To mój pierwszy post, piszę go z pewnego ważnego dla mnie powodu. Otóż przeglądając fora natrafiłam na wypowiedzi mojego byłego (poznałam nick i kontekst wypowiedzi). czytając aż zbladłam, bo jego opisywany "problem" dotyczył mnie, ale był tak wyssany z palca i przykolorowany, że nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać... opisywał mnie jako egoistkę, niedojżałą laskę, która sie nim bawi itd. wymyślał historie, które nie miały miejsca tylko po to, żeby ktoś go tu pożałował. tak naprawdę zerwałam z nim bo mnie szarpnął,a ja agresji (żadnej!) nie będę tolerować i był tak dziecinny, że nie mogłam wytrzymać, tak własciwie to ciesze się że nadażyła się wtedy taka "okazja" do odejścia. On całą winę przeżucił na mnie, że robiłam jakies "gierki" (a co to?)... szczerze, jestem juz za "stara" na takie zabawy. żałuję że do niego nic do tej pory nie dotarło...
BTW piszę ten post z ciekawości czy więcej osób tak postępuje? wymyślając jakiś historie żeby tylko ktoś do niego napisal? dziwie się też że nikt sie nie kapnął bo on co chwile pisał co innego, w zależności jaki miał humor, raz dobrze, raz źle, razposwięcam mu czas, a raz mam go w dupie i nie mam dla niego chwili... ehh... zauważyłam że wypowiadały się osoby które tu często bywają, ciekawe czy jakaś do mnie trafi
Szkoda że przez takie sytuacje już nie mam żadnych pozytywnych myśli o tym człowieku... a przecież nie na tym polega łaczenie się w pary, prawda?