Znów miałam dziwny sen. Miałam mieć robioną kolonoskopię, szukałam gabinetu, w budynku w którym wszystko obracało się tak, jak w filmie "Cube". Jak już znalazłam gabinet, to musiałam zjeść przed badaniem bardzo dziwny i obrzydliwy posiłek. Obudziłam się na moment, przed włożeniem endoskopu.
Jak o tym teraz pomyślę, to i tak miła odmiana od rodzenia przeze mnie zwierząt, co mi się śni bardzo często

.
Wczoraj miałam szkolenie w pracy. Uwielbiam je. Najpierw był wykład o żylakach z uznanym doktorem, który bardzo ciekawie opowiadał i w przerwach rzucał hasłami w stylu "Mężczyzna lubi mieć srebro na głowie, złoto w kieszeni i stal w spodniach"

, a później była pyszna kolacja. Pieczony łosoś, kurczaczek, pieczeń, amerykańskie ziemniaczki, pieczona cukinia, makarony, sałatki i do tego pyszne sosy. A na koniec, jak już wszyscy umierali, podali ciasta. Jak na weselu

.