Dywagacje cholera wie o czym (na murku)
Moderator: modTeam
Jazda czerwonym Eclipsem w białe pasy, z wielkim spojerem, z "Poison" odpalonym na fulla przestała mnie kręcić. Tylko śmieszy
A siedzenie blisko tuby kaleczy moje uszy
Ziomek wdał się w romans z mężatką. Ech, jazda po cienkim lodzie. Bardzo cienkim. Uważaj - mówię - byś przypadkiem nie zarobił kosy pod żebro, na nie swoim terenie wysp raju JuKej......
Tak, jestem szczęśliwy. Zabawne. A może i nie.
Ziomek wdał się w romans z mężatką. Ech, jazda po cienkim lodzie. Bardzo cienkim. Uważaj - mówię - byś przypadkiem nie zarobił kosy pod żebro, na nie swoim terenie wysp raju JuKej......
Tak, jestem szczęśliwy. Zabawne. A może i nie.

http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
mrt pisze:To chyba post do "Wyraź to", a nie na murek...
Wcale nie. Po prstu nie wysilam sie na zbedne dorabianie filozofii do niefilozoficznego zagadnienia. Tak jakby alkohol byl jedynym wyjsciem a zamartwienie sei jedyna czynnoscia na swiecie...
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Słuchajcie, odkryłam, że przestałam myśleć. Nie chcę myśleć i nie myślę. Ale chcę myśleć, chociaż wiem, że to głupie, bo nic dobrego z tego nie wynika.
Wygodnie mi bez myślenia. A po co ma mi być trudniej? Już mi było trudniej i wystarczy.
Czytam durnego Forsytha zamiast coś porządnego. Mam gdzieś ambitne filmy i chodzę na "Piratów". A jak mnie nachodzi refleksja, czy aby na pewno tak ma być, to szybko uciekam w pracę.
Chwilami czuję się, jakbym żyła w obcej skórze. Bardzo wygodnej, ale... Tęsknię za dołami. Ja już nie miewam dołów, co najwyżej się wściekam. Wszystkie problemy tego świata i każdego z osobna mam gdzieś. I chyba mi z tym nie zawsze dobrze.
[ Dodano: 2006-08-10, 22:30 ]
Wygodnie mi bez myślenia. A po co ma mi być trudniej? Już mi było trudniej i wystarczy.
Czytam durnego Forsytha zamiast coś porządnego. Mam gdzieś ambitne filmy i chodzę na "Piratów". A jak mnie nachodzi refleksja, czy aby na pewno tak ma być, to szybko uciekam w pracę.
Chwilami czuję się, jakbym żyła w obcej skórze. Bardzo wygodnej, ale... Tęsknię za dołami. Ja już nie miewam dołów, co najwyżej się wściekam. Wszystkie problemy tego świata i każdego z osobna mam gdzieś. I chyba mi z tym nie zawsze dobrze.
[ Dodano: 2006-08-10, 22:30 ]
No to właśnie do "Wyraź to", a nie tu. Bo tu się dorabia filozofię do wszystkiego. Z założenia.runeko pisze:Wcale nie. Po prstu nie wysilam sie na zbedne dorabianie filozofii do niefilozoficznego zagadnienia.
mrt pisze:Wszystko sprofanują
A Mrt zaraz rozwali murek ;P
Ja chciałabym przestać myśleć i zamartwiać się wszystkim, co dzieje się wokół mnie. Doły też miewam, a chciałabym już ich nie miewać.
Jednak, gdy dłużej zastanowię się na tym j/w, to stwierdzam, że nie wiem, czy potrafiłabym żyć i o nic nie martwić się. Zawsze coś znajdę, cokolwiek.
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"
Joe Cocker
Joe Cocker
A ja ostatnio na nowo odkrylam trworzenie fikcji. Jak cudnie jest oderwac sie od chorej realnosci i pisac. Tworzyc. Raz cos z sensem, raz bez sensu. Oby tworzyc. Pisac, stukac w klawiature, wymyslac cos nowego. Ozywiajac historie, dodajac swoich barw, plotac. Odkrywac talent innych, ten niekomercyjny, ten, ktory nie wyjdzie nigdy poza zamkniete grono. Podziwiac. Plakac i smiac sie razem z bohaterami opowiastek. Lub czuc "to cos" przy pisaniu, to wylewanie sie pomyslu, szarpniecie mozgu na dany temat. Dorzucenie czegos nowego. Nie ma zamknietych rozdzialow. Wszystko mozna rozwinac. Wszedzie mozna zapytac "co by bylo gdyby?", wszedzie mozna dorzucic cos od siebie. Kocham tworzyc.
[ Dodano: 2006-08-10, 22:36 ]
Do szczescia "samego z siebie" filozofii dorobic sie nie da. Ono po prostu istnieje.
[ Dodano: 2006-08-10, 22:36 ]
mrt pisze:Bo tu się dorabia filozofię do wszystkiego. Z założenia.
Do szczescia "samego z siebie" filozofii dorobic sie nie da. Ono po prostu istnieje.
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
I tak, w sposób zupełnie niezauważalny, Runeko własnie zaczęła dorabiać filozofięruneko pisze:Do szczescia "samego z siebie" filozofii dorobic sie nie da. Ono po prostu istnieje.
Każde tłumaczenie rzeczywistości to filozofia. Nigdy przed tym filozofowaniem nie uciekniesz. Chyba że przestaniesz myśleć. Ja jestem na dobrej drodze. Tylko dlaczego akurat ja?

mrt pisze:Ale ja tak nie chcę, dlaczego mam nie myśleć?
To wyrób sobie "ten" przełącznik: chę pomyśleć - nie chcę myśleć. To zajebiście wygodne. Że się człowiekowi cofa? - deko tak. Ale zdrowie najważniejsze
KOCHAJ...i rób co chcesz!
mrt pisze:I tak, w sposób zupełnie niezauważalny, Runeko własnie zaczęła dorabiać filozofię
Widzisz, rozumujac w ten sposob, nawet pierdniecie mozna podciagnac pod filozofie. Dlatego wlasnie wazne jest to, zeby myslec to, co sie mysli. Nie wchodzic miedzy siebie i procesy myslowe. Jest jakis powod dla ktorego czlowiek mysli tak a nie inaczej i tego negowac nie mozna. Jezeli "przestajesz myslec" to znaczy, ze gdzies w srodku cos po prostu chce odpoczac, chce przestac, wybielic sie troszke, wypic margerite.
Mnie nagle uderzylo. Gdzie podzialam sie ja? Gdzie podziala sie moja kreatywnosc sprzed lat? Zostala zduszona nieszczesliwymi zwiazkami, moze jakies problemy w rodzinie, pozniej za Wielka Woda- praca i dazenie do bycia kims. Ja nie chce byc kims. Taka prawda. Ja, dla siebie i wielu juz jestem kims. Moze i zrobie kolejne papiery. Ale papiery nie zrobia ze mnie kogos. Robili badania statystyczne. Wiecie co? 43% najwiekszych muzykow naszej ery mialo problemy ze soba a 68% wybitnych i uznanych pisarzy mialo depresje, schizofrenie, manie, problemy z uzaleznieniami, popelnialo samobojstwa. Cos w tym jest. Tworcy. Po*ebani. Psychiczni. Nienormalni. Nie dla mnie zycie z szaroscia. Ja chce byc tym szalonym tworca. Pisze dla siebie, czasem dla waskiego grona tych, ktorzy sa w klimacie. Tyle moich wierszy zostalo w Polsce. Chce je z powrotem. Kiedy je przeczytam moze wroci do mnie cos, co zgubilam po drodze. Wlasnie w radiu leci "Swiat od zaraz" Budki Suflera... Wlasnie, odgryzlam naraz za duzy kawalek zycia i teraz nie moge go przelknac. Musialam wyzygac te ogromne kaski. Teraz od nowa widze siebie.
Czy dane mi od Boga bedzie pisac kiedys dla ludzi? Czy chce byc komercyjna? Czy ma sens wyrzucanie z siebie swoich mysli po to, zeby ktos je kupil? Zeby ktos mowil: "Wiecie, znalem ta dziewczyne, nie mialem pojecia, ze ona potrafi tak pisac". A na zlosc im moze kiedys mi wyjdzie. Jesli ludzie sa w stanie czytac szmire w stylu ksiazek Paris Hilton...To czemu nie cos co moze kogos ruszy? Dorastam od lat do pisania. Jest pierwszy rozdzial. Jest dziesiec roznych pierwszych rozdzialow. Chce pisac, to moje marzenie. Trafiac do ludzi. Nie chce byc robotem cywilizacji. Chce byc wolna dusza niosac w sobie Marqueza, Allende, Selby'ego Jr.,Whortona. I muzyke. I inspiracje. Wiem, nigdy nie dorownam wielkim tego swiata. Ale sama swiadomosc tego, ze wiodla ich ta sama wena, natchnienie i fantazja moze wystarczec. Nie chce filozofii, chce zycia. I zyje sobie bedac zwykla, majac swiat, w ktorym jestem potrzebna. Ale gdzies po drugiej stronie mnie jest drugi swiat. Ten, ktory czeka na zapisanie na kartach ksiazki.
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
- pani_minister
- Administrator

- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
pani_minister pisze:To tak na marginesie, twórcą nigdy nie będę pewnie, ale dobrze wiedzieć, że bycie normalną nie zamyka przede mną tej furtki
Chcialabym dodac, ze ok. 35% malarzy itepe artystow tez miala kizia. Wiec masz calkiem niezly procent na jednak bycie ta mniej normalna. Ale zostaje sie nam tylko cieszyc. Ponoc im ktos "chorszy" tym inteligentniejszy. Straszna cena za talent.
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Tez odnosze takie wrazenie.mrt pisze:Słuchajcie, odkryłam, że przestałam myśleć.
Ja w ogóle np płycieje do granic i nawet nei chce mi sie nad tym zastanawiac. Po co kiedy? Wstac rano mechanicznie wszystko robic, wrocic zjesc wyjsc spotkac sie z kims i gadac o najgorszych pier.dolach lub spac. A potem zapalic isc spac. ja juz nawet nei czytam. Praktycznie nie ogladam. Pytanie czy ja kiedykolwiek cos czytałam tak naprawde?Raczje czułam zwykłe łaknienie słów i zdan. Ale i to przechodzi...
I ostatnio tęsknie starsznie
Tesknie za tym zwlaszcza w wakacje. Slysze tylko gdzie kto jedzie gdzie sie bawi szaleje pije tanczy spiewa korzysta z tego ze ma 19 lat i nie musi sie niczym martwic, ma wolne bo szkoly nei ma to korzysta. A ja kiedy sobie pokorzystam? Ja juz chyba nie pokorzystamm
Nie lubie rozmow w stylu "czesc sluchaj jest fajna impreza/chocmy na piwo/pojedzmy gdzies na caly dzien itp" "nie sory pracuje, nie dam rady" "nie moge mam zjazd" "nie dam rady jestem skonana" . Czuje ze cos waznego przynajmniej dla mnie trace i mnie to boli... A z drugiej strony mam to czego chcialam. Musze cos staracic zeby cos zyskac... [ Dodano: 2006-08-10, 23:30 ]
Co za bzdury.runeko pisze:Ponoc im ktos "chorszy" tym inteligentniejszy.
To ja powinnam byc drugim Einsteinem 
moon pisze:Co za bzdury.
Bzdury poparte latami badan neurologicznych
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
moon pisze:Ja w ogóle np płycieje do granic i nawet nei chce mi sie nad tym zastanawiac.
Czy oby na pewno chcesz splyciec do granic? Wez sie w garsc. Nie ma nic gorszego niz plytka kobieta. Oszlifuj sie troszke, przejdzie Ci. Nie musisz powalac intelektem wszystkich wokol. Wystarczy to uczucie kontentu z sama soba. Wystarczy, ze wiesz kim jestes i wiesz, ze nie jestes plytka, ze tylko Ci sie tak zdaje. To wszystko wina pracy, biegu. Mam to samo. Tylko po prostu pare dni temu rozmawialam z dobrym kumplem z Polski. I nagle otworzyly sie w mojej glowie drzwi, ktore uwazalam za zamkniete. Wspomniena tego, kim bylam. Ze bylam wolna, nieograniczona. Teraz ogranicza mnie fizycznie praca, rzad i podatki. Mentalnie frune, jestem wysoko, otworzylam sie. Doszlam do tego, co dla mnie wazne. Pasja, uswiadomienie sobie kogo kocham, kogo nienawidze. Kocham wielu, kocham takich jak ja- szarych a jednoczesnie teczowych. Nienawidze (wrecz do checi agresji fizycznej) zacofania, ludzi myslacaych, ze sa kims a tak naprawde cale zycie zleci im na byciu korporacyjnym robotem z wypranym mozgiem, pierdzacym w stolek, godzacym sie na wszystko co powie ten, kto pociaga za sznurki. Czy jestem idealistka? Nie. Ale czlowiek zamkniety w okreslonych ramach zawsze bedzie wzbudzal we mnie odraze i odruch wymiotny. Moze jednak nie wszyscy zostali obdzieleni konkretna percepcja, wizja jakiegos standardu zycia? Nie wiem. Niech ordynarni kisza sie w sobie. Ja sie nie dam zamknac w ramy. Czlowiek musi miec pasje.
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
- pani_minister
- Administrator

- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
runeko pisze:hcialabym dodac, ze ok. 35% malarzy itepe artystow tez miala kizia.
Zawsze mnie zastanawiało, jak się te procenty liczy i skąd w ogóle ten pęd do statystyki w ludziach...
Wracając bardziej jednak do klimatu murkowego, czyli powiedzmy, że czegoś w rodzaju autodiagnozy - ruszyłam znów z miejsca dziś, po krótkiej przerwie. Skończyłam projekt, który chciałam zrobić od dawna i pozwalałam, żeby ciagle coś mi w tym przeszkadzało. Kupiłam te bilety nieszczęsne na ucieczkę z tego kraju, znam datę i godzinę (gdy świat się zacznie bać... uwielbiam tę piosenkę). Porozmawiałam z dwojgiem ludzi szczerze i otwarcie, a dawno tego z nimi nie robiłam, powiedziałam złodziejowi, że jest złodziejem, a przyjacielowi, że jest przyjacielem. Czerpałam pełnymi garściami z tego, co ktoś zdecydował się mi ofiarować i sprawiło mi to mnóstwo radości, zauważam, że cieszę się czasem z uzależnienia emocjonalnego od kogoś (a może to przejaw umiejętnego prania mózgu?
). A podsumowując chyba chodzi o to, że szczęśliwa jestem. I cieszą mnie duperele. I nawet fakt, że napierdzielają mnie mięśnie pleców oznacza dla mnie w tej chwili głównie to, że za kwadrans odczują ogromną przyjemność ładując się do miękkiego łóżka. I zupełnie-zupełnie nie potrafię przejąć się faktem, że taki da Vinci, a za nim pewnie parę innych osób, zakwalifikowałaby mnie bez wahania do grupy przewodów pokarmowych - ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Sęk w tym, ze ja ich nie mam zamkniętych I dlatego boli. Ja doskonale sobie z tego wszystkiego co robie sobie zdaje sprawe, licze sie z konsekwencjami. Po prostu czasem mnei smutek nachodzi jak widze ludzka beztroske. Zawsze uwazalam ze mialam jej w zyciu bardoz niewiele.runeko pisze:nagle otworzyly sie w mojej glowie drzwi, ktore uwazalam za zamkniete. Wspomniena tego, kim bylam.
Wcale nie chcę. Ale ja nie jestem robokopem. Ja nie mam niespozytych sil. Ja po prostu chce wygodny fotel wlasny domek przytulny i swiety spokoj. Ale zeby miec na fotel i wlasny domek musze cos poswiecic. Innej rady nei ma. Ja wcale nie jestem aktywna silna osoba. Jestem mieczakiem. Zawsze bylam. Tyklko jak jestem wkur.wiona mam sile powalic 10ciuruneko pisze:Czy oby na pewno chcesz splyciec do granic?
[ Dodano: 2006-08-10, 23:53 ]
Ktora mnie niszczy...
paczka dobrego tytoniu kosztuje 8-10 pln
paczka analogicznego dobrego tytoniu na wyspach kosztuje 5-10 PH
legalnie można wwieźć 3 kilogramy
Jeden kurs - 1500 na czysto
dobry odbiorca
czysty zysk
dobra kasa
Grunt to odbiorca - pośrednik
pieniądz leży na ulicy
wystarczy się schylić...
paczka analogicznego dobrego tytoniu na wyspach kosztuje 5-10 PH
legalnie można wwieźć 3 kilogramy
Jeden kurs - 1500 na czysto
dobry odbiorca
czysty zysk
dobra kasa
Grunt to odbiorca - pośrednik
pieniądz leży na ulicy
wystarczy się schylić...

http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
pani_minister pisze:Zawsze mnie zastanawiało, jak się te procenty liczy i skąd w ogóle ten pęd do statystyki w ludziach...
Ja akurat wyczytalam to w "Uncle John's Bathroom Reader". Taka fajna ksiazka z krotkimi artykulami i ciekawostkami. A jak liczyli? Pewnie wizeli wszystkich Beethovenow, Bachow i Mozartow, policzyli ile i co kazdy palil, pil czy tam wachal i jakie mial zboczenia i zrobili statystyke
pani_minister pisze: I zupełnie-zupełnie nie potrafię przejąć się faktem, że taki da Vinci, a za nim pewnie parę innych osób, zakwalifikowałaby mnie bez wahania do grupy przewodów pokarmowych
minister....ale o co cho? Jakie przewody pokarmowe? Ze niby kicha? Kiszka jest dobra. I kaszanka. Zmusza do mysli filozoficznej nad losem zwierzecia, ktore wlasnie konsumujemy (ewentualnie ziemniaka...czy ziemniak czuje?). Co ja chrzanie, kiszka jest po prostu dobra, bez filozofii,
A ja sie nie przejmuje faktem, ze zaraz poleci na mnie ostrzezenie za stwierdzenie, ze ktos ma najzwyczajnej dziwkarska twarz. No co ja zrobie, ze jak widze czlowieka to mam takie a nie inne wrazenie? Poza tym to Internet. Czym ja sie mam przejmowac?
Szczera, filozoficzna piz** ze mnie
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
- pani_minister
- Administrator

- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
moon pisze:Wcale nie chcę. Ale ja nie jestem robokopem. Ja nie mam niespozytych sil. Ja po prostu chce wygodny fotel wlasny domek przytulny i swiety spokoj. Ale zeby miec na fotel i wlasny domek musze cos poswiecic.
Owszem, musisz. Ale nie musisz poswiecac wnetrza, tego kim jestes w srodku. Ja tez pracuje, ostatnio coraz mocniej i wydolniej. Nawet jesli nie masz czasu oddac sie hobby czy realizowac inncyh celow- miej je w glowie. Tylko taki problem, ze z czasem one zanikaja wiec postaraj sie pielegnowac to, co masz. Chociaz od czasu do czasu.
[ Dodano: 2006-08-11, 00:06 ]
pani_minister pisze:Ludzie podobno dzielą sie na twórców i przewody właśnie
A czy mozna zostac tworca przewodow?
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Kolejny sęk. Nie poświęcam tego. Ja i taka i taka jestem. Ja robie to co musze robic, ale zgodnie z soba. Ale pamietajmy , ze sa nas dwie. Zawsze byly. Jedna by chciala szlaec i sie bawic druga woli pracowac uczyc sie robic cos co da jej spokojna przyszlosc.runeko pisze:Ale nie musisz poswiecac wnetrza, tego kim jestes w srodku.
Ja ich nigdy nie pogodze. W kazdym wariancie cos trace i cos zyskuje.
Stary, dobry, zmurszały trochę murek powrócił...przysiądę.
Krótka myśl i prosta. Czy czerpię siłę z czynienia dobra? A jeżeli czerpię to tylko dlatego że zaspokajam własne ego i uzupełniam poczucie własnej wartości?
Krótka myśl i prosta. Czy czerpię siłę z czynienia dobra? A jeżeli czerpię to tylko dlatego że zaspokajam własne ego i uzupełniam poczucie własnej wartości?
Zło w dłuższej perspektywie nie ma w ogóle mocy. Zło, które przeżywasz, ma wyłącznie za zadanie zwrócić Twoją uwagę na to, czego się jeszcze musisz nauczyć, aby móc widzieć i czcić dobro wokół siebie.
damian24 pisze:Czy czerpię siłę z czynienia dobra? A jeżeli czerpię to tylko dlatego że zaspokajam własne ego i uzupełniam poczucie własnej wartości?
Prosta odpowiedz: nie czyn dobra, przejdzie Ci. Albo czyn to, co uwazasz za sluszne bo dobro to pojecie wzgledne. Wtedy przestaniesz sie zastanawiac.
Mowcie mi Sai Baba
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Dlatego ja mam w nosie i nawet nie dyskutuję. Bo komuś się coś pomyliło - to nie jest topik do radzenia, tylko do filozofowania. Runeko z Panią Minister niech sobie drugi topik otworzą z poradami dla chętnych i będzie wszystko grało.foxy_lady pisze:runeko, bawisz sie w terapie grupowa?wymadrzasz sie i nawijasz jak bys miala pod 50
Brak szczęścia wynika z tego, że koncentrujemy się na tym czego nie mamy, zamiast koncentrować się na tym, czego nie mamy.
Tylko co z tego, że zdajemy sobie nawet z tego sprawę?
Tylko co z tego, że zdajemy sobie nawet z tego sprawę?
Zło w dłuższej perspektywie nie ma w ogóle mocy. Zło, które przeżywasz, ma wyłącznie za zadanie zwrócić Twoją uwagę na to, czego się jeszcze musisz nauczyć, aby móc widzieć i czcić dobro wokół siebie.
Nie no, coś musi być podstawą chyba. Czy najpierw jesteś "jakiś" i to dyktuje, co masz, czy najpierw masz, a dzięki temu jesteś "jakiś", bo "masz" dyktuje, jaki jesteś.Mysiorek pisze:Być czy mieć? ... czy to w ogóle dylemat?
"Bycie mam". Ale czy "mieć" tylko ogranicza się do materii? A co jeśli "mamy" wokół inne "bycia", przyjazne lub (i) kochające? Czyli też "mieć".
Czyli "być i mieć"! Jestem i mam
Brak szczęścia bierze się z tego, że "mamy", ale nie "jesteśmy". I co z tego, ża mamy? Jak tu o bycie chodzi? A tego żadne "mieć" nam nie da. Bo najpierw trzeba być, a potem ewentualnie mieć. (U dresów jest chyba odwrotnie - muszą mieć, żeby być).damian24 pisze:Brak szczęścia wynika z tego, że koncentrujemy się na tym czego nie mamy, zamiast koncentrować się na tym, czego nie mamy.
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 468 gości


wymadrzasz sie i nawijasz jak bys miala pod 50