Od niecalych 3 lat mieszkam z moim narzeczonym.Dzis w nocy obudzil mnie ,zaczal piescic,przez co nabralam wielkiej ochoty na sex(rozkrecam sie dosc szybko) ,rozbudzil mnie i sie napalilam,po czym stwierdzil ze nie bedziemy sie kochac bo chce spac i , ze zrobil to tak... instynktownie i ze przeprasza ze mnie obudzil.Bylam wkurzona albo raczej napalona i zawiedziona.Ja zaczelam ,plakac ,poczulam sie beznadziejnie ,zranil mnie tym .on wkurzyl sie i powiedzial ze mam dac mu spac,wzial posciel i poszedl do drugiego pokoju ,jeszcze przy tym klnac i mowiac"odwal sie".Plakalam ,nie moglam spac .Zasnelam dopiero nad ranem.Uwazam ze jego zachowanie bylo fatalne i niedojrzale.Dodam ze ja mam 29 lat on 31.Teraz juz nie moge spac i wlasnie to pisze .On wyszedl do pracy..powiedzial ze ja przesadzam, ze nie wiedzial ze jestem taka wrazliwa i, ze chcialam sie klocic nawet w nocy.Podczas gdy mi bylo po prostu strasznie przykro i poczylam sie zraniona.Czuje sie holernie zle z tym co sie stalo.Przeciez tak sie nie robi.
