Tak się zastanawiam, czy warto mi w ogóle komentować post Miltonii, (bardzo,bardzo cyniczny/naiwny) czy walić głową w biurko z powodu niekontrolowanego ataku śmiechu?? Ale Mariusz wtrącił swoje trzy grosze, więc i ja coś dodam od siebie:
Miltonia pisze:Ted, szukales w kregach akademickich i nic? A dlaczego? Zadna nie byla fajna (nie wierze), czy z zadna nic nie wyszlo, bo ONA nie chciala?
Wiesz dlaczego? Ja już wiem - po prostu źle wybierałem: albo zajęte, albo ze "zrytą psychą", albo same nie wiedziały czego chcą od życia itd..... a aktualnie spotykam się z osobą z "kręgów akademickich", ale na szczęście normalną i nie z mojego uniwerku...ufff...
Miltonia pisze:A co Wy mozecie dac kobiecie? Czym zaimponowac, zainteresowac?
Lista moich zainteresowań:bardzo proszę: Ameryka południowa (rewolucje), dziennikarstwo,informatyka,historia,film,polityka,ekonomia,branża komputerowa,wycieczki,góry,fantastyka - mógłbym dalej wymieniać, ale po co? I tak skwitujesz to po swojemu..
Miltonia pisze:Ach tak, jestem madry dobry itd. Ale np brzydki, albo nieprzystojny. To najwyzej zainteresuje sie Toba szara mysz, madra i dobra.
Ciekawe, kto Ci dał prawo oceniania czyjejś urody według jakiś sztucznych, wyimaginowanych kryteriów piękna? Takie zatrute treści najczęściej przemycają media, robiąc nieświadomym manipulacji obywatelom papkę z mózgu. Jeżeli miałbym przyjąć i zaakceptować Twój tok rozumowania, to spotykaliby/rozmnażaliby się ze sobą tylko i wyłącznie modele i milonerzy. A to nieprawda.Rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana i złożona, niż Ci się wydaje...
Miltonia pisze:Jestes madry, masz ciekawe zainteresowania, duzo robisz, dajesz kobiecie poczucie bezpieczenstwa, jestes zadbany itd, to mozesz przebierac w nich jak w ulegalkach. Taka jest prawda i to sie nie zmieni. I wtedy bycie soba sie sprawdza, nie trzeba nic robic.
Ale jak sie jest takim sobie, to mozna liczyc tylko na partnerki takie sobie.
Taka jest brutalna prawda o doborze w pary.
Brednia. Bycie sobą się sprawdza zawsze, a udawanie czy granie kogoś kim się nie jest zawsze wychodzi na jaw i kończy się nie za wesoło. A taka "brutalna prawda" sprawdza się być może wśród kręgów dresiarstwa, blokerstwa i prymitywizmu, który sądzi po pozorach - jak gówniarz. Ludzie w miarę dojrzali potrafią patrzeć głębiej niż na zewnętrzny wizerunek, nie sądzą po pozorach oraz umieją odzielić "ziarno od plew"
Miltonia pisze:Tak, sa wyjatki, kiedy ktoras cecha jest bardzo wyrazna. Np uroda,
pieniadze, zaradnosc itp. Wtedy w innych mozna miec braki, a i tak znajdziemy atrakcyjnego (fizycznie i psychicznie) partnera
tzw "uroda" - przemija; pieniądze - na nich nie buduje się uczuć, tylko zwykłą transakcję - proste kure.stwo; zaradność - nie wystarczająca do pokochania drugiej osoby.
No i co mi odpiszesz na takie me dictum?
Hehe, jak to Franc Fiszer mawiał "cały pogrzeb na nic"

, hihihi
