księżycówka, dzięki za konkretną odpowiedź
Ja bym nawet zaryzykowała tu stwierdzenie, że nie on widzi potrzebę zmian u Ciebie, a jego mama
Strzał w dziesiątkę, bo dopóki nie znałyśmy się wszystko się układało, nie miał wobec mnie żadnego "ale".
Wiem, że pół roku to niewiele, ale widywaliśmy się często, nawet bardzo.
Tak, jest jedynakiem. niecały rok temu zmarł mu ojciec, z którym jak mówił miał bardzo dobry kontakt, ale po jego śmierci zbliżył się do matki, kiedy ją poznałam zauważyłam z jej strony chłód w stosunku do niego. Ona go kocha, ale tak jakby nie była do tego przekonana. On natomiast kocha ją bardzo, jest dla niego wszystkim.
Często podkreślałam mu, że cieszę się z tego, że kocha swoją matkę, i ma z nią bliski kontakt, że może z nią swobodnie o wszystkim porozmawiać, ale że nie podoba mi się że stawia ją na pierwszym miejscu, że jej zdanie jest (naj)ważniejsze od mojego, szczególnie kiedy chodziło o nasz związek.
Dla mnie bagno, w którym nie trzeba tonąć. Zwłaszcza, że to takie fiu bzdziu, a nie związek
Jakbyś czytała w moich myślach. Mówiłam mu, że nie jest to związek, ale "związek", oburzał się "jak to nie związek, przecież to jest związek".
Ale mimo to miałam nadzieję na zmianę na lepsze...