nie ufa mi a nie ma do tego podstaw
Moderator: modTeam
-
martynka171
- Początkujący

- Posty: 7
- Rejestracja: 08 lut 2006, 00:05
- Skąd: z nikad
- Płeć:
nie ufa mi a nie ma do tego podstaw
nie wiem jak mam dotrzec do mojego chlopaka. To co on robi jest dla mnie tylko i wylacznie brakiem zaufania do mnie a nie dalam mu nigdy powodow zeby mogl mi nie ufac. jestemy ze soba juz od roku - zamierzamy rozpoczac wspolzycie,jest nam ze soba bardzo dobrze, jednak klocimy sie - sa to male sprzeczki po ktorych zaraz sie godzimy( gdy ja go nie przeprosze i nie wyciagne reki - chociaz nie mam za co przepraszac)Otoz bardzo mi an nim zalezy ale ja juz czasmi nei mam do niego sil. Nigdy nie spotklam sie z tak zaborczym i upartym czlowiekiem jak on. Klocimy sie przewaznie o to - obraza sie bo kolega puscil mi sygnal, zabrania mi siedziec na gg bo na pewno z jakims sie innym chlopakiem umawiam na nim, dzis zabronil mi pojscia z przyjacilmi do baru- chociaz nie wiem czego sie obawia skoro wie ze ja nie pije ani nie pale.Zabrania mi mniec znajomych w szkole tzn kolegow moge mneic tylko kolezanki. Zauwazylam ze nawet na dyskotece patrzy i obserwuje gdzie ja sie patrze- czy przypadkiem moj wzrok nie wedruje na jakiegos chlopaka.ostatnio obrazil sie bo jakis chlopak sie na mnie spojrzal i ja na niego przypadkiem tez. A najgorsze jest to ze gdy probuje z nim o tym rozmawiac to on zawsze wymysli tak ze wywinie kota ogonem tak ze to on ma racje a ja ciagle robie zle. Czuje sie juz z tym wszystkim zle bo to co on robi jest juz przegieciem nigdy nie dalam mu powodu zeby mi tajk nie ufal, nie wiem jak juz mam z nim rozmawiac bo wszystko co powiem to uwaza ze ze to wlasnei ja robie zle ze go krzywdze itp a on jest chodzacym dobrem.nie wiem juz co mam robic po prostu zwiazalam sie z zaborczym podejrzliwym upartym chlopakiem i najgorsze ze nie umialabym od neigo odejsc bo go kocham
martynka171, wiesz co...ja mialem komentować poszczegolne zdania, ale to nie mialoby sensu. Po prostu za duzo jest w tym poscie absurdu.
Ja mam inne pytanie: Czy Ty przezylas z tym czlowiekiem jakies miłe chwile?
Zwiazek powinien być przyjemnoscią! Jesli to katorga chociazby dla jednej ze stron to Taki zwiazek nie ma sensu!
Ja mam inne pytanie: Czy Ty przezylas z tym czlowiekiem jakies miłe chwile?
Zwiazek powinien być przyjemnoscią! Jesli to katorga chociazby dla jednej ze stron to Taki zwiazek nie ma sensu!
Polecam serwis dla zaginionych i znalezionych zwierzaków http://zaginiony-znaleziony.pl/
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
To...go olej?
Po rpostu.
Zabrania?A co Ci zrobi?Do kaloryfera przywiazE?Idz jak cecesz. gadaj z nim chcesz, koleguj sie z kim chcesz i patrz na kogo chcesz przy czym nadal badz ld aniego taka sama tak samo sie zachowuj. Ale oczywiscie po 1 czy 2 takim numezrze jak mu powiesz nie to bedzie awantura ale nie odpusc powuedz swoje i na niego badz glucha.
On nie ma prawa decydowac tak o Tobie, ograniczac Cie i Ty nie jestes jego wlasnoscia.
Po jego zachowaniu wnioskuje ze czuje sie bardzo niepewnie w zwiazku, pewnie mu bardzo zalezy i cholernie boi sie Ciebie starcic i nie widz ze wlasnie przez swoje zachowanie to robi.
Wiec powiedz mu jak sie czujesz co robi i ze jesli zaraz tego nie zmienicie to po prostu odejdziesz. [nie musisz tego robic oczywiscie tak naprawde] i dajmu czas zeby to sobie przemyslam. Nie wiem z tydzien. Zero telefonow, smsow i kontaktu. Po prostu.
Ma sie zdecydowac czy chce dalej bawic sie w rozpad waszego zwiakzu czy ma zamiar popracowac nad soba i probowac naprawic co zepsul.
Bo powiem Ci tak. Jelsi teraz to odpuscisz to nie licz na udany kolejny rok znim. To sie rozpadnie i to naprawde nie za tak dlugo. Dałabym sobie reke za to uciac.
Po rpostu.
Zabrania?A co Ci zrobi?Do kaloryfera przywiazE?Idz jak cecesz. gadaj z nim chcesz, koleguj sie z kim chcesz i patrz na kogo chcesz przy czym nadal badz ld aniego taka sama tak samo sie zachowuj. Ale oczywiscie po 1 czy 2 takim numezrze jak mu powiesz nie to bedzie awantura ale nie odpusc powuedz swoje i na niego badz glucha.
On nie ma prawa decydowac tak o Tobie, ograniczac Cie i Ty nie jestes jego wlasnoscia.
Po jego zachowaniu wnioskuje ze czuje sie bardzo niepewnie w zwiazku, pewnie mu bardzo zalezy i cholernie boi sie Ciebie starcic i nie widz ze wlasnie przez swoje zachowanie to robi.
Wiec powiedz mu jak sie czujesz co robi i ze jesli zaraz tego nie zmienicie to po prostu odejdziesz. [nie musisz tego robic oczywiscie tak naprawde] i dajmu czas zeby to sobie przemyslam. Nie wiem z tydzien. Zero telefonow, smsow i kontaktu. Po prostu.
Ma sie zdecydowac czy chce dalej bawic sie w rozpad waszego zwiakzu czy ma zamiar popracowac nad soba i probowac naprawic co zepsul.
Bo powiem Ci tak. Jelsi teraz to odpuscisz to nie licz na udany kolejny rok znim. To sie rozpadnie i to naprawde nie za tak dlugo. Dałabym sobie reke za to uciac.
ech ciezka sprawa... skas to znam... wiem, ze spotkasz sie z reakcjami negatywnymi...
ale jesli kochasz to takie do Ciebie nie tarfia, takie osoby naprawde potzrebuja wiecej czulosci, zrozumienia, zapewnien ze sa kochane, nie zostana zdardzone... ale to naparwde ciezka przeprawa...
ale jesli kochasz to takie do Ciebie nie tarfia, takie osoby naprawde potzrebuja wiecej czulosci, zrozumienia, zapewnien ze sa kochane, nie zostana zdardzone... ale to naparwde ciezka przeprawa...
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
no wlasnie, ale wiem, ze tak z racji zdrowego rozsadku reszta bedzie miec tu racje - czytaj moon, ja sie z tym zgadam, ale znam to od poszewki wiec troche inaczej patzre na to
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Mia pisze:takie osoby naprawde potzrebuja wiecej czulosci, zrozumienia, zapewnien ze sa kochane, nie zostana zdardzone... ale to naparwde ciezka przeprawa...
ja sam taki bylem !
z tego naprawde sie wyrasta, to jest nic innego jak niedojrzalosc emocjonalna + nadmierna wrazliwosc, dostalem kopa w dupe i jestem innym czlowiekiem Ręce me do szabli stworzone, nie do kielni.
TFA pisze:dlatego chlopak musi dostac kubel zimnej wody
no ale co ma dziewczyna zrobic, zeby faktycznie dostal kubel zimnej wody, gdy ona go kocha i nie chce zostawic? hmm? bo wlasnie to w tym wszytskim najtrudniejsze
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
moon pisze:Tylko jesli sie działa. Mówi stara tłumaczy i w koncu kubłuje. Bo tak to moze byc tylko gorzej. Bierność w 100% skazuje taki zwiazek na koniec.
Jasne
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Albo porozmawiasz z nim na ten temat i (po raz kolejny
) wytłumaczysz mu dobitnie o co Ci chodzi albo... uciekaj od takiego czegoś. Potem będzie tylko gorzej. Po ślubie się nie zmieni.
A jeśli nie dotrze do niego, będzie wytaczał jakieś dziwne argumenty, w stylu "boję się, że mogę cię stracić", itp. to... też olej. Po co masz żyć z facetem, który nie zna poczucia własnej wartości? Bo to przecież pod to "podpada"! Ktoś kto tak cholrenie się BOI, że ukochana osoba poprzez zwykłą rozmowę zakocha się w kimś innym, ma słabe poczucie własnej wartości!
Albo coś się w nim zmieni albo NIE DA RADY taki związek. Będziesz się tylko męczyć. Co z tego, że Tobie zależy, jak widać - jemu nie? On swoje zaangażowanie związek okazuje w przykry sposób - poprzez chorobliwą zazdrość...
) wytłumaczysz mu dobitnie o co Ci chodzi albo... uciekaj od takiego czegoś. Potem będzie tylko gorzej. Po ślubie się nie zmieni. A jeśli nie dotrze do niego, będzie wytaczał jakieś dziwne argumenty, w stylu "boję się, że mogę cię stracić", itp. to... też olej. Po co masz żyć z facetem, który nie zna poczucia własnej wartości? Bo to przecież pod to "podpada"! Ktoś kto tak cholrenie się BOI, że ukochana osoba poprzez zwykłą rozmowę zakocha się w kimś innym, ma słabe poczucie własnej wartości!
Albo coś się w nim zmieni albo NIE DA RADY taki związek. Będziesz się tylko męczyć. Co z tego, że Tobie zależy, jak widać - jemu nie? On swoje zaangażowanie związek okazuje w przykry sposób - poprzez chorobliwą zazdrość...
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
martynka171 pisze:Otoz bardzo mi an nim zalezy ale ja juz czasmi nei mam do niego sil. Nigdy nie spotklam sie z tak zaborczym i upartym czlowiekiem jak on.
To dlaczego Ci zależy, no żesz do **uja Wacława??!!
martynka171 pisze:po prostu zwiazalam sie z zaborczym podejrzliwym upartym chlopakiem i najgorsze ze nie umialabym od neigo odejsc bo go kocham
Nie no, nastepna kwalifikująca się do natychmiastowej kuracji zalecanej pierwotnie pracownikowi Tepsy w znanej mp3. Ty się chyba za dużo wenezuelskich telenowel naoglądałaś...
Martynko i wszystkie inne dziewczyny pokroju Martynki - bycie w związku nie jest wartością SAMĄ W SOBIE.
soul of a woman was created below
Nie jestes Jego wlasnoscia ani On Twoja. Nawet po slubie, nawet majac wnuki czy prawnuki. Koles musi szybko sie opamietac, albo sama wreszcie, i bez naszego froum, zrozumiesz, ze to nie jest dobry material na chlopaka. Pogadaj z nim i wytlumacz, ze skoro Go kochasz to zwykle rozmowy z kumplami czy nawet wykok z SAMYMI kolesiami do baru nic nie znaczy. Dziewczyna musi miec znajomych rowniez w plci przeciwnej. Niech to zakapuje bo pozniej moze byc za pozno.
To ja sie musze tu wypowiedziec.
Nie wiem jak z tym twoim menem. Ja potrafilem robic podobnie! I moze to stad ze mu bardzo odpowiadasz i nie chcialby Cie stracic
Zycie pokarze co z tego bedzie, chociaz ja wiem juz dzis:D
To co on robi nie jest wporzadku, tyl e moge powiedziec i zebym JA to zrozumial musialo sie tak ulozyc ze nie jestesmy razem
inaczej do mnie to nie dochodzilo
Mam nadzieje ze on to zrozumie bez takich akcji
hyhy
Nie wiem jak z tym twoim menem. Ja potrafilem robic podobnie! I moze to stad ze mu bardzo odpowiadasz i nie chcialby Cie stracic
Zycie pokarze co z tego bedzie, chociaz ja wiem juz dzis:D
To co on robi nie jest wporzadku, tyl e moge powiedziec i zebym JA to zrozumial musialo sie tak ulozyc ze nie jestesmy razem
Mam nadzieje ze on to zrozumie bez takich akcji
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "
hyhy e(L)o
hyhy e(L)o
Chłopak po prostu nierozumie, nie widzi, ze trzyma Cię "na łańcuchu". Czy to jest miłość? Czy on nie ma koleżanek? Nie patrzy się na inne kobiety, dziewczyny? Przecież to jest normalne! Moim zdaniem, będzie Ci bardzo ciężko potem, bo on się juz przyzwyczai do tej sytuacji, kiedy to on rządzi w związku. Powiedz mu co Cie boli i dlaczego on jest taki zaborczy? Co go męczy?
-
((missi))
Dokladnei to jest zaborczosc. A zaborczosc mija sie z miłoscia. Chetnie zamknał by Cie w klatce i nie pozwalam sie do Ciebie nikomu zblizac i czy to normalne? Pogadaj z nim jak Cie kocha to zrozumei ze zle robi. a jak nie.. to sama sobei dopowiedz co. Bo chyba nei chcesz byc z takim czlowiekem i zyc jak wiezien hm?
-
martynka171
- Początkujący

- Posty: 7
- Rejestracja: 08 lut 2006, 00:05
- Skąd: z nikad
- Płeć:
dzieki. dzieki wam upewnilam sie tylko ze musze z nim przeprowadzic ostateczna rozmowe w tej sprawie i sprobuje przetlumaczyc mu to do jego łbahttp://www.agnieszka.com.pl/forum_php/images/smiles/sciana.gif a jesli to nie pomoze to rozstac sie chociazby na tydzien- ale wierzcie mi ze to trudne bedzie ale sprobuje.
Na jaki tydzień! Na czas NIEOKREŚLONY!
I powinien się skończyc kiedy on zrozumie, że jednak coś nie bardzo mu wychodzi bycie z dziewczyną. A co za tym idzie - zmienic swój sposób postępowania. Inaczej nie da rady. Będziesz się męczyć.
Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz
I taka jest niestety prawda. Co z tego, że Tobie zależy bardzo, jak jemu tylko wydaje, że mu zależy i dalej tak samo postępuje. Ano nic - kobyle caco, ot co!
Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz
I taka jest niestety prawda. Co z tego, że Tobie zależy bardzo, jak jemu tylko wydaje, że mu zależy i dalej tak samo postępuje. Ano nic - kobyle caco, ot co!
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
-
martynka171
- Początkujący

- Posty: 7
- Rejestracja: 08 lut 2006, 00:05
- Skąd: z nikad
- Płeć:
ja kiedys zwialam przed takim i cale szczescie ..czasami wolę być zupełnie sam,
niezdarnie tańczyć na granicy zła
i nawet stoczyć się na samo dno,
czasami wolę to,
niż czułość waszych obcych rąk..
niezdarnie tańczyć na granicy zła
i nawet stoczyć się na samo dno,
czasami wolę to,
niż czułość waszych obcych rąk..
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
Re: nie ufa mi a nie ma do tego podstaw
martynka171 pisze: Klocimy sie przewaznie o to - obraza sie bo kolega puscil mi sygnal, zabrania mi siedziec na gg bo na pewno z jakims sie innym chlopakiem umawiam na nim, dzis zabronil mi pojscia z przyjacilmi do baru- chociaz nie wiem czego sie obawia skoro wie ze ja nie pije ani nie pale.Zabrania mi mniec znajomych w szkole tzn kolegow moge mneic tylko kolezanki. Zauwazylam ze nawet na dyskotece patrzy i obserwuje gdzie ja sie patrze- czy przypadkiem moj wzrok nie wedruje na jakiegos chlopaka.ostatnio obrazil sie bo jakis chlopak sie na mnie spojrzal i ja na niego przypadkiem tez. A najgorsze jest to ze gdy probuje z nim o tym rozmawiac to on zawsze wymysli tak ze wywinie kota ogonem tak ze to on ma racje a ja ciagle robie zle.
No nie, znowu. Ja mam to samo w domu
. Nie wiem, jak takim kobietom przemówić do rozsądku. Chyba, że są masochistkami.
Im szybciej to się skończy, tym lepiej. W tym czasie już by sobie dziewczyna znalazła jakiegoś normalniejszego. I w jednym i w drugim przypadku - facet może myśli, że już przywiązał dziewczynę do siebie i zawsze z nim będzie.
A ta chorobliwa zazdrość? Może wynika też z tego, że gość ma kompleksy i boi się, że kobieta go zostawi dla innego, "lepszego". Stąd to zabranianie, wieczne śledzenie, a nawet... prześladowanie
. Tyle że nie tędy droga "Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
- Sir Charles
- Weteran

- Posty: 3146
- Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
- Skąd: sponad chaosu
- Płeć:
Sir Charles pisze:Przecież - no przyznajcie to wszyscy "zwiazkowcy" - bycie samemu też nie jest złe!
No pewnie. Przynajmniej się miało lepsze wyniki w nauce i nie jadło się zupy widelcem
Poza tym trzeba sobie uświadomić swoją wartość. Samotności nie trzeba się bać. Można jeszcze poznać kogoś... normalniejszego
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
Sir Charles pisze:bycie samemu też nie jest złe!
Ano właśnie - NIE JEST. I dlatego takie moje posty a nie inne. Pier**olę, wolę sam żyć niż się męczyć z kimś, o kim już wiem, że coś nie trybi jak trza.]
Za samotnych! <browar>
Chociażem nie samotny, tylko zajęty ale swoje wiem. Chociaż mój związek ostatnio w nienajlepszej formie- to jeszcze CZUJĘ, że jakiś chlebuś by się dało upiec z tej mąki.
JESZCZE

Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
- Eisenritter
- Uzależniony

- Posty: 443
- Rejestracja: 04 sty 2006, 11:21
- Skąd: Berlin
- Płeć:
Ech... Martyna, podejście tego człowieka jest na wskroś nieodpowiedzialne. Wynika z czego? Z braku doświadczenia, z braku pewności co do związku? Porozmawiaj z nim, bez białych rękawiczek. Musi zrozumieć, że owszem, jest dla ciebie ważny, ale nie może zmieniać twego życia w życie w klatce, nie ważne jak luksusowej. Każdy potrzebuje choć trochę wolności. W przeciwnym wypadku, co to za związek?
Siła charakteru i hart ducha są czynnikami decydującymi. Na sile charakteru opiera się żołnierska pewność siebie.
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 499 gości



