Życiowa pomyłka czy brak zrozumienia kobiecych potrzeb ?

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Snowblind
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 150
Rejestracja: 25 lip 2006, 20:50
Skąd: Z pomiędzy
Płeć:

Życiowa pomyłka czy brak zrozumienia kobiecych potrzeb ?

Postautor: Snowblind » 26 lip 2006, 01:21

Czytasz ten post na własną odpowiedzialność. W niektórych momentach może się wydawać że to wypowiedź 14-latka a nie 24-latka...poza tym jest za długi, pełen zupełnie niepotrzebnych i subiektywnych informacji

Witam mój temat będzie podobny do wielu na tym forum ale próbuje zrozumieć juz na zimno pewną sytuacje i potrzebuje oceny róznych ludzi.

Jakies dwa i pół roku temu spotkałem na zajeciach w szkole policealnej dziewczyne która odrazu wpadła mi w oko. Starałem się do niej zblizyć, nawiązalismy koleżeńskie stosunki. Okaząło sie ze mieszka nie tak daleko od mojego miejsca zamieszkania i jest siostra znajomego z dawnych lat. Jakiś czas po tym jak zerwała z swoim chłopakiem, przemogłem nieśmiałość -co wtedy było nie lada wyczynem dla mnie- i zacząłem się z nią spotykać. Niestety z jej strony jak to określiła nie iskrzyło. Dostałem kosza, bolało. Przestaliśmy się praktycznie widywać akurat zaczynały sie praktyki zawodowe. Minął prawie miesiąc i...zadzwoniła. Już w pierwszym momencie wiedziałem że coś jest nie tak miała zbyt przymilny głos.
Okazało się że jest w szpitalu ( jeszcze przed naszym "rozstaniem" narzekała na problemy z okiem) odwiedziłem ją z dwa razy przyniosłem kwiaty. Obiecała że da znać gdy dostanie wyniki badań. Nie dała, przypadkowo spotkałem jej rodziców w aptece pare tygodni pózniej, spytalem co u niej czy dostala juz wyniki. To było jak cios cegła w twarz. Okazło się że jest cieżko chora , ta choroba zmieni całkowicie jej życie z czasem (około 40-stki) odbierajac jej pełnosprawność. Chodziłem bez celu po mieście przez jakiś czas, po czym pojechałem do niej. Spytałem dlaczego nie powiedziała , nie chciała o tym rozmawiać ani o chorobie. Nasze stosunki zupełnie się zepsuły obawiam sie ze poruszałem drazliwy temat choroby, unikała mnie a ja z czasem jej. Poddałem się zupełnie wraz z koncem semestru przestalismy sie widywac i utrzymywac kontakt.
Cała sprawa strasznie mnie gryzła - jej choroba uświadomiła mi siłe mojego uczucia do niej bolało odtrącenie i fakt że nie potrafię jej pomóc. Mijaly miesiące ,rok,dwa. Na począku nie było dnia żebym nie myslał o niej o tym jak sobie radzi,z czasem uczucia osłabły zacząlem zwracać uwagę na inne dziewczyny.
Pojechałem na Woodstock żeby poznac blizej jedna z nich. Tam spotkałem..JĄ. Nie było między nami juz takeigo napięcia jak wtedy, zamienilismy pare słów, nie reagowała juz tak alergicznie na rozmowy o chorobie. Trzymała się nie było tragicznie ze zdrowiem, to było najważniejsze. Woodstock sie skonczyl. Nowo poznana znajoma nie odwzajemniała mojego zainteresowania, z czasem okazała się wspaniałą...przyjaciółką :).

Od Woodstocku minęlo prawie pól roku i nagle znowu ją spotkałem całkiem przypadkowo w pociągu pod koniec tego lutego. Krótka rozmowa i pożegnanie ale...
Nie pamiętam kto sie odezwał na GG ja czy ona. Możliwe że ja. Od żartu do żartu i zaczelismy rozmawiać poważnie. Widziałem że coś jest nie tak i nie chodzilo tu o chorobe.
Wiem ze czasem ( bardzo często ) załącza mi się w takich sytuacjach Opiekuńczy Bartek i tak też się stało wtedy.
Zwierzyła mi się że ma problemy że rozstała się z chłopakiem, który okazał się draniem. Zaufała mi - okazało się że byli z sobą praktycznie dwa lata ale koleś z po paru miesiącach związku okazał się zaborczy ,zazdrosny, kontrolował ją. Każdą wolną chwilę miała spędzać z nim, robił jej awantury o za głeboki dekolt czy to że ona prowadzi w tańcu. Zupełny gówniarz i jak się okazło później psychiczny. Związek trwał mimo wszystko.
Kolesiowi odbijało dalej ,przekonał ją że dostał przez nią wrzody, zaczął wyzywać od szmat i dziwek. Na końcu udał że się przez nią zabije. Nie odbierał telefonu itd dziewczyna uwierzyła,. Dziewczyna płakała całą noc. Po czym pojawil sie skonczylo sie awantura zerwaniem z jej strony. To nie byl koniec.
Facet zaczał ja meczyc smsami , grozil jej ze ja skrzywdzi ze zamiesci w internecie jej zdjecia z ich kolekcji, wyzywał od szmat i dziwek. Pogardliwie sugerowal ze powinna sie wyszalec zanim choroba odbierze jej wszystko. To przeplatalo sie z przymilnymi smsami w stylu czy moze przyjsc na dworzec z kwiatami itd.
Wtedy przestraszyła się i zwróciła się o pomoc do mnie. Gdy usłyszałem cala historie - wszystko działo sie przez GG- mialem ochote rozpie... monitor a potem tego psychola. Opanowałem emocje, dałem jej oparcie jakiego szukała, starałem przekonać żeby porozmaiła o tym z rodzicami z znajomy gliniarzem. Nie chciała twierdząc że to nic nie da że tylko pogorszy sytuacje. Chciała przeczekać licząc że da jej z czasem spokój.
Ja nic nie robilem w tym kierunku zeby "porozmawiac" sobie z tym facetem balem sie ze jesli nie zakopie sie go w lesie to nie bede mial gwarancji ze nie odbije mu zupelnie i nie zrobi jej faktycznie krzywdy kiedy akurat nikogo nie bedzie w poblizu.
Była w zupełnej rozsypce wierzyła w to że on ma przez nią wrzody, że może miał racje nazywając ja szmatą i dziwką. Jej poczucie wartości było poniżej zera a ja nadal nie potrafiłem mimo starań wyprowadzić ją na prostą.
Spotaklismy sie, poszlismy do kina,chcialem zeby oderwała sie od tego wszystkiego, poczula sie przez chwile bezpieczna. Wypad sie udal ale widmo jej bylego wracalo jak zly szelag.
Jednej nocy po rozmowie na GG ktora niewiele pomogla odsłoniła ostatni fragment calej układanki. Zrozumiałem czego sie bała i dlaczego rozmowy nie pomagały. Bała się stracić szacunek w moich oczach.
Zwierzyła sie ze tym byłym facet jest X. X - to koles z czasow gdy sie spotykalismy kawał gnoja i drania , zero szacunku dla kobiet który w swój chory sposób się nią intersował. Zawsze żartowałismy ze "wyobraz sobie ze mogłabys z takim gnojem skonczyc".
Ale jak sie okazalo...w czasie gdy ona lezała w szpitalu a miedzy nami wszystko sie popsulo zaczal sie nia interesowac inaczej. Zmienil taktyke zaczal sie przymilac i pocieszac. Gdy zaufala i powiedziała mu prawde o chorobie (nikt praktycznie o tym nie wie) byl przy niej ,
"zmienil sie wiec dałem mu szanse". "Potrzebowałam wtedy kogos a on sie okazywal taki inny". Co jak co ale jednego nie mozna X odmowic potrafi bajerowac.
A ona bala sie ze jak powie z kim byla dwa lata to strace do niej szacunek. Jak stwiedziła "teraz wiesz ze nie musisz mi pomagac nie jestem tego warta".
Napisalem co czulem ze nie interesuje mnie z kim sie spotykala ze on po prostu wykorzystal jej zaufanie i słabość.
Stracilem racjonalne podejcie do sprawy poniosly mnie emocje przyznalem sie ze nie zakochalbym sie przed dwoma laty w kims bez wartosci, ze cały ten okres myslem o niej ze nie dawalo mi to zyc ze rozstalismy sie tuz przed tak złym momentem w jej zyciu.
Ona z kolei przyznala ze nie traktowala tego powaznie ,ze byla głupia ,ze żałowala że pozwolila mi odejsc, ze myslala o mnie itd itp.
Potem sprawy potoczyly sie szybko, caly czas zakladałem ze podchodze do sprawy jako przyjaciel ze pomoge jej sie otrzasnac i uwolnic od tego dupka. Ta noc kiedy jednak przyznalismy sie do uczuc zwiazanych z tym co bylo miedzy nami jednak cos zmieniala.
Spotkalismy sie moze dwa dni pozniej na miescie, poszlismy do restauracji dla trawożerców jak ja to mówie - ona nie je mięsa. Cieszyliśmy sie swoja obecnością az znowu jak zly sen powrocil ten koles -sms od niego-zaczalem sie trzasc z zlosci ( tak juz mam ) odrazu to po mnie widac chwyciła mnie za ręke, uspokoiła. Gdy wściekłość opadła nie puściła już mojej dłoni.
Nie ukrywam, wtedy nie oszukiwalem sie juz uczcia do niej w mnie zyły i wracaly. Czulem to choc nadal sie przed tym bronilem balem sie odrzucenia jak kiedys.
Jeszcze tego wieczoru mój opory całkowicie wyparowały, pocałowała mnie i...wszystko się zmieniło. Nagle stalismy sie parą a ja zaufalem i z kazdym dniem coraz bardziej wierzylem ze jej zalezy. Ale nie ukrywam chcialem tego zawsze i cieszylem sie. Zblizalismy sie coraz bardziej ,byla szczesliwa. Nalegalem na zmiane numeru telefonu zeby nie mogl juz jej w zadne sposob dreczyc, zmienila.
Któregos dnia pojawil sie u niej na zajeciach - ja bylem w pracy - zrobil scene wyszla z nim z sali - znowu potok przekleństw pod jej adresem , żądał zwrotu karty telefonicznej , jakiś pieniedzy ktore wydal na jej fryzjera ... , karty biblotecznej na szczescie nic jej nie zrobil. Oddala mu karte i zmyl sie. Roztrzesiona zadzwonila do mnie bylem w ciagu 15 minut, uspokoilem znowu zaczelem nalegac zeby powiadomila o sytuacji rodzicow i policje. Nie chciala robic nic. Ja myslalem juz o rozmawie z duzymi kolegami pana Mirka, ale co potem ? Nastraszy sie go a nie mialem pojecia na co bedzie go stac pozniej nie moglem przeciez pilnowac jej 24 h. Rozsadek znowy byl gora,
Zmienielem taktyke Udalo mi sie przekonac ja ze nic jej nie grozi posród ludzi ze nie powinna sie bac poprosic o pomc nawet obcego czlowieka na ulicy, ze on nic jej nie zrobi ze nie ma co sie bać. Podziałało, sytuacja z odwiedzinami na zajeciach sie powtorzyla bylo inaczej znowu awantura, ale juz sie go nie bala, bylem z niej dumny. Koles dal spokoj z nachodzeniem jej.
Zmienil taktyke. Nagle zaczela mnie unikac , zrozumialem ze cos jest nie tak,znowu walka zeby wydobyc strzepek informacji oco chodzi. Po calej batalii zrozumielam ze to znowu jego sprawka ze to jest cos co moze wszytko zepsuc. Ze jesli to prawda to wtedy to juz koniec.
Nie jestem idiota z polłówek i miedzywierszami zrozumialem ze albo boi sie ze jest w ciązy albo ze on ja czyms zarazil ciąza odpadła-zaprzeczyla a bać sie mogla tylko AIDS. Gdy powiedizalem co mysle unikala odpowiedzi i prosila zeby dal jej czas ( tydzien ) i ze nie powinnismy sie sotykac przez ten czas. Nie podobalo mi sie to bylem prawie pewien ze on znowu nia manipuluje przez grozbe AIDS. W polowie tygodnia - czekala na wyniki byla znowu w rozsypce - widac to byl w smsach - pisala jak bardzo mnie teraz potrzebuje i jak jej przykro ze ta to przebiega. Nie wytrzymalem,spotaklimsy sie przed pamietnym czwartkiem chcialem jej dodac otuchy. Wytrwalismy. Wyniki oczywiscie wykazaly ze wszystko w porzadku.
Znowu okres spokoju i naszego szczescia.
Az ktos wlamal sie na jej poczte email , wyslal chamskie maile w jej imieniu do wykladowaców. Wiedzielismy ze to musi byc on. Była wsciekla wykorzystalem okazje i namowilem do dzialania, namowilem zebysmy spotkali sie z jego starymi - ma 25 lat ale nadal z nimi mieszka - zaczela ie wahac ale udalo sie wydobyc od niej telefon do jego matki. Porozmawiałem wyjaśniłem ze chcemy sie znia spotkac ze najlepeij gdy on takze byl. Zgodzila sie.
10 minut pozniej telefon od niego do mnie z zastrzezonego numeru - bluzgi i groźby pod moim adresem ze nie mam nachodzic jego starych, zarządalem żeby sie od niej odpierd...i zapomniy o calej sprawie, zgodzil sie.
Sprawe poczty rozwiazalem zadzwonilem do onetu ,dostarczylem potrzebne dokumenty zmienilismy haslo. Uspokoilo sie nareszcie mielismy siebie. Cieszylem sie tym ze jest jej ze mna dobrze ze jest szczesliwa. Padały z jej strony słowa jak ja jestem "wspaniały i świetny" facet i jak "żałuje że nie wzięła się za mnie dwa lata temu" setki smsów jak tęskni i czeka na najblizsze spotkanie. Pełen zachwyt.
Nie powiem zeby nie obylo sie bez zgrzytów. Ona studiuje dziennie i konczyla jeszcze jednoczesnie szkole policealna, ja pracuje i ucze sie wieczrowo wiec cierpielismy w tamtym okresie na brak czasu dla siebie. Mimo to ona miala wiecej czasu a to rozrywkowa dziewczyna, lubi imprezowac takze w ciagu tygodnia na co np mi nie pozwala praca.
Niby to rozumiala i cieszyla sie ze sie ucze i pracuje ze sobie radze ( wynajmuje mieszkanie itd itp) ale jednak przeszkadzalo jej to. Bywały tygodnie ze widzielismy sie tylko we weekend a tak poza tym tylko gg czy smsy.
Staralem sie jak moglem caly wolny czas poswiecalem jej , ulozylem nawet tak dojazdy (mieszkamy poza miastem) ze jechalismy w poniedzialki do Poznania razem zeby chco moment byc z soba.
Oboje czekalismy na dlugi weekend na poczatku maja jako na obietnice CAŁEGO tygodnia razem. Szczegolnie ze miala po tym wyjechac na 10 dniowe praktyki ze studiów na południe Polski.
Planowałem czas i...zachorowałem. Dostałem gorączki i infekcji górnych dróg oddechowych ( zatoki ,nos , gardło ) tak jak za dawnych złych lat. Starałem sie wylezec i wychorowac zeby choc pol tygodnia spedzic z nia a jednoczesnie wrocic do pracy zdrowy. Nie wyszlo nadal infekcja trzymala tylko goraczka spadla do 37,3 z 37,8.
Tu zaczalem zauwazac juz sytuacje ktore mnie dziwily-gdy wyszedlem na spacer wokol domu i napisalem jej o tym, byla....zła ze jej przez to smutno ze z nia sie nie spotykam. Ze ona bedac chora w Wielkanoc i tak spotkala sie ze mną.
To chyba byl poczatek naszych problemow. Wkoncu mimo ze choroba jak na zlosc trzymala chcialem sie z nia spotkac choc przed jej wyjazdem i tu "jak chcesz to mozemy spotkac sie dopiero po moim powrocie". Spotkalismy sie i "foch" jej minął.
Wyjechała ja w międzyczasie pojechalem na szkolenie dwu-dniowe z jej starym do W-wy. Jka probuje przeanalizowac ten okres zastanawiam sie czy gdzies tutaj nie popelnilem jakiegos "niewybaczalnego błedu". Czy nie dzwonilem/pisałem zbyt rzadko ? Czy za słabo wyrażałem uczucia/tesknotę ? Bardzo mozliwe.
Po powrocie z jej praktyk zaczelo sie sypac niby bylo wszystko w porzadku ale..Najpierw impreza w akademiku w czwartkwy wieczor - nie dotarlem bylem zbyt zmeczony praca ,laborkami a trzeba bylo o 7 wstac. W piatek niby nadal Rybko/Żabko ale czulem dystans z jej strony, "nie byles to sie nie dowiesz"- apropo tego co sie dzialo w czwartek, przelknalem. Piatek impreza przyszedlem wkoncu w weekend nie pracuje. Wszystko ok smieje sie tanczymy jestesmy blisko, idzie tanczyc juz sama z dziewczynami - mam dosc na ten moment , az chwila "nieuwagi" i "foch" na pytania czy cos sie stalo sciana milczenia jakby mnie nie bylo. Ja sie boje czy cos sie nie dzieje -wypila mogla zle sie poczuc i tak to w pierwszym momencie wygladalo a ona mnie totalnie olewa. Odwoże ja do domu.
Sobota - ona jaky nigdy nic imamy isc razem an juwenalia. Pytam czy w ogóle pamieta co sie stalo w piatek i czym soebie zasluzylem. Mam wątpliwości czy może kogos poznala kto wie? Wkoncu po bojach o strzepek inforamcji wieczorem na juwenaliach : "ze wszystko wychodzi z jej inicjatywy" sprecyzowala ze smsy itd itp. Wsciekly zrobilem pewnie blad mowiac z przekasem czy uwaza ze milosc to tylko smsy i słodkie słówka. Potem juz tylko gorzej nastepny dzien sciana milczenia, sytuacji nie ratuje nawet wspolnie przygotowany obiad,nastepnego dnia to samo rozklejam sie...
Mówie jak mnie rani swoim zachowaniem i ostanią oziębłością i zachowaniem względem mnie. Czy on w ogóle wie czego chce ? Ze kocham szczerze i oczekuje chociaz szczerosci z jej strony. A ona że własciwie to nie moja wina i że ona nie wie co czuje.......Słowa słowa kobiety płyną z waszych ust rzeką ale nic nie znaczą.
Pewnie po wpływem litości przytula mnie i caluje i mowi ze bedzie sie bardziej "starac".
Spotykam sie znowu ale wszystko jest podminowane. Na jakims spotakniu w czwartek wychodze z inicjatywa - wkoncu tak rzadko z nia wychodzę...- ze idziemy do akademika tak ja mialo to byc tydzien wczesniej potańczyć. Tak szczęślewej nie widziałem jej od tygodnia...I jest wszystk w porzadku bawimy sie, wkoncu jest okazja "nauczyc mnie tanczyc" ( zupelan noga ze mnie ;) )i jest super do momentu gdy ona nie rzuca jakiejs głupiej uwagi nie zwiazanej z niczym ja odpalam "jak chcesz to sie starasz" i koniec wieczoru. Jest jeszcze dlugowczesniej planowana impreza w sobote ale to ju praktycznie koniec czuje to. Zreszta w sobote robi cos co ostatecznie przekonuje mnie ze jej juz nie zalezy. Powiem tylko tyle ze nie sadzilem ze kobieta jest wstanie zrobic to facetowi ze to niby tylko na odwrot.
Poddaje sie ,zbuntowalem sie i poza poniedzialkiem rano gdy odwoze ja na zajecia i spotykam sie z nia i nie dzwonie. Wtorek po popoludniu wiadomosc na GG w stylu: "Widze ze zupelnie mnie olales ŻEGNAM !" NA tyle bylo ja stac.
Gdy emocje opadly slysze tylko gdy proboje zrozumiec gdzie zawinilem ze nie staralem sie jak kiedys i ze zalezy jej mnie jak na przyjacielu a nie mezczynie. Ze to było zauroczenie i ze mineło. Ze jestesmy zupelnie inni. Aha i czy moze zadac pytanie. Dlaczego nie dostala kwiatów od Dnia Kobiet...
Gdy pytam dlaczego nie potrafila "pomóc' mi czy dac do zrozumienia czego oczekuje ze nie chce mnie do niczego zmuszac -w domysle ze facet powinien byc taki jaki ona chce zeby byl nawet jesli takiego nie znajdzie....I ze w ogóle ma dosyc facetow i woli byc sama.
I tu pytanie szczegolnie do pań jak zawiniłem i pod jakim względem jestem upośledzony na wasze potrzeby?
A może jest tak jak myslalem napoczatku czyli zakochalem sie w niedojrzalym dzieciaku i sam jestem sobie winien ?
Czy wazniejsze dla was sa "spontaniczne" kwiaty i nonstop okazywane czułości i zainstresowanie od faktycznych starań ?
Zawsze stralem sie wychodzic jej na przeciw jej problemy byly moimi i rozwiazyanie ich dawalo mi wielka satyfakcje czy to byla brakujaca ksiazka do bibliografii czy kwestia załatwienia praktyki do szkoly policelanej czy cokolwiek przytoczonego wyzej. Byla pewna co do moich uczuc, choc na pewno nie powtarzalem tego codzienienie niczym mantry. Czy az tak wazne jest aby facet pisal x smsów dziennie i wyrazal tak ze mysii o Tobie czy ze mu zalezy ?
Nie rozumiem jak mozna zaczac zwiazek i tak po prostu z jednej skrajanosci w ocenie czlowieka przejsc w drugą ?

Zdziwiłbym sie czy więcej niż 5 osób dobrnie do końca tego opisu mojego rozczarowania. Zresztą mam duże watpliwosci czy na podstawie mojej subiektywnej oceny zwiazku bedziecie wstanie obiektywnie go ocenic...
Mimo to chce poznac wasze opinie.
*qbass*
Weteran
Weteran
Posty: 1001
Rejestracja: 21 sty 2006, 23:39
Skąd: zewsząd :)
Płeć:

Postautor: *qbass* » 26 lip 2006, 01:45

Zdziwiłbym sie czy więcej niż 5 osób dobrnie do końca tego opisu mojego rozczarowania.
Więc jestem pierwszą z nich :)
Moim zdaniem ta kobieta nie wie, czego chce... Uważa, że gdy walnie jakiegoś "focha", Ty będziesz przepraszał i naprowadzał wszystko na właściwy tor. Ale związek, to dwoje ludzi, którzy powinni się w takim samym stopniu starać.
"Widze ze zupelnie mnie olales ŻEGNAM !"
A to już jest totalne gówniarstwo, tak związek kończą 14 latkowie.
P.S. : Ile byłeś z Nią?
P.S. 2 : Ile Ona ma lat?
Awatar użytkownika
Snowblind
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 150
Rejestracja: 25 lip 2006, 20:50
Skąd: Z pomiędzy
Płeć:

Postautor: Snowblind » 26 lip 2006, 08:37

Nasz "związek" wytrwał krótko trzy miesiące. Ja mam jak widać 24 ona 22.
Dochodziłem do róznych wniosków także podbnych do twoich.
Potem czytałem - od pamiętnego ŻEGNAM nie widziałem się z nią wszystkie rozmowy toczyły się przez telefon czy komunikator - że mam powód żeby jej nienawidzić ?? i że przeprasza że już więcej mnie nie skrzywdzi że obiecuje...
Obawiam się ze faktyczniejestesmy inni dwa rózne swiaty ja pracuje i sie ucze , ona lekkie studia dzienne jedyny porblem to jak zaliczyc sesje wczesniej zeby mniec wiecej czasu wolnego. No i podejscie do zwiazków. Moze nie jestem ideałem ale staram sie jak moge i kiedy mówie ze mi zalezy to tak jest. Ona potok pochwal i zachwytów i wychodzi na to że to zwykły ...bajer. Coś zaczyna jej przeszkadzać czy psuć to " nie ma sensu, poco sie starac, nic na siłe".
Mam dziwne wrazenie ze łatwiej jest jej zaczac nowy zwiazek niz dopasowac sie w aktualnym. Tak tez zrobila - trzy tygodnie po naszym rozstaniu kumpela spotkala ja przypadkowo na dworcu , wyszedl po nia koles z kwiatami , powitanie nie dalo zadnych watpliwosci ze sa razem. Tydzien wczesniej z opisów na GG "Kwiaty od mężczyzny - szcześliwa kobieta."
kknd
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 150
Rejestracja: 30 lis 2005, 22:40
Skąd: Olsztyn
Płeć:

Postautor: kknd » 26 lip 2006, 08:47

Za bardzo sie starasz, a ona ma focha i pisze takie slowa na GG - nie powie ci tego w twarz, zluzuj, tez przestan sie odzywac, najlepiej napisz do niej pozegnalnego maila i sie nie odzywaj przynajmniej przez tydzien, daj jej czas na poukladanie sobie spraw, jak przeprosi to nie lec do niej jak piesek, napisz w nim tak jak wyzej opisz caly wasz zwiazek, uzmyslowij jej ile ty w niego sil wpakowales uwolniles ja od lekow itp uzmyslow jej ze jest ograniczona, skupia sie tylko na zabawach
http://aneta.ulotka.biz/ Salon Fryzjerski Aneta W Olsztynie
Awatar użytkownika
Snowblind
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 150
Rejestracja: 25 lip 2006, 20:50
Skąd: Z pomiędzy
Płeć:

Postautor: Snowblind » 26 lip 2006, 08:52

Andrew pisze:to szło napisac o wiele krucej , w zwiazku z tym nie czytałem tego <hahaha>


Jeśli chcesz zrozumieć słuchaj - inaczej nic tu po Tobie Adrew bez obrazy :)
Mam nadzieje ze wypowie sie jakas kobieta reakcji facetów się spodziewałem.
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 26 lip 2006, 08:54

no dobra , sorki , ide to jednak pzreczytac <aniolek>

ufff jednak przeczytalem i dalej potrzymuje , ze napisałes to rozwlekle jak stara baba ! <aniolek> tu sie nie obraz , ale jak w stosunku do niej tak samo sie to przejawia jak twoje pisanie rozwlekłe , to ja sie nie dziwie ! Traktowałeś ja jak dziecko , a nie kobiete, no i masz za swoje . Nie da sie prowadzic kobiety przez zycie za raczke , bo sie to potem tak konczy. Miała dostac po nosie , to by zrozumiala , a tak ??cóz stałes sie jej za swoją z reszta sprawą obroncą, a nie kawalerem /chłopakiem
"Nie czyn nikomu dobrze , a nie bedzie Ci zle " jak mawia ma mama <aniolek> Ty powinienes pracować w osrodku opieki społecznej , bo dobry z ciebie człek , ale tak postepowac w stosunku do kobiet nie wolno , bo aż 70 % z nich tego nie docenia jak i nie znosi <browar>
Ostatnio zmieniony 26 lip 2006, 09:16 przez Andrew, łącznie zmieniany 1 raz.
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
megane
Maniak
Maniak
Posty: 762
Rejestracja: 22 maja 2006, 13:13
Skąd: z południa
Płeć:

Postautor: megane » 26 lip 2006, 10:20

Jak macie problem z przeczytaniem dłuższego posta niż 10 zdań to nie komentujcie chociaż :/

Ja się obawiam, że błąd się pojawił na początku - ona miała problemy, a Ty starałeś się jej pomóc, w imię tego co dawniej czułeś. Ona poczuła się z Tobą bezpieczna, może jej się wydawało, że coś do Ciebie czuje, ale właśnie... to była iluzja.
Tak się niestety nie da, powinniście pobyć dłużej na stopie koleżeńskiej, żeby emocje trochę opadły (te związane z jej problemami w szczególności).
Reszta - jak dla mnie z tego co piszesz byłeś w porządku. Jej zachowanie było wynikiem tego, że Twoje uczucia nie były do końca odwzajemnione. Różnica np. tego, że ona studiuje, a Ty masz kupę roboty i mało czasu - to byłoby do przejścia, gdyby ona tez tego chciała. Niestety jak widać dla niej inne rzeczy są najważniejsze (imprezy, kwiaty, SMSy) - co świadczy o tym, że jest na prawdę niedojrzała.
Mój facet mieszka ode mnie 1000 km ale nawet naszych rzadkich spotkań nie nadrabiamy 1000 SMSów bo zwyczajnie nie ma na to czasu. Na imprezie (w pełnym tego słowa znaczeniu) razem nigdy nie bylismy (a ja też imprez raczej nie unikam ;>). Pewnie, że czasem wolałabym żeby było tak 'normalnie' - ale nie będzie i pogodziłam się z tym. Cieszę się tym co mam, a nie szukam dziury w całym.

Podsumowując - powiedziałabym, że byliście niedopasowani, a nie Ty zawiniłeś bo nie rozumiałeś ogólnie kobiecych oczekiwań. Nie rozumiałeś jej oczekiwań.
Awatar użytkownika
ptaszek
Weteran
Weteran
Posty: 1205
Rejestracja: 15 sie 2004, 18:44
Skąd: War-saw
Płeć:

Postautor: ptaszek » 26 lip 2006, 10:21

Snowblind pisze:Mam dziwne wrazenie ze łatwiej jest jej zaczac nowy zwiazek niz dopasowac sie w aktualnym. Tak tez zrobila - trzy tygodnie po naszym rozstaniu kumpela spotkala ja przypadkowo na dworcu , wyszedl po nia koles z kwiatami , powitanie nie dalo zadnych watpliwosci ze sa razem. Tydzien wczesniej z opisów na GG "Kwiaty od mężczyzny - szcześliwa kobieta."

Może tego właśnie oczekuje od faceta: żeby traktował ją jak księżniczkę, zaskakiwał miłymi niespodziankami, latał w koło niej. Miała drania za faceta, to teraz chce jego przeciwieństwo :) Może pragnie kogoś, kto będzie ją rozpieszczał, troszczył się, stale interesował, wykazywał dużo inicjatywy. I pewnie dlatego przeszkadzało jej np. to, że nie wysyłasz do niej smsów.
Skoro tak to wygląda... To faktycznie - nic na siłę. Twoje uczucia były szczere i wyrażałeś je tak, jak potrafisz. Jednej to wystarczy, innej nie :) Czasem naprawdę ciężko wyczuć facetowi, czego oczekuje kobieta i choćby się starał - może nie być tak, jak ona właśnie by chciała. Ona widzi starania faceta [wyraża to przez "przepraszam (że mimo wszystko odeszłam)"] ale woli poszukać takiego, który ma w charakterze zaszczepione pewne cechy i są one raczej czymś naturalnym niż wypracowanym, wysilonym, może nawet niechcący sztucznym.
Żyj dalej... po prostu.
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
Awatar użytkownika
zagubiona_wenus
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 190
Rejestracja: 05 lip 2006, 10:24
Skąd: dolnyśląsk
Płeć:

Postautor: zagubiona_wenus » 26 lip 2006, 10:48

Troche tego było ale przeczytałam.
Ja uważam że tak naprawde to Ty nic złego nie zrobiłeś, byłeś z nią kiedy tego najbardziej potrzebowała, wspierałeś i to jest ważniejsze od jakiś tam kwiatków czy upominków bez okazji. Ale taka jest właśnie natura kobiet, obojętnie jakby nie było to nigdy nie są do końca zadowolone, zawsze wyszukują jakiś sztucznych problemów. Było wam razem dobrze, byłeś dobry dla niej -może nawet za dobry. Dziewczyna wygląda na taką której dajesz palec a ona chce odrazu całą rękę. Ciężko w życiu z taką i należałoby trochę utęperować jej charakter, dać do zrozumienia że dajesz jej dużo ale nie mozesz dać wszystkiego. Nie przepraszaj jej bo nic złego nie zrobiłeś, powiedz jej że powinna się zastanowić czy nie za wiele oczekuje od Ciebie, że miłość to rzeczywiście nie tylko kwiatki, upominki i czułe smsy, że miłość wyraża się samą obecnością i byciem przy drugiej osobie w tych trudnych dniach, że to wspólne przeżwanie radości i smutków a jeśli ona tego nie rozumie i nie potrafi sie zmienić, nie potrafi rozmawiać szczerze o tym co jej się nie podoba (tylko woli focha rzucać) nie ma sensu ciągnąć takiego związku, bo tylko oboje sie bedziecie męczyć.
Życze Ci powodzenia

P.S. Dużo dziewczyn tak sie zachowuje ale jeśli jej na Tobie naprawde zależy to się zmieni jeśli nie daj sobie z nią spokój
grzeczne dziewczynki idą do nieba... niegrzeczne idą tam gdzie chcą!
Awatar użytkownika
YuMe
Bywalec
Bywalec
Posty: 59
Rejestracja: 28 cze 2006, 14:51
Skąd: z fantazji
Płeć:

Postautor: YuMe » 26 lip 2006, 11:58

Snowblind pisze:Czy wazniejsze dla was sa "spontaniczne" kwiaty i nonstop okazywane czułości i zainstresowanie od faktycznych starań ?


powiem za siebie ze lubie takie spontniczne gesty ze strony faceta,ale nie uważam tego za podstawę związku. nie rozumiem tej dziewczyny. Ona zchowuje sie jak dziecko przecież wie ze pracując i ucząc sie nie masz zbyt wiele czasu i powinna być wyrozumiała.

Andrew pisze:Nie da sie prowadzic kobiety przez zycie za raczke , bo sie to potem tak konczy


coś w tym chyba jest. Ona do tego stopnia sie przyzwyczaiła do Twojej opieki ze zaczęło jej odbijać. Jeśli czujesz ze to juz koniec to daj sobie spokój szkoda nerwów
przeszłości nie zmarzesz, przyszłości nigdy nie poznasz.
Awatar użytkownika
jabłoń
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 377
Rejestracja: 14 lis 2005, 17:43
Skąd: Wielkopolska
Płeć:

Postautor: jabłoń » 26 lip 2006, 13:34

Przeczytałam. Rzczywiście pod koniec to już męczące....

Powiem tak. Oboje jesteście na swój sposób GłUPI JAK BUTY. :D

Natomiast w przeciwieństwie do Ciebie, ona Cie nie kocha i nigdy nie kochała. To jest oczywiste.

Ty przenosiłeś góry a ta leniwa PINDA :D łaskawie to tolerowała. Ona potrzebuje do rozwoju takich chamów jak ten jej chłoptaś, a nie pracowników ośrodka opieki społecznej jak Ty.

NIe cierpię takich sytuacji.
"Bądźmy niewolnikami prawa, abyśmy mogli być wolni."
Cyceron (Cicero Marcus Tullius, 106-43 p.n.e.)
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 26 lip 2006, 13:42

Na pytanie w tytule zadane jest chyba jedna odpowiedź: życiowa pomyłka. Może za 5 lat, jak pozbiera trochę doświadczeń życiowych (o ile znów ktoś nie odwali za nia całej roboty), będzie z niej kobieta nadająca się do związku, teraz musiałbyś ją najpierw wytresować, żeby móc z nią żyć. Jak na razie opisałes kolejny związek, który rozpadł się z powodu focha kobiety nie wiedzącej, czego chce.
Awatar użytkownika
Snowblind
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 150
Rejestracja: 25 lip 2006, 20:50
Skąd: Z pomiędzy
Płeć:

Postautor: Snowblind » 26 lip 2006, 19:32

Widze że niektórzy pod koniec nie czytali z uwagą, pewnie przysnęli ;)
Już po zerwaniu - jej pamiętne ŻEGNAM. Zresztą z tego co wiem nie minęły trzy tygodnie od rozstania i znalazła sobie nowego adoratora, dlatego też o żadnym czekaniu na jej przemyślenia nie ma mowy.
Próbuje zrozumieć czy to coś w mojej głowie czy po prostu obdarzyłem zbyt silnym uczuciem emocjonalnego dzieciaka. Zresztą prawda leży pewnie pośrodku.
Taki już mam anlityczny umysł zebrałem opinie różnych osób mężczyzn/kobiet, w róznych przedziałach wiekowych i rózniących się innymi cechami. I choć wyłaniający się obraz jest dość chaotyczny, ma kilka wyraźnie zarysowanych cech.
Wypijmy za moją naiwność i brak dystansu. <browar>
Wypijmy za kobiety które traktowane jak szmaty i manipulowane i tak kochają takich drani bo oni wiedzą jaki bajer je kręci.
Awatar użytkownika
sadi
-#
-#
Posty: 826
Rejestracja: 17 kwie 2005, 00:53
Skąd: płynie czas?
Płeć:

Postautor: sadi » 26 lip 2006, 21:14

NIe da rady nic sensownego napisac [choc przeczytalem wszystko] bo mamy jedna strone medalu, a drugiej brak...
Jesli ja odpusciles tak samo jak brzmi slowo "zegnam" to jestes jednym z niewielu na tym forum ktorzy wiedza jak postepowac z babami... ;DD <pijaki>
<zmieszany> -> uwielbiam tę mordę
<sex> -> ta też jest fajna
<hahaha> -> często sie śmieję...ze wszystkiego...
<fuckoff> -> jak mnie ktos wku$%^&!
;DD -> jeszcze ta mi lezy
Awatar użytkownika
Hyhy
Weteran
Weteran
Posty: 2611
Rejestracja: 29 mar 2004, 01:41
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Hyhy » 26 lip 2006, 22:17

To jeszcze w skrocie przetlumacze Ci odpowiedz Andrew, ktory nie chcial (bo na pewno potrafil :D ) ubrac tego w proste slowa (a la dresowe:D) ale dobitne:
1. Pier.dol suke :)
2. Badz dla nastepnej(takiej) skor.wielem :) najwazniejsze jest TY i czasami WY a co ONA robi to cie nie obchodzi :)

Musi wiedziec gdzie jest jej miejsce, a za takie zachowanie miejsce jest w NOGACH ! i nigdzie indziej. Jak to zrozumie, to MOZE doceni(bo takie juz kobiety ze madroscia nie grzesza). Nie wie czego chce? To do kamieniolomow. Jezeli nie dasz jej w dupe TY to zrobi to kilku innych gdzies kiedys pewnie, ale wam to przepadnie.

Prosciej i krocej -
Nie wie czego chce - wypad.
Wie czego chce ale chce za duzo - gleba :)
Marudzi mimo wszystko - znajdz sobie kochanke:)

Kobieta musi czuc ze jest 10 innych na jej miejsce - tego sie nauczylem :)

Oczywiscie nie badz chamem totalnym, wszystko jesli juz obracaj w zart - to je wkurza :)

I kilka razy przeczytaj posta Andrew on gdzies tam ma w srodku gleboki sens.
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "

hyhy e(L)o :)
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 26 lip 2006, 23:13

Obydwoje jestescie winni:
- ona, bo niedojrzala i wieksza wage przywiazuje do gestow (kwiaty, ciagla gotowosc do zabawy)
- Ty, bo za bardzo ja we wszystkim wyreczales, a za malo adorowales, czyli to, co pisal Andrew. Nie traktowales jej jak partnerki, kobiety, a jak dziecko.

To po prostu musi byc jakis balans z kazdej strony. Powinno to wychodzic naturalnie, bez ciagniecia w ktoras strone, bez nagabywania w stylu a teraz chce kwiatki, a teraz na impreze. Ale, skoro wiedziales, ze ona potrzebuje wiecej Twojego czasu, powinnisci na poczatku jakos to ustalic.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
Snowblind
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 150
Rejestracja: 25 lip 2006, 20:50
Skąd: Z pomiędzy
Płeć:

Postautor: Snowblind » 27 lip 2006, 09:44

Dziekuje za wszystkie wypowiedzi szczegolnie te od kobiet.
Część z nich pokrywa się z zdaniem mojej guru w sprawach kobiecych ( ukłony dla pani Kasi ;) ).

Widocznie za mało było z mojej strony adoracji ( nie oznacza to że wcale jej nie było ) co doprowadziło do konfliktu spotęgowanego przez jej niedojrzałość.
Nalezy do tych kobiet które bez gestów - jak to napisała Miltonia nie wyobrażają sobie zycia i pozostaje żal że to one zaważyły na całym "związku". Z drugiej strony dobrze bo co to za uczucie jeśli opierało się głownie na potrzebie adoracji ?
Jednoczesnie jak to powiedziala moja guru: na temat moich starań w związku: "To było ułatwianie zycia a ona potrzebowała gestów" na moją konsternacje na to: "Wiem że to dziecinne ale niektóre kobiety tak mają bez względu na wiek"

Temat zgłaszam do zamknięcia. Dziękuje wszystkim.
Awatar użytkownika
Kermit
Weteran
Weteran
Posty: 931
Rejestracja: 12 sie 2005, 08:51
Skąd: Pl
Płeć:

Postautor: Kermit » 27 lip 2006, 10:09

wspolczuje i podziwiam ... ja juz wole moja ex cos sie dzialo a tutaj masakra...

moze traktowal ja jak dziecko bo tym dzieckiem byla?

P.S przeczytalem wszystko :D

Hyhy pisze:Kobieta musi czuc ze jest 10 innych na jej miejsce - tego sie nauczylem


SWIETA PRAWDA!
So understand;
Don't waste your time always searching for those wasted years,
Face up...make your stand,
And realise you're living in the golden years.
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 27 lip 2006, 10:25

Kermit pisze:
Hyhy pisze:Kobieta musi czuc ze jest 10 innych na jej miejsce - tego sie nauczylem


SWIETA PRAWDA!


a ja powiem bzdura ! wtedy jest jeszcze gorzej , oj dzieci dzieci !! :>
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
Kermit
Weteran
Weteran
Posty: 931
Rejestracja: 12 sie 2005, 08:51
Skąd: Pl
Płeć:

Postautor: Kermit » 27 lip 2006, 10:31

Andrew, <uklony2> <uklony2> <uklony2> <uklony2> <uklony2>

heheh napisz chociaz dlaczego itp, rozwin to, powiedz dlaczego sie mylimy :) a nie
Andrew pisze:oj dzieci dzieci
rozwin to, bo mi to wyglada na: " mam wiecej postow nabitych to mam racje"
So understand;

Don't waste your time always searching for those wasted years,

Face up...make your stand,

And realise you're living in the golden years.
megane
Maniak
Maniak
Posty: 762
Rejestracja: 22 maja 2006, 13:13
Skąd: z południa
Płeć:

Postautor: megane » 27 lip 2006, 12:32

A mnie się wydaje, że chodzi o to "jestem 2 razy starszy to mam rację" :>. Co w pewnym stopniu jest prawdą :]

W tej kwestii uważam, że rację ma Andrew ;]. Jakby mi facet dawał odczuć, że zamiast mnie może mieć 10 innych to bym mu powiedziała, żeby sobie do nich poszedł. Nie w tym rzecz :]
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 27 lip 2006, 12:34

no i masz swoje jedno z wielu wytłumaczen Kermit <browar>
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
Hyhy
Weteran
Weteran
Posty: 2611
Rejestracja: 29 mar 2004, 01:41
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Hyhy » 27 lip 2006, 20:55

Tak ale tu mowa o czyms takim, ze kobieta jest popierdolona(jak wiele MLODYCH w tym wieku) i o takich kobietach pisalem :)
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "



hyhy e(L)o :)
TakiSamotny
Bywalec
Bywalec
Posty: 42
Rejestracja: 31 mar 2006, 13:12
Skąd: z miasta
Płeć:

Postautor: TakiSamotny » 27 lip 2006, 22:39

Hyhy pisze:Kobieta musi czuc ze jest 10 innych na jej miejsce


Brawo HyHy <brawo>

Mówi sie, że mężczyźni są zazdośni o swoich poprzedników ale kobiety są zazdrosne o te, które będą po nich <banan>

Kobiety bardzo nie lubią konkurencji i myśl o tym że ich najukochańszy facet byłby w objęciach jednej z dziesięciu <diabel> jest dla nich autodestrukcyjna.

Pozdrawiam
megane
Maniak
Maniak
Posty: 762
Rejestracja: 22 maja 2006, 13:13
Skąd: z południa
Płeć:

Postautor: megane » 27 lip 2006, 22:45

TakiSamotny pisze:jest dla nich autodestrukcyjna.


TakiSamotny pisze:Brawo HyHy

?

Jeśli taka myśl jest dla kobiet autodestrukcyjna to uważasz, że to najlepszy sposób na ratowanie/utrzymanie związku? Chyba raczej na zakończenie... :]
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 27 lip 2006, 22:47

megane pisze:chodzi o to "jestem 2 razy starszy to mam rację" . Co w pewnym stopniu jest prawdą

Hę? :|
Nie przesadzasz? W jakim stopniu? Gdy ktoś jest zmaltretowany przez życie i rozkminiło mu się wszystko, to też mając 2 x więcej lat jest mądrzejszy? :|
megane pisze:Nie w tym rzecz

To w czym rzecz?
KOCHAJ...i rób co chcesz!
megane
Maniak
Maniak
Posty: 762
Rejestracja: 22 maja 2006, 13:13
Skąd: z południa
Płeć:

Postautor: megane » 27 lip 2006, 23:01

Mysiorek pisze:Nie przesadzasz? W jakim stopniu? Gdy ktoś jest zmaltretowany przez życie i rozkminiło mu się wszystko, to też mając 2 x więcej lat jest mądrzejszy?

Stwierdzam to patrząc na niektóre wypowiedzi Andrew - mam prawo się chyba z nim zgadzać kiedy uważam, że ma rację, nie?
A akurat w tym konkretnym przypadku ma, więc tak sobie napisałam.
W ogólną dyskusję na temat czy człowiek im starszy tym mądrzejszy nie dam się wciągnąć bo to offtop ;>.

Mysiorek pisze:To w czym rzecz?

Z całą pewnością nie w tym, żeby kobieta bała się, że jak tylko zrobi coś co się facetowi nie spodoba na przykład, to on zaraz poleci do jednej z tej dziesiątki.
A w czym... W zależności od kobiety kwestia ta jest indywidualna :]
Awatar użytkownika
Snowblind
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 150
Rejestracja: 25 lip 2006, 20:50
Skąd: Z pomiędzy
Płeć:

Postautor: Snowblind » 28 lip 2006, 00:07

ptaszek, to nie tak z tym draniem widzisz on był takim kombo drań-ciągły adorator i to pewnie obok paru inych cech ją przy nim trzymało. "Kochała go bo był opiekuńczy i zrobiłby dla niej wszystko" Dla mnie to lekko dziwne, ale nie próbuje już doszukiwać się logiki w jej zachowaniach.
Zresztą sorry ale ja nie szukam księżniczki ale partnerki. Tak wiem widziały gały co brały ,szkoda tylko że przejzalem na oczy tak późno.
Zadziwiające że tego nie zauważyłem wcześniej. Wyniosłem z lat uprzednich i aktualnych rozmów, błędne założenie że adoracje i podrywaczy ( a było/jest ich wielu bo to atrakcyjna dziewczyna ) traktuje z dystansem i przymrużeniem oka. Okazuje sie jednak że mocno się myliłem.
Wątpie też czy traktowałem ją jak dzieciaka a nie kobietę. Po prostu dawałem oparcie wtedy gdy tego potrzebowała.

kknd, dzięki za zdroworozsądkowe rady, nawet jeśli za późno na ich wdrożenie ;). Uwierz zrobiłem podobnie, choć zawaliłem w paru punktach.

Poza tym ona na moje zdanie o związkach podobne dozagubiona_wenus, że to wszystko prawda ale czasem się coś człowiekowi wydaje i to się okazuje zauroczeniem...

Po cholerę zdecydowała się na związek ze mną jeśli nie była pewna co czuje ? - moje pytanie do niej pare dni po rozstaniu.
Odpowiedź: Bo chciała się przekonać co straciła dwa lata temu.
Jakby drugi człowiek to był towar, który można kupić a potem rzucić w kąt bo nie spełnia 100 % tylko 90 % oczekiwań.

Wszelkim uwagom w stylu: pierdo.l,suka,gleba, pokaż że jest 10 innych dziekuje. ale chyba wychowano nas z innym pojęciem szacunku do kobiet. Będe sie go trzymał nawet jeśli mialoby mnie to kosztować kolejne rozczarowanie.
Dyskusje o przewadze wieku/doświadczenia proponuje uciąć bo to banał i wszystcy się mylicie ;)
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 28 lip 2006, 07:19

Hyhy pisze:Kobieta musi czuc ze jest 10 innych na jej miejsce - tego sie nauczylem


pierd.olenie, Hyhy :D Prawdę mówiąc, nie chciałoby mi się udawać, ciągle grać, rozgrywać jakieś pieprzone gierki, kogoś kim nie jestem, trzymać błogosławiony dystans. Nie. Już nie. Już nie chcę. Nawet jeżeli wszystko się skończy, zawsze zostanie mi świadomość - iż JA zawsze gram fair.
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow

Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!

http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 28 lip 2006, 20:03

megane pisze:Stwierdzam to patrząc na niektóre wypowiedzi Andrew

Przecież ja nie o Nim, tylko ogólnie. Z twojej wypowiedzi wynika, że każdy 40-latek ma więcej racji, a tak nie jest! Znam osoby 2 razy młodsze, które mają duuużo więcej oliwy w głowie od niektórych 40-latków <diabel>
megane pisze:mam prawo się chyba z nim zgadzać kiedy uważam, że ma rację, nie?
Jasne. To już Twój problem :)
TedBundy pisze:Nie. Już nie. Już nie chcę. Nawet jeżeli wszystko się skończy, zawsze zostanie mi świadomość - iż JA zawsze gram fair.

No, jaka zmiana. <browar>
Ta świadomość, to kawałek "kręgosłupa".

A to:
Andrew pisze:"Nie czyn nikomu dobrze , a nie bedzie Ci zle "

mieści się w sensie rozumowania
Hyhy pisze: napisał/a:
Kobieta musi czuc ze jest 10 innych na jej miejsce

Megane, to zgadzasz się z Hyhym, czy Endrjułem? :|:|
KOCHAJ...i rób co chcesz!

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 631 gości