To chyba moj pierwszy POWAZNY temat na forum wiec prosze o niebluzganie (zbytnie
Jestem z dziewczyna od 3 lat, jest ladna (nawet bardzo) inteligentna. Problem polega na tym ze od jakiegos czasu nie jest dla mnie kochana, nie przytula sie do mnie, caluje z wlasnej inicjatywy. Jej zapewnienia o milosci nie sa takie jak dawniej choc kocha na 100%
Impulsem do napisania tego tematu bylo to ze mnie perfidnie, prosto w oczy oklamala. Nie powiedziala prawde bo bala sie mojej reakcji na to co zrobila. Dodam ze nei jest to nic strasznego, ale zawiadlem sie na niej.
Pozatym ostatnio sie zmienila, jest klotliwa a gdy sie juz kloci krzyczy na mnie, podejrzewam ze to przez trudna sytuacje w jej rodzinie(matka slucha radia Maryja i jest POJE#ANA ROWNO)
ale nei moge z nia juz wytrzymac, co gorzeje bez niej jest jescze gorzej. Mysle o tym zwiazku powaznie, mamm plany na przyszlosc ale nie chce byc oklamywany przez najblizsza memu sercu osobe.
Nie wiem teraz czy kiedy mi cos mowi klamie czy nie, nie ufam jejj przez to ze tak PERFIDNIE mnie oklamala. Co z nia zrobic? Zostawic ja? Jak tak to jak o niej zapomniec?




-> często sie śmieję...ze wszystkiego...
-> jak mnie ktos wku$%^&!

ale nie stawiaj odrazu na najgorsze jak juz Idas napisal : przede wszystkim szczera rozmowa...
nagle, niespodziewanie moja kobieta stwierdziłą ze się dusi w zwiazku i tyle było-rzeczywiście jak się pomyśli to ostatnio mało się działo - chyba dobrze sie stało. Lepiej się rozstać niż zamrnowac życie z osoba której się nie kocha. W zwiazku w którym nie ma już dawnej pasji i czaru