Prosi o radę a mnie zupełnie zatyka
Może po krótce przedstawię wam całą sytuację.
Więc chłopak ma żonę i dziecko,które jest bardzo chore.Mala ma zaldwie 9 m-cy i straszne problemy z kręgosłupem.Lekarze walczą o to by mogła chodzić.
Żona mojego kolegi próbuje go zatrzymać przy sobie wykorzystując dziecko.
On z tego co widzę nie jest szczęśliwy.Ma już dość tej całej sutuacji.
Pracuje jak wół na dom i rodzine po 14 godzin dziennie a ona nawet mu nie pomaga.
Źle sypia,ogólnie nie dba o siebie...co strsznie mnie martwi...ale z tego co widzę to po prostu nie ma na to czasu
Powiedział mi ostatnio o tym,że już dawno zostawiłby żonę gdyby nie dziecko.
Przeciez szczęście i miłość w życiu są najważniejsze.W małżeństwie również.
Ale gdy tego nie ma to czy małżenstwo musi być naszym więzieniem?
Dodatkowo mówi,ze poznał kogoś z kim chciałby być.Kogoś w kim się zakochał.
Dotychczas nie wiedziałam o co chodzi,ale widziałam że się zmienił.Odkąd się z nią spotyka widzę innego człowieka...radosnego,wesołego...nawet zmęczenie mu tak nie przeszkadza.
Sama nie wiem co mu poradzić.
Chcę żeby był szczęśliwy a jeśl żona mu tego nie daje to czy musi z nią być dla zasady?


Jakby chciał, to zadbałby o siebie.



)
Zreszta co za różnica kto "zabiera" dzidziusia? Rozwód to rozwód,dziecko to odczuwa.Tak piszecie,że każdy ma prawo do szczęścia,że ma spróbować z tą drugą kobietą.A co z żoną?Sama ma zostać z chorym dzieckiem?![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)