tęsknota za minionymi dniami, a miłość
Moderator: modTeam
tęsknota za minionymi dniami, a miłość
Chciałbym byście potraktowali topik abstrakcyjnie, choć nie ukrywam, że dotyczy mnie.
Ale do rzeczy - pozostał żal za przeszłością i złość na samego siebie, ale i na nią - pytanie czy jest jeszcze szansa na piękne uczucie???
Nic więcej nie mogę pewnego powiedzieć, bo sam nie wiem, poza tym że ona jest chyba gotowa na powrót - nie wiem nawet czy na prawdziwy powrót w moim rozumieniu.
Jak widać to na prawdę niewiele i stąd prośba o wasze oderwane od konkretnej sytuacji przemyślenia.
:566:
ps nie chcę ponownie pisać o podstawach tej złości, bo tak czy siak muszę się od niej oderwać, a tego czy wybaczyłem lub zapomniałem też nie wiem :567:
Ale do rzeczy - pozostał żal za przeszłością i złość na samego siebie, ale i na nią - pytanie czy jest jeszcze szansa na piękne uczucie???
Nic więcej nie mogę pewnego powiedzieć, bo sam nie wiem, poza tym że ona jest chyba gotowa na powrót - nie wiem nawet czy na prawdziwy powrót w moim rozumieniu.
Jak widać to na prawdę niewiele i stąd prośba o wasze oderwane od konkretnej sytuacji przemyślenia.
:566:
ps nie chcę ponownie pisać o podstawach tej złości, bo tak czy siak muszę się od niej oderwać, a tego czy wybaczyłem lub zapomniałem też nie wiem :567:
...pytanie czy jest jeszcze szansa na piękne uczucie???
Musisz tutaj przemyśleć wszystko poważnie samemu. Wcześniej piszesz, że pozostał ci żal za przeszłością ale zarazem złość na siebie i na nią. na pewno ciężko jest podejmowąć taką decyzje bo ma się w pamięci zarazem dobre i złe chwile. Nie chce ci mówić czy powinienś spróbować znowu z nią być czy nie, bo tylko ty do końca wiesz czego chcesz. Można byłoby powiedzieć "a spróbuj" ale jeżeli znowu coś nie wyjdzie to pozostanie serce złamane i znowu złość na siebie, że dało się drugi raz "nabrać". Z drugiej strony powiedzienie kategorycznie: "nie spróbować" to tak jakby tracić szanse na może prawdziwą wielką miłość. Pozostaje mi powiedzenie jedynie abyś póki co zobaczył na rozwój wydarzeń i w miare upływu czasu podjął jakąś ostateczną decyzje. Poza tym lepiej ode mnie mogą ci powiedzieć osoby które mają większe doświadczenie w tych sprawach.
"Wczuj się w smutek usychającej gałązki, gasnącej gwiazdy i konającego zwierzęcia,
lecz przede wszystkim odczuj ból i smutek człowieka"
lecz przede wszystkim odczuj ból i smutek człowieka"
Wiem, że to moja decyzja - po prostu muszę się z kimś tym podzielić.
Jeszcze słówko wyjaśnienia - jesteśmy na kilka dni przed poważną rozmową, bo opadł już kurz i pył, po gruzach, jakie sobie z wielkim hukiem zafundowaliśmy. Więc mam czas by jeszcze raz spokojnie to sobie przemyśleć. Właściwie to o niczym innym nie myślę i sam już dojrzewam, by to z siebie zrzucić - długo się tak nie da w rozterce żyć.
Jeszcze słówko wyjaśnienia - jesteśmy na kilka dni przed poważną rozmową, bo opadł już kurz i pył, po gruzach, jakie sobie z wielkim hukiem zafundowaliśmy. Więc mam czas by jeszcze raz spokojnie to sobie przemyśleć. Właściwie to o niczym innym nie myślę i sam już dojrzewam, by to z siebie zrzucić - długo się tak nie da w rozterce żyć.
...-
pracocholik
- Uzależniony

- Posty: 391
- Rejestracja: 29 lip 2004, 14:14
- Skąd: W-Wa - okolice
- Płeć:
Moim zdaniem powinieneś dać sobie spokój. I wcale nie chodzi mi o godność, honor czy tego typu kwestie. Jestem zwolennikiem dawania drugiej szansy, ale tylko do pewnego momentu.
Napiszę Ci wprost - jeśli tym razem się nie uda może się okazać że jesteś wrakiem człowieka, niezdolnym już do żadnych pozytywnych uczuć czy działań.
Napiszę Ci wprost - jeśli tym razem się nie uda może się okazać że jesteś wrakiem człowieka, niezdolnym już do żadnych pozytywnych uczuć czy działań.
- taka_jedna
- Maniak

- Posty: 648
- Rejestracja: 29 kwie 2004, 23:49
- Płeć:
sądząc po postach Mysiorka jest szansa na uczucie i to ogromne
Ale masz rację ciężko odróżnić żal za minionym a miłość...sama czasem czuje coś takiego, chociaż jestem od 1,5 roku w szczęsliwym związku, a jednak czasem wciaż w nocy wraca coś...i wiem że to nie miłość tylko właśnie to, że mogło być tak pięknie a nie było.
Przede wszystkim musisz jej wybaczyć a ona musi Cię przekonać, że to się wiecej nie powtórzy (bo o ile pamietam to o zdradę chodziło) I powinieneś czuć że nadal jesteś w stanie zrobić dla niej wszystko...i że po prostu bez niej nie możesz
hm...nie wiem co napisać, mam tylko nadzieję że wybierzesz dobrze
Ale masz rację ciężko odróżnić żal za minionym a miłość...sama czasem czuje coś takiego, chociaż jestem od 1,5 roku w szczęsliwym związku, a jednak czasem wciaż w nocy wraca coś...i wiem że to nie miłość tylko właśnie to, że mogło być tak pięknie a nie było.
Przede wszystkim musisz jej wybaczyć a ona musi Cię przekonać, że to się wiecej nie powtórzy (bo o ile pamietam to o zdradę chodziło) I powinieneś czuć że nadal jesteś w stanie zrobić dla niej wszystko...i że po prostu bez niej nie możesz
hm...nie wiem co napisać, mam tylko nadzieję że wybierzesz dobrze
"Bierz od świata to, co Ci daje, ale nie domagaj się tego, czego Ci dać nie chce. Natomiast prosić możesz zawsze."
-
pracocholik
- Uzależniony

- Posty: 391
- Rejestracja: 29 lip 2004, 14:14
- Skąd: W-Wa - okolice
- Płeć:
- taka_jedna
- Maniak

- Posty: 648
- Rejestracja: 29 kwie 2004, 23:49
- Płeć:
wybierzesz dobrze, czyli wybierzesz tak żebys był szczęśliwy
Oczywiscie ze jednej drogi do szczęścia nie ma, ale są drogi do nie-szczęścia i ich trzeba nie wybierać. Po prostu chodziło mi o to, żeby nie żałował swojego wyboru.
"Bierz od świata to, co Ci daje, ale nie domagaj się tego, czego Ci dać nie chce. Natomiast prosić możesz zawsze."
-
pracocholik
- Uzależniony

- Posty: 391
- Rejestracja: 29 lip 2004, 14:14
- Skąd: W-Wa - okolice
- Płeć:
POMYSL!!! cóz mozesz stracić
? nic !! a zyskać
????
troche zacznij też mysleć o sobie
a bedzie dobrze . Zabawa .....? to to, co nam jest potrzebne najbardziej !!
Troche psychologi jak w to włozysz nie zaszkodzi , mam tylko nadzieje , ze to zrozumiałeś co chciałem przekazać ? tak to napisałem by sie młodociani nie pokapowali , to by dopiero było !!

a bedzie dobrze . Zabawa .....? to to, co nam jest potrzebne najbardziej !!
Troche psychologi jak w to włozysz nie zaszkodzi , mam tylko nadzieje , ze to zrozumiałeś co chciałem przekazać ? tak to napisałem by sie młodociani nie pokapowali , to by dopiero było !! poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Witam o późnym poranku.
Dzięki za wszystkie posty - jestem po pierwszej poważnej rozmowie (nawiasem mówiąc ile to czasem musi potrwać, by ludzie kiedyś sobie najbliżsi znowu potrafili spokojnie porozmawiać, bez pretensji, złości i innych złych emocji) i wybrałem.
Raczej wybraliśmy, choć obojgu nam jest ciężko. Wybrałem, co trochę przewidział Krzyś, ze względu na siebie - za słaby jestem, by naprawiać przeszłość, nie wiem czy tego chcę, nie ma we mnie tej pasji, co kiedyś, a po drugiej porażce nie wiem ile czasu bym się podnosił.
Ona - jak mówi - jest też rozdarta, choć zaczęła już sobie układać życie z innym, co paradoksalnie naprawdę mi pomaga, łatwiej będzie mi żyć ze świadomością, iż związek się rozpadł dla czegoś poważniejszego, a i z wiedzą, że ona jakoś sobie radzi.
Krótko mówiąc bardziej mi pomogła spojrzeć w przyszłość spokojna rozmowa niż wzajemne nakręcanie złości, przez ciągłe czynienie sobie wyrzutów - i może to będzie jakiś morał z tej histori.
Jestem przekonany, iż w końcu zaczniemy się szanować i rozstaniemy się jak dorośli ludzie nie wyniszczając się wzajemnie.
No i cóż - śpieszę próbować znowu cieszyć się istnieniem.
Trzymajcie się wszyscy cieplutko i radośnie :564:
ps obiecuję kolejny topik mojego autorstwa w tym dziale już o radośniejszej stronie zbliżenia się do drugiego człowieka.
Dzięki za wszystkie posty - jestem po pierwszej poważnej rozmowie (nawiasem mówiąc ile to czasem musi potrwać, by ludzie kiedyś sobie najbliżsi znowu potrafili spokojnie porozmawiać, bez pretensji, złości i innych złych emocji) i wybrałem.
Raczej wybraliśmy, choć obojgu nam jest ciężko. Wybrałem, co trochę przewidział Krzyś, ze względu na siebie - za słaby jestem, by naprawiać przeszłość, nie wiem czy tego chcę, nie ma we mnie tej pasji, co kiedyś, a po drugiej porażce nie wiem ile czasu bym się podnosił.
Ona - jak mówi - jest też rozdarta, choć zaczęła już sobie układać życie z innym, co paradoksalnie naprawdę mi pomaga, łatwiej będzie mi żyć ze świadomością, iż związek się rozpadł dla czegoś poważniejszego, a i z wiedzą, że ona jakoś sobie radzi.
Krótko mówiąc bardziej mi pomogła spojrzeć w przyszłość spokojna rozmowa niż wzajemne nakręcanie złości, przez ciągłe czynienie sobie wyrzutów - i może to będzie jakiś morał z tej histori.
Jestem przekonany, iż w końcu zaczniemy się szanować i rozstaniemy się jak dorośli ludzie nie wyniszczając się wzajemnie.
No i cóż - śpieszę próbować znowu cieszyć się istnieniem.
Trzymajcie się wszyscy cieplutko i radośnie :564:
ps obiecuję kolejny topik mojego autorstwa w tym dziale już o radośniejszej stronie zbliżenia się do drugiego człowieka.
...lorenzen pisze:... ile to czasem musi potrwać, by ludzie kiedyś sobie najbliżsi znowu potrafili spokojnie porozmawiać, bez pretensji, złości i innych złych emocji) i wybrałem.
...
Hehe... jakbym przypominał sobie siebie, czyli Nas.
Też poprosiłem o końcową, szczerą rozmowę. Dowiedziałem się tam po raz pierwszy że Ona też go kocha (on od dawna) i... ULGA... że mogę iść w swoją stronę, że mogę cos nowego budować. Tej rozmowy było mi trzeba!
I co??? I po miesiącu od tej rozmowy zaczęliśmy budować wspólnie znowu razem...
Echhh... życie jest nieobliczalne.
A jakie ciekawe?!
KOCHAJ...i rób co chcesz!
No tu się muszę zgodzić Mysiorku - czego (jak mi się wydaje) się nauczyłem, to że już nigdy niczego nie będę pewien, nawet w stosunku do siebie samego, choć będę się starał jak nigdy dotąd "walczyć" o swoje szczęście. Piękno życia jest niestety zadane, a nie dane.
Tylko to mi przychodzi teraz do głowy.
Pozdrawiam
Tylko to mi przychodzi teraz do głowy.
Pozdrawiam
...Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1134 gości


