Do rzeczy......
Kilka lat byłam w związku, w którym seks nie istniał, nie chce rozwodzić się nad tym bo to już przeszłość. Jeśli seksu nie było, tym samym nie było z kim podnosić techniki i uczyć się nowych rzeczy (Tak naprawdę mimo wieku moje dośiadczenie równa się zero)
Na szczęście kilka miesięcy temu doszło do mnie, że marnuje swoje życie w czymś co przyszłości nie daje, a tylko wysyssa energie i zapał do czegokolwiek.
Poznałam świetnego faceta, poraz pierwszy w życiu seks był dla mnie czymś przyjemnym, on jest jak doskonały muzyk, który potrafi zagrać nawet najtrudniejszy utwór, w taki sposób, że dreszcze zostają przez tydzień po koncercie!!!! On doskonale wie, że mam mizerne doświadczenie, jednak zapewnia, że bardzo go to kręci, bo podoba mu się jak widzi moją radość i ważniejsze jest dla niego moje zaspokojenie Tak miło już jest od kilkunastu tygodni, jednak ja chciałabym dawać mu tyle samo co biorę, wiem, że powiecie rozmawiaj, pytaj, robię to a on niezmiennie z tajemniczym uśmiechem mówi "szukaj" albo moje ulubione "zgadni". Udało mi się wyciągnąć, że bardzo lubi pozycje na jeźca, no i ogólnie wszystkie te gdzie kobieta jest na górze. I tu zaczyna się mój problem bo;
a) nie czuje nic (nie wiem czy już jest w środku czy , czy nie)
b) nie potrafie nadać jakiegoś tempa temu wszystkiemu
c) robię coś nie tak, bo ciagle "wypada"
d) "nie czuje klimatu"
Co robie nie tak?
Kwestia treningu?
Efekt jest taki, że pozwalam mu na wszystko, tylko jak prosi, żebym wskoczyła na niego to sie blokuje i powoli zapał mnie opuszcza.



naciski i namowy zawsze maja odwrotny skutek - wiem po sobie

jak mozna nie czuc ?




) nie klecz ! tylko kucaj tak by stopy były na ziemi , łózku , dywanie itd.

, ale tu najwyraźniej widać, ze dziewczyna nie wie jak się ma zachowywać gdy "ma dowodzić" całej akcji. a.b1, wyrazie pisze, ze nie wie co robić.