Bash pisze:A jednak doprowadziłąś do sytuacji w której YXZ przewrócił CI w głowie, a pewnym etapie powinnaś poprzestać na znajomości.
i poprzestałam, może nie wyraziłam się jasno.... on wyznał mi uczucie, podobało mi się to co mówił i jak mówił, ale cały czas uparcie twierdziłam, że traci czas bo nic nigdy z tego nie będzie. Poprosiłam go aby przestał mówić mi wielkie słowa i zaczął traktować jak przyjaciółke, nie potrafił , więc zerwałam znajomość...i wtedy poczułam ile dla mnie znaczył, że też był mi bliski, bardziej niż powinien, bardziej niż mi się wydawało... stąd moje cierpienie
czas goi rany i z każdym dniem coraz mniej i z mniejszymi emocjami myślę o moim xyz, teraz mam inny problem na głowie... czy czegoś żałuję ? Tak!
żałuję,że opowiedziałam mojemu mężowi o xyz, ja z czasem zapomniałabym o tej znajomości a tak cierpimy teraz razem.
olecxka pisze: rozumiem Cie trochę, chociaż nie byłam nigdy w identycznej sytuacji. Ale raz kiedyś umówiłam się z facetem poznanym w necie. Taki się wydawał czarujący, niesamowity, niestety przy spotkaniu czar prysł.
I jeszcze trochę to dziwne, że koleś wyznaje Ci miłość, uważaj to może być jakiś niezrównoważony psychicznie człowiek.
może i jest niezrównoważony bo nikt przy zdrowych zmysłach nie zakochuje się w kimś poprzez internet ... a może jest z nim wszystko ok i to tylko kolejne oblicze miłości
jest chociaż na tyle w porządku że nie wydzwania, nie pisze nie próbuje na siłę zmusić mnie do bycia z nim , czyli jak to określił mój przyjaciel "świr niegrożny" , który przyjmie odmowę i poszuka innego obiektu westchnień i uniesień, aż się boję pomyśleć, co by było, gdyby okazał sie tym "grożnym świrem"
....i pewnie masz rację, pewnie mój xyz też odstawałby w realu od moich wyobrażeń o nim, być może też prysnąłby czar, moze , może może....może tak a może nie, tylko że to teraz jest bez znaczenia, zreszta nigdy go nie mialo, nie miałam zamiaru aby połączyło nas coś więcej niż przyjażń , nie potrafił tego uszanowac więc taki był finał naszej znajomości
ja nie proszę o rozgrzeszenie tylko o zrozumienie, ale jak widać nie wszyscy są w stanie wyobrazić sobie to, że miłość może przybrać różne formy, nawet taką jak nasza/jego
ktoś tu jeszcze wspominał o szukaniu sexu poza domem bo tam go nie było .....
otóż był.... ale brak czasu dla siebie [a co za tym idzie brak rozmów , niekoniecznie na ważne tematy, tak po prostu ot by porozmawiać , pośmiać się] jest w stanie zabić każde uczucie między małżonkami również
mój mąż to wspaniały człowiek, świetny ojciec i dba o mnie, żeby tylko miał dla nas więcej czasu byłoby super.