Dawno nie zakladalem nowego tematu na forum (nie liczac w tym dziale na dole strony
Wiekszosc userow wie, iz mialem dziewczyne 3 lata potem po burzliwych przejsciach rozstalismy sie. Od tamtego wydarzenia minelo ponad pol roku. Przez ten czas rozwinalem sie bardziej niz przez 3 laat spedzone z ex. Poznalem mase nowych ludzi, mam nowe hobby skonczylem pisac licencjat ( <hura> ) do tego zdazyla sie rzecz mila i niespodziewana.Spotkalem dziewczyne - sasiadke mojej ex - w ktorej sie zakochalem, z ktora jestem juz kilkamiesiecy ( w sumie dzieki OLIWI
i po co to wszytko pisze?
Nie czuje sie szczesliwy. Mam wszystko co tylko zapragne ( w granicach rozsadku
i censored dalej mi zle! czego mi brakuje ? co potrzebuje?






Do tej pory cały czas się uczę życia na luzie i w normalności, bo do tej pory raczej bywałam w układach typu "włoskie małżeństwo" - z talerzami latającymi po ścianach, gwałtownymi kłótniami i ostatecznymi rozstaniami. Uczę się spokoju teraz
[/center]

Nic nie musi. Sprzeczki, różnice zdań - jasne. Wielkie awantury przy podobnym zaangażowaniu emocjonalnym i priorytetach - małe prawdopodobieństwo.

