Jakoś tak w ciągu całego dorobku trafiałem z reguły (chociaż,oczywiście,nie zawsze) na kobitki , kolokwialnie mówiąc, "po przejściach". Większych lub mniejszych. Często na początku syczące na wszystko, co ma czelność portki nosić
Moja też jest "po przejściach". Co prawda nie zryły jej zdolności percepcyjnych i umiejętności docenienia tego, co jej staram się dawać każdego dnia. Też mi daje wiele - jak nikt inny. Często ostatnio, czasem półżartem, czasem poważnie, mówi mi "i tak mnie kiedyś rzucisz. Wy tak macie". Jako że to generalizowanie, ucinam temat i nie włączam się w dyskurs, bo nie będę co chwilę powtarzał tego samego, co mówiłem dziesiątki razy. Przytulę i patrzę "tak od miski"
Z reguły wraca wszystko do normy. Uwielbia się tulić. Mogła by tak cały dzień przesiedzieć ze mną. Nie jestem pieprzonym psychologiem, ale instynktownie wyczuwam, że się jeszcze boi. Że się obawia. Że się znudzę i wszystko pieprznie w drobiazgi, bo ją zostawię.
Swoją drogą, poprzestawiała swe priorytety. Nie licząc luźnego układu z lat młodości (ze 2 razy starszym gościem) i paru takich epizodów, była szaleńczo zakochana w jednym takim młotku. Sportowcu,hehehe. (swoją drogą, żałosnym frajerze - lokalnie znanym wśród fanów piłki - w tym mnie) . No i ten jegomość bez klasy skończył związek, urywając kontakt w chamski sposób. Dla niego zaangażowała się maksymalnie, olewała ziomków, plany pod niego budowała - itp błędy. Od tej pory minęły 2 lata. Ja pojawiłem się na horyzoncie
Wszystko pięknie, ładnie. Ale dalej wyczuwam ten quasi-strach. Przed tym,co będzie. I słyszę takie gadki czasami, półżartem,pół-serio. I pytam - miał tak ktoś z Was, płci obojga


![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)



Wszystko idzie O.K. <browar> A czerwona żarówka kiedyś się przepali.
po prostu zrozum twoją kobiete 