reinkarnacja - czyli odrodzenie sie po smierci w innym ciele

Tu można wypowiadać się na wszystkie inne tematy jakie przyjdą Wam do głowy.
Posty w tym dziale nie są naliczane.

Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam

Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 29 cze 2007, 22:54

PFC pisze:ludzi, odratowanych po śmierci klinicznej. Mnie takie twierdzenia nie przekonują i powiem Ci dlaczego: żadna z tych osób nawet słowem się nie zająknęła o piekle. Wszyscy szli prosto do nieba, czy to nie podejrzane

Nie. Powrócić mogą tylko Ci, którzy załapali się na lepsze. Ci do piekła... nie wracają.
I pamiętaj, że Niebo czy Piekło to NIE miejsce, tylko stan "ducha".
PFC pisze:reinkarnacja

Reinkarnacja jest dla cieńkich bolków. Takich, którzy w nią wierzą, bo liczą na wyślizganie się z win w innym wcieleniu.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 29 cze 2007, 22:55

Reinkarnacja jest dla cieńkich bolków


słusznie. Jeszcze lepsza bajka niż ta o duszy :)
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow

Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!

http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 29 cze 2007, 23:04

Mysiorek pisze:I pamiętaj, że Niebo czy Piekło to NIE miejsce, tylko stan "ducha".


Rozumiem... Postrzegam to podobnie, lecz może wcześniej źle się wyraziłem. :) ...A może to tylko stan świadomości :? Coś na kształt snu, który niczym się od mary nie różni :? I odpowiedz mi proszę na czym opierasz swe głębokie - jak mniemam - przekonanie, że coś jest po drugiej stronie? Jeżeli jesteś wierzący, to spróbuj mnie do tego przekonać, a na pewno to kiedyś zaprocentuje. Ja nie jestem nastawiony "anty" - ja po prostu szukam argumentów. :)

Mysiorek pisze:PFC napisał/a:
reinkarnacja

Reinkarnacja jest dla cieńkich bolków. Takich, którzy w nią wierzą, bo liczą na wyślizganie się z win w innym wcieleniu.


Mi tego tłumaczyć nie musisz, akurat. <browar>
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
Candy Killer
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 431
Rejestracja: 17 sie 2005, 17:14
Skąd: wro
Płeć:

Postautor: Candy Killer » 29 cze 2007, 23:46

PFC pisze:Tak więc najśmieszniejsze jest to, że umierając możesz być święci przekonany, iż widzisz światełko w tunelu, a wtem nagle wszystko gaśnie. <evilbat>

to mnie najbardziej przeraza ze takie nic...zyje sobie a tu nagle cisza i nic nie ma..jakos nie moge w to uwierzyc..chyba bardziej nie chce w to wierzyc wiec dla swietego spokoju wole myslec ze istnieje cos takiego jak reinkarnacja :]
Awatar użytkownika
tank girl
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 483
Rejestracja: 21 gru 2005, 06:47
Skąd: inąd
Płeć:

Postautor: tank girl » 30 cze 2007, 09:33

pani_minister pisze:Mnie tylko z grubsza interesują, jakoś nie mogę się w nie wczuć, nie mam tego wewnętrznego wrażenia, że mogą być właściwe <aniolek> Ale koncept wcieleń równoległych zawsze mi się podobał.

Nie znam. O co w tym chodzi?

pani_minister pisze:O właśnie. Clou. Powstaje jednak pytanie, kiedy to się zaczęło i jak, u ilu osób się zaczęło i dlaczego, jak się skończy i takie tam... A może w ogóle ludź jest jeden tylko? :>

Raczej nie. Ponoć prawo przyczyny i skutku istniało, zanim pojawiło się życie we Wszechświecie.

Albo co się stanie, jeśli zbrodniarz wielki któregoś dnia rozpuknie galaktykę? Wcielać by się musiał za karę w podłe mrówki do końca Wszechświata - a tu już nawet mrówek nie ma. Bo rozpuknął. I w co się wcieli? Jakieś to wszystko ograniczone ludzką perspektywą.

Nie do końca. Ci, którzy wierzą w reinkarnację wierzą także, że dusze migrują między kilkoma światami. Także zniszczenie naszej galaktyki, albo nawet gromady galaktyk, procesu reinkarnacji by nie zaburzyło.

Mysiorek pisze:Reinkarnacja jest dla cieńkich bolków. Takich, którzy w nią wierzą, bo liczą na wyślizganie się z win w innym wcieleniu.

TedBundy pisze:słusznie. Jeszcze lepsza bajka niż ta o duszy :)
PFC pisze:Mi tego tłumaczyć nie musisz, akurat. <browar>

No, widzę, że zadali sobie Panowie trud, by przeczytać to, co napisała Mona, tudzież pobieżny zarys zagadnienia, nakreślony przeze mnie ;d

Szczególnie ciekawe jest to w obliczu wcześniejszych uwag Mysiora, jakoby moje posty, zawierające dużo cytatów, były "nieczytelne". A tu, proszę, ciągły text, podzielony na akapity, a wypowiedzi Wasze wskazują jasno, że albo nie przeczytaliście w ogóle, tego, co napisałam, albo też przeczytaliście, ale w ogóle nie przyjęliście do wiadomości :|

Ciężko nam będzie rozmawiać o reinkarnacji, jeśli zamiast bazować na rzeczywistych koncepcjach ograniczycie się do swoich snutych w oderwaniu domysłów. No ale spróbujmy....

Można powiedzieć, że dla cienkich bolków jest teoria, zgodnie z którą śmierć jest końcem. Naprawdę, taka wersja jest znacznie bardziej optymistyczna - tak od wizji chrześcijańskiego Czyśćca i Piekła, jak i od konceptu reinkarnacji, który zakłada odpowiedzialność za wszystkie działania, a nawet myśli, jakie są naszym udziałem.

Doprawdy nie wiem skąd u Was przekonanie, że reinkarnacja zakłada ucieczkę od win. Jeśli wierzyć, że dusza się odradza na takich prawach, jakie opisują księgi wschodu, jest wręcz przeciwnie.

Natomiast jeśli śmierć byłaby końcem, to de facto oznaczałoby to, że można szaleć do woli, nie ma to bowiem żadnego znaczenia. Ot, człowiek umiera, gaśnie światło i tyle. Żadnych kar, żadnych długów karmicznych, które wloką się z poprzednich wcieleń, żadnej odpowiedzialności. Pustka. Nicość. Koniec.

Jeśli więc zechcielibyście wyjaśnić, skąd bierze się Wasze lekceważące podejście do reinkarnacji, to ja chętnie poczytam.
I niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla katów, szpiclów, tchórzy... :] (Zbigniew Herbert)
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 30 cze 2007, 10:06

Mysiorek pisze:Reinkarnacja jest dla cieńkich bolków. Takich, którzy w nią wierzą, bo liczą na wyślizganie się z win w innym wcieleniu.

Oj, Braciszku, właśnie że się nie wyślizgają, bo wg reinkarnacji, jeśli w obecnym wcieleniu ktoś jest mordercą, to w następnym może być ofiarą.
Wyślizganie się, to jest właśnie wtedy, jak pisze TG, gdy umieramy i nic już nam nie grozi :)

Mysiorek pisze:Niebo czy Piekło to NIE miejsce, tylko stan "ducha".

Z tym się zgadzam - tak dokładnie jest :)

Ps. Dzisiaj kolejne odwiedziny znajomej od reinkarnacji, to w razie jakiś news'ów, nie omieszkam zapisać ich tutaj ;DD
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"

Joe Cocker
Awatar użytkownika
tank girl
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 483
Rejestracja: 21 gru 2005, 06:47
Skąd: inąd
Płeć:

Postautor: tank girl » 30 cze 2007, 10:43

Mona pisze:Wg reinkarnacji, jeśli w obecnym wcieleniu ktoś jest mordercą, to w następnym może być ofiarą.

Nie może, a na pewno będzie. Ale to dopiero kiedy odrodzi się jako człowiek. Bo ktoś, kto zabił drugą osobę w najlepszym razie wraca jako zwierzę.

Mona pisze:
Mysior pisze:Niebo czy Piekło to NIE miejsce, tylko stan "ducha".

Z tym się zgadzam - tak dokładnie jest :)

To tylko jedna z koncepcji. Jak jest naprawdę nie wiadomo. Przypomnijcie sobie Doktora Faustusa, Marlowa.

Dla tych, którzy nie czytali: Faustus jest naukowcem. Sceptycznym i zadufanym w sobie. Układa się z Mefistofelesem, sprzedaje mu duszę i daje czadu, wierząc, że piekło nie jest takie, jak wierzono w średniowieczu, tj. nie ma w sobie nic z podziemia z kotłami, siarką itd., tylko przejawia się jako stan w którym dusza pozbawiona jest dającej niewysłowioną rozkosz obecności Boga.

Faustus Boga ma gdzieś, na jego obecności mu nie zależy. A potem umiera i jakież jest jego zdziwienie, gdy widzi otwierającą się pod nim jak najbardziej dosłowną, ziejącą piekielnymi płomieniami czeluść.....

Niektórzy twierdzą, że po śmierci czeka człowieka dokładnie to, w co wierzy, ale a nuż.... a nuż.... <niewiem>
I niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla katów, szpiclów, tchórzy... :] (Zbigniew Herbert)
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 30 cze 2007, 10:55

tank girl pisze:Doprawdy nie wiem skąd u Was przekonanie, że reinkarnacja zakłada ucieczkę od win.


Nie wiem, jak kolegom, ale mi się wydaje, że w przypadku reinkarnacji stosunkowo rzadko (o ile w ogóle) dana osoba widzi jakiekolwiek powiązania pomiędzy teraźniejszym, a przeszłym życiem... No więc co z tego, że zostanie później ukarana, skoro nawet nie będzie sobie z tego zdawać sprawy :? Skoro nie będzie w stanie dostrzec związku przyczyna-skutek, występek-kara :? Można pójść jeszcze dalej i stwierdzić, że taki zabrodniarz zafunduje sobie amnezję, po której będzie już odrobinę inną istotą, a więc kara nie będzie dotyczyła bezpośrednio jego, a tej osoby, którą się stał... A poza tym wszyscy wiemy, jak ludzie kombinują: niech jutro świat się wali, ale dzisiaj chulamy. <diabel>

tank girl pisze:Jeśli więc zechcielibyście wyjaśnić, skąd bierze się Wasze lekceważące podejście do reinkarnacji, to ja chętnie poczytam.


Czy lekceważące podejście :? Cóż... ja w tą teorię nie wierzę po prostu i bić przed nią czołem nie będę. :) Zresztą i tym przypadku widać aż za dobrze rękę człowieka, jeżeli chodzi o podział bytów, naliczanie "karmicznych długów", itp... Ponado reinkarnacja zakłada chyba istnienie całej masy bogów, co jest niczym innym, jak dobrze zakonserwowaną formą wierzeń plemiennych.

tank girl pisze:Naprawdę, taka wersja jest znacznie bardziej optymistyczna


Co jest takie optymistyczne :? Że będziesz się niemal bez końca wcielać w najrozmaitsze istoty, aż w końcu "wygaśniesz" :? Że na całe Twe obecne życie mają wpływ rzeczy z przeszłości, o których nawet nie wiesz, i za które de facto nie powinnaś odpowiadać :? To nie jest optymistyczne... To jest w jakimś stopniu tragiczne. Już chyba lepiej umrzeć, niż tak sobie "niby" żyć, ze świadomością, że może jest się jedynie marną namiastką siebie samego.

Mona pisze:Dzisiaj kolejne odwiedziny znajomej od reinkarnacji, to w razie jakiś news'ów, nie omieszkam zapisać ich tutaj ;DD


Dobrze, że dołączyłaś do rozmowy. :) Myślę, że wszyscy chętnie poczytamy. :)

Candy Killer pisze:to mnie najbardziej przeraza ze takie nic...zyje sobie a tu nagle cisza i nic nie ma..jakos nie moge w to uwierzyc


Prawdziwie żyje tylko ten, kto potrafi stawić czoło śmierci. Heideger.
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
tank girl
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 483
Rejestracja: 21 gru 2005, 06:47
Skąd: inąd
Płeć:

Postautor: tank girl » 30 cze 2007, 11:29

PFC pisze:Nie wiem, jak kolegom, ale mi się wydaje, że w przypadku reinkarnacji stosunkowo rzadko (o ile w ogóle) dana osoba widzi jakiekolwiek powiązania pomiędzy teraźniejszym, a przeszłym życiem...

Ale co to ma wspólnego z ucieczką od win? To, że nie zdajesz sobie sprawy z działania jakiegoś mechanizmu, nie znaczy, że on Cię nie dotyczy.

A powiązania są, że tak powiem rozpracowane. Pisałam o tym w moim pierwszym poście w tym wątku. Na podstawie tego, co się człowiekowi przytrafia w bieżącym wcieleniu, jak również m.in. na podstawie tego, co u nas nazywa się ogólnie charakterem, wiele można powiedzieć o jego wcieleniach poprzednich.

PFC pisze:wszyscy wiemy, jak ludzie kombinują: niech jutro świat się wali, ale dzisiaj chulamy. <diabel>

Jak się urodzisz z porażeniem mózgowym, to sobie za bardzo nie pohulasz :/

PFC pisze:
Jeśli zechcielibyście wyjaśnić, skąd bierze się Wasze lekceważące podejście do reinkarnacji, to ja chętnie poczytam.

Czy lekceważące podejście :?

Owszem, leceważące. Jeśli Mysior pisze, że reinkarnacja "jest dla cieńkich bolków", a ty przybijasz mu kuflem o kufel, to ja to odbieram jako poparcie wyrażonego przez Mysiora poglądu.

PFC pisze:Cóż... ja w tą teorię nie wierzę po prostu i bić przed nią czołem nie będę. :)

No i okay. Twoje prawo.

PFC pisze:Zresztą i tym przypadku widać aż za dobrze rękę człowieka, jeżeli chodzi o podział bytów, naliczanie "karmicznych długów", itp... Ponado reinkarnacja zakłada chyba istnienie całej masy bogów, co jest niczym innym, jak dobrze zakonserwowaną formą wierzeń plemiennych.

Dla mnie nie do końca. Bo to dość przerażające i nieludzkie, że za czyny w sumie innego człowieka odpowiadać musimy my, tu i teraz.

PFC pisze:Co jest takie optymistyczne :? Że będziesz się niemal bez końca wcielać w najrozmaitsze istoty, aż w końcu "wygaśniesz" :? Że na całe Twe obecne życie mają wpływ rzeczy z przeszłości, o których nawet nie wiesz, i za które de facto nie powinnaś odpowiadać :? To nie jest optymistyczne... To jest w jakimś stopniu tragiczne. Już chyba lepiej umrzeć, niż tak sobie "niby" żyć, ze świadomością, że może jest się jedynie marną namiastką siebie samego.

Nie zrozumiałeś mnie kompletnie. Optymistyczne w porównaniu z konceptem reinkarnacji i psychopatycznego Boga-despoty jest to, że śmierć oznacza definitywny koniec.
I niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla katów, szpiclów, tchórzy... :] (Zbigniew Herbert)
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 30 cze 2007, 11:47

tank girl pisze:Nie zrozumiałeś mnie kompletnie.


Faktycznie nie zrozumiałem, sorry. <poklony> Jakoś mi się inaczej przeczytało. <aniolek> ..Lecz z wypowiedzi Candy Killer, wynika, że ona woli reinkarnację od niebytu, czyli nie jest to takie oczywiste. :)

tank girl pisze:Jeśli Mysior pisze, że reinkarnacja "jest dla cieńkich bolków", a ty przybijasz mu kuflem o kufel, to ja to odbieram jako poparcie wyrażonego przez Mysiora poglądu.


Po prostu wyraziłem w ten sposób głębokie zrozumienie dla Jego opinii. <diabel>

tank girl pisze:Jak się urodzisz z porażeniem mózgowym, to sobie za bardzo nie pohulasz :/


Taka kara miałaby sens, gdyby człowiek przez cały czas zachowywał pełną świadomość, a tak nie jest zawsze... Mi się wydaje, że tego typu nieszczęścia choroba/wypadek/przedwczesna śmierć bliskich/itp. mają charakter losowy i dotyczą niemal wszystkich ludzi, a nie tylko wybranych, którzy kiedyś zgrzeszyli. :)

tank girl pisze:To, że nie zdajesz sobie sprawy z działania jakiegoś mechanizmu, nie znaczy, że on Cię nie dotyczy.


Jeżeli już to dotyczy, to w zdecydowanie mniejszym stopniu, a jego działanie jest w jakimś sensie irracjonalne, zwłaszcza, że jak sama napisałaś:

tank girl pisze:Bo to dość przerażające i nieludzkie, że za czyny w sumie innego człowieka odpowiadać musimy my, tu i teraz.


tank girl pisze:Na podstawie tego, co się człowiekowi przytrafia w bieżącym wcieleniu, jak również m.in. na podstawie tego, co u nas nazywa się ogólnie charakterem, wiele można powiedzieć o jego wcieleniach poprzednich.


Na takich podstawach można bardzo wiele różnych teorii utworzyć. :)[/b]
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
extraho
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 103
Rejestracja: 03 maja 2007, 11:28
Skąd: :dąkS
Płeć:

Postautor: extraho » 30 cze 2007, 19:02

tank girl pisze:Na podstawie tego, co się człowiekowi przytrafia w bieżącym wcieleniu, jak również m.in. na podstawie tego, co u nas nazywa się ogólnie charakterem, wiele można powiedzieć o jego wcieleniach poprzednich.

Jak to rozpracowali? Na czym to wszystko zostało oparte?
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 30 cze 2007, 19:49

Wcielenia równoległe - zgodnie z nazwą - to życia trwające równocześnie, bo w końcu kto powiedział, że czas ma nas ograniczać (nas - albo/i proces odpowiedzialny za reinkarnację). Cały problem z reinkarnacją polega na tym, że my widzimy w tym karę jakąś i zadośćuczynianie, a tam podobno o rozwój chodzi. A szybciej i efektywniej rozwijać można się, kiedy inkarnujemy jednocześnie w większą ilość postaci.

Tyle, że cały czas odbija mi się pytaniem: a kto niby ocenia, do czego mamy się rozwijać i w jaki sposób? Co nas do tego celu zbliżać będzie, co oddalać? A jeśli podstawą reinkarnacji miałoby być wyrównywanie rachunków - kto/co odpowiada za ocenę, kiedy szale wreszcie się zrównoważą? Jakieś to wszystko mgliste, do podważenia i odrzucenia łatwe. Jak w sumie wszystkie wierzenia.

Mona pisze:zawartość mózgu, to niby dusza

Nie zawartość. Aktywność. I nie tylko mózgu. Jak dla mnie to, co się dzieje na niepojmowalnym na razie dla nas poziomie subatomowym, równie dobrze można określać mianem duszy. Te wszystkie fale niezwykłe, te miliony oddziaływań niezauważalnych i niezmierzalnych, zależnych od rzeczy, o których pojęcia nie mamy, trwających okresy czasu tak krótkie, że nie wyobrażamy ich sobie nawet. W dodatku raz istniejących, raz nie, albo istniejących tylko potencjalnie. Całkiem mi to nieźle pasuje do stereotypowego obrazu niematerialnej i niedotykalnej duszy :)

[ Dodano: 2007-06-30, 18:53 ]
tank girl pisze:Także zniszczenie naszej galaktyki, albo nawet gromady galaktyk

A zniszczenie świata fizycznego nam znanego? Kollaps Wszechświata? Jak z reinkarnacją, jeśli świata (nawet nie życia, ale świata jako takiego) brak? :>

[ Dodano: 2007-06-30, 18:57 ]
PFC pisze:Można pójść jeszcze dalej i stwierdzić, że taki zabrodniarz zafunduje sobie amnezję, po której będzie już odrobinę inną istotą, a więc kara nie będzie dotyczyła bezpośrednio jego, a tej osoby, którą się stał

A to zdaje się u Dukaja pojawił się kiedyś koncept, że tak naprawdę każda kara wymierzana jest już innej osobie, niż ta, która popełniła przestępstwo. Bo człowiek ponoć stale się rozwija, zmienia, kształt inny przyobleka pod wpływem doświadczeń. I tak, jak zabójca po 20 latach może być innym, w pełni zrehabilitowanym człowiekiem, tak może się tym innym stać już w dzień po zabójstwie. Cóż, niedoskonałość systemu.
Awatar użytkownika
FANTOMAS
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 73
Rejestracja: 15 maja 2007, 17:04
Skąd: Z zaświatów
Płeć:

Postautor: FANTOMAS » 30 cze 2007, 20:42

Nie wierzę. Jako że posiadam zdrowy rozsądek wierzę tylko w rzeczy, które można udowodnić naukowo, sprawdzić samemu. Wszystko inne to wymysły ludzi, którzy się nudzą. Tego zdrowego rozsądku życzę wszystkim forumowiczom:)
P.S. Jak widzę ludzi idących do kościoła, to zawsze mi się przypomina film "Faraon" i to, jak mądrzy ludzie wykorzystywali stworzone przez siebie teorie do trzymania w ryzach ciemnoty.
Jak może istnieć ustrój, w którym dwóch meneli spod budki z piwem ma dwa głosy, a profesor uniwersytetu ma jeden głos? Trzeba być idiotą, żeby chcieć w takim ustroju żyć.
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 30 cze 2007, 22:53

FANTOMAS pisze:Wszystko inne to wymysły ludzi, którzy się nudzą.


Generalnie tak, chociaż każdy z nas ma to do siebie, że stawia sobie pytania o sens własnej egzystencji i stąd się to wszystko bierze. :)

FANTOMAS pisze:do trzymania w ryzach ciemnoty.


Nie tylko ciemni ludzie do kościoła chodzą. <aniolek> Bardzo wielu światowej klasy naukowców - także nauk ścisłych - wierzy w różnie pojmowaną siłę sprawczą, więc nie przesadzajmy. :) Zresztą religie, wbrew temu, co pisał np. Dawkins, odgrywają i odgrywały w życiu społecznym naprawdę wielką rolę, a więc były/są użyteczne, co stwierdzi niemal każdy antropolog. ;)
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 30 cze 2007, 22:56

w takim razie co religia uczyniła dobrego :) Jakakolwiek? Jedno - nauczyła moralności tych, którzy nie wynieśli jej z własnego sumienia czy światopoglądu oraz wpływała pozytywnie na patriotyzm. Coś jeszcze?
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow



Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!



http://www.piotrlabuz.pl/

http://michalpasterski.pl/

http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Awatar użytkownika
tank girl
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 483
Rejestracja: 21 gru 2005, 06:47
Skąd: inąd
Płeć:

Postautor: tank girl » 30 cze 2007, 23:09

PFC pisze:Taka kara miałaby sens, gdyby człowiek przez cały czas zachowywał pełną świadomość, a tak nie jest zawsze... Mi się wydaje, że tego typu nieszczęścia choroba/wypadek/przedwczesna śmierć bliskich/itp. mają charakter losowy i dotyczą niemal wszystkich ludzi, a nie tylko wybranych, którzy kiedyś zgrzeszyli. :)

To nie jest kara sensu stricto, tylko raczej skutek działań z poprzednich wcieleń.

PFC pisze:
To, że nie zdajesz sobie sprawy z działania jakiegoś mechanizmu, nie znaczy, że on Cię nie dotyczy.

Jeżeli już to dotyczy, to w zdecydowanie mniejszym stopniu, a jego działanie jest w jakimś sensie irracjonalne, zwłaszcza, że jak sama napisałaś:

Bo to dość przerażające i nieludzkie, że za czyny w sumie innego człowieka odpowiadać musimy my, tu i teraz.

Ja tu irracjonalności nie widzę. Ewentualnie, z punktu widzenia jednostki - niesprawiedliwość. Ale na pewno nie irracjonalność.

PFC pisze:
Na podstawie tego, co się człowiekowi przytrafia w bieżącym wcieleniu, jak również m.in. na podstawie tego, co u nas nazywa się ogólnie charakterem, wiele można powiedzieć o jego wcieleniach poprzednich.

Na takich podstawach można bardzo wiele różnych teorii utworzyć. :)

Owszem, a my właśnie rozmawiamy tutaj o jednej z nich.

extraho pisze:
tank girl pisze:Na podstawie tego, co się człowiekowi przytrafia w bieżącym wcieleniu, jak również m.in. na podstawie tego, co u nas nazywa się ogólnie charakterem, wiele można powiedzieć o jego wcieleniach poprzednich.

Jak to rozpracowali? Na czym to wszystko zostało oparte?

Tego nie wiem. Ale pogrzeb w temacie - może coś znajdziesz :)

pani_minister pisze:Cały problem z reinkarnacją polega na tym, że my widzimy w tym karę jakąś i zadośćuczynianie, a tam podobno o rozwój chodzi.

Kto widzi, ten widzi. Ogólnie nazywane jest to skutkiem. I w sumie karę można uznać za rodzaj skutku. A rozwój odbywa się swoją drogą - w toku kolejnych wcieleń.

pani_minister pisze:Tyle, że cały czas odbija mi się pytaniem: a kto niby ocenia, do czego mamy się rozwijać i w jaki sposób? Co nas do tego celu zbliżać będzie, co oddalać? A jeśli podstawą reinkarnacji miałoby być wyrównywanie rachunków - kto/co odpowiada za ocenę, kiedy szale wreszcie się zrównoważą?

W różnych textach można znaleźć na ten temat różne informacje. Nie wiem, czy różnice wynikają z tego, że reinkarnację opisuje się w tak różny sposób, czy też z tego, że moja mała wiedza nie pozwala mi tego należycie połączyć.

Z jednej strony jest powiedziane, że Prawo Przyczyny i Skutku istniało zanim pojawiło się jakiekolwiek życie. Wynikałoby z tego, że nikt tu nie decyduje o niczym, wszystko toczy się bowiem samoistnie, tak jak samoistnie toczą się procesy chemiczne w naszych ciałach. Z drugiej strony, można dokopać się wzmianek o Władcach Karmy, którzy sprawują pieczę nad tym, by wszystko odbywało się zgodnie z odwiecznymi prawami. Nie tyle jednak decydują oni według własnego widzimisię, co są swego rodzaju strażnikami, doglądającymi procesu....

Łańcuch kolejnych wcieleń zostaje natomiast przerwany, gdy człowiek spali całą złą karmę nagromadzoną w poprzednich wcieleniach, spłaci wszystkie długi, wyrówna wszystkie rachunki i spędzi stosowny czas nie generując więcej złej karmy, gromadząc zasługi i praktykując jak należy. Przy czym, niestety, powiedziane jest, że zasługi gromadzone na przestrzeni wielu kalp ulegają unicestwieniu podczas jednej chwili gniewu....

Tu może małe wyjaśnienie. Kalpa to dość specyficzna jednostka czasu, odmierzana w specyficzny sposób. Mianowicie, jest to czas, w którym gołębica przelatująca koło góry ze stali w ten sposób, że muska ją leciutko skrzydłem, zetrze tymi muśnięciami rzeczoną górę na proch.....

Zniweczyć dobro, do którego się przyczyniliśmy jest więc nader łatwo. Bo nie tylko nasze czyny mają wpływ na karmę. Decydują o niej także nasze stany emocjonalne. Krótko mówiąc, nie wystarczy, że kiedy ktoś nas krzywdzi, to nie masakrujemy go dokumentnie, nie urywamy głowy i do szyi nie sikamy.... bynajmniej. Nie możemy nawet tego kogoś nienawidzić....

pani_minister pisze:A zniszczenie świata fizycznego nam znanego? Kollaps Wszechświata? Jak z reinkarnacją, jeśli świata (nawet nie życia, ale świata jako takiego) brak? :>

Normalnie. Zakładając, że zniszczenie znanego nam i nie znanego Wszechświata jest w ogóle trwale możliwe, reinkarnacja zachodziłaby dalej pomiędzy resztą światów. Z tego, co się orientuję, istnieje bowiem świat bogów i półbogów, świat Ludzi, zwierząt, głodnych duchów i istot piekielnych.

pani_minister pisze:A to zdaje się u Dukaja pojawił się kiedyś koncept, że tak naprawdę każda kara wymierzana jest już innej osobie, niż ta, która popełniła przestępstwo. Bo człowiek ponoć stale się rozwija, zmienia, kształt inny przyobleka pod wpływem doświadczeń.

Heh. Pamiętam, jak raz na godzinie wychowawczej w liceum wyjechałam z czymś takim naszej matematycy ;d Że obecna ja, to już nie jestem ja, z którą rozmawiała w zeszłym tygodniu.... matematyca zanimówiła na moment, ale ostatecznie argument jej nie przekonał <lol>

FANTOMAS pisze:Jako że posiadam zdrowy rozsądek wierzę tylko w rzeczy, które można udowodnić naukowo, sprawdzić samemu. Wszystko inne to wymysły ludzi, którzy się nudzą. Tego zdrowego rozsądku życzę wszystkim forumowiczom:)

A co z intuicją? Jak nauka ją tłumaczy? I czemu niektórzy zachłystują się Orientem, a dla innych jest on zupełnie obojętny, bo rusza ich tylko barokowa Europa? Itd.... niewyjaśnionych kwestii sporo więcej by się znalazło :)
Ostatnio zmieniony 01 lip 2007, 00:09 przez tank girl, łącznie zmieniany 4 razy.
I niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla katów, szpiclów, tchórzy... :] (Zbigniew Herbert)
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 30 cze 2007, 23:09

TedBundy pisze:Coś jeszcze?


A przypatrzmy się historii narodu polskiego np. Co nas przez te wszystkie lata rozbiorów tak integrowało, jeżeli nie religia, połączona z tradycją i język, gdy odpadło terytorium :? A za PRL :? Gdzie ludzie znajdowali oparcie, jeżeli nie w kościele :? Kojarzysz rok 1966? Zapewne tak. :) ...Religia to coś więcej, aniżeli tylko moralność (a już samo to jest wielkim plusem), to łączenie ludzi we wspólnoty, gdy wszystko inne - łącznie z państwem - zawodzi. To przekonanie, że nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji można wyjść... To w końcu odwaga, do czynnego przeciwstawiania się absurdom tego świata, choćby przyszło za to nałożyć głową... :)

[ Dodano: 2007-06-30, 23:19 ]
tank girl pisze:Ewentualnie, z punktu widzenia jednostki - niesprawiedliwość.


Dla mnie to, co niesprawidliwe, jest pozbawione sensu, a więc i irracjonalne, bo jeżeli w naszym marnym życiu liczy się cokolwiek, to tylko sprawiedliwość. :) Tak więc nie jestem w stanie zaakceptować jakiegokolwiek systemu, któryby negował ten mój główny aksjomat.

tank girl pisze:Owszem, a my właśnie rozmawiamy tutaj o jednej z nich.


No właśnie... O jednej z iluśtam... Już samo to wydaje się podejrzane, nie sądzisz? :) A wiesz jaka jest moja teoria? Jeżeli po śmierci coś jest to z całą pewnością wygląda to inaczej, aniżeli nauczają kościoły.

tank girl pisze:Z jednej strony jest powiedziane, że Prawo Przyczyny i Skutku istniało zanim pojawiło się jakiekolwiek życie. Wynikałoby z tego, że (...) Nie możemy nawet tego kogoś nienawidzić....


Przeczytałem to sobie tak z pewnym dystansem i mam nieodparte wrażenie, że to jakiś bełkot jest... Bez uraz TG - nic osobistego - ale po prostu wydaje mi się to jeszcze durniejsze, aniżeli islam.
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 30 cze 2007, 23:19

PFC pisze:Nie tylko ciemni ludzie do kościoła chodzą. <aniolek> Bardzo wielu światowej klasy naukowców - także nauk ścisłych - wierzy w różnie pojmowaną siłę sprawczą, więc nie przesadzajmy.

To że nie są ciemni w sprawach naukowych, nie oznacza że są oświeceni religijnie ;)
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker
Awatar użytkownika
extraho
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 103
Rejestracja: 03 maja 2007, 11:28
Skąd: :dąkS
Płeć:

Postautor: extraho » 30 cze 2007, 23:42

tank girl pisze:Tego nie wiem. Ale pogrzeb w temacie - może coś znajdziesz :)

więc skąd wiesz, że prawdziwie to rozpracowali?
Awatar użytkownika
tank girl
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 483
Rejestracja: 21 gru 2005, 06:47
Skąd: inąd
Płeć:

Postautor: tank girl » 30 cze 2007, 23:49

PFC pisze:Dla mnie to, co niesprawidliwe, jest pozbawione sensu, a więc i irracjonalne, bo jeżeli w naszym marnym życiu liczy się cokolwiek, to tylko sprawiedliwość. :) Tak więc nie jestem w stanie zaakceptować jakiegokolwiek systemu, któryby negował ten mój główny aksjomat.

Twój aksjomat jest mocno naciągany. Nie wszystko, co niesprawiedliwe jest nieracjonalne. Ot, chociażby dzieci umierające z głodu w Afryce, podczas gdy my tu sobie klikamy. Jest to cholernie niesprawiedliwe. Tak cholernie, jak tylko może być. Jest też przy tym jednak w stu procentach racjonalne, wynika bowiem z praw ekonomii, które sprawiają, że ekonomia Afryki leży i kwiczy.

PFC pisze:
I my właśnie rozmawiamy tutaj o jednej [z takich teorii].

No właśnie... O jednej z iluśtam... Już samo to wydaje się podejrzane, nie sądzisz? :)

Nie. Nie bo to nie jest jakaś tam sobie teoryjka, tylko jedna z teorii bardziej doniosłych i istotnych, która ukształtowała wiele odrębnych kultur. Nie zapominaj także, że wiara w reinkarnację jest bardzo istotnym elementem dwóch dość znaczących religii, Hinduizmu i Buddyzmu.

PFC pisze:
Z jednej strony jest powiedziane, że Prawo Przyczyny i Skutku istniało zanim pojawiło się jakiekolwiek życie. Wynikałoby z tego, że (...) Nie możemy nawet tego kogoś nienawidzić....

Przeczytałem to sobie tak z pewnym dystansem i mam nieodparte wrażenie, że to jakiś bełkot jest... Bez uraz TG - nic osobistego - ale po prostu wydaje mi się to jeszcze durniejsze, aniżeli islam.

A zechciałbyś rozwinąć tę myśl? Czemu odbierasz to jako bełkot? I czemu wydaje Ci się to durne?

Mnie wydaje się to trudne, ale... przekonujące. I co gorsza są podstawy naukowe ku temu, by uznać nauki buddyjskie za bardzo racjonalne. Otóż wiadomo, że negatywne stany emocjonalne szkodzą naszym ciałom. Odczuwana silnie i podsycana nienawiść doprowadzić może do rozstroju organizmu i spowodować wiele chorób, od wrzodów żołądka poczynając, a na raku kończąc.

Jeśli zaś dorzucimy do tego to, o czym wspomniałam w pierwszym poście napisanym w tym wątku, czyli informacje o funkcjonowaniu układu nerwowego i teorię myślokształtów, barwo-dźwięków itd. to ułoży się to w nader spójną całość.

extraho pisze:więc skąd wiesz, że prawdziwie to rozpracowali?

Nie wiem. Tak jak wielu rzeczy ludzie nie wiedzą. Ale wiele innych kwestii buddyści rozpracowali zaskakująco dobrze. Jak znajdziesz coś o sposobach ustalania praw karmicznych, to daj znać ;d
Ostatnio zmieniony 01 lip 2007, 00:13 przez tank girl, łącznie zmieniany 1 raz.
I niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla katów, szpiclów, tchórzy... :] (Zbigniew Herbert)
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 30 cze 2007, 23:55

pani_minister pisze:Cały problem z reinkarnacją polega na tym, że my widzimy w tym karę jakąś i zadośćuczynianie, a tam podobno o rozwój chodzi.

Oczywiście, że chodzi o rozwój, bo nawet, jeśli ktoś urodzi się jako ofiara, to tragiczne przeżycia mają właśnie rozwinąć ową osobowość.
pani_minister pisze:Nie zawartość. Aktywność. I nie tylko mózgu. Jak dla mnie to, co się dzieje na niepojmowalnym na razie dla nas poziomie subatomowym, równie dobrze można określać mianem duszy. Te wszystkie fale niezwykłe, te miliony oddziaływań niezauważalnych i niezmierzalnych, zależnych od rzeczy, o których pojęcia nie mamy, trwających okresy czasu tak krótkie, że nie wyobrażamy ich sobie nawet. W dodatku raz istniejących, raz nie, albo istniejących tylko potencjalnie. Całkiem mi to nieźle pasuje do stereotypowego obrazu niematerialnej i niedotykalnej duszy :)

Hmm, pojęcie to my mamy, ale nie każdy wie, jak skorzystać z tych oddziaływań. Ba! Nie każdy potrafi zauważyć, że zdarza się, że jednak potrafi porozumieć się bez słów. Mam na myśli telepatię :) Wciąż za mało zwracamy uwagę na szczegóły w naszym życiu <pijak>
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker
Kicia22
Początkujący
Początkujący
Posty: 8
Rejestracja: 25 cze 2007, 13:08
Skąd: malopolska
Płeć:

Postautor: Kicia22 » 01 lip 2007, 02:09

ktoś urodzi się jako ofiara, to tragiczne przeżycia mają właśnie rozwinąć ową osobowość.



To jest biologicznie niemożliwe... Cała reinkaracja to wielka ściema podobnie jak to że Jezus został poczęty przezBoga w ciele Maryi bez zastosowania plemników...

Podobnie jak wszystkie niby proroczne sny, zjawy w nocy chodzące - dla ludzi którym sie nudzi i nic pożadnego nie mają do zrobienie to jest wielki temat do rozważań a tak naprawde to najzwyklejsze wyładowania elektryczne w mózgu i tyle.

Żeby nie bylo wierze w Boga i coś poza nami - ale mam zdrowy dystans do wszystkiego.
A do reinkarnacji to już w ogóle?
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 01 lip 2007, 09:34

tank girl pisze:Nie wszystko, co niesprawiedliwe jest nieracjonalne. Ot, chociażby dzieci umierające z głodu w Afryce, podczas gdy my tu sobie klikamy. Jest to cholernie niesprawiedliwe. Tak cholernie, jak tylko może być


były takie dwa kraje w Afryce, gdzie nie umierały z głodu. Do czasu. Aż wybrały reżim i wywaliły białych, którzy zbudowali potęgę ich gospodarek.
Zimbabwe,RPA <evilbat>

tank girl pisze:Z tego, co się orientuję, istnieje bowiem świat bogów i półbogów, świat Ludzi, zwierząt, głodnych duchów i istot piekielnych.


<glaszcze>
czym jest "głodny duch"? :| :|
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow



Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!



http://www.piotrlabuz.pl/

http://michalpasterski.pl/

http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 01 lip 2007, 10:56

tank girl pisze:Jeśli zaś dorzucimy do tego to, o czym wspomniałam w pierwszym poście napisanym w tym wątku, czyli informacje o funkcjonowaniu układu nerwowego i teorię myślokształtów, barwo-dźwięków itd. to ułoży się to w nader spójną całość.


Powiem tak: buddyści może i prawidłową diagnozę postawili, ale ich koncepcja leczenia już taka dobra, IMHO, nie jest. :)

tank girl pisze:A zechciałbyś rozwinąć tę myśl? Czemu odbierasz to jako bełkot? I czemu wydaje Ci się to durne?


Z przyejmnością. :) Posłużę się przy tym cyctatami:

tank girl pisze:Łańcuch kolejnych wcieleń zostaje natomiast przerwany, gdy człowiek spali całą złą karmę nagromadzoną w poprzednich wcieleniach, spłaci wszystkie długi, wyrówna wszystkie rachunki i spędzi stosowny czas nie generując więcej złej karmy, gromadząc zasługi i praktykując jak należy.


Mnie to trochę grę RPG przypomina. <diabel>

tank girl pisze:Przy czym, niestety, powiedziane jest, że zasługi gromadzone na przestrzeni wielu kalp ulegają unicestwieniu podczas jednej chwili gniewu....


Powiedziane jest :? A kto to stwierdził i na jakiej podstawie, prócz własnego widzimisię :?

tank girl pisze:jest to czas, w którym gołębica przelatująca koło góry ze stali w ten sposób, że muska ją leciutko skrzydłem, zetrze tymi muśnięciami rzeczoną górę na proch


O... Mój ulubiony fragment. <diabel> Dziwię się, że nie oprcowano bardziej praktycznego sposobu mierzenia czasu. ;) ...Prędzej chyba gołąb się zetrze, niż góra, tak sobie myślę. :] W ogóle tekst w stylu "za siedmioma górami, za siedmioma lasami".

tank girl pisze:Decydują o niej także nasze stany emocjonalne. Krótko mówiąc, nie wystarczy, że kiedy ktoś nas krzywdzi, to nie masakrujemy go dokumentnie, nie urywamy głowy i do szyi nie sikamy.... bynajmniej. Nie możemy nawet tego kogoś nienawidzić....


Toż to jakiś emocjonalny faszyzm. <hahaha>


Przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl... Po II WW, ze względu na zniszczenia i straty w ludziach, istot żywych na naszej planecie było z pewnością mniej, niż w roku 1939... No więc co się z tymi duszami nadliczbowymi działo :? Siedziały grzecznie w poczekalni, czy też może po innych galatykach się rozbijały :? A jak to wyglądało nim na ziemi pojawił się człowiek :? Ty TG wyglądasz mi na taką, co to tyranzoaurem rexem była zapewne. ;) ...A czy teoria ewolucji przypadkiem nie koliduje z zasadami reinkarnacji :? Bo przecież na przestrzeni dziejów całkiem nowe rodzaje i klasyfikacje bytów się wyłoniły, a buddyści mają je chyba spisane i podzielone... no chyba, że co jakiś czas dodają nowe do swej listy. :)
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
tank girl
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 483
Rejestracja: 21 gru 2005, 06:47
Skąd: inąd
Płeć:

Postautor: tank girl » 01 lip 2007, 12:07

Kicia22 pisze:To jest biologicznie niemożliwe...

A to czemu? Jakieś uzasadnienia naukowe? Prosimy... :>

Kicia22 pisze:Cała reinkaracja to wielka ściema podobnie jak to że Jezus został poczęty przezBoga w ciele Maryi bez zastosowania plemników...

Dziwne porównanie. Obieg energii we Wszechświecie to fakt. Niepokalane Poczęcie... cóż...

Kicia22 pisze:Podobnie jak wszystkie niby proroczne sny, zjawy w nocy chodzące - dla ludzi którym sie nudzi i nic pożadnego nie mają do zrobienie to jest wielki temat do rozważań a tak naprawde to najzwyklejsze wyładowania elektryczne w mózgu i tyle.

Hmm, dość nonszalancko rozprawiłaś się z systemem filozoficznym, który ma 2 i pół tysiąca lat...

TedBundy pisze:
Z tego, co się orientuję, istnieje bowiem świat bogów i półbogów, świat Ludzi, zwierząt, głodnych duchów i istot piekielnych.

<glaszcze>

Protekcjonalne emotikony, które wstawiasz tu w akcie lekceważącej pobłażliwości zachowaj dla swojej kobiety, kiedy dostanie histerii na widok myszy <fuckoff>

Czym jest "głodny duch"? :| :|

Tzw. głodne duchy, czyli w sanskrycie preta - jedna z sześciu klas istot czujących, duchy osób zmarłych, istoty przeżywające męczarnie. Symbolicznie preta są przedstawiani jako istoty z wąskimi gardłami i bardzo szerokimi ustami. Wszystko, co zjedzą przemienia się w ogień albo truciznę. Tylko dzięki ofiarom składanym przez praktykujących można zaspokoić ich głód.

PFC pisze:Powiem tak: buddyści może i prawidłową diagnozę postawili, ale ich koncepcja leczenia już taka dobra, IMHO, nie jest. :)

Nie twierdzę, że buddyzm jest idealny jako całość. Ale ich podejście do psychiki ludzkiej i techniki radzenia sobie z negatywnymi emocjami, takimi jak gniew czy cierpienie, są naprawdę godne uwagi.

PFC pisze:Posłużę się przy tym cyctatami:
Łańcuch kolejnych wcieleń zostaje natomiast przerwany, gdy człowiek spali całą złą karmę nagromadzoną w poprzednich wcieleniach, spłaci wszystkie długi, wyrówna wszystkie rachunki i spędzi stosowny czas nie generując więcej złej karmy, gromadząc zasługi i praktykując jak należy.

Mnie to trochę grę RPG przypomina. <diabel>

Buddyzm jest starszy od RPG, i to tak od granatników, jak i gier ;d

Poza tym, nadal nie widzę, czemu miałoby to być durnym bełkotem. Jeśli możesz rozłóż powyższy cytat na czynniki pierwsze, opatrz szczegółowym komentarzem i wykaż, co jest tu bzdurne i co nie ma sensu, bo ja, przy całym moim sceptycyzmie i ogólnym nihilizmie tego nie dostrzegam 8)

PFC pisze:
Jedna kalpa jest to czas, w którym gołębica przelatująca koło góry ze stali w ten sposób, że muska ją leciutko skrzydłem, zetrze tymi muśnięciami rzeczoną górę na proch

O... Mój ulubiony fragment. <diabel> Dziwię się, że nie oprcowano bardziej praktycznego sposobu mierzenia czasu. ;) Prędzej chyba gołąb się zetrze, niż góra, tak sobie myślę. :]

To nie jest jedyna jednostka mierzenia czasu w tradycji buddyzmu. Kalp używa się podobnie, jak u nas eonów, gdy czas jest niewyobrażalnie długi, zbyt długi, by istota ludzka była go w stanie sobie łatwo wyobrazić.

W ogóle tekst w stylu "za siedmioma górami, za siedmioma lasami".

Symbolika buddyjska jest bardzo barwna i obrazowa. Ale buddyzm jako całość jest bardzo naukowy w swym podejściu i przy tym też spójny. Na pewno bardziej niż Chrześcijaństwo z jego akcjami typu łażenie po wodzie, zmartwychwstawanie, zamiana wody w wino itd.

PFC pisze:Powiedziane jest :? A kto to stwierdził i na jakiej podstawie, prócz własnego widzimisię :?

Nie jestem expertem od buddyzmu i reinkarnacji, choć wiem może nieco więcej niż statystyczny Polak. Ale to, że zasługi gromadzone na przestrzeni długich lat szlag trafia, w jednej chwili gniewu napisane jest chyba w Shantidewy Przewodniku Na Ścieżce Bodhisattwy. A jeśli nie tam, to mówił o tym Dalajlama.

PFC pisze:
Decydują o niej także nasze stany emocjonalne. Krótko mówiąc, nie wystarczy, że kiedy ktoś nas krzywdzi, to nie masakrujemy go dokumentnie, nie urywamy głowy i do szyi nie sikamy.... bynajmniej. Nie możemy nawet tego kogoś nienawidzić....

Toż to jakiś emocjonalny faszyzm. <hahaha>

Wręcz przeciwnie. To ma aż zbyt wiele sensu. Myśli są niczym innym jak energią, którą siejemy wokoło. Skoro neurony komunikują się za pośrednictwem promieniowania elektromagnetycznego, czyli de facto drogą radiową, to znaczy, że wychodzi na to, że mózgi innych osób zapewne rejestrują takie nienawistne promieniowanie, lub innymi słowy promieniowanie wynikające z pobudzenia struktur odpowiedzialnych w mózgu za odczuwanie gniewu i nienawiści... nie pozostaje to oczywiście bez wpływu na to, jak jesteśmy odbierani przez innych. M.in. Sensowne to, aż za bardzo, jak dla mnie.

PFC pisze:Przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl... Po II WW, ze względu na zniszczenia i straty w ludziach, istot żywych na naszej planecie było z pewnością mniej, niż w roku 1939... No więc co się z tymi duszami nadliczbowymi działo :? Siedziały grzecznie w poczekalni, czy też może po innych galatykach się rozbijały :? Prędzej chyba gołąb się zetrze, niż góra, tak sobie myślę. :] [...] A czy teoria ewolucji przypadkiem nie koliduje z zasadami reinkarnacji :? Bo przecież na przestrzeni dziejów całkiem nowe rodzaje i klasyfikacje bytów się wyłoniły, a buddyści mają je chyba spisane i podzielone... no chyba, że co jakiś czas dodają nowe do swej listy. :)

Pisałam już o tym. Istnieje ileś światów, między którymi krążą dusze. Dodatkowo, dusze mogą się wcielać w ileśtam gatunków istot czujących. Ludzi przybywa, setki gatunków zwierząt przestają istnieć... jak dla mnie ma to sens....

PFC pisze:Ty TG wyglądasz mi na taką, co to tyranzoaurem rexem była zapewne. ;)

Cóż, przeanalizowałam sobie to i owo pobieżnie, tak, jak zalecane jest to robić, i choć zrobiłam to w zasadzie tylko w ramach ciekawostki, to przyznam, że wyniki były ciekawe, spójne i dały mi ostro do myślenia.
I niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla katów, szpiclów, tchórzy... :] (Zbigniew Herbert)
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 01 lip 2007, 12:51

tank girl pisze:są naprawdę godne uwagi


Godne uwagi i owszem... Ale jak dla mnie - nieczego więcej. TG a zauważyłaś, że buddyzm traktuje kobiet jako istoty do pewnego stopnia nieczyste? <diabel>

tank girl pisze:Poza tym, nadal nie widzę, czemu miałoby to być durnym bełkotem.


Chodziło mi przede wszystkim o wątek z gołębiem i górą, "naliczaniem" karmy, krążeniu między galaktykami, traceniu wszystkiego w jednej chwili gniewu i tak dalej... Toż to baśń jedna wielka... może i ładna oraz ciekawa, ale tylko baśń... Weźmy np. kamień... dla mnie jest to kupa gruzu, ewentualnie jakiś minerał, bądż budulec, a dla buddysty to osobny byt. To jest właśnie durne - robienie czegoś z niczego, zaś bełkotem (może nieco na wyrost :) ) trącą mi te wszystkie dziwaczne uzasadnienia, dlaczego jest akurat tak, a nie inaczej... A co poweisz o hinduistach z kręgu sekty Yogi, którzy przypisują sobie zasługę obalenia ZSSR przy pomocy... swych myśli? <boje_sie>

tank girl pisze:Ale buddyzm jako całość jest bardzo naukowy w swym podejściu i przy tym też spójny.


Po prostu wycwanili się, dobrze opisując rzeczywistość (na podstawie obserwacji) i próbując na tej podstawie zbudować system metafizyczny... Buddyzm jest "naukowy" tylko w tym sensie, że w sferze "ziemskiej" powtarza to, co nauka w mniejszym lub więkjszym stopniu potwierdziła, a następnie wyrabia sobie do tego ideologię, którą żadną maiarą potwierdzić się nie da... Praktycznie każdy laureat nagrody Nobla z dziedziny nauk ścisłych mógłby coś podonego próbować wykreować... I jeszcze co do spójności: Jak zwierzał się C. Sagan, w czasie jednej z rozmów z Dalajlamą zapytał go, jak zareagowałby, gdyby jakiś jego podstawowy dogmat został obalony przez naukę, na co Dalajlama odpowiedział:

- W takim przypadku buddyzm tybetański musiałby się zmienić.

- Nawet, gdyby był to rzeczywiście najważniejszy dogmat, jak choćby reinkarnacja? — zapytał Sagan.

- Nawet wtedy — odpowiedział - Jednakże — dodał z lekkim uśmiechem — trudno będzie znaleźć dowód zaprzeczający reinkarnacji."

tank girl pisze:Pisałam już o tym. Istnieje ileś światów, między którymi krążą dusze. Dodatkowo, dusze mogą się wcielać w ileśtam gatunków istot czujących. Ludzi przybywa, setki gatunków zwierząt przestają istnieć... jak dla mnie ma to sens....


Jak dla mnie, to żyjemy "tutaj i teraz". :) Ciekawi mnie, jak Sartre podchodził do buddyzmu, bo że go jechał, to raczej pewne... Myślę, że jego argumenty mogłby podważyć Twą pewność i poczucie sensu. ;)

tank girl pisze:jak zalecane jest to robić


O ile nie było to coś, na kształt prania mózgu. <diabel>

A tak w ogóle, to proponuję pewien tekst:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1894
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
Golly Gee
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 190
Rejestracja: 14 wrz 2006, 11:12
Skąd: *b*a*h*a*m*y*
Płeć:

Postautor: Golly Gee » 01 lip 2007, 15:10

Czyli co? Jest stały bilans dusz we wszechświecie, które tylko zmieniają ciała, jako "miejsce zamieszkania"? Czyli ile jest tych dusz? Bilion? A kiedy powstały? A co po wybuchu bomby w Hiroszimie? Tyle dusz straciło swoje ciała, no nie wierzę w jakieś masowe narodziny bobasów w drugim końcu świata. To gdzie te duszyczki się podziały? Już nie wspomnę o masowej zagładzie kurczaków na fermach chińskich... gdzie te duszyczki kurczaczków się podzieją ciekawy jestem... Może mają jakąś poczekalnię <hmm> Grubymi nićmi szyta jest ta teoria reinkarnacji.
Tank Girl, wiesz ładne zdania składasz, co nie zmienia faktu, że nie ma sensu w tym wszystkim. To już wolę w ogóle nie wierzyć w dusze niż w takie dziwne wędrówki.

tank girl pisze:Rzecz w tym, że współczesna nauka uracza nas coraz bardziej sensacyjnymi odkryciami. Jakiś czas temu czytałam np. o tym, że komunikacja między neuronami zachodzi nie tylko poprzez przewodzenie impulsów elektrycznych, ale też częściowo na zasadzie promieniowania elektromagnetycznego.

Krótko mówiąc, nasze mózgi sieją wokoło nie do końca wiadomo czym i zbierają to, czym sieją inni.... jeśli uwzględnić tu teorie dotyczące tzw. myślokształtów i to, że zdaniem wielu osób zajmujących się takimi zjawiskami nasze myśli odziaływują bardzo silnie na otaczających nas ludzi, zaczyna robić się coraz ciekawiej....

Co to ma wspólnego z reinkarnacją? Ano to, że zgodnie z jej teorią nasze nawyki myślowe i reakcje emocjonalne nie są przypadkowe, tylko kształtują się w toku kolejnych wcieleń, stanowiąc swoistego rodzaju obciążenie i predyspozycję, zmiana której jest niemożliwa bez lat wytężonej praktyki.
Ej no sorry, ale to jakiś spuchnięty bełkot... Z igły widły, wiesz dla mnie to nic nie zmienia jak są przekazywane informacje w mózgu... to nadal czysta fizyka. Czy to elektron czy promieniowanie nic tu nie zmienia. Przyczepiłem się tylko tego, bo nie mam czasu, ale spokojnie dałoby się przyczepić do każdego Twojego stwierdzenia.
ale wkoło jest wesoło
Awatar użytkownika
tank girl
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 483
Rejestracja: 21 gru 2005, 06:47
Skąd: inąd
Płeć:

Postautor: tank girl » 01 lip 2007, 18:27

PFC pisze:[Buddyjskie techniki radzenia sobie z negatywnymi emocjami są] godne uwagi i owszem... Ale jak dla mnie - nieczego więcej.

Uwaga to bardzo dużo. A poza tym, ciekawa jestem, co wiesz na ten temat. Orientujesz się, choćby pobieżnie, w czym rzecz? Jakie texty czytałeś? I jakie ich opracowania? :>

PFC pisze:TG a zauważyłaś, że buddyzm traktuje kobiet jako istoty do pewnego stopnia nieczyste? <diabel>

Tak.

PFC pisze:Chodziło mi przede wszystkim o wątek z gołębiem i górą

Barwna metafora na określenie Bardzo Długiego Czasu. Co w niej bełkotliwego i bzdurnego? :>

PFC pisze:"naliczaniem" karmy

Co jest z tym nie tak dla Ciebie? Mamy tu z Zachodnim świecie takie powiedzenie, że "w przyrodzie nic nie ginie". Czemu wydaje Ci się to bzdurne? :>

PFC pisze:krążeniu między galaktykami

Jakim krążeniu między galaktykami? Pierwsze słyszę. Była mowa o różnych światach, ale nie w sensie układów planetarnych w jakichś odległych galaktykach :|

PFC pisze:Weźmy np. kamień... dla mnie jest to kupa gruzu, ewentualnie jakiś minerał, bądż budulec, a dla buddysty to osobny byt.

Kamień nie jest istotą czującą. Z tego co wiem, nie można zreinkarnować się pod postacią kamienia.

PFC pisze:To jest właśnie durne - robienie czegoś z niczego, zaś bełkotem (może nieco na wyrost :) ) trącą mi te wszystkie dziwaczne uzasadnienia, dlaczego jest akurat tak, a nie inaczej...

Na przykład?

PFC pisze:A co poweisz o hinduistach z kręgu sekty Yogi, którzy przypisują sobie zasługę obalenia ZSSR przy pomocy... swych myśli? <boje_sie>

Dały czadu, chłopaki <lol>

PFC pisze:
Buddyzm jako całość jest bardzo naukowy w swym podejściu i przy tym też spójny.

Po prostu wycwanili się, dobrze opisując rzeczywistość (na podstawie obserwacji) i próbując na tej podstawie zbudować system metafizyczny... Buddyzm jest "naukowy" tylko w tym sensie, że w sferze "ziemskiej" powtarza to, co nauka w mniejszym lub więkjszym stopniu potwierdziła, a następnie wyrabia sobie do tego ideologię, którą żadną maiarą potwierdzić się nie da...

Buddyzm ma ponad 2 i pół tysiąca lat. Słownie: DWA I PÓŁ T Y S I Ą C A. Więc o jakim powtarzaniu za naukowcami mówisz? :|

PFC pisze:Praktycznie każdy laureat nagrody Nobla z dziedziny nauk ścisłych mógłby coś podonego próbować wykreować...

Ale jakoś systemów filozoficznych na miarę buddyzmu wiele nie ma.

PFC pisze:Jak zwierzał się C. Sagan, w czasie jednej z rozmów z Dalajlamą zapytał go, jak zareagowałby, gdyby jakiś jego podstawowy dogmat został obalony przez naukę, na co Dalajlama odpowiedział:

- W takim przypadku buddyzm tybetański musiałby się zmienić.
- Nawet, gdyby był to rzeczywiście najważniejszy dogmat, jak choćby reinkarnacja? — zapytał Sagan.
- Nawet wtedy — odpowiedział - Jednakże — dodał z lekkim uśmiechem — trudno będzie znaleźć dowód zaprzeczający reinkarnacji."

Chciałabym zobaczyć ten text w oryginale. Jak on to powiedział. It would be difficult... czy jakoś inaczej... Poza tym, podoba mi się to, co powiedział. Istotą buddyzmu jest uwalnianie istot czujących od cierpienia, logiczne więc, że zamiast opierać się zdobyczom nauki, buddyzm ich nie odrzuca. Problem w tym, że nauka z buddyzmem nie stoi w sprzeczności. Gorzej. Różne jej odkrycia potwierdzają jego założenia.

PFC pisze:Jak dla mnie, to żyjemy "tutaj i teraz". :)

I okay. Ale nie jest to sprzeczne z założeniami, jakie przyjmuje buddyzm :)

PFC pisze:Ciekawi mnie, jak Sartre podchodził do buddyzmu, bo że go jechał, to raczej pewne... Myślę, że jego argumenty mogłby podważyć Twą pewność i poczucie sensu. ;)

No tak, ja piszę, że jestem sceptykiem i nihilistą, a ty mi o pewności i poczuciu sensu... ja poproszę, napisz o tym coś jeszcze... <lol>

PFC pisze:O ile nie było to coś, na kształt prania mózgu. <diabel>

Nie było. Niestety, cała tzw. regresja mocno zahacza o parapsychologię i tego typu klimaty, na które jestem uczulona i od których trzymam się z dala. Ale jeśli podejść do tego na zimno i z dystansem, efekty są ciekawe.

Całość polega z grubsza na analizie własnych nawyków myślowych, schematów reakcji, związków z ludźmi, tego, co człowieka pociąga i fascynuje (np. konkretne kultury, miejsca, epoki, zajęcia, typy ludzi) itd.

PFC pisze:A tak w ogóle, to proponuję pewien tekst:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1894

Znam. Ale dzięki za linka.

Łukasz84 pisze:Czyli co? Jest stały bilans dusz we wszechświecie, które tylko zmieniają ciała, jako "miejsce zamieszkania"? Czyli ile jest tych dusz? Bilion? A kiedy powstały?

Kopnij się do biblioteki, ale pogrzeb w Necie, dotrzyj do odpowiednich textów, to się może dowiesz ;d

Łukasz84 pisze:A co po wybuchu bomby w Hiroszimie? Tyle dusz straciło swoje ciała, no nie wierzę w jakieś masowe narodziny bobasów w drugim końcu świata. To gdzie te duszyczki się podziały? Już nie wspomnę o masowej zagładzie kurczaków na fermach chińskich... gdzie te duszyczki kurczaczków się podzieją ciekawy jestem... Może mają jakąś poczekalnię <hmm> Grubymi nićmi szyta jest ta teoria reinkarnacji.

Była tu już mowa o tym. Proponuję, abyś zaczął zgłębianie tematyki buddyzmu od świeżych postów w tym wątku. Zapewni Ci to podstawy podstaw do dalszych poszukiwań ;d

Łukasz84 pisze:Ej no sorry, ale to jakiś spuchnięty bełkot... Z igły widły, wiesz dla mnie to nic nie zmienia jak są przekazywane informacje w mózgu... to nadal czysta fizyka. Czy to elektron czy promieniowanie nic tu nie zmienia.

Dla Ciebie może i nie, ale odkrycie uznano za dość ważne i rewolucyjne. Skoro neurony mogą odbierać takie promieniowanie wysyłane przez inne neurony w obrębie jednego mózgu, to czemu nie miałyby odbierać promieniowania innych mózgów? :>

Pomyśl chwilkę nad konsekwencjami. Rozważ to sobie na zimno, a potem rozpisuj się o bełkocie :]

Łukasz84 pisze:Przyczepiłem się tylko tego, bo nie mam czasu, ale spokojnie dałoby się przyczepić do każdego Twojego stwierdzenia.

Uhm, jasssne - siur, że tak! Mógłbyś obalić wszystko, ale po prostu czasu nie masz i Ci się nie chce <hyhy>
I niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla katów, szpiclów, tchórzy... :] (Zbigniew Herbert)
Awatar użytkownika
Golly Gee
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 190
Rejestracja: 14 wrz 2006, 11:12
Skąd: *b*a*h*a*m*y*
Płeć:

Postautor: Golly Gee » 01 lip 2007, 18:47

tank girl pisze:Mógłbyś obalić wszystko, ale po prostu czasu nie masz i Ci się nie chce <hyhy>
Mniej więcej tak jak mówisz :)

tank girl pisze:Dla Ciebie może i nie, ale odkrycie uznano za dość ważne i rewolucyjne. Skoro neurony mogą odbierać takie promieniowanie wysyłane przez inne neurony w obrębie jednego mózgu, to czemu nie miałyby odbierać promieniowania innych mózgów? :>
I nawet gdyby tak było nie wiem czy coś to zmienia...

tank girl pisze:Była tu już mowa o tym. Proponuję, abyś zaczął zgłębianie tematyki buddyzmu od świeżych postów w tym wątku. Zapewni Ci to podstawy podstaw do dalszych poszukiwań ;d
Nie mam po prostu takiej potrzeby i niczego nie poszukuję w tej materii. Od początku ta teoria mnie nie przekonuje i chciałem tylko wyrazić swoją opinię.
ale wkoło jest wesoło
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 01 lip 2007, 19:06

Łukasz84 pisze:Od początku ta teoria mnie nie przekonuje

Mnie zaś katolicyzm jakoś nie przekonuje, bo nawołuje tylko do tego, że trzeba cierpieć, a do tego ten grzech pierworodny <niewiem> Rodzimy się i już mamy grzech - nieźle <pijak> Dostaliśmy niby wolną wolę i pewnie tylko po to, aby grzeszyć, bo przynajmniej pokażemy się dzięki temu w kościele - aby się wyspowiadać. Ot, paradoks ;DD
Katolicyzm uwielbia słowo "cierpienie", a przy tym mówi o miłości. Gdzie tu sens i logika w tym wszystkim? Jeśli nie cierpię, tzn. że nie żyję - najlepiej odrazu powiesić się :|

Póki co, bardziej skłaniałabym się ku buddyzmowi, bo ten przynajmniej mówi o radości, o tym jak wielkie posiadamy możliwości, stara się naprowadzić ludzi na to, aby zobaczyli wszystko takie, jakie jest naprawdę (oświecenie) i prawi pięknie o miłości, czystej i nie noszącej krzyża przez całe życie :| Miłości z miłości, a nie z poświęcenia.
Nie chce mi się szukać źródeł - uprzedzam ;DD
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker

Wróć do „Wszystkie inne tematy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 571 gości