Sytuacja wygląda tak:
Od ponad 5 lat mieszkam ze swoją dziewczyną. Od roku jesteśmy narzeczeńśtwem. Ja po studiach od razu dostałe prace i pracuje 2.5 roku w zawodzie. Ona przez ten czas nie mogła dostać pracy i miała z tego powodu złe nastroje ale jakoś dawaliśmy rade. Cały czas byłem przy niej i byłem dla niej wsparciem w tych trudnych chwilach. 2 miesiace temu dostała prace w swoim rodzinnym miescie i wyprowadzila sie odemnie do mamy. Niestety zapomniała chyba, że ma narzeczonego bo wszystko co sie dla niej teraz liczy to praca, nie potrafi mowic o niczym innym, nie potrafi mnie pocieszyc jak mam gorszy dzien, musze ja prosic i blagac zeby czasem mi napisala smsa i pokazala ze tez teskni. jest mi z tym cholernie ciezko bo non stop o niej mysle i nie potrafie sobie zorganizowac zycia mieszkajac samemu. Jakbym pierwszy do niej nie pisal to by sie sama nie odezwala. Widujemy sie w weekendy, nadrabiamy wtedy ze tak powiem zaleglosci lozkowe