gracja pisze:Mona pisze:Racja - nie idź, bo niby w jakim charakterze tam pójdziesz?
Tym bardziej, że nie czujesz się wodzirejem i jak dasz plamę w zabawie, odbije się tylko na Tobie, a szala przechyli się w stronę eks. Daj spokój, na weselu najwyżej zatęskni
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
.
Spoko spoko

Bawić dobrze to ja się umiem, jestem też dobrym kompanem do pogawędek przy stole.
Dzisiaj zero kontaktu, nic nie napiszę, nie zadzwonię.
Wczoraj już umówiliśmy się na to wesele. Zabieram ją, jej siostrę i jej towarzysza. Więc nie mogę teraz zrezygnować. Mimo że czuję że to nie ma sensu, że ten związek to już przeszłość. Że nawet jeśli Jej "miłość" do mnie wróci to na krótko.
Na weselu nie dam Jej pokazać że mi tak zależy. Mamy wynajęty pokój w zajeździe, ale będziemy spać oddzielnie, położę się na podłodze. Mało będę pił, żeby głupot jakiś nie zrobić.
Mam nadzieję, że mi się uda nie myśleć o tym wszystkim. Problem na pewno sprawi Jej rodzina, tata (który mnie bardzo lubi), wujki, ciocie, babcie - wiecie jak to jest: "No to kiedy bawimy się na Waszym weselu?"; "Jaka piękna z Was para"; "Synu, napij się z teściem".
Oboje się tego obawiamy.
Wiecie co? Zastanawiam się, czy nie napisać do niej wieczorem smsa: "Przemyślałem to, nie pójdę dla nadzieji, nie chcę jej mieć, bo to nie ma sensu. Idę tylko dlatego, że zobowiązałem się i nie chcę Ci robić przykrości w oczach rodziny"