Kłótnia, wydanie II poprawione :P

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Kłótnia, wydanie II poprawione :P

Postautor: Ted Bundy » 10 cze 2007, 23:26

Kiedyś, sporo czasu temu postanowiłem sobie,że jakicholwiek sporów w związku, który kiedyś stworzę nie mam zamiaru rozwiązywać na drodze kłótni, wrzasku czy trzaskania drzwiami. W związku, bo o zachowania w związku mi głównie chodzi. Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta. Przeszłość. I ogromny wstęt, wręcz ohyda, wobec takiego postępowania.
Uważam za niegodne honoru faceta bezproduktywne wrzeszczenie na siebie, które przynosi więcej szkody niż pożytku.

Jak kiedyś postanowiłem, tak staram się robić. I od prawie 15-mcy razem to praktykuję. Nie dążę do kłótni ,jak mnie coś denerwuje, wyjaśniam na spokojnie, w ostateczności specyficznie popatrzę :) Szczególnym wzrokiem. Zawsze działa. I tak pytam, z ciekawości: ktoś też tak ma? :D Bo wbrew pozorom to fascynujące <diabel> I z tego, co obserwuję w swym otoczeniu, dosyć rzadkie. Kłócić się dla sportu o byle pierdołę,by potem jakieś przeprosiny uskuteczniać,bo to takie "fajne". Wszystko ok, tylko po co podgrzewać bez powodu atmosferę? :)
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow

Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!

http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
neo7
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 08 cze 2007, 22:18
Skąd: ze 100-licy
Płeć:

Re: Kłótnia, wydanie II poprawione :P

Postautor: neo7 » 10 cze 2007, 23:35

TedBundy pisze:Kiedyś, sporo czasu temu postanowiłem sobie,że jakicholwiek sporów w związku, który kiedyś stworzę nie mam zamiaru rozwiązywać na drodze kłótni, wrzasku czy trzaskania drzwiami. W związku, bo o zachowania w związku mi głównie chodzi. Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta. Przeszłość. I ogromny wstęt, wręcz ohyda, wobec takiego postępowania.
Uważam za niegodne honoru faceta bezproduktywne wrzeszczenie na siebie, które przynosi więcej szkody niż pożytku.

Jak kiedyś postanowiłem, tak staram się robić. I od prawie 15-mcy razem to praktykuję. Nie dążę do kłótni ,jak mnie coś denerwuje, wyjaśniam na spokojnie, w ostateczności specyficznie popatrzę :) Szczególnym wzrokiem. Zawsze działa. I tak pytam, z ciekawości: ktoś też tak ma? :D Bo wbrew pozorom to fascynujące <diabel> I z tego, co obserwuję w swym otoczeniu, dosyć rzadkie. Kłócić się dla sportu o byle pierdołę,by potem jakieś przeprosiny uskuteczniać,bo to takie "fajne". Wszystko ok, tylko po co podgrzewać bez powodu atmosferę? :)


Żeby coś się działo w związku, hehe.
Kobiety kierują sie emocjami, a taka kłótnia to też jakieś tam emocje wywołuje.
Jest falowanie, a to ponoć tworzy związek, hehe.
Ale to głupie, ale kobiety tak niestety postrzegają rzeczywistość. <pijak>
sometimes saying nothing says all
złotooka kotka
Weteran
Weteran
Posty: 1141
Rejestracja: 06 maja 2005, 15:26
Skąd: Lenenja
Płeć:

Postautor: złotooka kotka » 10 cze 2007, 23:37

Poczatkowo mielismy dokladnie to samo. Klotni nie bylo, jesli juz co sie dzialo to rozwiazywalismy to poprzez powazne rozmowy.

Z czasem jednak delikatne spiecia staja sie nieuniknione, zwlaszcza kiedy sie razem mieszka.
Jak sie jest z kims przez wieksza czesc doby to dochodzi do glosu zmeczenie, zly humor, nerwy etc. I czasem wystarczy glupie slowo, czyn czy cos w tym stylu i klotnia gotowa.
Wazne zeby akceptowac, ze ta druga osoba moze miec gorsze chwile i nawet jesli sie z nia klocimy, to nie zmienia naszych relacji wzgledem siebie. Klocimy, godzimy i zapominamy o sprawie. Bo juz specjalne dazenie do klotni jest dla mnie nonsensem.
off// w razie potrzeby kontaktu pisac na zlotooka_kotka@o2.pl
Awatar użytkownika
Mati
Maniak
Maniak
Posty: 694
Rejestracja: 09 kwie 2007, 15:22
Skąd: Zachód
Płeć:

Postautor: Mati » 10 cze 2007, 23:37

TedBundy pisze:jak mnie coś denerwuje, wyjaśniam na spokojnie

a gdy druga osoba mimo wszystko nie idzie tą samą drogą?

TedBundy pisze:ktoś też tak ma?

ogólnie to podzielam Twoje zdanie i również nie wdaję się w żadne kłótnie z nikim, tym bardziej nie krzyczę...ale często jest tzw. foch i cisza :/

TedBundy pisze:Kłócić się dla sportu o byle pierdołę,by potem jakieś przeprosiny uskuteczniać,bo to takie "fajne".

a za którymś razem wszystko kończy się na: do słów "by potem"

[ Dodano: 2007-06-10, 23:38 ]
złotooka kotka pisze:I czasem wystarczy glupie slowo

taaa :/
Fuck it all! Fuck this world!...
Fuck everything that you stand for!...
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 11 cze 2007, 07:40

TedBundy pisze:ktoś też tak ma?

Szczególny wzrok? ;DD (pokaż <diabel> )

A poważnie, to nie jest to kwestia temperamentu, który w momencie gniewu przegrywa z ogólnie rozumianym pojęciem kultury? Niektóre pary, to jak nie powrzeszczą na siebie od czasu do czasu, to nie potrafią funkcjonować dobrze - tak bywa.
TedBundy pisze:Wszystko ok, tylko po co podgrzewać bez powodu atmosferę?:)

Nie sądzę, aby głównym celem kłótni na ostro była chęć podgrzania atmosfery ;DD

Ja wolę zdecydowanie na spokojnie, bo jak ktoś zaczyna krzyczeć, to i mnie udziela się. Na spokojnie możemy uniknąć wiele słów, które mogłyby zostać wypowiedziane pod wpływem podniesienia się poziomu adrenalinki. Potem można tylko żałować :)
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"

Joe Cocker
nadia
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 419
Rejestracja: 18 lut 2007, 17:53
Skąd: ze wschodu
Płeć:

Postautor: nadia » 11 cze 2007, 08:43

TedBundy pisze:Kłócić się dla sportu o byle pierdołę,by potem jakieś przeprosiny uskuteczniać,bo to takie "fajne". Wszystko ok, tylko po co podgrzewać bez powodu atmosferę? :)

Bez powodu ? ;DD A jak myślisz, skąd wzięło się przysłowie: "Kto się lubi ten się czubi "
Awatar użytkownika
_normalna_
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 362
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:42
Skąd: Katowice Miasto
Płeć:

Postautor: _normalna_ » 11 cze 2007, 08:53

Ja też staram się rozwiązywać większość sporów rozmawiając na spokojnie ale czasami jest tak, że pomimo moich dobrych chęci musze sobie po krzyczeć, pier dzielnąc drzwiami. Zresztą zauważyłam, że jak sobie po krzyczę, czymś rzucę, albo popłacze to złość mi szybciej mija.
nadia
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 419
Rejestracja: 18 lut 2007, 17:53
Skąd: ze wschodu
Płeć:

Postautor: nadia » 11 cze 2007, 09:12

_normalna_ pisze:pomimo moich dobrych chęci musze sobie po krzyczeć, pier dzielnąc drzwiami. Zresztą zauważyłam, że jak sobie po krzyczę, czymś rzucę, albo popłacze to złość mi szybciej mija.

neo7 pisze:Jest falowanie, a to ponoć tworzy związek, hehe.
Ale to głupie, ale kobiety tak niestety postrzegają rzeczywistość

TedBundy pisze:Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta. Przeszłość. I ogromny wstęt, wręcz ohyda, wobec takiego postępowania.

Faceci musicie po prostu zrozumieć, że kobiety maja zupełnie inną konstrukcję psychofizyczną. Jaką ? CYKLICZNĄ. Falującą. <foch>

Wy nie macie cykli miesiączkowych, wyrzutów hormonów i nastrojów z tym związanych. Testosteron Wam się wydziela w sposób stały. Wasza "psychika" <diabel> funkcjonuje więc na zupełnie innych zasadach.

Różnice międzypłciowe są piękne, tylko trzeba je najpierw zrozumieć a potem po prostu zaakceptować :)
neo7
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 08 cze 2007, 22:18
Skąd: ze 100-licy
Płeć:

Postautor: neo7 » 11 cze 2007, 10:30

nadia pisze:
_normalna_ pisze:pomimo moich dobrych chęci musze sobie po krzyczeć, pier dzielnąc drzwiami. Zresztą zauważyłam, że jak sobie po krzyczę, czymś rzucę, albo popłacze to złość mi szybciej mija.

neo7 pisze:Jest falowanie, a to ponoć tworzy związek, hehe.
Ale to głupie, ale kobiety tak niestety postrzegają rzeczywistość

TedBundy pisze:Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta. Przeszłość. I ogromny wstęt, wręcz ohyda, wobec takiego postępowania.

Faceci musicie po prostu zrozumieć, że kobiety maja zupełnie inną konstrukcję psychofizyczną. Jaką ? CYKLICZNĄ. Falującą. <foch>

Wy nie macie cykli miesiączkowych, wyrzutów hormonów i nastrojów z tym związanych. Testosteron Wam się wydziela w sposób stały. Wasza "psychika" <diabel> funkcjonuje więc na zupełnie innych zasadach.

Różnice międzypłciowe są piękne, tylko trzeba je najpierw zrozumieć a potem po prostu zaakceptować :)


Opisałem te różnice w pierwszej odpowiedzi na topic.
A czy te różnice w psychice są takie piękne to różnie można oceniać. Czasami może to być irytujące.
sometimes saying nothing says all
Awatar użytkownika
slonko 105
Bywalec
Bywalec
Posty: 43
Rejestracja: 08 cze 2007, 09:33
Skąd: z domku :)
Płeć:

Postautor: slonko 105 » 11 cze 2007, 11:02

Hmmm Ja osobiescie wole wszystko omowic porozmawiac niz sie klocic.Kłótnia wszytko psuje i nie rozwiazuje problemow.Bylam kiedys nad jeziorem ze znajomymi ...koszmar o glupie maslo potrafili sie klocic.Jedyna forma rozmowy dla nich byla klotnia.Ja z moim facetem nie moglismy tego pojac wyniszczalo to nas i ich.Pobyt tam nie byl udany.A co janlepsze uwazali sibie za idealny zwiazek i taki kreowali na zewnatrz bo w domu to byl istny koszmar.
Awatar użytkownika
KAROLA
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 199
Rejestracja: 26 lis 2005, 18:47
Skąd: . . .
Płeć:

Postautor: KAROLA » 11 cze 2007, 11:32

ja mam problem innej natury - zamiast się kłócić, w poprzednim związku osiągałam to, co chciałam szantażem emocjonalnym w dużej części takim, jak opisuje tu wiele osób - fochy, płacz, mówienie "rob jak chcesz" z podtekstem 'a spróbuj zrobić inaczej...' . najczęściej płacz. ale to był kiepski związek, bo druga strona nie była wcale lepsza.

teraz jestem z osobą która jest spokojna. moje zupełne przeciwieństwo. nie flegmatyczna, ciapowata... ale taka cudownie spokojna właśnie <aniolek> nie stara mi się mi udowodnić że ma receptę na życie (eksio miał i ma manię pt. 'mam jedyną słuszną prawdę'), po prostu rozmawiamy. zdarzają się oczywiście momenty kiedy ja wybucham, ale nie gniewem czy złością - po prostu wybucham energią, wczoraj wybuchłam na tle nerwowym niezwiązanym z moim Słoncem. jeśli coś mi się nie podoba, chcę o czymś porozmawiać, zwyczajnie o tym rozmawiam. bez żadnych podchodów, bez fochów. a jeśli podnoszę głos, to tylko z powodu bezsilności.

nie widzę sensu kłótni, nie widzę też sensu w tłumaczeniu się 'kobiety już takie są'.
też nie czuję się najlepiej przed okresem i kiedy hormony buzują, ale po to mam rozum, żeby z niego korzystać. ot.
Tongue is dumb from all the drugs
Thank God! I Can't react!
middleweight
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 151
Rejestracja: 02 maja 2006, 14:08
Skąd: sdsa
Płeć:

Postautor: middleweight » 11 cze 2007, 12:26

KAROLA pisze:ja mam problem innej natury - zamiast się kłócić, w poprzednim związku osiągałam to, co chciałam szantażem emocjonalnym w dużej części takim, jak opisuje tu wiele osób - fochy, płacz, mówienie "rob jak chcesz" z podtekstem 'a spróbuj zrobić inaczej...' . najczęściej płacz. ale to był kiepski związek, bo druga strona nie była wcale lepsza.


Jestem niezwykle opanowanym gościem, ale takie zachowanie jak opisujesz wyprowadza mnie z równowagi burzy mój wewnętrzny porządek. Pogoniłbym taką pannę w dal jakby takie metody stały się jej sposobem na mnie.
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 11 cze 2007, 13:27

nadia pisze:Faceci musicie po prostu zrozumieć, że kobiety maja zupełnie inną konstrukcję psychofizyczną. Jaką ? CYKLICZNĄ. Falującą.

Oczywiście, że tak jest, ale jesteśmy też cywilizowane i jeśli czuję, że "dzisiaj", to na pewno trzasnęłabym drzwiami, to w tych dniach o szumnej nazwie: "bez noża nie podchodź", nie daję się wciągnąć w polemikę. Można na spokojnie pogadać za dwa dni :)
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker
nadia
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 419
Rejestracja: 18 lut 2007, 17:53
Skąd: ze wschodu
Płeć:

Postautor: nadia » 11 cze 2007, 13:31

Mona pisze:nadia napisał/a:
Faceci musicie po prostu zrozumieć, że kobiety maja zupełnie inną konstrukcję psychofizyczną. Jaką ? CYKLICZNĄ. Falującą.

Oczywiście, że tak jest, ale jesteśmy też cywilizowane i jeśli czuję, że "dzisiaj", to na pewno trzasnęłabym drzwiami, to w tych dniach o szumnej nazwie: "bez noża nie podchodź", nie daję się wciągnąć w polemikę. Można na spokojnie pogadać z dwa dni :)


Acha. Ok. Ja tam się nie powstrzymuję <aniolek>

No bo, swoją drogą, skąd wiadomo kiedy ogląd rzeczywistości jest realny ? A może to przed okresem kobieta widzi wyraźniej co jej u partnera dolega ? Z kolei, czy w czasie owulacji kiedy jest bardziej przychylnie nastawiona do partnera - to jest to przychylność prawdziwa, czy tylko sterowana hormonalnie ?

Trzeba by wyciągnąć jakąś średnią sinusoidy chyba :D
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 11 cze 2007, 13:44

nadia pisze:A może to przed okresem kobieta widzi wyraźniej co jej u partnera dolega

Ale to niczyja wina, że sprawa z poziomem hormonów tak się ma, dlatego warto to przeczekać :)
nadia pisze:Z kolei, czy w czasie owulacji kiedy jest bardziej przychylnie nastawiona do partnera - to jest to przychylność prawdziwa, czy tylko sterowana hormonalnie ?

To jest naturalna pomoc w sprawach prokreacji, a czy to wykorzystamy, czy nie, to już insza inszość <hyhy>

nadia pisze:Ja tam się nie powstrzymuję

Chociaż spróbuj ;)
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 11 cze 2007, 17:11

neo7 pisze:Kobiety kierują sie emocjami, a taka kłótnia to też jakieś tam emocje wywołuje.


w takim razie chyba trafiłem na wyjątek z męskim mózgiem. Niezmiernie mnie to cieszy :)
Widzisz, ja spokojny często nie jestem. Potrafię censored jak psa, opier.dolić z góry na dół, gdy widzę, jak ktoś tandetę czy chałturę odwala - w pracy, w realizacji jakiegoś celu, w rywalizacji. Ale nigdy, przenigdy nie zamierzam przenosić tych emocji i adrenaliny do domu, do związku. Zostawiam to za drzwiami. Bo to świętość.
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow



Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!



http://www.piotrlabuz.pl/

http://michalpasterski.pl/

http://www.mateuszgrzesiak.pl/
neo7
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 08 cze 2007, 22:18
Skąd: ze 100-licy
Płeć:

Postautor: neo7 » 11 cze 2007, 17:33

TedBundy pisze:
neo7 pisze:Kobiety kierują sie emocjami, a taka kłótnia to też jakieś tam emocje wywołuje.


w takim razie chyba trafiłem na wyjątek z męskim mózgiem. Niezmiernie mnie to cieszy :)
Widzisz, ja spokojny często nie jestem. Potrafię censored jak psa, opier.dolić z góry na dół, gdy widzę, jak ktoś tandetę czy chałturę odwala - w pracy, w realizacji jakiegoś celu, w rywalizacji. Ale nigdy, przenigdy nie zamierzam przenosić tych emocji i adrenaliny do domu, do związku. Zostawiam to za drzwiami. Bo to świętość.


Widać od każdej reguły zdarzają sie wyjątki. Jeżeli takie dogadanie się w związku jest możliwe to tylko pozazdrościć. W sumie tak być powinno, ale nie każdy trafia na ideał, niestety. <pijak>
sometimes saying nothing says all
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 11 cze 2007, 18:55

neo7 pisze:ale nie każdy trafia na ideał, niestety.

Raczej, chyba nie każdy wylazł z jaskini ;)
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"



Joe Cocker
Awatar użytkownika
iearts
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 27
Rejestracja: 05 lis 2006, 21:34
Skąd: N50°55E16°06
Płeć:

Postautor: iearts » 11 cze 2007, 22:26

witam dołącze sie do tematu :)))) obecnie nie jestem w żadnym zwiazku ale kiedy w nim byłem stosowałem taką samą metodę jak ty i to skutkuje :)))) zawsze byłem za tym aby wszystkie problemy rozwiązywać na spokojnie i w miare bez udziału emocji "(o ile to możliwe) :D.
TedBundy pisze:Wszystko ok, tylko po co podgrzewać bez powodu atmosferę? :)
Ale tutaj jest miedzy nami rożnica:) zauważyłem że aby wywołać u niektórych kobiet porządnanie lub dreszczyk emocji warto jest się posprzeczać o byle co np. na temat nowej piosenki np Gosi Andrzejewicz :P tylko oczywiście bez przesady musi to być w formie pół żartem pół serio :D i to pomaga wzbudzic porzadanie poprzez wpływ emocji :D
pzdr
iearts
"Droga do miłości bywa bardzo kręta, ponieważ wiedzie nas do nieba albo prowadzi prosto do piekła" - Paulo Coelho
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 13 cze 2007, 06:41

:)
Wczoraj ostatkiem sił zachowałem spokój i normalny ton rozmowy. Przyjechałem maksymalnie zmęczony i jedyne, na co miałem ochotę to poleżeć (oczy mi się zamykały po młynie w robocie), przytulić się i o pierdołach pogadać, tymczasem kobietę naszło na droczenie się i marudzenie typu "co byś zrobił, gdyby", tudzież "co by było gdyby i jak byś się zachował". Rzadko to jej się zdarza, nawet bardziej niż rzadko. Nie miałem siły, nie pochwyciłem klimatu tylko się wkurzyłem.
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow



Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!



http://www.piotrlabuz.pl/

http://michalpasterski.pl/

http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Awatar użytkownika
Koko
Weteran
Weteran
Posty: 1105
Rejestracja: 25 gru 2004, 00:31
Skąd: Małopolska
Płeć:

Postautor: Koko » 13 cze 2007, 10:26

TedBundy pisze:Wczoraj ostatkiem sił zachowałem spokój i normalny ton rozmowy. Przyjechałem maksymalnie zmęczony i jedyne, na co miałem ochotę to poleżeć (oczy mi się zamykały po młynie w robocie), przytulić się i o pierdołach pogadać, tymczasem kobietę naszło na droczenie się i marudzenie typu "co byś zrobił, gdyby", tudzież "co by było gdyby i jak byś się zachował". Rzadko to jej się zdarza, nawet bardziej niż rzadko. Nie miałem siły, nie pochwyciłem klimatu tylko się wkurzyłem.

Przecież o spokój w takich sytuacjach wcale nietrudno.
Toć zwykła różnica nastrojów.

Gorzej, gdy przychodzi do poważnych konfliktów na płaszczyźnie zawodowej, wychowywania dzieci, podejmowanych decyzji czy po prostu życia razem.
Kiedy krzyczę tak naprawdę nie mam nic do powiedzenia, oprócz tego, że jestem zła, rozczarowana czy też, że sobie z czymś nie radzę. Nic ponad to. I wcale nie wymagam, by mnie słuchano, tak jak ja nie słucham tych, co wrzeszczą. Bo jasność myśli przychodzi później, myśl i przekaz, a za tym rozmowa.
Nic wielkiego, dojrzali ludzie potrafią.
Wiem słowo jak krem
krem na zmarszczki w mojej głowie.
Awatar użytkownika
unlucky_sink
Maniak
Maniak
Posty: 739
Rejestracja: 06 maja 2005, 15:42
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: unlucky_sink » 13 cze 2007, 16:27

TedBundy pisze:I tak pytam, z ciekawości: ktoś też tak ma?
Ja-nienawidzę kłótni, zazwyczaj są one pełne niepotrzebnych-zbędnych-słów,które niczego nie wnoszą-najlepiej by było, żeby do kłótni w ogóle nie dopuszczać, a jak już jedna osoba zaczyna atakować to-no właśnie, to co? spokojnie dyskutować mimo iż nie zanosi się na to, że partner odpuści? zignorować? wyjść? . Nie wyobrażam sobie też, żeby mój facet po mnie wrzeszczał. No ale na szczęście to nie mój problem :>
"Mężczyzna kolo 30 czy 40 nie wiąże się z mlodszą kobietą dla jej jędrnego ciala i przeklutego języka. To czysta propaganda. Wiąże się z nią, by móc stać się tym,kto spieprzy jej życie." T. Parsons

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1213 gości