłemu powiedziała, że zdecydowała i że ze mną jest szczęśliwa, że mnie kocha i nie chce żadnych telefonów od niego. No cóż...raz jeszcze próbował, ale spotkał się z Jej murem i ostrymi słowami. Dał chyba spokój.

Na razie wszystko po tych dwóch cholernych dniach wraca do normy, została w końcu wczoraj na noc. Nie naciskam, nie wymagam, czekam cierpliwie. I są efekty. Nie wiem na jak długo. Ale miło było się obudzić koło niej i usłyszeć, że jestem wspaniałym facetem i że Jej bardzo dobrze ze mną :)

Zaciekawiła mnie natomiast Twoja sytuacja. Czy nie masz tak, że po takim czasie inwigilacji, napastowań i osaczania nienawidzisz tej osoby? Nazywasz go psycholem, z drugiej strony Cię blokuje, wracasz myślami do przeszłości? Do tych dobrych czy do tych złych chwil?
Awatar użytkownika
TFA
Weteran
Weteran
Posty: 3055
Rejestracja: 01 wrz 2005, 00:57
Skąd: litwini wracają
Płeć:

Postautor: TFA » 21 lip 2006, 11:28

Janusia pisze:Ja mam tez problem z natretnym partnerem i jedno wiem, ze gdyby on nie byl taki natretny to zapomnialabym go


No i jemu o to chodzi, on nie chce pozwolic o sobie zapomniec :] a tak to chociaz ma jeszcze nadzieje :D
Ręce me do szabli stworzone, nie do kielni.
Janusia
Początkujący
Początkujący
Posty: 2
Rejestracja: 20 lip 2006, 03:07
Skąd: Wuppertal
Płeć:

Postautor: Janusia » 21 lip 2006, 17:40

Nie czuje nienawisci do mojego bylego partnera, ale tez nie czuje milosci. Przez to, ze jest taki natretny nie daje mi mozliwosci abym mogla z dystansem spojrzec na nasz zwiazek i przez to czuje sie zawieszona, bo nie wiem czy chcialabym wrocic czy zapomniec. W chwili obecnej, pomimo, ze on stara sie mi we wszystkim dogodzic to i tak nie wierze w jego zapewnienia. Gdy wracam w przeszlosc to niestety widze przede wszystkim to co bylo zle, bo przeciez tylko dlatego odeszlam. Te lepsze chwile jakos sie zatracaja - na wierzch wyplywa zal i wscieklosc przez jego zachowania. Nie wierze w radykalna zmiane charakteru dlatego pewnie nie dojdzie miedzy nami do zejscia sie. Nie chce przechodzic jeszcze raz tych sytuacji, ktore na pewno beda sie powtarzac choc moze w innym opakowaniu. To tyle. Cieplo pozdrawiam
wiem ze nic niewiem
paddy
Maniak
Maniak
Posty: 570
Rejestracja: 30 gru 2005, 12:38
Skąd: xxx
Płeć:

Postautor: paddy » 18 sie 2006, 22:45

NO właśnie :/ jak rzucać :/
Otórz mam problem.. Mój chłopak ma w domu problemy ciągle i gdy jest ze mną to o tym zapomina raczej. I chcę mu pomagać ,pocieszać go i spotykać się z nim. Ale..
Już raz go zostawiłam i ustaliliśmy przyjaźń. Potem jednak się zgodziłam z nim być, bo chciałam dać sobie i jemu szansę. Udało się.. Zaczynałam nawet się z nim dobrze czuć.
To wszystko.. :( Nie czuję do niego nic więcej, i wiem że też już go nie pokocham. Dziś strasznie się obraziłam na niego o głupstwo, za które jeszcze troche i na kolanach by mnie przepraszał (chodziło o to że uniósł na mnie lekko głos, bo za dużo po nim jechałam) ale.. miałam powód. Chciałabym z nim zerwać. Bo czuję że tak dłużej zmuszać się nie mogę, jednak.. Najlepiej gdyby to on ze mną zerwał. Bo nie chcę żeby znów miał doła (uważa siebie za nieudacznika, bo tak mu wszyscy gadają, choć jest serio super facet!! ) Ja jednak z litości nie mogę przecież wciąż z nim być :( Też się męczę. Chciałabym go jakoś do siebie zniechęcić, zrobić coś takiego, żeby się cieszył wręcz że ze mną zerwał. Wiem.. trudne to, ale nie niemożliwe. Próbowałam już sposobu na wredną babę, której nic nie pasuje, ale za to tylko mnie wyzwał właśnie i chciał żebym wiedziała tylko że go to boli gdy mu tak mówię że to ma takie, a to takie itd. Ale być ze mną nadal chce. :/ Właśnie, więc cóż mi robić trzeba? :(
By nie miał doła, ale żeby też znów nie myślał że jestem jakaś podła świnia, bo nie chcę żeby miał uraz potem do dziewczyn. POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 492 gości