Jest sobie związek, kobieta i mężczyzna kochają się. W pewnym momencie się rozlatuje, nie ważne czy przy pomocy osoby trzeciej czy sam z siebie, faktem jest że inicjatywa wychodzi z jednej strony a druga strona jest nieszczęśliwa. Nie da się niczego naprawić i z dnia na dzień tracimy wszystko.
Następuje coś takiego jak "zeszmacenie" które bierze się najczęściej z niezaspokojonej potrzeby dawania czułości i brania jej. Z braku ukochanej osoby szukamy tego u innych. Nie istnieją już zasady zatem nie dostrzegamy że chodzimy spać coraz to z inną osobą (nie uderza to w nas).
Często wiele osób odpowiada na pytania o różnych dziwactwach, że czuła by się źle łamiąc jakieś swoje zasady, naruszając swoje normy, często pada tekst że "nie rozumie jak można..." i jakiś tam dalszy ciąg. Brak tolerancji, brak zrozumienia.
Nie wiem czy kiedyś zdażyło się Wam badać statystyki np. dotyczące prostytucji ... ponad 60% "karier" prostytutek zaczeło się od ... gwałtu. Czynność tak znienawidzona i przypominająca o bólu stała się powszednia.
Istnieją dwa rodzaje homoseksualizmu, nabyte i pierwotne. Statystyki mówią że większość lesbijek nabywa homoseksualizm i tutaj też początek bierze się w obcowaniu z mężczyznami, a raczej w nieudanym pożyciu z mężczyznami.
Kiedyś rozmawiałem z koleżanką, jeszcze bardziej pokrzywioną ode mnie, każdy potępiał, mówili że dziwka , że censored. Opowiedziała mi historię swojego życia bo nie osądzałem i nie rzucałem kamieniami udając świętoszka. Powiem Wam że po tej rozmowie epitety których używali inni wyleciały mi ze słownictwa. Wszystko ma swoje uzasadnienie i wytłumaczenie.
Zapraszam Was do zgłębiania oczywiście z bezpiecznej odległości choć tak by najwięcej zobaczeć, różnych perspektyw, zapraszam do modelowania lub choć próby modelowania zjawisk, motywów postępowania człowieka. Zauważycie że my jesteśmy szarzy, nie istnieje zupełna biel i zupełna czerń. Nic nie da się prosto wyprowadzić i podsumować. Osąd zostawmy zaś Stwórcy.
"psychologia pourazowa"
Moderator: modTeam
jeżeli chodzi o początek tematu to nie chce źle mówić o facetach czy kobietach jak również o sobie ale ... prawda chyba jest taka że po takim związku który rozleciał się z z róznych przyczyn i jedna i druga strona chce szukać pocieszenia w innej osobie. Znam takie przypadki i właśnie tak się to kończyło, natomiast jezeli chodzi o drugą częśc tematu to w pełni się zgadzam .. jest to w sumie smutne ale jak bardzo prawdziwe.
Let me be the one that shines with You in the morning when You don't know what to do
Masz rację, to naturalny i w 100% zdrowy odruch szukać pocieszenia u innej osoby. Jednakże ta inna osoba może dać sobie z kimś pocieszenie ale tylko w łóżku a głód uczuć i towarzyszących uczuciom emocji nie może być zaspokojony w ten właśnie sposób. Ktoś może sprawiać wrażenie że chce dać pocieszenie i oparcie w celu kożyści. Właśnie to jest powodem tzw. "zeszmacenia pourazowego" ale wprowadzone tu określenie to jedynie chłodna interpretacja efektu. To jakby patrzeć na swoje postępowanie zostawiając część swojego osądu samemu sobie. Jeśli (poprzez cud) odtrącona/ny znajdzie pasującą połówkę chociażby człowieka o dobrym sercu z którym może się dotrzeć to sprawa jest załatwiona, za 5 lat może nawet już niewiele pamiętać z tego bólu. Ale przeciągające się szukanie odciska piętno na psychice. Zwłaszcza niepowodzenia.
Temat ambitny
... co z tego jeśli w zasadzie nie możemy go wyczerpać, wiele tematów tu poruszanych jest praktycznie i nieśmiertelnych i niewyczerpanych, właśnie dla tego częściej goszczę w pierwszej rubryce forum.
Pozdrowienia :564:
Temat ambitny
Pozdrowienia :564:
Nie zawsze jest tak, że człowiek szmaci się po urazie. Bo myślę, że są dwa gatunki ludzi, a przynajmniej kobiet:
1. Te, które są porządne, a szmacą się po urazie.
2. Te, które ubóstwiają się szmacić, a miłość im to ukróca i w imię uczucia przestają to robić.
Drugi gatunek przypuszczam, że jest lepszy w łóżku
1. Te, które są porządne, a szmacą się po urazie.
2. Te, które ubóstwiają się szmacić, a miłość im to ukróca i w imię uczucia przestają to robić.
Drugi gatunek przypuszczam, że jest lepszy w łóżku

Greyangel pisze:ponad 60% "karier" prostytutek zaczeło się od ... gwałtu
Tu chyba troszke przejechales
lizaa pisze:ze to jacy ludize sa to tylko wina innych ludzi
Nie tylko. Jezeli jestes w zlym otoczeniu a masz jakies hamulce i gdzies sie zaroweczka w pore zaswieci to jest szansa. Nie mozna pozwolic innnym ksztaltowac siebie. Doswiadczenia z innymi ludzmi powinny ksztaltowac, nie tych ludzi swiatopoglad/nalog/ niepotrzebne wstawic
nam narzucany.Dobra, naprodukowalam. Komu sie nie chce czytac, nie musi. Taka krotka historia rune, jak mnie ludzie "uksztaltowali"...
Zeszmacenie sie "pourazowe" istnieje i ja sie do takiego przyznam. Nie powiem ile tego bylo, co i jak ale bywaja w zyciu momenty, gdzie czlowiek szuka milosci (a raczej jej substytutu) w lozku, przelotnych romansach, probujac zaczynac zwiazek "od dupy strony", czyli od seksu. Ewentualnie przygody na jedna noc, zeby choc przez chwile poczuc, ze ktos jest przy tobie. Nawet jesli tym kims jest byly mezczyzna przyjaciolki lub brat bylego faceta. W mojej historii przyczyna bylo MOJE odejscie od kogos (sluszne bo ludz to byl toksyczny) i marzenie o powrocie do kogos z przeszlosci, ktore spelnilo sie po czesci, po czesci zrobilo ze mnie wrak. Bo owszem, wrocilam ale z moich ust nigdy nie padlo: "Kocham cie". Tak bardzo go kochalam, ze nigdy nie umialam mu tego powiedziec. To byl pierwszy chlopak, z ktorym sie tak na serio calowalam, troche pieszczot itp. Owszem, piec lat temu, lat mialam 14, odwazylam sie stanac u niego w drzwiach i powiedziec: "Mysl co chcesz, nie musisz odpowiadac, ale zem sie w tobie zabujala". I zbieglam po schodach (spierniczylam w poplochu raczej)Mniej wiecej tak to brzmialo- komu sie nie podoba wyznanie, trudno-14 lat mialam-co mialam powiedziec? Gdy juz moze na cos otworzylo sie swiatlo nagle nie wiadomo co sie stalo. Czy to byla inna laska (prawdopodobnie- jak sie dowiedzialam 3 lata pozniej, jego niespelniona dlugo milosc, ktora zdobyl na tak dlugo jak i ja jego-pare dni), czy to byly zlosliwe "przyjacioleczki" i nawet jeden zazdrosny kolega sie znalazl. Posypalo sie. Chyba to sprowadzilo mnie do pierwszego etapu "byle czego". I tak weszlam w swiat, w ktorym nie powinna sie znajdowac prawie 15-letnia dziewczyna. Alkohol, narkotyki, seks. Druga impreza, moj oczekiwany facet nie przyszedl, przyszedl inny. I tak zaczela sie dwuletnia meka przez ktora sama sie przeprowadzilam. Pod koniec tych dwoch lat, pod koniec pierwszej klasy liceum zaczely sie dwie przyjaznie i odnowila jedna stara, ktore uratowaly mnie, wyciagnely z marazmu. Pewnego dnia przed przyjsciem "toksycznego" do mnie wzielam do reki swoje pamietniki. I w jednej chwili zdalam sobie sprawe...przez te dwa lata nie kochalam nigdy tego, z ktorym bylam. To byla odskocznia, zeby zapomniec. Byl ciety koniec, przeprosiny, kwiaty, bojki, wyzwiska. Nie wrocilam do "toksycznego". Za to drogi kolegi z przeszlosci skrzyzowaly sie znow z moimi. Trudno im w sumie nie bylo, w tym samym liceum bylismy, on zdawal akurat mature. Spotkalam go w pociagu pewnego razu, przysiadl sie, zaczela sie rozmowa. Zaczelo mi brakowac slow, zrobilo mi sie goraco, poczerwienialam, kumpela myslala, ze mi niedobrze albo, ze (jako, ze bylo to dwa dni po moim powrocie z tygodniowego wypadu do USA) mam jet-lag jeszcze. Wracajac do matur. Wiadomo pozniej, opijanie, jakies tam imprezki. Zaprosilam do siebie na wino jego, kumpele i jej faceta. Zostalismy sami, jakiestam pieszczoty, nic wiecej. Rano, kiedy jego juz nie bylo, rozplakalam sie ze szczescia. Ze tak, ze to jest to, czego szukalam, ze da sie to poprowadzic dalej. Na drugi dzien spotkanie. Chcialam powiedziec:"Kocham cie". Nie moglam sie przemoc. Za pare dni znow pare piwek, na dworcu ulubionym, jedynym, naszym, miejscem zgrupowan starej wiary. Rozchodzimy sie i ja staram sie go zatrzymac. Chce znow powiedziec, ze go kocham. Zamiat tego bez slowa wyjmuje paczke prezerwatyw (najwiekszy blad w mym zyciu a zarazem cos, co doprowadzilo do wspanialych chwil bycia razem) a on, ze oczywiscie, za pol godziny bedzie u mnie...Tak sie zaczelo, pare spotkan sie odbylo, schadzek, ze tak powiem. Pozniej- jego wyjazd do USA na 3 miesiace, przed studiami. Zapewnienie, ze na pewno spotkamy sie jeszcze po jego powrocie, przed wyjazdem na studia do Warszawy.
Tu sie posypalam, posypalo sie biale. Pol pakietu w "Kubusia" i chlup. Zeby zjadlam, obcasy zchodzilam, przeszlam z kumpela cala ludzka egzystencje w ciagu jednego wieczoru, smutno mi bylo. Przeszlo tez mi paru przez lozko przez te trzy miechy...Robilam tak chyba tylko dlatego, ze wiedzialam gdzies w srodku, ze i tak nic z tego.
Spotkalismy sie dopiero w pazdzierniku, na moich polowinkach, na ktorych byl niechcacy gosciem. Ja oczywiscie na jego widok schlalam sie jak swinia, pozniej z nim z tej imprezy wyszlam. Powiedzialam mu, ze go kocham. Jego jedyna odpowiedzia bylo:" Wiem". Ostatnie spotkanie bylo dzien przed Andrzejkami 2004. I na tym skonczylo sie, urwal sie kontakt.
Znow ciezkie przypadki chlanska, sciezkowania (organizm przestal przyjmowac, zwracalam) i szukania "swiezego miesa". Paru przeszlo, paru poszlo. Jeden zostal na 4 miesiace ale sie rozsypalo, przeze mnie. Bo byl kolejna odskocznia. I tak w maju 2005 stawilam sie tutaj. Szukac nowego zycia, milosci i radosci. Znalazlam wszystko. Bylo, minelo, nie wroci. Zawsze ciezkim przypadkiem bylam i taka chyba pozostane. Tylko juz wiecej nie bede takich glupot robic
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Przydlugie, nudne ale oddaje sens sytuacji.
mrt pisze:1. Te, które są porządne, a szmacą się po urazie.
2. Te, które ubóstwiają się szmacić, a miłość im to ukróca i w imię uczucia przestają to robić.
Drugi gatunek przypuszczam, że jest lepszy w łóżku
Dobre
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Zeszmacenie pourazowe jest jednak często niezamierzone. Wówczas niektórzy czuja się tak samotni, a przygodny sex daje namiastkę bliskości. Choć przez tę krótką chwilę. A potem jak się w to wdepnie, to już człowiek nie umie tworzyć normalnych relacji. Bo do tej "taniej, błyskawicznej miłości" szybko się przyzwyczaja. Poza tym to bardzo wygodne. Żadnych zobowiązań, a ktoś jest blisko. Tylko na dłuższą metę to nie wypala.
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 596 gości



ale nie musisz im wierzyć." - Forrest Gump