Wolność w związku
Moderator: modTeam
Ostatnio nawet sporo o tym myślałam. I oto, do jakich wniosków doszłam:
Granic brak i dobrze, bo są bez sensu. Nie ma granic wolności. Kiedy się jest "bezgranicznie", pojawia się wolność.
Kiedy stawia się bariery, jest wieczną zagadką dla partnera, bo niby tak uczą - bo niby bardziej pciąga coś takiego - to będzie szarpanie się do końca związku. A puścić to w cholerę na żywioł! Niech leci. A zjeść się nawzajem, do dna, z butami, poznać jak łyse konie, żadnych tajemnic, żadnych "części" dla siebie tylko. I wtedy przyjdzie wolność. Samo się wyklaruje.
Dopóki ciało stawia opór w wirze, to można obstawiać, że się utopi. Jak przestaje, jest szansa, że z tego wylezie.
Granic brak i dobrze, bo są bez sensu. Nie ma granic wolności. Kiedy się jest "bezgranicznie", pojawia się wolność.
Kiedy stawia się bariery, jest wieczną zagadką dla partnera, bo niby tak uczą - bo niby bardziej pciąga coś takiego - to będzie szarpanie się do końca związku. A puścić to w cholerę na żywioł! Niech leci. A zjeść się nawzajem, do dna, z butami, poznać jak łyse konie, żadnych tajemnic, żadnych "części" dla siebie tylko. I wtedy przyjdzie wolność. Samo się wyklaruje.
Dopóki ciało stawia opór w wirze, to można obstawiać, że się utopi. Jak przestaje, jest szansa, że z tego wylezie.
Pegaz pisze:Tym że np pocałunki takie na powitanie
całuje moich blizszych znajomych obojga płci na powitanie i pozegnanie.
Pegaz pisze:to samo się tyczy "przyjaciół"bo ktoś sobie wymyslił że przyjaciel jest najcenniejszy
ja mam prawie przyjaciela, prawie, bo dla mnie to wielkie słowo, jest moim najlepszym kumplem, kims więcej niz kumplem i nie ma tu podtekstów erotycznych. mój facet nie jest zazdrosny o niego. bo "przyjaciela" znam juz bardzo długo, dłuzej niz jego
Pegaz pisze:można by mnożyć takie przykłady,wspomne jeszcze o tzw "zainteresowaniu" okazywanym przez innych facetów..dla dziewczyny coś pięknego dla faceta udręka
zainteresowanie, lakki flirt nam ( przynajmniej mi pochlebia) ale nie próby podrywania mnie, mówie w delikatny sposób, że jestem zajeta, jak dociera to zaliczam to do miłych wspomnień, jesli dalej próbuje to pozbywam go wszelkich złudzeń. jednak co kobieta ma zrobic, chodzić w worku pio ziemniakach.
Pegaz pisze:widziałem już takie że dziewczyna w każdy piątek spotykała się ze znajomymi głównie facetami a jej men przebywał na uczelni
czy nie podoba ci sie ogólnie to, że kiedy nie spedzała czasu z facetem to spedzała go ze znajomymi płci "brzydkiej", czy o to, że on o niczym nie wiedział i, ze nie koniecznie były to spotkania czysto kolezeńskie z jej strony.
albo zapytam inaczej, czy gdyby jej facet wiedział, że sie spotyka z kumplami, a ona nie robiła niczego co wykracza poza ramy kolezeństwa to tez tak kryrtcznie bys na to patrzeł??
Pegaz pisze:Pisze to z perspektywy chłopaka
niemozliwe, bym sie nie domysliła
mrt pisze:żadnych "części" dla siebie tylko
jeszcze by tego brakowała, zeby ma spotkania babskie go ciagnęła. albo przymuszała do chodzenia ze mna do schronu, albo on mnie ciagnął na te swoje kompy
Ciekawe jak to odbierają znajomiDzindzer pisze:całuje moich blizszych znajomych obojga płci na powitanie i pozegnanie.
Dzindzer pisze:kims więcej niz kumplem i nie ma tu podtekstów erotycznych
Chodzi o to że nieraz taki przyjaciel wie więcej od chłopaka..działa to zresztą w obydwie strony..a to już coś złego..bo ów przyjaciel może użyć tego co wie przeciwko tobie najbliższej osobie chyba że chlopak dla ciebie to tylko maskotka.
Dzindzer pisze:lakki flirt nam ( przynajmniej mi pochlebia) ale nie próby podrywania
jakie pomiędzy jednym a drugim jest różnica?
toż to prawie akt litości..Dzindzer pisze:jesli dalej próbuje to pozbywam go wszelkich złudzeń
Dzindzer pisze:czy nie podoba ci sie ogólnie to, że
koledzy byli zaiste wspaniali tego chłopaka ponieważ znali się wszyscy tylko ten chłopak o niczym nie wiedział..o tym jak dobrze jego dziewczyna w tym gronie się "bawiła".
Same spotkanie nie mają w sobie nic złego..od tego min ma się znajomych żeby z nimi rozmawiać
[ Dodano: 2006-04-11, 15:40 ]
Dzindzer pisze:Ja w odniesieniu do listu Mony.
ja tez tylko inaczej

Ile jest wart świat pełen grubych krat?
Pegaz pisze:Ciekawe jak to odbierają znajomii jak to odbiera twój facet
moi znajomi własnie sie całuja na powitanie. mój facet daje buzi tylko bardzo dobrtym kumpela, takim które traktuje prawie jak rodzine.
dla niego to juz cos normalnego. Wi9azac sie ze mna wiedział, że całuje ludzi, ot takie buzi w policzek, ze dla mnie to cos takiego samego jak dawanie buzi na powitanie kuzynowi, czy lubianej ciotce. Płeć tu dla mnie nie ma znaczenia.
Pegaz pisze:Chodzi o to że nieraz taki przyjaciel wie więcej od chłopaka..
O mojej przeszłości pewnie wie wiecej, po prostu wtedy to była moja teraxniejszośc. O mojej teraźniejszości i przyszłosci wie znacznie mniej. czasami jak nie wiem co mam myslec to ide i z nim gadam, to pomaga mi połapac sie w swoich myslach. ale decyzje podejmuje z moim facetem nie przyjacielem.
Pegaz pisze:bo ów przyjaciel może użyć tego co wie przeciwko tobie najbliższej osobie chyba że chlopak dla ciebie to tylko maskotka.
nie uzyje. dlatego, bo nie mam tych "przyjaciół" na peczki, dlatego, bo to osoba która znam od lat, mam do niej zaufanie.
a mój facet jest kims dla mnie najwazniejszym, gdybym musiała wybierac komu uratowac zycie, ratowała bym faceta. ale jesli mój kochany tak po prostu teraz kazał by mi przestac sie kontaktowac z tamtym, to bym nie przestała, jesli by robił sceny, żadał czegos to bysmy sie rozstali.
Pegaz pisze:jakie pomiędzy jednym a drugim jest różnica?
dla mnie jest, pierwsze to tworzenie lekko erotycznego klimatu, 2 chec zdobycia mnie, 1to tylko zabawa, 2 cos ponad.
Pegaz pisze:Same spotkanie nie mają w sobie nic złego..od tego min ma się znajomych żeby z nimi rozmawiać![]()
ja preferuje tylko takie. nigdy nie robie tajemnic z tego, że z kims spedzam czas
Pegaz pisze:Dzindzer napisał/a:
Ja w odniesieniu do listu Mony.
ja tez tylko inaczej
ale to nie ja napisałam
qbass17 pisze:Więc ja jestem pewnie nienormalnyNie całuję na powitanie nikogo...Moja Ukochana też nie...
po prostu masz inne podejście do tego. Tez mam niecałujacych sie znajomych, dla mnie oba sposoby sa ok.
czyli jesli całe zycie sie tak witam to mam teraz przestac, co mam niby powiedziec, prosze mnie nie całowac, bo mój facet nie chce by mnie ktos całował. Co ma zrobic kobieta która nigdy nie miała problemu bo byłym facetom to nie przeszkadzało, co teraz ma zrobic. Pytam bom ciekawaPegaz pisze:Jeśli twój chłopak nie ma nic przeciwko to ok ale jeśli jest inaczej to zwyczajnie jest to deptanie odczuć innych.
Tak, a on na pewno by zrozumiał, jak w hollywoodzkim filmie, przytulił i powiedział: "Kochanie, rozumiem"Joasia pisze:A jakby mu przeszkadzało... na pewno starałabym się mu wytłumaczyć że to nie jest nic złego.
Dzindzer> A jaki widzisz problem? Skoro facetowi by przeszkadzało, to się mówi do ludzi: "Sorry, mam walniętego faceta", obraca w żart i więcej nie całuje. Nigdy nie byliście w takiej sytuacji? Ja byłam. Wielki mi problem! Same takie poproszę.
qbass17 pisze:Moim zdaniem skromnym, to jeśli kocha, to powinna to zmienić...
a dlaczego nie odwrotnie, jesli on kocha to niech akceptuje.
Pegaz pisze:a co dla ciebie ważniejsze co pomyślą inni czy co czuje twój facet?
w moim pytaniu nie chodziło o to co pomysla inni, ale jak sie poczuja ci inni, jak poczuje sie ona, dla czego on nie moze postarac sie zrozumiec.
mrt pisze:Dzindzer> A jaki widzisz problem?
ja problemu nie widze. Ja go nie mam, nie mam walnietego faceta.
Tylko niech mi ktos wytłumaczy dlaczego ona ( nie mylic ze mna) ma rezygnowac. to pytanie teoretyczne.
Pegaz pisze:Bo ktoś ważniejszy niż znajomi może sie poczuć fatalnie..nie zrozumialaś do teraz nie zrozumiesz i później..
a czy ja napisałam, że taka kobieta nie moze sie przystosowac. nie nie napisałam, nawet nie zajełam stanowiska w tej sprawie o która pytam. Nikt nie kocha ot tak, po prostu dwa dni i wielka miłośc. Poznaje ta osobe i jej stosunek do świata. wiec dla czego to on nie mo0ze sie przystosowac. Uwazam, że to jest sprawa w której mozna dojśc do kompromisu. Pisałam, że moi byli nic do tego nie mieli. Jeden miał, bo nie rozumiał, jak ja to traktuje.
mrt pisze:z zachowania czy z czucia?
z zachowania łatwiej.
a nie uwazacie, ze powody dla których facet nie chce by jego kobieta całowała innyc sa tu istotne.
Ja wiem, że to czy całowac czy nie to nie jest problem, to drobnostka. ale takie drobnostki zebrane w kupe stanowia czasami powazny problem
teraz to ty nie rozumiesz..całowanie dla faceta to coś zarezerwowanego dla niego
przynajmniej ja to tak odbieram..bo dla mnie to nie tylko zwykle cmoknięcie
a jeśli tylko to czemu nie zachować tylko dla mnie tego?Albo dla osób ktore się kocha
? całując wszystkich dookoła rozdrabniasz ten symbol jak tylko można to zrobić..
skoro można całować się z wszystkimi dookoła to czemu z wszystkimi dookoła nie uprawiać seksu?Przecież to tylko seks..i można by tak w nieskończoność..
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
Pegaz pisze:całowanie dla faceta to coś zarezerwowanego dla niego przynajmniej ja to tak odbieram..bo dla mnie to nie tylko zwykle cmoknięcie a jeśli tylko to czemu nie zachować tylko dla mnie tego?
słuszna uwaga

http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Pegaz pisze:całując wszystkich dookoła rozdrabniasz ten symbol jak tylko można to zrobić..
nie całuje całego otoczenia, to sa zaledwie cmokniecia w policzek. ty masz takie zdanie ja inne. nie zamierzam go zmieniac, bo mi z tym dobrze
Pegaz pisze:skoro można całować się z wszystkimi dookoła to czemu z wszystkimi dookoła nie uprawiać seksu?Przecież to tylko seks..i można by tak w nieskończoność..
tak a moze zacznijmy od yego, ze jak podajesz komus reke to go dotykasz, a jak wszystkich dotykasz, to czemu by nie obmacywac wszystkich.
Zbyt bardzo upraszczasz top, dla mnie cmokniecie a pocałunek to dwie rózne rzeczy.
mrt pisze:Tak, a on na pewno by zrozumiał, jak w hollywoodzkim filmie, przytulił i powiedział: "Kochanie, rozumiem"
Dobre
Tak jak Dzindzer uważam że trochę zbytnio generalizujecie że pocałunek w policzek to jest to samo jak całowanie się. Takie moje zdanie. Na szczęście nie mam takich problemów, mój chłopak nie widzi w tym nic dziwnego i chwała mu za to!!!

To ja może odwrócę: czy nie uważasz, że powody, dla których ona nie jest w stanie zrezygnować z tych powitań, są tu istotne?Dzindzer pisze:a nie uwazacie, ze powody dla których facet nie chce by jego kobieta całowała innyc sa tu istotne.
A facet może być najnormalniej w świecie zazdrosny. Bo np. wśród tych witających się jest jeden taki, na punkcie którego jest wyjątkowo uczulony. Nie zabroni Ci witać się jedynie z tym, dlatego nie chce, żebyś to w ogóle robiła. I po co ma się zastanawiać, czy aby przypadkiem tego jednego nie całowałaś o ułamek sekundy za długo? Po co?
Mi to lata, kto z kim jak się wita, dlatego nie widzę problemu w żadną stronę: jak facetowi nie pasuje, to nie całuję i tyle. Mam ważniejsze problemy: zwalił mi z wieszaka kieckę, którą się prasuje pół godziny. I właśnie ją wczoraj prasowałam. I nawet nie raczył jej na krześle powiesić, tylko zwinięta w trąbkę leżała cały dzień i wygląda jak psu z gardła. Nie szanuje mojej pracy - to jest problem! Pomagać nie musi, ale niech chociaż nie psuje mojej roboty.
Granica jest jedna -> MY, czyli związek. Jeśli to nie narusza związku można wszystko. A nawet trzeba.Mona pisze:gdzie jest granica? Ile można poświęcić siebie sobie będąc w związku?
Partnerowi poświęcającemu własne JA dla 2 osoby widocznie jest dobrze, widocznie czerpie z tego. Nikt nie jest samobójcą i nie zatraci całego siebie lub tyle, żeby związek zaczął "kuleć" (jeśli kocha i jest kochany). Druga, rozumna strona tego związku zwróci na to uwagę. Nawet nie wprost. Ale coś zacznie uwierać.
Jeśli nie jest to związek na niby lub półmózgów - nie da się zatracić JA. Da się zweryfikować (dla dobra), ale nie zatracić, bo to równoważne z końcem sensu bycia razem, z końcem związku.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Mysiorek pisze:Granica jest jedna -> MY, czyli związek. Jeśli to nie narusza związku można wszystko. A nawet trzeba.
Dobre podsumowanie. Dwoma zdaniami.
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Tylko że gdyby to było jasne i wyraźne, to nie byłoby takich topików. A tu chyba oczekują wypunktowania, co wolno, a czego nie, np. "nie wolno/ wolno całować w policzek kolegi na przywitanie". Że tak powiem, łopatologicznie.Mysiorek pisze:Granica jest jedna -> MY, czyli związek. Jeśli to nie narusza związku można wszystko. A nawet trzeba.
Pegaz pisze:teraz to ty nie rozumiesz..całowanie dla faceta to coś zarezerwowanego dla niego przynajmniej ja to tak odbieram..bo dla mnie to nie tylko zwykle cmoknięcie a jeśli tylko to czemu nie zachować tylko dla mnie tego?Albo dla osób ktore się kocha ?
To ja naleze do tych osob, ktore rezerwuja sobie nawet najmniejszy buziak tylko dla tej ukochanej osoby. I sama nie chcialabym, zeby Moj facet calowal swoje "przyjaciolki" na powitanie
.Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 746 gości


Nie całuję na powitanie nikogo...Moja Ukochana też nie...