Przekleństwo...
Moderator: modTeam
Przekleństwo...
Bez sensu to wszystko, ja uważam żę jest się z drugą osobą na dobre i na złę, to nie zabawak którą można wrzucić w kąt. Troszkę żyję sobie na tym świecie i widzę jak ludzie żyją. Jak z wzajemnego zafascynowania sie sobą przechodzą w szarości dnia codziennego, jak się stają sobie obojętni. Najsmutniejsze jest to, że ja jestem tylko obserwatorem, nigdy nie dane mi było uczestniczyć w innej roli i tak pewnie już zostanie... 26 lat na karku i brak perspektyw na zmianę swojej egzystencji nie prowadzi do dobrych wniosków. Niektórzy stwierdzą - głowa do góry jakoś będzie!. No właśnie, jakoś, będzie jak zwykle czyli do dupy. Znowu poznam jakąś dziewczynę, znowu się zakocham i znowu dostanę po tyłku. Nie chce mi się już czasami gadać z babami... Tylko się irytuję.
Ironią losu jest fakt, że ja należę do tzw. długodystansowców w związkach - jak się zakocham to na długo, aż za długo. Widzę osoby, które wszystko przyjmują swobodnie, nie ta to następna - ja tak nie potrafię, nawet jak się trafi jakaś, to mając w pamięci obraz poprzedniej mówię stanowcze stop. Walczyłem z tym, ale nie potrafię inaczej. Ludzie się poznają, zakochują, żenią a czasem rozstają. Ja zawsze trafiam źle, albo uczucia są źle skierowane, albo jest tyle przeszkód po drodze, że nic z tego wyjść nie może.
Fajnie byłoby mieć problemy adekwatne do mojego wieku, ale stoję w miejscu. Przerqaża mnie pustka, ciągłość dni i godzin - wszystko się dłuży i jest podobne jak dwie krople wody.
Acha, znów poznałem dziewczynę, wyszło tak jak myślałem - nie odzywa się... czyli standard. Zawsze albo ma faceta, albo gdzieś wyjeżdża, albo... coś innego. Dochodzę do wnioksu, że oprócz metody siłowej nie jestem w stanie dalej osiągnąć czegokoliwek.
Paradoksem jest, że zaraz będzie 27 potem 28 i 30 lat, nie wierzę w żadne zmiany, kiedyś wierzyłem i jest jak jest.
Nie wiem, może nie potrafię kochać, może jestem odrażający, może chory psychicznie - piszę nie wiem, bo żadnej z cech nie zaobserwowałem u siebie.
Mam z 5 bab w notatniku z którymi utzrymuję kontakty w celu zachowania człowieczeństwa i odbicia się od dna, wszystkie uważają mnie za dobrego kumpla - censored, zawsze jestem dobry kumpel... nic więcej... Raz jednej nawet za to nie wpeiprzyłem...
Jestem w kropce... czekanie powoduje u mnie frustracje i wyzwala lek, lęk przed samotnością. Boże za jakie grzechy cierpie te katusze! Szukałem nawet jakichkolwiek substancji chemicznych, które powodują osłabienie bądź zabicie osodka odpowiadającego za miłość. Ja nie chcę być warzywem! Ja chcę kochać i być kochanym, czy to jest możliwe, czy trafię na miłośc swego życua kiedy nie będę zdolny ani fuizycznie, a tym bardziej psychicznie?
Znów się nie uczę i w pracy mało robię, zawaliłem kilka okazji w ciągu poprzednich lat na awans do inne jfirmy, to wszystko przez szukanie tej pier.... miłości...
Na koniec, coś mi siadło w obwodach, bo gdy zależy mi na jakiejść kobiecie i dostaje kosza (bądź stwierdzenie bądźmy przyjaciółmi) to uciekam od niej, kasuje ją za pamięci i unikam jej, aż wreszcie ona zapomina o mnie. Przecież to jakieś chore jest!.
Nie oczekuje porady w stylu - czekaj na ten moment, bo 26 letni byk ile może na coś czekać? kolejne 26 lat??? Wtedy to wszystkie mogą mnie pocałować wiadomo gdzie..., a ja będę albo pod ziemią od lat nastu, bądź będe bzykał co na drzewo nie ucieka.... Do dupy to wszystko... nigdy nie chciałem być kawalerem, co najwyżej do żeniaczki się mi nie spieszyło.
Wiosna się zbliża, potem lato będzie i znowu poznam masę dziewczyn, i znowu nic nie wyjdzie... Nigdy nic nie wyszło...
Niech ktoś uwolni mnie od tej piekjielnej udręki i zlikwiduje uczucia, bo pracować i uczyś się nie mogę.
P.S. Psychiatra/psycholog odpada to co się wokół mnie dzieje w sferze uczuciowej to jest klątwa, chyba wiem kto tak chciał mnie ukarać... Zresztą czy połknięcie tabletek sprawi, że dziewczyny przestaną mnie uważać za kolegę, a za partnera? bzdura! równie dobrze mogę łyknąć pigułę i spowodować, że zmieni się koalicja rządzaca...
Ironią losu jest fakt, że ja należę do tzw. długodystansowców w związkach - jak się zakocham to na długo, aż za długo. Widzę osoby, które wszystko przyjmują swobodnie, nie ta to następna - ja tak nie potrafię, nawet jak się trafi jakaś, to mając w pamięci obraz poprzedniej mówię stanowcze stop. Walczyłem z tym, ale nie potrafię inaczej. Ludzie się poznają, zakochują, żenią a czasem rozstają. Ja zawsze trafiam źle, albo uczucia są źle skierowane, albo jest tyle przeszkód po drodze, że nic z tego wyjść nie może.
Fajnie byłoby mieć problemy adekwatne do mojego wieku, ale stoję w miejscu. Przerqaża mnie pustka, ciągłość dni i godzin - wszystko się dłuży i jest podobne jak dwie krople wody.
Acha, znów poznałem dziewczynę, wyszło tak jak myślałem - nie odzywa się... czyli standard. Zawsze albo ma faceta, albo gdzieś wyjeżdża, albo... coś innego. Dochodzę do wnioksu, że oprócz metody siłowej nie jestem w stanie dalej osiągnąć czegokoliwek.
Paradoksem jest, że zaraz będzie 27 potem 28 i 30 lat, nie wierzę w żadne zmiany, kiedyś wierzyłem i jest jak jest.
Nie wiem, może nie potrafię kochać, może jestem odrażający, może chory psychicznie - piszę nie wiem, bo żadnej z cech nie zaobserwowałem u siebie.
Mam z 5 bab w notatniku z którymi utzrymuję kontakty w celu zachowania człowieczeństwa i odbicia się od dna, wszystkie uważają mnie za dobrego kumpla - censored, zawsze jestem dobry kumpel... nic więcej... Raz jednej nawet za to nie wpeiprzyłem...
Jestem w kropce... czekanie powoduje u mnie frustracje i wyzwala lek, lęk przed samotnością. Boże za jakie grzechy cierpie te katusze! Szukałem nawet jakichkolwiek substancji chemicznych, które powodują osłabienie bądź zabicie osodka odpowiadającego za miłość. Ja nie chcę być warzywem! Ja chcę kochać i być kochanym, czy to jest możliwe, czy trafię na miłośc swego życua kiedy nie będę zdolny ani fuizycznie, a tym bardziej psychicznie?
Znów się nie uczę i w pracy mało robię, zawaliłem kilka okazji w ciągu poprzednich lat na awans do inne jfirmy, to wszystko przez szukanie tej pier.... miłości...
Na koniec, coś mi siadło w obwodach, bo gdy zależy mi na jakiejść kobiecie i dostaje kosza (bądź stwierdzenie bądźmy przyjaciółmi) to uciekam od niej, kasuje ją za pamięci i unikam jej, aż wreszcie ona zapomina o mnie. Przecież to jakieś chore jest!.
Nie oczekuje porady w stylu - czekaj na ten moment, bo 26 letni byk ile może na coś czekać? kolejne 26 lat??? Wtedy to wszystkie mogą mnie pocałować wiadomo gdzie..., a ja będę albo pod ziemią od lat nastu, bądź będe bzykał co na drzewo nie ucieka.... Do dupy to wszystko... nigdy nie chciałem być kawalerem, co najwyżej do żeniaczki się mi nie spieszyło.
Wiosna się zbliża, potem lato będzie i znowu poznam masę dziewczyn, i znowu nic nie wyjdzie... Nigdy nic nie wyszło...
Niech ktoś uwolni mnie od tej piekjielnej udręki i zlikwiduje uczucia, bo pracować i uczyś się nie mogę.
P.S. Psychiatra/psycholog odpada to co się wokół mnie dzieje w sferze uczuciowej to jest klątwa, chyba wiem kto tak chciał mnie ukarać... Zresztą czy połknięcie tabletek sprawi, że dziewczyny przestaną mnie uważać za kolegę, a za partnera? bzdura! równie dobrze mogę łyknąć pigułę i spowodować, że zmieni się koalicja rządzaca...
no kuzwa stary nie wiem co Ci napisac, bo nie chcesz zeby Cie pocieszac, nie chcesz zeby Ci pisac zebys czekal,ze wszystko bedzie dobrze i w ogole . No to czego Ty chcesz? Miłości? Miłość ma to do siebie że na zawołanie nie przychodzi, niektórzy czekaja na nią 20 lat, niektórzy 40 a niektórzy nigdy sie jej nie doczekaja albo gdy przyjdzie to jej nie zauważą. Moim zdaniem nie ma co ciężko oczekiwac aż spadnie księżniczka z nieba i bedzie cudnie, cza żyć po swojemu i tyle, co ma być to będzie ... zawsze ewentualnie możemy się pocieszać że nikt nas nie zdradzi
Trzym się ciepło i głow do góry, wiosna idzie, bedzie można pooglądać dupeczki w miniówkach 
Cuda się zdarzają. Co potwierdzi każdy programista
pozdrawiam
pozdrawiam
Nie potrafię Ci doradzić jak masz postępować żeby znaleźć tą jedyną osobę.
Jedyne co radzę to nie zamykaj się przed ludźmi, postaraj się choć trochę optymistycznie nastawić. Faceci którzy patrzą pozytywnie na świat przyciągają kobiety.
Wiedz że nie jesteś jedyny z takim problemem. Sam mówisz że wiosna i lato to pory kiedy poznajesz dużo osób - to przecież bardzo dobrze! Gorzej jakbyś nie miał żadnych kontaktów.
Jedyne co radzę to nie zamykaj się przed ludźmi, postaraj się choć trochę optymistycznie nastawić. Faceci którzy patrzą pozytywnie na świat przyciągają kobiety.
Wiedz że nie jesteś jedyny z takim problemem. Sam mówisz że wiosna i lato to pory kiedy poznajesz dużo osób - to przecież bardzo dobrze! Gorzej jakbyś nie miał żadnych kontaktów.
Czytam juz ktorys post tego "Pana" z rzedu i wnioskuje iz uzala sie nad soba..
Dostal taaaaakaa sterte podpowiedzi i rad a kazda zdazyl po 5 razy obalic i jej zaprzeczyc..
Majac 15 lat mialem wiecej pewnosci niz Ty..
Ja nie wiem.. Moze tym ksiedzem zostaniesz..
Nawiasem dobrze piszesz.. Moze jakas ksiazke machniesz
Albo poszukasz milosci na jakichs warsztatach poetyckich
Dostal taaaaakaa sterte podpowiedzi i rad a kazda zdazyl po 5 razy obalic i jej zaprzeczyc..
Majac 15 lat mialem wiecej pewnosci niz Ty..
Ja nie wiem.. Moze tym ksiedzem zostaniesz..
Nawiasem dobrze piszesz.. Moze jakas ksiazke machniesz
Albo poszukasz milosci na jakichs warsztatach poetyckich
Nie chcę by mnie pocieszano, bo jak sam wiesz najlepszy na wszystko jest czas.... ale mi czas ucieka... szybko, a ja stoje w miejscu. Właściwie stanie w miejscu jest dla mnie problemem nie do przebycia. Wiem, że miłość nie przychodzi na zawołanie. Ja żyję po swojemu i nie czekam już od dawna na księżniczkę, chce normalnej baby która mi nie zwieje. Wiem, że idzie lato i dziewuchy będą się rozbierać, a ja znów się będę tylko patrzył....k...wa mać!szopen pisze:no kuzwa stary nie wiem co Ci napisac, bo nie chcesz zeby Cie pocieszac, nie chcesz zeby Ci pisac zebys czekal,ze wszystko bedzie dobrze i w ogole . No to czego Ty chcesz? Miłości? Miłość ma to do siebie że na zawołanie nie przychodzi, niektórzy czekaja na nią 20 lat, niektórzy 40 a niektórzy nigdy sie jej nie doczekaja albo gdy przyjdzie to jej nie zauważą. Moim zdaniem nie ma co ciężko oczekiwac aż spadnie księżniczka z nieba i bedzie cudnie, cza żyć po swojemu i tyle, co ma być to będzie ... zawsze ewentualnie możemy się pocieszać że nikt nas nie zdradziTrzym się ciepło i głow do góry, wiosna idzie, bedzie można pooglądać dupeczki w miniówkach
[ Dodano: 2006-03-23, 21:53 ]
Wiesz, że ja w tych sprawach byłem optymistą, a zgadnij dlaczego zostałem pesymistą....Joasia pisze:Nie potrafię Ci doradzić jak masz postępować żeby znaleźć tą jedyną osobę.
Jedyne co radzę to nie zamykaj się przed ludźmi, postaraj się choć trochę optymistycznie nastawić. Faceci którzy patrzą pozytywnie na świat przyciągają kobiety.
Wiedz że nie jesteś jedyny z takim problemem. Sam mówisz że wiosna i lato to pory kiedy poznajesz dużo osób - to przecież bardzo dobrze! Gorzej jakbyś nie miał żadnych kontaktów.
[ Dodano: 2006-03-23, 21:59 ]
Ale napisz szczerze, czy nie mam ku temu powodów?Qra pisze:Czytam juz ktorys post tego "Pana" z rzedu i wnioskuje iz uzala sie nad soba..
Bo ja tego wszystkiego wciąż próbuje, a efektów wymiernych nie mam, tylko dlatego jestem sceptyk...Dostal taaaaakaa sterte podpowiedzi i rad a kazda zdazyl po 5 razy obalic i jej zaprzeczyc..
ja też...Majac 15 lat mialem wiecej pewnosci niz Ty..
wypluj to słowoJa nie wiem.. Moze tym ksiedzem zostaniesz..

A wiesz, że miałem chęć książkę machnąć, byłbym kolejnym nawiedzonym pisarzem, błeee....Nawiasem dobrze piszesz.. Moze jakas ksiazke machniesz
Albo poszukasz milosci na jakichs warsztatach poetyckich
A i dzięki wszystkim za rady, wiem tyle ile wiedziałem plus fakt, że poradzić mogę sobie tylko sam
-
diVinne
- kot_schrodingera
- Weteran

- Posty: 2114
- Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
- Skąd: z nikąd
- Płeć:
Oj czero, nikt cię tu nie rozumie. A nic nie jest takie proste. Wiem co czujesz. Trzydziestka na karku. Nie trzymałem kobiety za rękę. A jakbym spróbował to dostałbym w twarz. jeśli wychodziłem z incjatywą spotykałem od razu odmowę. kobiety juz od szkoły średniej mówiły mi że jestem brzydki. matka też. Nie całowałem się. Nie przytulałem. Nigdy nic mnie z żadną nie łączyło. Ludzie dziwnie się na mnie patrzą i zadaja dziwne pytania. czuję presję. I ten strach. Znam kobietę która ma czterdzieści lat i nie miała faceta. ostatnio pojawił się facet ale jej matka wybrzydza bo to wdowiec... Niechcę być w takiej sytuacji... Coś się jednak zmieniło. Doszedłem do wniosku że skoro cały świat kopie mnie po dupsku to dlaczego mam mu pomagać?? Jeśli się ktoś pyta dlaczego nie mam kobiety odpowiadam że wolę dziwki. Nie tłumaczę się. Skupiam się na sobie. Resztę świata i jego opinie mam gdzieś. I wezmę co świat daje. Może to obniżanie wymagań ale choćby kaszaloty i rozwódki. Nie muszę się z nimi żenić. Skoro inni tak mogą?? I wiesz co?? tak jest lżej. teraz jeśli pracuję nad soba to tylko dla własnej przyjemności...
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
MI kobiety od szkoły średniej mówiły wprost przeciwnie... a skończyło się jak widać. Czy zadawałeś sobie keidykolwiek pytanie ile osób w Twojej grupie wiekowej ma takie same problemy? pewnie setki, a ile żyje normalnie - miliony. A i jeszcze jedno, z tego co mi wiadomo ludziom zaliczanym do tych setek odbija, odbija z powodów życia przeciwko naturze. Sorry, ale organizm ludzki jest w pewien sposób skonstruowany i wymaga określonego paliwa, a wisz jak zachowuje się silnik, który napędzany jest złym paliwem - psuje się.Blazej30 pisze:Oj czero, nikt cię tu nie rozumie. A nic nie jest takie proste. Wiem co czujesz. Trzydziestka na karku. Nie trzymałem kobiety za rękę. A jakbym spróbował to dostałbym w twarz. jeśli wychodziłem z incjatywą spotykałem od razu odmowę. kobiety juz od szkoły średniej mówiły mi że jestem brzydki. matka też. Nie całowałem się. Nie przytulałem. Nigdy nic mnie z żadną nie łączyło. Ludzie dziwnie się na mnie patrzą i zadaja dziwne pytania. czuję presję. I ten strach. Znam kobietę która ma czterdzieści lat i nie miała faceta. ostatnio pojawił się facet ale jej matka wybrzydza bo to wdowiec... Niechcę być w takiej sytuacji... Coś się jednak zmieniło. Doszedłem do wniosku że skoro cały świat kopie mnie po dupsku to dlaczego mam mu pomagać?? Jeśli się ktoś pyta dlaczego nie mam kobiety odpowiadam że wolę dziwki. Nie tłumaczę się. Skupiam się na sobie. Resztę świata i jego opinie mam gdzieś. I wezmę co świat daje. Może to obniżanie wymagań ale choćby kaszaloty i rozwódki. Nie muszę się z nimi żenić. Skoro inni tak mogą?? I wiesz co?? tak jest lżej. teraz jeśli pracuję nad soba to tylko dla własnej przyjemności...
Jęsli uważasz, że ten stracony czas to nic złego, to popatrz się na księży i zakonnice, zauważ ile różnych dziwadeł się u nich tworzy.
Nie można żyć przeciwko sobie!
P.S. Nie traktuj tego jako wytykanie przywar, ale zgodzisz się chyba, że nie jest to normalne...
Idę wreszcie spać, powoli uspokajam się. Znowu złapię doła za m-c/dwa, a może pół roku....
czero moim zdaniem za dużo piszesz na forum w kółko o tym samym, a za mało działasz. Przecież im dłużej się będziesz tak pesymistycznie nastawiał, tym gorzej. Już Ci ludzie pisali w innym wątku - zmień podejście do kobiet. Ale przede wszystkim zmień podejście do samego siebie. Nie możesz po prostu olać tematu pt. kobiety i np. przez rok o tym zupełnie nie myśleć? Po prostu lej na to wszystko ciepłym moczem i już. Ja tak właśnie robię od czasu gdy zostawiła mnie dziewczyna i mam święty spokój.
[ Dodano: 2006-03-23, 23:52 ]
I jeszcze się tak zastanawiam co takiego w Tobie jest, że mimo jak sam piszesz licznych kontaktów z kobietami, żadnej nie udało Ci się zdobyć. Jak to możliwe? Co źle robisz? Naprawde to bardzo zastanawiajace. Bo tak sobię myślę teraz o moich kontaktach z płcią przeciwną. Dużo ich nie było, Teraz mam tyle samo lat co Ty, a na randki zacząłem umawiać się późno, bo dopiero po 20-stce, ale jakoś do tej pory udało mi się stworzyć dwa dość poważne związki (jeden 1-roczny i jeden dwuletni). A nie wspominam już o tym, że to ja kilkakrotnie byłem tym, który dziewczyny "olewał", tzn. dawał im do zrozumienia że nic z tego nie będzie. Do tego nie miałem nigdy, że tak powiem atrybutów "prawdziwego faceta". Z urody jestem przeciętny, nie mam kasy, nie mam samochodu. Nie jestem też jakoś specjalnie śmiały, wręcz odwrotnie - zawsze miałem problem z otwarciem się przed dziewczynami. A Ty mimo, że piszesz, że nie jesteś ani brzydki, ani głupi, ani biedny, z kobietami masz ciągły kontakt i nie znalazłeś jeszcze ani jednej na dłużej... Stary co jest tutaj grane? Naprawdę nie wierzę w aż tak strasznego pecha. Co Ty robisz źle oprócz tego, że masz jakieś tam wymagania co do kobiet? Może jesteś niecierpliwy i oczekujesz od potencjalnej kandydatki zbyt szybkiego określenia się? Te problemy mogą też wynikać z jakichś Twoich cech charakteru, o których Ty nawet nie masz pojęcia, a kobiety je zauważają i odpychasz je od siebie. Albo inaczej, może jesteś za dobry i dlatego traktują Cię tylko jako przyjaciela albo kumpla. Gdzieś musi być przyczyna takiego a nie innego stanu rzeczy. Trzeba ją tylko znaleźć.
[ Dodano: 2006-03-23, 23:52 ]
I jeszcze się tak zastanawiam co takiego w Tobie jest, że mimo jak sam piszesz licznych kontaktów z kobietami, żadnej nie udało Ci się zdobyć. Jak to możliwe? Co źle robisz? Naprawde to bardzo zastanawiajace. Bo tak sobię myślę teraz o moich kontaktach z płcią przeciwną. Dużo ich nie było, Teraz mam tyle samo lat co Ty, a na randki zacząłem umawiać się późno, bo dopiero po 20-stce, ale jakoś do tej pory udało mi się stworzyć dwa dość poważne związki (jeden 1-roczny i jeden dwuletni). A nie wspominam już o tym, że to ja kilkakrotnie byłem tym, który dziewczyny "olewał", tzn. dawał im do zrozumienia że nic z tego nie będzie. Do tego nie miałem nigdy, że tak powiem atrybutów "prawdziwego faceta". Z urody jestem przeciętny, nie mam kasy, nie mam samochodu. Nie jestem też jakoś specjalnie śmiały, wręcz odwrotnie - zawsze miałem problem z otwarciem się przed dziewczynami. A Ty mimo, że piszesz, że nie jesteś ani brzydki, ani głupi, ani biedny, z kobietami masz ciągły kontakt i nie znalazłeś jeszcze ani jednej na dłużej... Stary co jest tutaj grane? Naprawdę nie wierzę w aż tak strasznego pecha. Co Ty robisz źle oprócz tego, że masz jakieś tam wymagania co do kobiet? Może jesteś niecierpliwy i oczekujesz od potencjalnej kandydatki zbyt szybkiego określenia się? Te problemy mogą też wynikać z jakichś Twoich cech charakteru, o których Ty nawet nie masz pojęcia, a kobiety je zauważają i odpychasz je od siebie. Albo inaczej, może jesteś za dobry i dlatego traktują Cię tylko jako przyjaciela albo kumpla. Gdzieś musi być przyczyna takiego a nie innego stanu rzeczy. Trzeba ją tylko znaleźć.
- kot_schrodingera
- Weteran

- Posty: 2114
- Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
- Skąd: z nikąd
- Płeć:
czero, zasklepiłeś się w swoim problemie. Nie potrafisz wyjść poza swoja skorupę. Nie potrafisz spojrzeć na siebie z boku. A co gorsza ta skorupa uwiera cię.
weź sobie jakąś niegłupią kobitę. Przecież są takie co cię chcą...
Jeśli chodzi o celibat to nie jest tak źle. Za pieniądze można kupic sex. Niestety miłości nie. I tu leży problem.czero pisze: Czy zadawałeś sobie keidykolwiek pytanie ile osób w Twojej grupie wiekowej ma takie same problemy? pewnie setki, a ile żyje normalnie - miliony. A i jeszcze jedno, z tego co mi wiadomo ludziom zaliczanym do tych setek odbija, odbija z powodów życia przeciwko naturze. Sorry, ale organizm ludzki jest w pewien sposób skonstruowany i wymaga określonego paliwa, a wisz jak zachowuje się silnik, który napędzany jest złym paliwem - psuje się.
Jęsli uważasz, że ten stracony czas to nic złego, to popatrz się na księży i zakonnice, zauważ ile różnych dziwadeł się u nich tworzy.
Nie można żyć przeciwko sobie!
widocznie tym się różnimy-ja nie mogę,ty nie chcesz...czero pisze:MI kobiety od szkoły średniej mówiły wprost przeciwnie...
bo on chce mieć kobiete bez przeszłości. Musi poszukać wśród piętnastolatek. czero, jak piszesz nie głupi z ciebie facet, urodę też masz (mógłbyś kopsnąc swoje foto na "pokarz swoją twarz, panie nabiją cię na szpilkę i sklasyfikują, ewentualnie powidza czyś faktycznie krasnyArkady pisze:I jeszcze się tak zastanawiam co takiego w Tobie jest, że mimo jak sam piszesz licznych kontaktów z kobietami, żadnej nie udało Ci się zdobyć. Jak to możliwe? Co źle robisz?
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
Blazej30 pisze:czero, zasklepiłeś się w swoim problemie. Nie potrafisz wyjść poza swoja skorupę. Nie potrafisz spojrzeć na siebie z boku. A co gorsza ta skorupa uwiera cię
Zgadzam sie. Powiedz mi co robisz aby rozwiązać swój problem? Spotykasz dużo kobiet w swoim życiu?
Boisz się w cokolwiek angażować, ale to jedyne wyjście z sytuacji.
Podam Ci przykład z zycia. Mój chrzestny aż do wieku 43 lat byl kawalerem. Twierdził, ze kobiety do "nie do niego". Poznał pewna Panią, miała 29 lat, już 2 lata są po ślubie, i mają dwójkę dzieci.
Może do żadne pocieszenie, ale na miłość nigdy nie jest za późno.
Blazej30 pisze:(mógłbyś kopsnąc swoje foto na "pokarz swoją twarz, panie nabiją cię na szpilkę i sklasyfikują, ewentualnie powidza czyś faktycznie krasny
Dokładnie, zapodaj fotką, ocenimy wspólnie.
Prawdę trzeba wyrażac prostymi słowami.
racja...Blazej30 pisze:czero, zasklepiłeś się w swoim problemie. Nie potrafisz wyjść poza swoja skorupę. Nie potrafisz spojrzeć na siebie z boku. A co gorsza ta skorupa uwiera cię.
nie szukam seksu, szukam miłości. Jedno bez drugiego mnie nie bawi oprócz zaspokojenia fizycznego - puste kalorie.Za pieniądze można kupic sex. Niestety miłości nie. I tu leży problem.
fakt, czasem mi się z tego wszystkiego nie chce, czasem człowiek jest tak przytłoczony obowiązkami, zobowiązaniami, że naprawdę nie odczuwam potrzeby angażowania się - chcę odpocząć.widocznie tym się różnimy-ja nie mogę,ty nie chcesz...
coś w tym jest..., tak wpajoano mi od młodu, że kobieta musi być niewinna. Teraz jestem starszy i rozumiem, iż nie wszystko idzie w/g definicji, ale to co mi wpajano mam głęboko wyryte gdzieś tam w łebku i nie sposób tak o tym zapomnieć - cały czas pracuje nad zmianą tego myślenia, cholernie truny poces. Ale chcę i wierzę, że mi się uda (podniosły nastrój jak w hamerykańskim tok szoł)bo on chce mieć kobiete bez przeszłości. Musi poszukać wśród piętnastolatek.]
gdzie mamsię umieścićmógłbyś kopsnąc swoje foto na "pokarz swoją twarz, panie nabiją cię na szpilkę i sklasyfikują, ewentualnie powidza czyś faktycznie krasny
A to zdjęcie nad swoim łóżkiem chcesz powiesić
?weź sobie jakąś niegłupią kobitę. Przecież są takie co cię chcą...
No własnie to chce zrobić, ale wiązać sie z taką do której nic nie czuję? Lepiej zostać kolegą. Rzecz nie polega na tym, żeby robić coś na siłę, ta się nie da.
P.S. Kurcz, ale ze mnie dobry pracownik
, tylko siedzę na necie ostatnio...
A właśnie, zapozanałem nawet fajną kobitkę ostatnio na uczelni u siebie, tylko kiedy bym się z nią spotykał
Do szkoły mam 100km, ona mieszka w tym mieście, a poza tym ja mam czas dopiero po 17/18 codziennie. Spotykać się możemy co drugi weekend. Czyli zajebiście, znowu sobie "pochodzę", a potem dojdziemy do konsensusu, że szkoda zachodu... jakby ktoś miał pomysł jak to wykonać będę wdzięczny... teleportator odpada, już o tym myślałem.Dobra, jeszcze raz sie powtorze, bo ciagle wierze, ze moze choc troszke Wam pomoge.
To nie swiat jest zly, to nie klatwa i brak szczescia, brak urody, pieniedzy lub ich nadmiar.
To Twoje, czero, (do blazeja tez sie to odnosi) postepowanie daje takie efekty. Ale zamiast cos zmienic, tylko biadolisz. Jesli do tej pory sam sobie nie poradziles, nie pomogli Ci przyjaciele, to idz do specjalisty. Ale to odrzucasz. Masz problem ze soba i od siebie zacznij, a nie zwalasz na kobiety, ze Cie nie chca.
Albo Blazej, "nawet kaszaloty czy rozwodki". Pieknie pieknie. Gratuluje podejscia.
Przyjmijcie w koncu do wiadomosci, ze to z Wami jest problem, Wy go macie, Wy jestescie zrodlem problemu. I to bedzie poczatek zmian.
Zakladajac kolejne topiki o tej tematyce, nic nie zdzialacie, oprocz wkurzania wszystkich monotematyzmem.
To nie swiat jest zly, to nie klatwa i brak szczescia, brak urody, pieniedzy lub ich nadmiar.
To Twoje, czero, (do blazeja tez sie to odnosi) postepowanie daje takie efekty. Ale zamiast cos zmienic, tylko biadolisz. Jesli do tej pory sam sobie nie poradziles, nie pomogli Ci przyjaciele, to idz do specjalisty. Ale to odrzucasz. Masz problem ze soba i od siebie zacznij, a nie zwalasz na kobiety, ze Cie nie chca.
Albo Blazej, "nawet kaszaloty czy rozwodki". Pieknie pieknie. Gratuluje podejscia.
Przyjmijcie w koncu do wiadomosci, ze to z Wami jest problem, Wy go macie, Wy jestescie zrodlem problemu. I to bedzie poczatek zmian.
Zakladajac kolejne topiki o tej tematyce, nic nie zdzialacie, oprocz wkurzania wszystkich monotematyzmem.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
dużo to pojęcie względne, liczy się także "jak spotykam", bo można mijać się na ulicy, w drodze do sklepu. Z reguły kobiet spotykam prawie tyle co mężczyzn, dobrze mi się z obojgiem rozmawia (jestem kontaktowy) i raczej mnie uważają.Zgadzam sie. Powiedz mi co robisz aby rozwiązać swój problem? Spotykasz dużo kobiet w swoim życiu?
czasem się boję odrzucenia, to chyba normalne, a najgorzej boje się akceptacji i braku możliwośći ciągnięcia tego dalej, czasem po prostu za dużo jest przeciwności po drodze - trzeba dokonać wyboru...Boisz się w cokolwiek angażować, ale to jedyne wyjście z sytuacji.
Nie dziw sie, że wyrobił sobie takie a nie inne podejście do wszystkiego. Mieć po 40 i być dalej sam, to przykre. Człowiek jakoś musi tłumaczyć sobie swoje niepowodzenia. To, że poznał pewną panią świadczy tylko o tym, że tak mocno starał się wydostać z kręgu samotności, że w końcu mu wyszło. Wiesz, że on cały czas pluje sobie w brodę za zmarnowanie kawałka zycia? Samotnym można być na krótką metę potem człowiek zaczyna się zastanawiać czy to wszystko miało sens... Po setkach tysięcy lat ewolucji i istnienia obu płci nie można ot tak sobie zkładać, że ja będę mądrzejszy - takiego wała, ja będę najgłupszy, tylko lepiej myślec o tym zawczasu bo życie jest krótkie zbyt krótkie...Podam Ci przykład z zycia. Mój chrzestny aż do wieku 43 lat byl kawalerem. Twierdził, ze kobiety do "nie do niego". Poznał pewna Panią, miała 29 lat, już 2 lata są po ślubie, i mają dwójkę dzieci.
- kot_schrodingera
- Weteran

- Posty: 2114
- Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
- Skąd: z nikąd
- Płeć:
Miltonia, masz całkowitą rację. Problemu muszę poszukac w sobie. Może to przez moje błaznowanie?? Albo te ciągłe przepraszanie?? Ciągłe zajmowanie się sobą i swoim problemem?? Brak humoru?? Zle nastawienie?? Nie wiem co jeszcze. Jeśli ktos mi podrzuci co jeszcze będę wdzięczny.
obniżam wymagania. No co??Miltonia pisze:Albo Blazej, "nawet kaszaloty czy rozwodki". Pieknie pieknie. Gratuluje podejscia.
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
Czero, wyobraź sobie, że jesteś dziadkiem. Żona obok Ciebie. Wnuczki biegają po domu. Siadasz sobie na fotelu puszczasz muzykę i zaczynasz rozmyślać:
"Jezu, mam już 70 lat, jak to zybko zleciało. Za chwile pewnie przyjdzie mi schodzić z tego świata. Żonę, dzieci, wnuczki, dom, samochód, pieniądze mam, emeryturę też; dzieci wychowane i wiedzie im sie dobrze. Aż żal umierać!". Wiesz o co chodzi? O wprowadzenie się w stan doświadczonego życiem człowieka. Pomyslisz wtedy tak: starzec ze mnie, i glupi bylem, ze nie zrobilem tego, tego i tego, dlaczego sie balem...? A przeciez to bylo takie proste...
Czero zeby Ci udowodnić, że tak bedzie: nie wiem jak bylo u Ciebie, ale u mnie w podstawowce wszyscy bali sie opuszczac lekcje - "bo pani bedzie pytala", "bo godziny bedzie trzeba usprawiedliwiać", "bo mama bedzie zla". Teraz to sie wydaje smieszne, ale faktycznie kiedys byly takie "powazne" powody. Majac porownanie z LO, Studiami, mam wrazenie, ze do podstawowki moglbym prawie w ogole nie chodzic, a i tak bym zdal. Ty masz przeskoczyć te etapy porownawcze i spojrzeć od razu z góry.
Zatem trzeba ruszyć dupsko sprzed kompa i robić to co wydaje Ci sie niemozliwe do zrobienia. Życie jest przeciez takie krótkie, i szkoda by było abyś obudził sie z ręką w nocniku i stwierdzil, ze "tak wielu szans nie wykorzystalem" a śmierc nadchodzi. Życie masz tylko jedno.
Enjoy!
Podam jeszcze ciekawą statystykę, ktora kiedyś przyszła mi na maila:
Jeżeli dałoby się zmniejszyć Ziemię do rozmiarów wioski, którą zamieszkuje dokładnie stu mieszkańców, zachowując proporcje wszystkich ras, mieszkałoby tam mniej więcej:
57 Azjatów
21 Europejczyków
14 osób z zachodniej półkuli (południowej i północnej)
8 Afrykańczyków
***
52 kobiety
48 mężczyzn
***
70 nie-białych
30 białych
***
70 niechrześcijan
30 chrześcijan
***
89 heteroseksualistów
11 homoseksualistów
***
6 osób posiadałoby 59% bogactwa całego świata i wszystkie
6 byłoby ze Stanów Zjednoczonych .
80 osób żyłoby poniżej standardu.
***
70 osób nie umiałoby czytać
***
50 osób cierpiałoby z powodu niedożywienia
**
1 osoba byłaby bliska śmierci
1 osoba byłaby bliska narodzin
***
1 (tak, tylko jedna) miałaby wyższe wykształcenie
1 osoba posiadałaby komputer
***
Godne uwagi jest również, co następuje...
-Jeżeli dzisiaj rano wstałeś/as z łóżka raczej zdrowy niż chory...Masz większe szczęście niż milion ludzi, którzy nie przeżyją tego tygodnia.
-Jeżeli nigdy nie doświadczyłeś/as niebezpieczeństw wojny, samotności, więzienia, tortur ani głodu, jesteś w lepszym położeniu, niż 500 milionów ludzi na świecie.
-Jeżeli możesz chodzić do kościoła bez strachu, nie obawiając się aresztowania, tortur lub śmierci, jesteś szczęśliwszy niż miliard ludzi na tym świecie.
-Jeżeli masz dach nad głową, ubranie na grzbiecie, jedzenie w lodówce i masz gdzie spać, jesteś bogatszy niż 75%ludzi.
-Jeżeli masz pieniądze w banku i trochę drobnych w portfelu, jesteś wśród 8% światowych bogaczy.
-Jeżeli twoi rodzice żyją i ciągle są małżeństwem...jesteś wyjątkową rzadkością.
Czero, jeżeli możesz przeczytać tego posta jesteś szczęśliwszy niż
dwa miliardy ludzi, które w ogóle nie umieją czytać!!!
"Jezu, mam już 70 lat, jak to zybko zleciało. Za chwile pewnie przyjdzie mi schodzić z tego świata. Żonę, dzieci, wnuczki, dom, samochód, pieniądze mam, emeryturę też; dzieci wychowane i wiedzie im sie dobrze. Aż żal umierać!". Wiesz o co chodzi? O wprowadzenie się w stan doświadczonego życiem człowieka. Pomyslisz wtedy tak: starzec ze mnie, i glupi bylem, ze nie zrobilem tego, tego i tego, dlaczego sie balem...? A przeciez to bylo takie proste...
Czero zeby Ci udowodnić, że tak bedzie: nie wiem jak bylo u Ciebie, ale u mnie w podstawowce wszyscy bali sie opuszczac lekcje - "bo pani bedzie pytala", "bo godziny bedzie trzeba usprawiedliwiać", "bo mama bedzie zla". Teraz to sie wydaje smieszne, ale faktycznie kiedys byly takie "powazne" powody. Majac porownanie z LO, Studiami, mam wrazenie, ze do podstawowki moglbym prawie w ogole nie chodzic, a i tak bym zdal. Ty masz przeskoczyć te etapy porownawcze i spojrzeć od razu z góry.
Zatem trzeba ruszyć dupsko sprzed kompa i robić to co wydaje Ci sie niemozliwe do zrobienia. Życie jest przeciez takie krótkie, i szkoda by było abyś obudził sie z ręką w nocniku i stwierdzil, ze "tak wielu szans nie wykorzystalem" a śmierc nadchodzi. Życie masz tylko jedno.
Enjoy!
Podam jeszcze ciekawą statystykę, ktora kiedyś przyszła mi na maila:
Jeżeli dałoby się zmniejszyć Ziemię do rozmiarów wioski, którą zamieszkuje dokładnie stu mieszkańców, zachowując proporcje wszystkich ras, mieszkałoby tam mniej więcej:
57 Azjatów
21 Europejczyków
14 osób z zachodniej półkuli (południowej i północnej)
8 Afrykańczyków
***
52 kobiety
48 mężczyzn
***
70 nie-białych
30 białych
***
70 niechrześcijan
30 chrześcijan
***
89 heteroseksualistów
11 homoseksualistów
***
6 osób posiadałoby 59% bogactwa całego świata i wszystkie
6 byłoby ze Stanów Zjednoczonych .
80 osób żyłoby poniżej standardu.
***
70 osób nie umiałoby czytać
***
50 osób cierpiałoby z powodu niedożywienia
**
1 osoba byłaby bliska śmierci
1 osoba byłaby bliska narodzin
***
1 (tak, tylko jedna) miałaby wyższe wykształcenie
1 osoba posiadałaby komputer
***
Godne uwagi jest również, co następuje...
-Jeżeli dzisiaj rano wstałeś/as z łóżka raczej zdrowy niż chory...Masz większe szczęście niż milion ludzi, którzy nie przeżyją tego tygodnia.
-Jeżeli nigdy nie doświadczyłeś/as niebezpieczeństw wojny, samotności, więzienia, tortur ani głodu, jesteś w lepszym położeniu, niż 500 milionów ludzi na świecie.
-Jeżeli możesz chodzić do kościoła bez strachu, nie obawiając się aresztowania, tortur lub śmierci, jesteś szczęśliwszy niż miliard ludzi na tym świecie.
-Jeżeli masz dach nad głową, ubranie na grzbiecie, jedzenie w lodówce i masz gdzie spać, jesteś bogatszy niż 75%ludzi.
-Jeżeli masz pieniądze w banku i trochę drobnych w portfelu, jesteś wśród 8% światowych bogaczy.
-Jeżeli twoi rodzice żyją i ciągle są małżeństwem...jesteś wyjątkową rzadkością.
Czero, jeżeli możesz przeczytać tego posta jesteś szczęśliwszy niż
dwa miliardy ludzi, które w ogóle nie umieją czytać!!!
Polecam serwis dla zaginionych i znalezionych zwierzaków http://zaginiony-znaleziony.pl/
- kot_schrodingera
- Weteran

- Posty: 2114
- Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
- Skąd: z nikąd
- Płeć:
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 486 gości


