Miltonia pisze:I tak, zwykle powod (nie wina) dotycza dwoch stron.
"Zwykle" robi różnicę. Jest to usprawiedliwianie.
Przykład: świetny związek, wszystko gra, on mówi, że chciałby "legalnie" zdradzić, bo nigdy nie był z inną. Gdzie tu wina obu stron??
Miltonia pisze:nie zawsze partnerowi o tym mowi wprost. Ale zwykle mowi, prosi, awanturuje sie o to, a druga strona ma klapki na oczach.
Powiedziano wprost, przed. O jakie klapki chodzi w tym przypadku??
Jedna strona NIE MA WPŁYWU na to co zrobi druga, której odbije "palma".
Zdrada nie jest przestępstwem. Jest dopuszczalna prawnie. Może to zrobić i robi.
A te "palmy" coraz częściej odbijają ludziom. Potem (lub jeszcze przed zdradą) znajdują sobie alibi - bo zdradę przecież trzeba wytłumaczyć, bo jak to?? ja zły?? Nie, to partner, jego wina. Albo chociaż go wrobię na połowę winy



-> jak mnie ktos wku$%^&!

nic nie jadłem ani nie piłem


smutek 
bo do tej pory nic takiego sie nie stalo, nie lubie sie dzielic po prostu, uwazam ze mozna kochac z takim oddaniem i pasja ze nie potrzebne sa osoby trzecie do niczego...ani do seksu, ani bo lepiej sie z nimi rozmawia czy zwierza z problemow. Ale moze to idealy ktore kiedys runa...wolalabym nie.

rozwaliła by nasze małżeństwo